Cztery festiwale filmowe

Przyslal Aleksander Kwiatkowski

Aleksander Kwiatkowski

cropped-cropped-cropped-reunion69logo120k1.jpg

Nie po raz pierwszy październik charakteryzuje się dużym zgęszczeniem obecności polskich filmów. Rame stanowiły dwie oficjalne premiery: 3.10 wszedł na ekrany wajdowski „Wałęsa” a 24.10 – „Ida” Pawła Pawlikowskiego. Między tymi dwoma wydarzeniami uplasowały się 2 festiwale – Kinoteka, organizowany tradycyjnie już od szeregu lat przez Instytut Polski w Sztokholmie przegląd nowej polskiej produkcji oraz 22-gi Sztokholmski Festiwal Zydowski. „Ida” stała się zwornikiem obu tych festiwali, pokazana w ramach Kinoteki jako film otwierający przegląd w kinie Sture i zastępująca pozycje wyprodukowane w latach 1930. w języku jiddisch – tradycyjny składnik drugiego festiwalu w sąsiednim kinie studyjnym Zita. Wśród filmów żydowskich znalazły się także pokazy 2 dokumentów Claude’a Lanzmanna, dotyczących spraw polskich. „Le rapport Karski” (2010) to część materiału nakręconego ale niewykorzystanego w „Shoah” (1985), a „Le derniere des unjustes” (2013) to z kolei prawie 4-godzinny film poświęcony ostatniemu starszemu getta Terezin, Benjaminowi Murmelsteinowi, częściowo kręcony także w Polsce, w okolicach Niska i Zarzecza. Filmy izraelskie (3 z 11-u) tym razem nie zdominowały festiwalu, zaś najciekawsze portrety osobowe i pomysły fabularne, mówiące wiele o istocie bliskowschodniego konfliktu, znalazły się w filmach innych krajów jak niemiecki dokument „The voice of peace” i libańsko-francuski „Zamach” – adaptacja powieści algierskiej pisarki Yasminy Khadry. I „Zamach”, i otwierający festiwal izraelski film „Betlehem” nawiązują do rzeczywistości aktualnej dekadę wcześniej, gdy samobójcze zamachy bombowe były na porządku dziennym.
Na filmach polskich największą obok „Idy” publiczność zgromadziła „Ambassada” Juliusza Machulskiego. Pokazano również „Sztukę znikania” Bartka Konopki i Piotra Rosołowskiego, „Psie Pole” Lecha Majewskiego, „Chce się żyć” Macieja Pieprzycy i udany debiut Bodo Koxa „Dziewczyna z szafy”.
„Psie pole” zaprezentowało, jak zwykle u Majewskiego, pretensjonalną symbolikę, przy minimalnym pretekście fabularnym. Wypadek samochodowy polonisty stanowi tu wyjście na dokumentalne generalizacje typu powodzi w płd. Polsce i narodowej katastrofy w Smoleńsku. Podobne ambicje miała „Sztuka znikania”, gdzie dobry pomysł pożenienia spraw polskich z haitiańskim vodoo obrósł w sporą ilość mało prawdopodobnych detali.
Pominę milczeniem cierpienia, wahania i rozterki młodego biseksa w „Płynących wieżowcach”, ale podobne – księdza-jezuity w filmie Małgorzaty Szumowskiej „W imię…” – mają wydźwięk generalny dla sytuacji wielu pokoleń duchownych skazanych na celibat.

*

Festiwale filmowe nie kończą się nigdy, tj jeden się kończy a następny zaczyna. Na wszystkie nie starczyłoby czasu. Ale zaraz po zakończeniu dużego festiwalu sztokholmskiego (co roku w listopadzie, a jego dyrektorem nie jest Leo Kantor) rozpoczął się tygodniowy przegląd nowych filmów rosyjskich, co stwarza okazję omówić łącznie obie te nieproporcjonalne wobec siebie imprezy. Bo jak tu zestawić 200 tytułów, z których prawie każdy wyświetlany jest 3-krotnie z pojedyńczymi pokazami 6-ciu rosyjskich filmów?
Z tych pierwszych dąży się obejrzeć najwyżej 40, co nie zawsze zapewnia poznanie filmów najważniejszych – które później dzielą między siebie nagrody – i najciekawszych. Bo interesujące filmy trafiają się także, a nawet częściej w sekcjach pozakonkursowych. Do fascynujacych zaliczałem niegdyś sekcję Collage, od paru lat przemianowaną na Documanię, bo grupuje dokumenty.
Można też penetrować festiwal poprzez obecne na nim filmy polskie. Nigdy nie ma ich wiele, a w tym roku udział nasz ograniczył się do „Obietnicy” Anny Kazejak, pokazanej w sekcji Twilight Zone, poświęconej gatunkom thrillera i horroru. Krążyły jednak uporczywe plotki, że na festiwalu pokazana będzie także „Ida” Pawła Pawlikowskiego, o tyle nieprawdopodobne, że film ten, poza udziałem w dwóch niedawnych sztokholmskich festiwalach (zob. wyżej) miał również w międzyczasie normalną sztokholmska premierę i w momencie otwarcia festiwalu był wyświetlany w kilku kinach. Innymi słowy, byłoby to pogwałcenie wszelkich przyjętych regul. A jednak film pokazano także na festiwalu, choć tylko raz i w tajemniczej kategorii nazwanej enigmatycznie Lux. Drobiazgowe i niełatwe śledztwo, przeprowadzone przez niżej podpisanego, wykazało, że jedynym powodem pokazania Idy (dzięki czemu film ten stał się zwornikiem aż trzech festiwali) był fakt nominacji do nagrody Lux, ufundowanej przez Unię Europejską dla filmu, który oświetla i wgłębia się w ważne problemy dzisiejszej Europy. Pozostałe filmy nominowane (klasy Lux) to słoweński „Razredny sovraznik” (jak Ida pokazany tylko raz i nie uwzględniony w drukowanych programach) oraz francuska „Bande de filles”, uczestnicząca również w konkursie i uhonorowana główną nagrodą Brązowego Konia. Laureata nagrody Lux nie ogłoszono w trakcie trwania festiwalu (5-16.11), bowiem ujawnił się on dopiero 17 grudnia i była nim Ida!
Moje dotychczasowe, 25-letnie doświadczenie sztokholmskiego festiwalu mówi, że rzadko zgadzam się bez reszty z oficjalnym werdyktem jury. Także w tym roku: „Bande de filles” okazał sie utworem spełniającym wszelkie wymogi poprawności politycznej: to zrealizowany przez kobietę film o kobietach, afrykańskich imigrantach we Francji. Jeszcze parę nagród spełniało nieoficjalne oczekiwania asymptotycznych dążeń do równouprawnienia płci. Operator(kę) Crystel Fournier wyróżniono za zdjecia do „Bande de filles” oraz do przejmujacego chorwackiego dramatu „Takva su pravila”, w którym uhonorowano także odtwórcow obu głównych ról – męskiej i żeńskiej.
Moim faworytem był „Fishing without nets” Cuttera Hodierne. Dramat kręcony w Kenii, w okolicach Mombasy i Malindi, z udziałem statystów i aktorów niezawodowych pochodzacych z Somalii, mówiących tamtejszym językiem i wyznających mahometanizm, przedstawiony jest w całości z perspektywy piratów i rybaków. Film zaczyna się kadrem morza i kończy podobnym, w którym gubi sie maleńkie dinghy rybaka – pirata mimowoli, w absurdalnej sytuacji obdarzonego całym okupem za zakładników ze starego statku bez ładunku, okupu spóźnionego, bo zniecierpliwieni zwłoką piraci odpłynęli, przypadkowym zrządzeniem wydarzeń pozostawiając na statku samotnego, zbuntowanego rybaka, jak Bustera Keatona w „Marynarzu na dnie morza” (1924).
A filmy rosyjskie? Na głównym festiwalu pokazano ich niewiele. 6 filmow przeglądu w Filmhuset to przykłady produkcji ostatnich kilku lat (2011-14). Na uroczystym otwarciu z udzialem rosyjskiego ambasadora wystepującego z optymistycznym przesłaniem a także tancerzy i wokalistki nie kryto ambicji pozytywnego przedstawienia twarzy nowej Rosji i jej kinematografii. Tymczasem filmy nie ukrywały rozmaitych trudnosci i negatywnych objawów współczesnego życia. W otwierajacym filmie „9 dni i jeden ranek” ukazano kontrast rosyjskiej prowincji (Rostów n/Donem) i poziomu reprezentowanego przez wywodzaca się stamtąd lecz osiadłą we Francji modelkę. „Major” Jurija Bykowa to przerażający obraz samowoli policji w okolicach Rjazania, przy pomocy brutalnego zastraszania ukrywajacej następstwa spowodowanego przez tytułowego majora śmiertelnego wypadku. Nadchodzacego jubileuszu moskiewskiej kolejki podziemnej nie uświetni zapewne fikcyjny lecz prawdopodobny obraz katastrofy (w filmie „Metro”), gdy wody rzeki Moskwy przebijają wieloletniej dawnosci cementowo-kamienne sklepienie i zalewają tunel wraz z pasażerami kilku składów pociągów.
Bohaterka filmu Pawła Ruminowa „Będę obok” dosłownie traci zmysły, odchodzi od zmysłów, tj nagle doznaje zakłóceń zmysłu wzroku i dotyku. Trzej weterani wojny w Czeczenii (jeden z nich ma blizny oparzeniowe doznane w akcji w transporterze opancerzonym) poszukują zaginionego kolegi w filmie „Pragnienie”.
Czyli odwaga w przedstawieniu schorzeń społecznych, skaz moralnych, obok siły charakteru i dążenia do naprawy własnego losu w niesprzyjających okolicznościach.
Aleksander Kwiatkowski

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: