Ciekawostki polityczne – Rosja

Wladyslaw Czarnecki

 

 


W 2015 r. 27 lutego w Moskwie na moście Bolszoj Moskworieckij zastrzelono znanego w Rosji opozycjonistę Borysa Niemcowa. Temu wydarzeniu już po raz drugi poświęcony jest marsz pamięci. Przedmiotem sporu była ilośc uczestników moskiewskiego marszu. Wg zapowiedzi miało to być 30 tys. ludzi. Później stopniowo spuszczano z tonu; 15 tys., następnie 7 tys. Ostatecznie stanęło na kilku tysiącach, co i tak wydaje się liczbą nadmierną. Tegoroczna manifestacja miała jeszcze jeden smaczek, związany z konwencją wiedeńską o dyplomacji i arogancją Amerykanów. Otóż konwencja wiedeńska mówi;
„KONWENCJA WIEDEŃSKA
O STOSUNKACH DYPLOMATYCZNYCH,
sporządzona w Wiedniu dnia 18 kwietnia 1961 r.
(Dz. U. z dnia 8 września 1965 r.)
.
.
.
Artykuł 41

1. Bez uszczerbku dla ich przywilejów i immunitetów obowiązkiem wszystkich osób korzystających z tych przywilejów i immunitetów jest szanowanie ustaw i innych przepisów państwa przyjmującego. Mają one również obowiązek nie mieszać się do spraw wewnętrznych tego państwa.
2. Wszystkie sprawy urzędowe powierzone misji przez państwo wysyłające do załatwienia z państwem przyjmującym będą przez nią załatwiane z Ministerstwem Spraw Zagranicznych państwa przyjmującego lub za jego pośrednictwem bądź innym ministerstwem uznanym za właściwe.
3. Pomieszczeń misji nie wolno użytkować w jakikolwiek sposób niezgodny z funkcjami misji określonymi bądź w niniejszej Konwencji, bądź w innych normach powszechnego prawa międzynarodowego lub w specjalnych umowach obowiązujących między państwem wysyłającym a państwem przyjmującym”.
Otóż Amerykanie traktują tą konwencję i wiele innych umów międzynarodowych w sposób wybitnie oportunistyczny. Na zdjęciu poniżej widzimy ambasadora USA w Rosji Johna F. Teffta nie mieszającego się do spraw wewnętrznych Rosji

 


Na arenie międzynarodowej zanosi się na otwarcie nowego frontu konfrontacji między zachodnią hemisferą, a rosnącą w siły Rosją. Chodzi o północno afrykańską Libię. To, co Zachodowi w 2011 roku wydawało się lekką przebieżką i po obaleniu Muammara Kadafiego, Libia już wieczyście miała pozostać klientem Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego, politycznie uzależnionym od Londynu, Paryża i Waszyngtonu, powoli zamienia się w nowy koszmar zachodnich „mężów stanu”.

Tak dalekowzroczni politycy jak Obama z Hillarią, deklarujący miłość do Carli Bruni Nicolas Sarkozy, familiarny Toni Blair i zajęty ostatnimi dziewczynami w życiu, lowelas Silvio Berlusconi, znowu zafundowali światu partacki produkt polityczny. W Libii, będącej państwem już tylko z nazwy i przyzwyczajenia , coraz śmielej lokują się przeganiani z Syrii wyznawcy wahabickiego Allacha, marzący o swoim kalifacie gdziekolwiek, może być w Syrii, Lewancie, Libii, ale równie dobrze w Szwecji, czy Niemczech.

Dla nich głównym orężem politycznym jest terroryzm i strach przed nim, wzbudzany u normalnych ludzi. Dlatego ten tworzący się libijski rozsadnik terroryzmu, należy zlikwidować u zarania. Jeden z najpoważniejszych libijskich polityków, gen. Khalifa Haftar (foto nr 1), sam będący wychowankiem CIA, widząc co się dzieje w Syrii i Iraku, zwrócił się o pomoc do Rosji, pewno w zamian za, na razie nieznane nam, jakieś koncesje – bo przecież na tym świecie nie ma nic za darmo. Wzbudziło to natychmiastową czujność zachodnich cenzorów politycznych.

Głos dał minister obrony Wlk. Brytanii Michael Fallon (foto nr 2) mówiąc, że kraje Zachodu nie życzą sobie, aby rosyjski niedźwiedź wypychał swoje łapy do Libii. Ale rosyjski niedźwiedź nie jest już potulnym wykonawcą zachodnich poleceń, z czasów Borysa Jelcyna. Tym razem rosyjski niedźwiedź zaryczał słowami rosyjskiego ministra obrony Siergieja Szojgu Stwierdził on, że pewno w londyńskim ZOO wykluł się z jaja nowy zwierz, bardziej podobny do kota niż dinozaura. Odwołał się również do wizerunku lwa z brytyjskiego herbu (etymologicznie jest to lampart) mówiąc, że starzy Rosjanie twierdzą, że każdy lew jest kotem, ale nie wszystkie koty są lwami. I jeszcze się okaże, kim jest nowy zwierz wykluty w londyńskim ZOO. A w bonusie najsłynniejsza, jeszcze z roku 1968, piosenka prekursora show biznesowego satanizmu. Przynajmniej ten produkt brytyjski jest dobrej jakości. Arthur Brown w piosence Fire.

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: