Uncategorized

Od stanu schwytanego do zniewolonego umysłu

Ostatni przystanek autorytarnego pociągu .

Tomasz Tadeusz Koncewicz Profesor prawa europejskiego i porównawczego, dyrektor Katedry Prawa Europejskiego i Porównawczego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego. Jest głównym badaczem w projekcie badawczym H2020 „Pojednanie Europy z jej obywatelami poprzez rządy prawa i demokrację” (RECONNECT) oraz prawnikiem specjalizującym się w strategicznych sporach sądowych przed europejskimi sądami.


Ku pamięci mojej zmarłej już babci Czesławy Strąg, Sprawiedliwej wśród Narodów Świata, która niestrudzenie nauczala mnie, że aby naprawdę iść do przodu, nie wolno nam zapomnieć o naszym historycznym bagażu.

Ten, kto sprawuje władzę, jest również w stanie kontrolować język i to nie tylko za pomocą zakazów cenzury, ale także poprzez zmianę znaczenia słów. Pojawia się osobliwe zjawisko: język społeczności uwięzionej nabiera pewnych trwałych nawyków; całe strefy rzeczywistości przestają istnieć po prostu dlatego, że nie mają nazwy.

Czesław Miłosz, Wykład Nobel (1980)

Polska AD 2021

Znalezienie dwóch profesorów historii winnych rzekomego zniesławienia dobrego imienia jednostki poprzez badanie jej rzekomej roli w Holokauście nie może być traktowane jako kolejny zwykły proces wszczęty przez krewną (w tym przypadku siostrzenicę) zaniepokojoną nadszarpnięte dobre imię jej wujka. Wydaje się raczej, że wkraczamy na niezbadane terytorium, na którym można uregulować rachunki za pomocą długiego ramienia prawa. Święta godność narodu (polskiego) ukryta pod wygodnym argumentem przed ochroną „dobrego imienia” jednostki (osób) zajmuje centralne miejsce i przesłania potrzebę prowadzenia mocnego dyskursu historycznego o losach milionów często anonimowych ofiar.

Skupiając jednak całą naszą uwagę na tym jednym przypadku („łodzi”), ryzykujemy, że stracimy z oczu „podróż” i ostateczny cel, jakim jest uczciwa debata na najbardziej fundamentalne pytania: kim my, Polacy, jesteśmy, gdzie jesteśmy. Pochodzą i co zrobiliśmy, a ostatecznie, czy jesteśmy gotowi stawić temu czoła teraz, jeśli w ogóle kiedykolwiek. Proces o zniesławienie historyków nie toczył się w próżni prawnej, ani też nie możemy twierdzić, że nikt nie powinien był tego przewidzieć. Wręcz przeciwnie. Było to przewidywalne i po prostu wynika z logiki zdobywania państwa, które miało miejsce w Polsce od 2015 roku.

Po strzępach sądownictwa i mediów publicznych w Polsce przyszedł czas na wdrożenie „ polityki (błędnej) pamięci”.”Z jedną poprawną wizją historii, która urzeknie umysły i serca Polaków. Najgroźniejsza odsłona takiej „ polityki pamięci ” nadeszła wraz z nowelizacją ustawy o IPN z 2018 r., Kryminalizującą publiczne i błędne przypisywanie narodowi polskiemu jakiejkolwiek winy za zbrodnie nazistowskie popełnione przez III Rzeszę. Minister Sprawiedliwości Ziobro, najniebezpieczniejszy człowiek w rządzie pełnym niebezpiecznych ludzi, przedstawił wówczas swoje uzasadnienie w następujący sposób: „[…] polski rząd wykonał ważny krok w kierunku stworzenia silniejszych instrumentów prawnych, które pozwolą nam bronić naszych praw, bronić prawdy historycznej i dobrego imienia Polski na całym świecie ”.

Ślubował ścigać wszystkich, którzy zniesławiają Polskę lub Naród Polski. Już na etapie projektowania ustawa wywołała burzę z powodu zapierającego dech w piersiach zakresu i surowości sankcji (do trzech lat pozbawienia wolności) i była krytykowana jako „tępy instrument”, kolejny przykład odrodzenia nacjonalistycznego w Polsce i powrót rewizjonistycznej historii. Krytycy zwracali uwagę na możliwe niebezpieczeństwa ograniczenia wolności słowa i badań oraz budowania martyrologicznej narracji, że świat nie rozumie, ile wycierpiała Polska i Polacy.

Dyplomatyczny konflikt z Izraelem, który nastąpił po wejściu w życie ustawy, sprawił, że polski rząd w końcu uległ presji , wycofując wątpliwe postanowienie. Było to jednak raczej niewielkie ustępstwo, mające na celu jedynie poprawę dyplomatycznej optyki. Bardziej ogólny przepis karny (art. 133 kk) pozostaje zawsze w mocy i stwierdza prostymi słowami: „Kto publicznie znieważa Naród lub Rzeczpospolitą Polską, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”. Leżąc w stanie uśpienia od jakiegoś czasu, jest teraz używany przez podległych prokuratorów do narzucenia nam wszystkim mistrzowskiej narracji historycznej. Odpowiedzialność cywilna (zastosowana w przypadku dwóch historyków) dopełnia obraz ucisku.

W obliczu historii: uczciwie i otwarcie 

Calosc w linku ponizej


Angielska wersja TUTAJ

Kategorie: Uncategorized

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.