JANOSIK Z PIEKŁA – OPOWIEŚĆ O MENDAŁE MILERZE

Budził zgorszenie wśród ortodoksyjnych Żydów, bowiem jego zajęcia nie licowały z byciem wnukiem szamesa-opiekuna sądeckiej synagogi. Wśród dzieci siał lęk. Matki, przed snem straszyły nim swoje niegrzeczne pociechy. Dla bogaczy był postrachem, kazał im dzielić się z biednymi. Taki był prawdziwy sądecki Janosik z Piekła rodem.


Od niepamiętnych czasów sądeczanie wiedzieli, że na Piekle (dzielnicy miasta wzdłuż ulicy Lwowskiej) mieszkał najbardziej przestępczy i awanturniczy element w okolicy. Nikogo nie dziwiło, że tam urodził się Mendałe Miler, który pomagał tamtejszej biedocie. I nikogo nie obchodził fakt, że mocno naginał prawo – sądecka biedota go uwielbiała. Kiedy Markus Lustig po latach usłyszał to nazwisko od razu zaświeciły mu się oczy. Bo kto nie znał i nie podziwiał najsłynniejszego żydowskiego złodzieja i jednocześnie dobroczyńcy w mieście?

Mendałe Miler był wnukiem Aschera Millera, szamesa sądeckiej synagogi. Miejsce gdzie się modlił się cadyk Divrei Chaim było święte a postać szamesa miała być nieskalana. Dlatego nie ma się co dziwić, że Ascher zbytnio nie chwalił się przedsiębiorczym wnukiem. Medałe znalazł ludzi podobnych sobie, którzy postanowili dzielić się z biednymi – tak powstała jego banda.

Miller zasłynął przede wszystkim ze spektakularnego rabunku na Szulimie Tenzerze w 1928 roku. Zresztą nigdy nie miał szacunku dla bogatych – do wszystkich ludzi mówił „per Ty”. Tenzer był jednym z najbogatszych sądeckich Żydów, właścicielem potężnej kamienicy przy ul. Jagiellońskiej 7, przewodniczącym kahału i radnym miejskim. Mimo to nawet on bał się Millera. Wszak wystąpić przeciwko niemu byłoby politycznym samobójstwem.

W zimie 1928 r. Mendałe wszedł ze swoją świtą do kamienicy Tenzera żądając od niego węgla, który miał być rozdany jego biednym współwyznawcom. Tego roku zima była wyjątkowo mroźna. Stary bogacz chcąc wykiwać rozbójnika oddał mu miał węglowy, myśląc że to wystarczy. Jednak Miler znalazł prawdziwy węgiel w piwnicy. Aby ukarać Tenzera, kazał swojej świcie rozsypać miał węglowy po pięknych dywanach kamienicy tak, że zakurzył wszystko, co tylko się tam znajdowało.

Tej samej zimy, troszeczkę pod przymusem „opodatkował” bogatszych Żydów. Zdobyte pieniądze przeznaczał na pomoc dla ubogich, a zbierany (patrz: zabierany) węgiel rozdawał potrzebującym. Jak pisał Albin Kac Bo cóż było powiedzieć „nie”, gdy Mendałe Miler powiedział „tak”? Sprzeciw Milerowi nie wchodził w grę.

Mandałe musiał także niejednokrotnie interweniować na Rynku, gdzie często dochodziło do spięć na tle religijnym i ekonomicznym. Pewnego dnia przechodząc przez Rynek spostrzegł polskiego kupca, który sprzedawał na wozie jabłka. Żądał 5 złotych za kilo. Jego towarem zainteresował się znany Milerowi ubogi Żyd, który kupcowi oferował jedynie 3 złote. Po dłuższych targach handlarz krzyknął do ubogiego Żyda: ty świnio, ty brudny żydzie! Akurat usłyszał to Miler. Podszedł do sprzedawcy i obwieścił mu, że kupuje cały towar na wozie, za żądaną przez niego cenę. Kupiec się zgodził, po czym Mendałe poprosił go, aby dostarczył jabłka do jego piwnicy i wtedy mu zapłaci. Handlarz się zgodził na takie rozwiązanie. Nie trudno zgadnąć, że Miler zaprowadził go do domu owego biednego Żyda. Jak się okazało, ów ubogi Hersz Lustbader był już wdowcem i miał na utrzymaniu aż 11 dzieci. Właśnie w jego piwnicy Miler kazał handlarzowi zdeponować jabłka. Wtedy Mendałe zniknął. Miler uważał, że spełnił swoją misję bowiem Lustbader miał pełną piwnicę jabłek. Kiedy się zjawił obwieścił handlarzowi, że zasługuje na karę za tak bezczelne potraktowanie ubogiego wdowa. Postawił mu dwa wyjścia: albo sprzeda jabłka po połowie ceny Lustbaderowi albo musi je wszystkie wynieść z piwnicy. Zmęczony kupiec przystał z niesmakiem na pierwszą propozycję.

Zmarły w 2010 roku Salomon Lehrer wspominał, że osobiście znał Mendałe Milera, który często w jego rodzinnym domu urządzał sobie dziuplę zbójecką. Po pierwsze było to zaszczytem, że Mednałe akurat wybrał dom Lehrerów przy ul. Kazimierza Wielkiego, a po drugie jemu się nie odmawiało. Lehrer wspominał, że szczególnym okresem kiedy Miler pomagał ubogim był czas wiosennych świąt Pesach. Rozdawał wtedy ubogim Żydom niezbędne artykuły spożywcze, przede wszystkim cebulę, mąkę i ziemniaki. Wszystko tak aby nawet w najuboższych domach były godne święta.

Kiedyś Salomon Tenzer – ten sam obrabowany w 1928 roku – zapytał Milera czy nie obawia się konsekwencji swojego zachowania. W końcu ktoś złoży na niego skargę policji. Nie obchodzi mnie to wcale, jeśli setka ludzi biednych umiera co dzień – odpowiedział sądecki Janosik.

Mednałe Miller wyjechał z miasta po swoim ślubie. Swoją drugą połówkę znalazł w Katowicach. Do Nowego Sącza wracał jednak tak często jak tylko mógł, budząc szacunek i jednocześnie strach. Bez wątpienia była to jedna z najbarwniejszych postaci międzywojennego Sącza. Jego życie przerwała II wojna światowa, gdzie Miler podzielił tragiczny los narodu żydowskiego.

 

JANOSIK Z PIEKŁA – OPOWIEŚĆ O MENDAŁE MILERZE

Łukasz Połomski

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: