
Kilka rad dla sekretarza stanu USA Antony’ego Blinkena i doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Jake’a Sullivana.
Przez ostatnie 45 lat Stany Zjednoczone próbowały spacyfikować antyamerykańskich ajatollahów w Iranie za pomocą dramatycznych gestów finansowych i dyplomatycznych, mających na celu wspieranie praw człowieka i demokracji w Iranie oraz promowanie pokojowego współistnienia między Iranem a jego sunnickimi arabskimi sąsiadami. W rzeczywistości te wysiłki dyplomatyczne bagatelizowały znaczenie ideologii i osiągnięć ajatollahów, zakładając, że „pieniądze mówią”. Stany Zjednoczone oczekiwały, że dramatyczne gesty finansowe i dyplomatyczne skłonią ajatollahów do porzucenia swojej fanatycznej wizji sprzed 1400 lat i stania się konstruktywnym członkiem globalnej społeczności.
Jednakże, zgodnie z oczekiwaniami, irańscy ajatollahowie nie pozwolili, by finansowe i dyplomatyczne pokusy przeważyły nad ich brutalną imperialistyczną ideologią. Co więcej, skorzystali z hojnych gestów Stanów Zjednoczonych, nasilając ucisk i prześladowania w kraju oraz zwiększając swoją determinację, by upokorzyć i pokonać „wielkiego amerykańskiego szatana”, szerząc antyamerykański globalny terroryzm, handel narkotykami, pranie pieniędzy i rozprzestrzenianie zaawansowanej broni, szczególnie w Ameryce Łacińskiej, od Chile po granicę amerykańsko-meksykańską.
Co więcej, gotowość USA do zawarcia kolejnej umowy z antyamerykańskim Iranem, zabieganie o antyamerykańskie Bractwo Muzułmańskie (największą sunnicką organizację terrorystyczną) i usunięcie antyamerykańskich Huti z listy organizacji terrorystycznych, przy jednoczesnym wywieraniu presji na proamerykańską Arabię Saudyjską, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Egipt, zbliżyły te kraje do Chin i Rosji pod względem militarnym i handlowym.
W 2024 r. Departament Stanu USA opowiedział się za utworzeniem państwa palestyńskiego na zachód od rzeki Jordan, utrzymując, że będzie ono pokojowo współistnieć z Izraelem.
Jednak wszystkie proamerykańskie reżimy arabskie systematycznie ograniczają swoje poparcie dla proponowanego państwa palestyńskiego do prowadzenia rozmów, wykazując jednocześnie obojętne lub negatywne podejście.
Co więcej, Departament Stanu bagatelizował palestyńskie osiągnięcia i ideologię, opierając swoją politykę na subiektywnych i spekulatywnych scenariuszach przyszłości oraz palestyńskich oświadczeniach dyplomatycznych. Jednakże proamerykańskie reżimy arabskie skupiły się na wywrotowych i terrorystycznych osiągnięciach wewnątrz-arabskich Palestyńczyków w Egipcie (1950), Syrii (1960), Jordanii (1968-70), Libanie (1970-1982) i Kuwejcie (1990). Te proamerykańskie arabskie reżimy uznają despotyczną, skorumpowaną i terrorystyczną naturę palestyńskiego przywództwa i jego globalne osiągnięcia (np. współpracę z nazistowskimi Niemcami, blokiem sowieckim, irańskimi ajatollahami, Koreą Północną i Wenezuelą oraz szkolenie międzynarodowych terrorystów).
Te arabskie systemy doszły do wniosku, że takie fałszywe osiągnięcia ukształtują charakter proponowanego państwa palestyńskiego, jeszcze bardziej destabilizując region poprzez zapewnienie Iranowi, Rosji i Chinom rozszerzonego przyczółka na Bliskim Wschodzie.
W przeciwieństwie do Departamentu Stanu, zdają sobie sprawę, że państwo palestyńskie na zachód od rzeki Jordan potępiłoby proamerykański reżim haszymidzki na wschód od rzeki, zamieniając Jordanię w główną platformę islamskiego terroryzmu, zagrażając każdemu proamerykańskiemu, produkującemu ropę reżimowi arabskiemu, przynosząc korzyści Iranowi, Rosji i Chinom oraz zadając poważny cios globalnemu handlowi, gospodarce USA i bezpieczeństwu narodowemu.
W 2011 r. Sekretarz stanu Antony Blinken (wówczas doradca ds. bezpieczeństwa narodowego wiceprezydenta Bidena) i doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Jake Sullivan (wówczas dyrektor ds. planowania polityki w Departamencie Stanu) odegrali kluczową rolę w dowodzonej przez USA ofensywie wojskowej NATO przeciwko Muammarowi Kaddafiemu w Libii, mającej na celu powstrzymanie poważnych naruszeń praw człowieka.
Zgodnie z oczekiwaniami, amerykańska inicjatywa wywołała wulkaniczne turbulencje w Libii, które od 2011 r. wywołują traumę w regionie, podsycając islamski terroryzm w Europie, Egipcie, Afryce Północnej i Środkowej oraz na całym Bliskim Wschodzie, zmieniając Libię – miękkie podbrzusze Europy – w porywistą platformę dla globalnego islamskiego terroryzmu, handlu narkotykami, rażących naruszeń praw człowieka i serii wojen domowych z udziałem Turcji, Kataru, Włoch, Rosji, Egiptu, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Arabii Saudyjskiej i Francji.
Kierując się szlachetnymi intencjami, Departament Stanu systematycznie próbował podporządkować 1400 lat burzliwych, gwałtownie nietolerancyjnych i nieprzewidywalnych stosunków między muzułmanami i między Arabami zachodnim wartościom, takim jak „pokojowe współistnienie”, demokracja i prawa człowieka. Ten ideał stworzenia alternatywnego nowego Bliskiego Wschodu został podkreślony przez odniesienie Foggy Bottom do trwającego zamieszania na arabskiej ulicy jako „arabskiej wiosny”, a nie „arabskiego tsunami”, które nadal szaleje od północno-zachodniej Afryki po Iran (np. 10 milionów uchodźców od 2011 roku; 11 milionów muzułmanów zabitych od 1948 roku, z czego 35 000 – 0,3% – było związanych z wojnami arabsko-izraelskimi).
Blinken i Sullivan mogliby rozważyć następującą radę profesora PJ Vatikiotisa, czołowego historyka Bliskiego Wschodu z University of London’s School of Oriental and African Studies („Arabska i regionalna polityka na Bliskim Wschodzie”):
„W dającej się przewidzieć przyszłości różnice i konflikty między Arabami będą się utrzymywać. … Jest to cecha tego obszaru, która pozostanie mniej więcej stała. Kwestia amerykańskich rozwiązań musi zostać rozwiązana przede wszystkim w oparciu o tę fundamentalną rzeczywistość: stosunków między Arabami nie można umieścić na linii rozwoju, przejścia z piekła do raju i odwrotnie. Ich przebieg jest raczej częściowo cykliczny, częściowo gwałtownie spiralny i zawsze od czasu do czasu zatrzymuje się w jakiejś szarej strefie. … Nadal zawierane są porozumienia z władcami i reżimami otwartymi na bunty i zamachy stanu. Ten stan sam w sobie sprawia, że stosunki między państwami arabskimi oraz między nimi a mocarstwami zewnętrznymi są szczególnie trudne….”.
Rzeczywistość na Bliskim Wschodzie przeczy polityce USA na Bliskim Wschodzie
Kategorie: Uncategorized


@Nanes avinanes@gmail.com
„Przez 25 lat przy pomocy krwiozercego szacha , humanitarnych USA i Izraela pomagalo , ktory na terenie Iranu zbudowal 40 izb tortur gdzie dla przeciwnikow szacha i jego sadystycznych przyjemnosci”
Ja slyszalem, ze tych izb tortur bylo nie 40, tylko 140. A zreszta, co sobie bedziemy zalowac: 240. Ja tez mam sufit! I dane z mojego sufitu nie sa niczym gorsze, niz te podane przez blogera @Nanes costam.
„i Izraela pomagalo”
No widzisz, jaki ten Izrael jest zly i niedobry? Chyba bedzie potrzebna jakas wyprawa krzyzowa.
Przez 25 lat przy pomocy krwiozercego szacha , humanitarnych USA i Izraela pomagalo , ktory na terenie Iranu zbudowal 40 izb tortur gdzie dla przeciwnikow szacha i jego sadystycznych przyjemnosci mordowano tych co sachowi wydawalo sie , ze im podpadl . No I mamy za swoje.
Do czerwca 1967 Izrael twierdzil, ze nie mozna rozwiazac problemu uchodzcow 1948, ktory stworzyl. 0d Czerwca 1948 stworzyl. Maja, 200.000.000 miliardow DOLAROW w Kasie, moze zrobic to sam. Ale niechce.
Dlaczgo Izrael niechce wygnac UNWRA? Bo jak wygna UNWRA, Bedzie Robil to Izrael sam.
Przez 25 lat przy pomocy krwiozercego szacha , humanitarnych USA i Izraela pomagalo , ktory na terenie Iranu zbudowal 40 izb tortur gdzie dla przeciwnikow szacha i jego sadystycznych przyjemnosci mordowano tych co sachowi wydawalo sie , ze im podpadl . No I mamy za swoje.
@Abraham costam
”Do czerwca 1967 Izrael twierdzil, ze nie mozna rozwiazac problemu uchodzcow 1948, ktory stworzyl.”
Facet, nie wiem, czy ci na chrzcie swietym dano na imie Boleslaw, Mieczyslaw czy Przemyslaw. Wiem za to, ze taki z ciebie ”Abraham” jak ze mnie baletnica. A jak ci sie Izrael nie podoba, to bardzo dobrze.