W BRAMIE CUKERMANA

Karolina i Piotr Jakoweńko dbają o żydowską historię Będzina. Założyli fundację Brama Cukermana i oprowadzają nas po dawnym Domu Modlitwy

Ryfka i Nuchim Cukerman mieszkali w Będzinie przy dzisiejszej ul. Kołłątaja, a dawnej Sławkowskiej. Tutaj, gdzie jesteśmy, działał Dom Modlitwy, który rodzina Cukermanów ufundowała dla lokalnych Żydów w latach 20. ubiegłego wieku. W samym Będzinie mieszkało ich 30 tys., to była połowa ludności miasta! Warto dodać, że w Zagłębiu mieszkało 80 tys. Żydów, a w całej Polsce ponad 3 miliony. Oczywiście to dane sprzed Drugiej Wojny Światowej.

  • Będzin został ulokowany w czternastym wieku i znajdował się na starym, średniowiecznym szlaku handlowym. Żydzi osiedlali się tu z powodów biznesowych – mówi Karolina Jakoweńko z fundacji Brama Cukermana. Trudnili się handlem, rzemiosłem, podobnie jak Żydzi z Górnego Śląska.

JEST JAK DZIADEK

Nuchim Cukerman był takim właśnie biznesmenem. A Ryfka panią domu, głową rodziny, bo kobiety odgrywały ważną rolę w rodzinie żydowskiej. Mogła pomagać mężowi, ale przede wszystkim zajmowała się dziesięciorgiem dzieci. Zginęła tragicznie w Auschwitz w 1943 roku, a Nuchim zmarł śmiercią naturalną w 1929.

– Jest pochowany na cmentarzu żydowskim w Czeladzi. Możemy tam odwiedzać jego grób, bo jesteśmy z nim związani, jest dla nas tak bliski, jak dziadek – dodaje Jakoweńko.

Połowa dzieci Cukermanów przeżyła Zagładę. Dwoje z nich wróciło do Będzina i w 1948 roku sprzedali rodzinną kamienicę. – Mamy kontakt z jedną wnuczką, która urodziła się tu w 1926 roku. Jej rodzice wyjechali do Palestyny, ale był taki zwyczaj, że wracało się do domu rodzinnego, żeby urodzić dziecko. Więc wnuczka Nuchima urodziła się w tym domu, przy babci – opowiada Jakoweńko.

Kiedy kamienica przeszła w ręce Polaków, w Domu Modlitwy postawiono ściany i w ten sposób stał się on mieszkaniem. Polichromie były wielokrotnie zamalowywane przez kolejnych lokatorów. Na szczęście przetrwały i dziś oglądamy oryginalne malowidła, a rekonkstrukcja objęła zaledwie kilka procent z nich.

 FRESKI BYŁY TU ZAWSZE

– One były zamalowywane, ale nie były nigdy skute, bo to drogi zabieg. Historia zawsze wychodzi i przypomina o sobie – mówi Karolina Jakoweńko. – Tak więc freski były tu zawsze, a my pojawiliśmy się w 2007 roku i wynajęliśmy to mieszkanie, żeby uratować to miejsce.

Zrobiliśmy to ze zdenerwowania, że nikt nie chce się tym zająć, że to nie ma znaczenia. Nie chcieliśmy się zgodzić na obojętność względem historii, dziedzictwa żydowskiego, ale i polskiego, bo przecież Żydzi byli nieodłączną częścią tej przedwojennej historii – dodaje.

Karolina pochodzi z Będzina. Tu chodziła do liceum, ale cierpiała widząc, jak zapomina się o ważnej historii. W końcu poszła do urzędu i zaoferowała pomoc przy odrestaurowaniu domu Cukermana. Potem były przeboje z władzami miasta. Dziś Jakoweńko nie mają kontaktu z radnymi. Są niezależni.

Brama cukiermana

RATUJĄ TO, CO SIĘ DA

Dzięki Jakoweńkom polichromie są wpisane do rejestru zabytków. Zrobili renowację Domu Modlitwy, na którą w całości pozyskali fundusze.

– Społecznicy, którzy chcą ratować nieswoje mieszkanie i nie są Żydami. To robiło wrażenie. Brakowało takiej inicjatywy i zostaliśmy docenieni. Udało nam się dostać pieniądze – mówi Karolina.

Ponadto zajmują się projektami edukacyjnymi. I chcą ratować to, co się da. Teraz chodzi im po głowie będziński cmentarz żydowski z lat 30. XIX wieku. – Należy do skarbu państwa i chcielibyśmy po raz kolejny ubiegać się o środki na renowację tego cmentarza. Cmentarz jest świadectwem tamtej społeczności, a dziś jest w stanie mocno zniszczonym – tłumaczy.

ŚLADY PO MEZUZACH

Fundacja zajmuje się też oprowadzaniem wycieczek po Będzinie, w którym dużo jest reliktów przeszłości. Wystarczy ich poszukać: wejść do bramy, znaleźć ślady po mezuzach, inicjały właścicieli, schody z ornamentami. Jest miejsce po synagodze, po getcie. W szukaniu tych miejsc pomoże audioprzewodnik, który jest wielkim dziełem fundacji. „Opowieści nieobecnych” to 64 utwory do pobrania o śladach żydowskich naszego województwa.

Co w planach? Będzie wystawa o kobietach żydowskich, silnych i walecznych, które mocno zapisały się w historii miasta. Jak Dora Diamant, która była ostatnią miłością Franza Kafki i mieszkała w Będzinie. Odnawiana jest też tablica, która znajdowała się na terenie będzińskiego getta i upamiętnia walkę i śmierć żydowskich bojowników. Do końca roku powinna zawisnąć w Domu Modlitwy.

https://silesion.pl/w-bramie-cukermana

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: