„Drzewo Zycia”

 

Chava Rosenfarb

 

 

Przyslal Jerzy Cwifeld

 


Sa do czytania elektronicznie ( ebook ) trzy tomy książki Chawy Rosenfarb

o getcie w Lodzi „Drzewo Zycia”

 

Informacje o autorze sa na

 

 http://chavarosenfarb.com/

 

linki do ściągania:

 

https://www.centrumdialogu.com/ebooks/drzewo_zycia/mobile/index.html#p=1

https://www.centrumdialogu.com/ebooks/drzewo_zycia/tom2

https://www.centrumdialogu.com/ebooks/drzewo_zycia/tom3

 

A ponizej ksiazki w formacie PDF

 

CHAVA_VOL1

 

CHAVA_VOL2

 

CHAVA_VOL.3

 


 

Słowo wstępne
Goldie Morgentaler

 

Chava Rosenfarb urodziła się w Łodzi 9 lutego 1923 roku jako starsza z dwóch córek. Jej ojciec Abraham był kelnerem w żydowskiej restauracji przy ulicy Piotrkowskiej, matka Sima pracowała w jednej z fabryk włókienniczych. Rodzice pisarki pochodzili z religijnych rodzin z miejscowości Końskie, sami byli jednak świeckimi Żydami, zwolennikami tzw. jidyszyzmu.Należeli także do Bundu – żydowskiej partii socjalistycznej, która cieszyła się ogromnym poparciem wśród żydowskich robotników w przedwojennej Polsce. Obie córki uczęszczały do żydowskiej szkoły im. W. Medema w Łodzi, w której językiem nauczania był jidysz. W chwili wybuchu drugiej wojny światowej Chava Rosenfarb miała szesnaście lat. Rok później została wraz z rodziną uwięziona w łódzkim getcie. Tam stała się protegowaną Symchy-Bunima Szajewicza, poety i autora poematu epickiego Lech lecho, którego tekst znaleziono na stercie śmieci po likwidacji getta. Szajewicz przedstawił ją grupie pisarzy, którzy szybko docenili talent siedemnastolatki i przyjęli ją do swego grona. Kiedy w sierpniu 1944 roku getto uległo likwidacji, Chava Rosenfarb i jej rodzina zostali wywiezieni do Auschwitz, stamtąd zaś wraz z matką i siostrą Henią trafiła do obozu pracy przymusowej w Sasel pod Hamburgiem, gdzie budowały domy dla Niemców. W 1945 roku odzyskała wolność po wyzwoleniu obozu w Bergen-Belsen przez armię brytyjską, a następnie przez pięć lat mieszkała w Belgii. W 1950 roku wyemigrowała do Kanady.

Biorąc pod uwagę wojenne doświadczenia Chavy Rosenfarb, trudno się dziwić, iż Holokaust odcisnął wielkie piętno na jej twórczości. Jeżeli przyjmiemy, że została pisarką w chwili, gdy po raz pierwszy wzięła pióro do ręki, to pisarką Zagłady stała się w przeddzień swoich siedemnastych urodzin, w lutym 1940 roku, kiedy wraz z rodziną i całą żydowską społecznością Łodzi zapędzono ją do getta utworzonego przez hitlerowców na Bałutach. Jak pisała, tam „naprawdę zaczął się koszmar jej młodości”. Właśnie ów trwający cztery i pół roku koszmar Słowo wstępne Goldie Morgentaler 6 uwięzienia w łódzkim getcie stał się tematem jej trzytomowej powieści Drzewo życia, której pierwszy tom właśnie został przetłumaczony na język polski. Drzewo życia ma swoją genezę w Auschwitz. Chava Rosenfarb opisuje ją następująco: „Kiedy wysiedliśmy w Auschwitz, stanęłam na peronie z plecakiem na ramionach, obejmując jedną ręką ojca. W drugiej trzymałam plik wierszy, które napisałam w getcie. Kapo wyrwał mi je i rzucił na stertę modlitewników, listów i fotografii. Mężczyzn oddzielano od kobiet, ojcu też kazano do nich dołączyć. Wtedy widziałam go po raz ostatni. Potem nastąpiła selekcja. Moja matka, siostra i ja zostałyśmy odesłane dalej drogą przez bramę z napisem Arbeit macht frei. Niedługo później stałam naga, z ogoloną głową, ale żywa. Wtedy właśnie przemknęła mi przez głowę myśl, że jeśli przeżyję, któregoś dnia napiszę książkę o łódzkim getcie”.

Prawdziwa praca nad powieścią zaczęła się dopiero wtedy, gdy tuż po wojnie pisarka osiedliła się w Brukseli. W tym samym czasie tworzyła również poezję – jej pierwszą opublikowaną książką był tomik wierszy. Czuła jednak, iż poezja ani dramat nie są w stanie wyrazić wszystkiego, co chciała powiedzieć o swoich doświadczeniach podczas Zagłady, dlatego też po przybyciu do Montrealu w 1950 roku skoncentrowała większość swoich sił twórczych na pisaniu Drzewa życia, dzieła ostatecznie wydanego w jidysz w 1972 roku. Trzy tomy Drzewa życia ukazują w precyzyjnych i bezlitosnych szczegółach zniszczenie dwustutysięcznej społeczności żydowskiej, drugiego po Warszawie największego skupiska Żydów w Polsce. Fakt, iż autorka była częścią tej społeczności i doskonale ją znała, dodaje powieści dramatyzmu i autentyczności. Drzewo życia to przypadająca na lata 1939–1944 kronika losów dziesięciu osób, które różnią się od siebie zarówno drogami życiowymi, jak i poglądami politycznymi oraz stopniem religijności. Są wśród nich ubogi stolarz i zamożni właściciele fabryk, panna Diamant – zwolenniczka asymilacji i polska patriotka pracująca jako nauczycielka w liceum, Estera – piękna dziewczyna i jednocześnie zagorzała komunistka aktywnie działająca w gettowym podziemiu, doktor Michał Lewin – autor nigdy nie wysyłanych listów do ukochanej, która jeszcze przed wojną wyjechała do Paryża.

Postaciami wykreowanymi na podstawie wątków autobiograficznych są zaangażowana politycznie uczennica liceum Rachela Ejbuszyc – alter ego Chavy Rosenfarb, oraz jej chłopak Dawid – autor dzienników, literacki odpowiednik Heńka (Henecha) Morgentalera, który później został mężem pisarki. Obok wspomnianych głównych bohaterów powieść zaludniają niezapomniane postaci drugoplanowe, na przykładzie których autorka ukazuje różne reakcje ludzi na cierpienia zadawane im przez siły, których ani nie są w stanie pokonać, ani też nie mogą zjednać sobie ich przychylności. Wiele postaci ma swoje autentyczne pierwowzory. Najważniejszą z nich jest mentor Chavy Rosenfarb – Symcha-Bunim Szajewicz (1907–1944), opisany w powieści jako Symcha Bunim Berkowicz. Drzewo życia jest jedynym źródłem niektórych informacji o życiu Szajewicza w getcie. Inną historyczną postacią jest Mordechaj Chaim Rumkowski, Przełożony Starszeństwa Żydów w getcie łódzkim, namaszczony przez hitlerowców do rządzenia innymi Żydami.

To jeden z najbardziej wyrazistych i kontrowersyjnych bohaterów tej powieści – samozwańczy zbawca Żydów, pomagający jednocześnie nazistom w wysyłaniu dziesiątków tysięcy Żydów na śmierć. Jestem córką Chavy Rosenfarb i tłumaczką dużej części jej utworów na język angielski. Moja matka pisała Drzewo życia przez ponad dwadzieścia lat – całe moje dzieciństwo i wczesną dorosłość, powieść ta jest więc poniekąd moją siostrą, gdyż dorastałyśmy razem. Jestem niezwykle wzruszona, że to ważne dzieło ukazuje się po polsku, w języku rodzinnego kraju mojej matki. Żałuję jedynie, iż ona sama nie dożyła tej chwili. Chociaż matka pisała w jidysz o Żydach i sprawach żydowskich, w głębi serca była kosmopolitką i zawsze marzyła o dotarciu do szerszej publiczności na całym świecie. Pisanie to samotna praca, zwłaszcza dla kogoś, kto pisze w języku jidysz. Kiedy Drzewo życia zostało po raz pierwszy opublikowane w roku 1972, mama otrzymywała listy od żydowskich czytelników ze wszystkich kontynentów, zaś w prasie jidyszowej ukazały się doskonałe recenzje, w których uznano powieść za jeden z najlepszych literackich opisów Zagłady.

Pozostała jednak zupełnie nieznana w świecie nieżydowskim, posługującym się językami innymi niż jidysz. W eseju Wyznania żydowskiej pisarki pisze: „Jeśli pisanie to zawód dla samotników, to samotność osoby piszącej w jidysz ma dodatkowy wymiar. Jej czytelnicy zginęli, a język uleciał z dymem krematoriów. Tworzy w pustce, niemal dla nikogo, dając dowód wierności utraconemu językowi, jakby chciała udowodnić, że nazizm nie stłumił jego oddechu, że język nadal żyje. Pisanie to afirmacja życia. Brak odpowiedzi na twórczość, bycie skazanym na pisanie do szuflady – to doświadczenie duszne i niszczące”. Moja matka pisała w jidysz nie tylko dlatego, że był to jej pierwszy język, w którym najlepiej potrafiła wyrazić siebie, lecz również dlatego, że chciała unieśmiertelnić posługującą się nim utraconą społeczność polskich Żydów. Jednak z upływem lat, w miarę kurczenia się grona osób mówiących w jidysz, coraz częściej czuła się – jak to określała – „jak anachronizm wędrujący po kartach historii”. Byłaby niezwykle zadowolona, dowiedziawszy się, że jej praca trafia do szerokiej publiczności polskojęzycznej. „Język – napisała kiedyś – jest narzędziem niewystarczającym i ograniczonym. Niezależnie od tego, jakim językiem posługuje się pisarka, aby wyrazić siebie, zawsze ma nadzieję, iż będzie on uniwersalny, że przekroczy związane z nim specyficzne bariery narodowe i etniczne, aby znaleźć w szerokim świecie otwartą publiczność i ciepłe przyjęcie”. Przy okazji wydania pierwszego tomu tej ważnej trylogii żywię ogromną nadzieję, że spełni się marzenie mojej matki o otwartej publiczności i ciepłym przyjęciu jej książki. Goldie Morgentaler Lethbridge, Alberta, Kanada, sierpień 2015 r

 

One Response to “„Drzewo Zycia””

  1. Salomea Kape 04/07/2019 at 04:09

    Ogromnie sie ciesze, ze ksiazka zostala przetlumaczona na polski i jestem pewna, ze znajdzie mnostwo czytelnikow. Jest spore zainteresowanie historia Zydow polskich. Pozatym ta ksiazka nalezy do historii Polski a raczej jej mniejszosci narodowej. J a przezylam lodzkie ghetto i choc ksiazka opisuje glownie zycie Zydow, ktorzy nie chcieli sie zasymilowac to jednak pozostawili po sobie dzieki autorce obraz lodzkiego ghetta. Przyznac musze, ze nie wiedzialam o istnieniu takiej organizacji w gecie, byla nie widoczna dla wiekszosci mieszkancow, dopiero autorka po wojnie przywrocila ja do zycia po wojnie. Salomea Kape M.D.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: