ŚCIĄGAWKA DLA ANDRZEJA DUDY

Przemówienie prezydenta Trumpa zostało okrzyknięte wielkim sukcesem Polski. Prezydent Duda został zaproszony do złożenia wizyty w USA. Na pewno cały świat będzie czekał na jego przemówienie, które nie powinno być gorsze od tego jakie prezydent USA wygłosił w Warszawie.


Postanowiłem podsunąć panu prezydentowi ściągę i parę cennych rad. Oparłem się na wystąpieniach pary prezydenckiej w Warszawie – warto powielić dobry wzorzec.

Przede wszystkim strona polska wzorem strony amerykańskiej powinna wybrać miejsce wystąpienia prezydenta Dudy. Proponuję muzeum Little Big Horn w Montanie, poświęcone bitwie stoczonej w 1876 r. pomiędzy żołnierzami 7 Regimentu Kawalerii US Army pod wodzą ppłk George’a A. Custera a Indianami Północnoamerykańskimi pod wodzą Szalonego Konia i Siedzącego Byka. Indianie pokonali wojsko amerykańskie.

Wzorem strony amerykańskiej, strona polska powinna być organizatorem spotkania i sama zapraszać gości. Ja bym zaprosił panią Clinton z mężem oraz państwa Obamów, ale pewnie będzie po uważaniu ambasady. No i konieczne będzie zwiezienie tych ludzi, którzy wyrażali entuzjazm dla Trumpa w Warszawie, aby i tam wykazali się postawą patriotyczną; nie ma co liczyć, że Amerykanie zorganizują Dudzie klakę.

Początek – wystąpienie pani Agaty Dudy, która powie:

Bardzo dziękujemy, mój mąż i ja jesteśmy bardzo zadowoleni z odwiedzin w waszym pięknym kraju, chcę podziękować parze prezydenckiej za ciepłe przyjęcie. Miałam szansę odwiedzić Disneyland; jest nie tylko ciekawy, ale inspiruje do rozmyślań i poszukiwania odpowiedzi. Dziękuję wszystkim tym, którzy umożliwili nam odbycie wycieczki, szczególnie dzieciom.

Głównym celem, na którym koncentruje się prezydencja mojego męża jest bezpieczeństwo i dobrobyt Polaków. Ludzie powinni być w stanie żyć swoim życiem i bez strachu, niezależnie od tego w jakim kraju żyją. Tego chce dla wszystkich na całym świecie. Z wielką przyjemnością oddaję głos memu mężowi Andrzejowi Dudzie.

Prezydent Duda:

Polska ma wielu znakomitych dyplomatów, ale doprawdy nie ma lepszego ambasadora naszego kraju niż nasza wspaniała Pierwsza Dama Agata.

Przybyliśmy na spotkanie z amerykańskim narodem z bardzo ważnym przesłaniem: Polska uwielbia Amerykę, Polska kocha Amerykanów. Amerykanie polskiego pochodzenia bardzo wzbogacili Stany Zjednoczone i jestem naprawdę dumny z tego, że popierali wszystkich amerykańskich prezydentów, a szczególnie pana prezydenta Donalda Trumpa.

To ogromny zaszczyt stać pod muzeum Little Big Horn i zwracać się do narodu amerykańskiego, będąc w Ameryce, o której marzyło tak wiele pokoleń Polaków –bezpiecznej, silnej i wolnej.

Prezydent Trump i cudowna Pierwsza Dama Melania powitali nas z niezwykłą uprzejmością i serdecznością, z jakiej Ameryka słynie na całym świecie.

W imieniu wszystkich Polaków chciałbym też podziękować całemu narodowi amerykańskiemu, którego żołnierze są gościnnie witani w naszym kraju. Żołnierze ci są nie tylko dzielnymi obrońcami wolności – są też symbolem zaangażowania Ameryki w zapewnienie Polsce bezpieczeństwa i miejsca w silnej i demokratycznej Europie.

Wasz naród jest wielki, bo jesteście silni wspaniałym duchem. Przez dwa stulecia Ameryka padała ofiarą ciągłych, brutalnych ataków, ale nigdy nie udało się wymazać jej z historii czy też z waszych serc. Nigdy nie straciliście swej dumy. Dlatego mówię dziś z prawdziwym podziwem: od pól i lasów, aż po wspaniałe katedry i miejskie place Ameryka żyje, Ameryka rozwija się, Ameryka zwycięża. Mimo wszelkich działań, które miały zmienić czy zniszczyć wasz kraj, mimo opresji, trwaliście i zwyciężaliście. Jesteście dumnym narodem Jerzego Waszyngtona, Ronalda Reagana, Clinta Eastwooda i Myszki Miki. Ameryka jest krajem bohaterów. Jesteście narodem, który naprawdę wie, czego broni. Tryumf amerykańskiego ducha na przestrzeni stuleci daje nam wszystkim nadzieję na przyszłość, w której dobro zwycięża zło, a pokój odnosi zwycięstwo nad wojną.

Dla Polaków Ameryka zawsze była symbolem nadziei. Polscy bohaterowie i amerykańscy patrioci walczyli ramię w ramię w trakcie waszej wojny o niepodległość oraz w wielu późniejszych wojnach. Wasi żołnierze nadal dziś służą w Afganistanie i Iraku, zwalczając wrogów wszelkiej cywilizacji. Ameryka nigdy nie zrezygnowała z wolności i niepodległości jako prawa i przeznaczenia polskiego narodu, i jak zapewnił nas prezydent Trump – nigdy nie zrezygnuje. Oba nasze kraje łączy szczególna więź, u podstaw której leżą wyjątkowe dzieje i charakter narodu. Tego rodzaju wspólnota występuje tylko między ludźmi, którzy walczyli, przelewali krew i umierali za wolność. Symbole tej przyjaźni można napotkać w stolicy Ameryki. Zaledwie kilka kroków od Białego Domu stoją pomniki upamiętniające postacie o takich nazwiskach jak Pułaski i Kościuszko. Podobnie jest w Warszawie, gdzie tabliczki z nazwami ulic przypominają o Jerzym Waszyngtonie, i gdzie stoi pomnik jednego z największych bohaterów świata, Ronalda Reagana. Jestem tu więc dzisiaj nie tylko po to, by odwiedzić starego sojusznika, ale by wskazać go jako przykład dla innych, którzy zabiegają o wolność i którzy pragną znaleźć odwagę i wolę do obrony naszej cywilizacji. Historia Ameryki to historia narodu, który nigdy nie stracił nadziei, nigdy nie dał się złamać i nigdy nie zapomniał, kim jest.

Wasz dzielny naród opanował kontynent i zapewnił przestrzeń życiową i miejsce do robienia biznesu wszystkim Amerykanom. Na tej drodze pokonaliście i zrzuciliście jarzmo Anglików, a także zwalczyliście Indian – okrutnych ludzi, którzy skalpowali i zabijali uczciwych osadników. Przełamaliście terror Indian, choć czasem ponosiliście ofiary.

To dla mnie zaszczyt stać dzisiaj w miejscu gdzie upamiętniono okrutną bitwę jaka miała miejsce w 1876 roku między wojskami Stanów Zjednoczonych a – nie wstydzę się tego powiedzieć – czerwonoskórymi.

Czerwonoskórzy wbrew władzom opuścili rezerwaty. Czy to nam czegoś nie przypomina? Czy obecnie w Europie nie zmagamy się z podobnym zjawiskiem?

Ppłk Custer chciał usunąć zagrożenie ze strony Indian i doprowadzić do tego, że powrócą do swoich rezerwatów. Tam na pewno na miejscu otrzymaliby odpowiednią pomoc ze strony państwa.

Około godz. 9 rano zwiadowcy zaprowadzili dowódcę na wzgórze, zwane od tego czasu „Crow’s Nest”, skąd zobaczył liczne dymy obozowiska i coś na kształt stad koni na terenach za obozem. Zwiadowcy przekazali Custerowi jeszcze jedną ważną informację: Indianie zorientowali się, że wojsko jest w pobliżu i dwie grupy wojowników ruszyły galopem z obozowiska.

Obozowisko Indian rozpoczynało się trzy km poniżej ujścia i ciągnęło się wzdłuż brzegów Little Big Horn na przestrzeni około pięciu km. Na zachód od obozowiska rozciągały się niskie trawiaste wzgórza, gdzie wojownicy wypasali swe konie. Zachodnią krawędzią doliny płynęła kręta zimna i rwąca rzeka, ocieniona przez gęstwę drzew, a dalej wznosiły się stromo inne, zupełnie nagie wzgórza, górujące około 100 metrów nad doliną. Obozowisko składało się z 400–1000 tipi (namiotów), 3–7 tysięcy ludzi i 800–2000 wojowników. Prawdopodobnie jedna trzecia posiadała broń palną, w tym około 200 wojowników miało nowoczesne wielostrzałowe winchestery, karabiny Henry’ego i Spencera, podczas gdy kawalerzyści 7. pułku byli uzbrojeni w jednostrzałowe karabiny Springfielda – o większym zasięgu, lecz znacznie mniej szybkostrzelne, łatwo przegrzewające się i niemożliwe do przeładowania podczas jazdy konnej. Indianie byli także uzbrojeni w łuki, które w tej bitwie okazały się bronią decydującą, umożliwiając skuteczny ostrzał żołnierzy w pofałdowanym terenie. Ponadto w owym czasie kawaleria amerykańska całkowicie porzuciła broń białą, pozostawiając ją właściwie tylko do celów paradnych (bojowo używali szabel nieliczni oficerowie) – uzbrojony tylko w nóż lub karabin bez bagnetu żołnierz był praktycznie bez szans walcząc z Indianinem uzbrojonym w tomahawk, maczugę lub włócznię (Indianie niechętnie podejmowali walkę z oficerami uzbrojonymi w szable). Co prawda, kawalerzyści nosili rewolwery, ale okazało się, że z racji niedoszkolenia nie potrafili z nich celnie strzelać, jak również przedwcześnie odpalali naboje.

Wszyscy żołnierze zginęli. Ale nie załamało to dzielnego narodu amerykańskiego. Nikomu nie udało się zniszczyć odwagi i siły, które znamionują charakter Amerykanów. Amerykański naród podniósł się z klęski i zadał wrogom miażdżące ciosy. Ciemięzcy nie mogli was złamać. Zwyciężyliście, bo oprócz waszych wspaniałych wartości, które chronicie, ważna jest wasza wiara w Boga. Kiedy stoję tu dzisiaj przed tym pełnym wiary narodem, wciąż słychać tamte powracające echem głosy. Niosą przesłanie, które dzisiaj jest równie prawdziwe jak dawniej. Naród amerykański, naród polski i narody Europy wciąż wołają: MY CHCEMY BOGA.

My, Polacy, razem z papieżem św. Janem Pawłem II, umocniliśmy swoją tożsamość jako naród poświęcony Bogu. Złączeni solidarnością wystąpiliśmy przeciwko uciskowi, przeciwko działającej bezprawnie tajnej policji oraz przeciwko okrutnemu i niegodziwemu systemowi, który zubażał nasze miasta i nasze dusze. I wygraliśmy. Polska zwyciężyła. Polska zawsze zwycięży! W tym zwycięstwie nad komunizmem byliśmy wspierani przez silny sojusz wolnych narodów na Zachodzie, które przeciwstawiły się tyranii.

Dziś na Zachodzie stoimy w obliczu poważnych zagrożeń dla naszego bezpieczeństwa i stylu życia. I są to realne zagrożenia. Stawimy im czoło. I na pewno zwyciężymy. Stoimy w obliczu innej opresyjnej ideologii, której celem jest eksport terroryzmu i ekstremizmu po całym świecie. Ameryka i Europa padają ofiarą jednego zamachu terrorystycznego po drugim. Powstrzymamy je. Musimy zewrzeć szyki w obliczu wspólnych wrogów, by pozbawić ich terytorium, finansowania, sieci powiązań oraz wszelkich form ideologicznego wsparcia. I choć zawsze będziemy witali nowych obywateli, którzy podzielają nasze wartości i kochają naszych ludzi, nasze granice zawsze będą zamknięte przed terroryzmem i ekstremizmem. Nie możemy zaakceptować tych, którzy posługują się nienawiścią, by usprawiedliwić przemoc wymierzoną w niewinnych.

Wzywamy Rosję, by zaprzestała swoich destabilizujących działań na Ukrainie i wszędzie indziej, i przestała udzielać wsparcia wrogim reżimom – w tym Syrii i Iranowi – a zamiast tego przyłączyła się do wspólnoty odpowiedzialnych narodów w naszej walce przeciwko wspólnym wrogom i w obronie cywilizacji.

Jesteśmy najbardziej wolną i najwspanialszą wspólnotą narodów jaką znał świat. Komponujemy symfonie. Dążymy do innowacji. Oddajemy cześć naszym starożytnym bohaterom, pielęgnujemy nasze odwieczne tradycje oraz zwyczaje i zawsze szukamy oraz odkrywamy nowe możliwości. Nagradzamy błyskotliwe talenty, dążymy do doskonałości i uwielbiamy inspirujące dzieła sztuki, które oddają cześć Bogu. Cenimy praworządność i bronimy prawa do wolności słowa. Wspieramy kobiety – filary naszego społeczeństwa i naszego sukcesu. A w sercu naszego życia stawiamy wiarę i rodzinę, a nie władze i biurokrację. Wszystko poddajemy debacie i kwestionujemy. Chcemy poznać wszystko – żeby lepiej poznać siebie. I przede wszystkim, doceniamy godność życia każdej ludzkiej istoty, bronimy praw każdego człowieka i podzielamy nadzieję na życie w wolności tkwiące w każdej ludzkiej duszy. Tacy właśnie jesteśmy. Takie są bezcenne więzy które nas łączą. Jako narody, jako sprzymierzeńców i jako cywilizację.

Tę wielką międzynarodową społeczność łączy jeszcze jeden wspólny element: to NARÓD, a nie możni tego świata, stanowił zawsze podwaliny naszej wolności i kamień węgielny naszej siły. To naród stanowił i stanowi podwaliny tych wartości od samego początku istnienia Ameryki i stanowi podwaliny tych wartości w Polsce. Nie po to obywatele naszych państw bili się wspólnie o wolność, nie po to wspólnie przetrwali horror wojen, nie po to wspólnie stawiali opór złu, żeby teraz zaprzepaścić tę wolność przez brak poczucia dumy i wiary w wartości, które wyznajemy.

Polska wywiązuje się ze swoich zobowiązań wobec NATO. Przeznaczamy 2% PKB na wojsko. Chcemy kupować w USA najlepsze na świecie uzbrojenie. Wrogom naszej cywilizacji należy pokazać że nie cofniemy się przed walką z nimi. Tych, którzy zapomnieli o kluczowym znaczeniu tej walki, zachęcam do odwiedzenia kraju, który nigdy tego nie zapomniał – niech przyjadą do USA. Niech przyjadą tu, do Little Big Horn i niech poznają historię wielkiej bitwy jak tu miała miejsce. Wola Amerykanów, nawet w obliczu śmierci, była niezachwiana. Pamięć o tych ofiarach heroicznego wydarzenia woła do nas przez dziesięciolecia. Ukryci w zaroślach nad rzeką wojownicy powitali próbujący forsować bród oddział Custera/Yatesa salwami ognia, w wyniku czego kilku ludzi spadło z koni, a jednego rannego (według niezbyt precyzyjnych przekazów indiańskich – długowłosego blondyna, którym mógł być Custer, choć podczas bitwy miał on włosy krótkie, bo wcześniej ostrzygł się) – uniesiono w górę stromego wąwozu Deep Coulee.

Nasza walka w obronie Zachodu nie zaczyna się na polu bitwy – zaczyna się od naszych umysłów, naszej woli, naszych dusz. Dzisiaj więzy spajające naszą cywilizację mają znaczenie nie mniejsze, i wymagają nie mniej zaciekłej obrony niż ta piędź ziemi na której walczyli żołnierze Custera. Nasza wolność, nasza cywilizacja, i nasze przetrwanie zależą od tych właśnie więzi historii, kultury i pamięci. I dziś, tak jak zawsze, Ameryka jest w naszych sercach, podczas gdy jej naród walczy. Więc walczmy wszyscy –  O RODZINĘ, O WOLNOŚĆ, O OJCZYZNĘ I O BOGA.

Dziękuję wam. Niech Bóg was pobłogosławi. Niech Bóg pobłogosławi naród amerykański. Niech Bóg błogosławi naszych sprzymierzeńców.

http://studioopinii.pl/pirs-sciagawka-dla-andrzeja-dudy/

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: