Nieoczekiwane konsekwencje pobożnych życzeń

Nadeslal Robert Daner

reunion 69 .1

Generał Douglas MacArthur (po lewej) wierzył w obronę przez atak. Generał John Allen (po prawej) również wierzy w obronę przez atak, ale tylko w przypadku obrony USA, ma jednak inne zdanie na temat tego, jak armia izraelska ma bronić swoich granic.

Generał Douglas MacArthur (po lewej) wierzył w obronę przez atak. Generał John Allen (po prawej) również wierzy w obronę przez atak, ale tylko w przypadku obrony USA, ma jednak inne zdanie na temat tego, jak armia izraelska ma bronić swoich granic.

W końcu ubiegłego roku, podczas negocjacji izraelsko-palestyńskich z udziałem amerykańskiego sekretarza stanu, Johna Kerry’ego, inny nadzwyczaj doświadczony i szanowany amerykański generał, John Allen, przedstawił plan stopniowego wycofania sił izraelskich z Zachodniego Brzegu i przekazania przyszłej obrony Izraela połączonym siłom palestyńsko-arabskim oraz międzynarodowemu nadzorowi i zaufania nowoczesnej technice.

Kiedy w 1942 roku generał Douglas MacArthur otrzymał zadania obrony Australii przed nieuchronną inwazją japońską, odrzucił natychmiast jeden z pomysłów, aby wycofać się za linię rzeki Brisbane, gdyż pozwoliłoby to Japończykom na zajęcie ogromnego terytorium.

Wybrał taktykę obrony przez atak, otwierając północny front i atakując Japończyków na Nowej Gwinei. Generał MacArthur odegrał kluczową rolę w wojnie z japońskim imperium.

W końcu ubiegłego roku, podczas negocjacji izraelsko-palestyńskich z udziałem amerykańskiego sekretarza stanu, Johna Kerry’ego, inny nadzwyczaj doświadczony i szanowany amerykański generał, John Allen, przedstawił plan stopniowego wycofania sił izraelskich z Zachodniego Brzegu i przekazania przyszłej obrony Izraela połączonym siłom palestyńsko-arabskim oraz międzynarodowemu nadzorowi i zaufania nowoczesnej technice.

Biorąc pod uwagę obecne zagrożenia ze strony Autonomii Palestyńskiej i możliwości wykorzystania Zachodniego Brzegu przez innych, jak również nieznane zagrożenia, jakie mogą wyłonić się w przyszłości oraz geograficzną sytuację państwa Izrael, tego rodzaju propozycja jest zwyczajnie nie do zaakceptowania.  Żaden inny kraj nie ryzykowałby życia swoich obywateli, jak również integralności swojego terytorium, zdając się na tego rodzaju politykę obronną.

 

 

Wielka Brytania, która nie stoi wobec żadnych zagrożeń, odmawia nawet przyjęcia porozumień z Schengen, gdyż oznaczałoby to przekazanie części odpowiedzialności za bezpieczeństwo brytyjskich granic krajom takim jak Polska, Słowacja, Węgry, Hiszpania, Włochy i inne kraje Unii Europejskiej. Długotrwała odmowa akceptacji tego porozumienia wydaje się mądrzejsza w czasach narastającej agresji międzynarodowych dżihadystów przeciw krajom zachodnim.

Generał MacArthur nigdy by nie polecał “Planu Allena”. Jednak MacArthur nigdy nie znajdował się pod taką presją polityczną, pod  jaką znajduje się generał Allen. Gdyby znalazł się pod taką presją, odrzuciłby ją z obrzydzeniem. W 1934 roku jako szef sztabu przeciwstawił się z taką pasją zamiarom prezydenta Franklina D. Roosevelta drastycznych cięć wydatków na armię, że wychodząc z Białego Domu zwymiotował na schodach.

Ciekawe, czy generał Allen – lub którykolwiek inny współczesny generał, odważyłby się przedstawić tego rodzaju plan swojemu prezydentowi, gdyby to nie chodziło o bezpieczeństwo Izraela, a o bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych? Oczywiście nikomu by to nawet do głowy nie przyszło.

W rzeczywistości w 2011 roku  amerykańscy generałowie bezskutecznie sprzeciwiali się decyzji prezydenta Obamy o wycofaniu amerykańskich sił z Iraku, decyzji która spowodowała nieuchronny, ogromny wzrost przemocy ze strony terrorystów.

Generał Allen dowodzi dziś amerykańskimi i koalicyjnymi siłami w wojnie przeciw Islamskiemu Państwu Iraku i Syrii (ISIS) stosując taktykę obrony przez atak. Stojąc w obliczu tego, co nazywa „oczywistym i bezpośrednim zagrożeniem dla Stanów Zjednoczonych” nie zaleca wycofania sił amerykańskich za ocean i polegania na wojskach arabskich, międzynarodowych siłach pokojowych i nowoczesnej technologii dla obrony amerykańskich interesów. W rzeczywistości proponuje coś zupełnie odwrotnego.

Proponuje obronę przez atak sił amerykańskich i zachodnich aliantów na siejących przemoc dżihadystów w Jemenie, Pakistanie, Afganistanie, Mali, Somalii i w innych miejscach. Wszędzie są oni znaczącym zagrożeniem dla Zachodu, chociaż ani tak bezpośrednim, ani w tym stopniu niebezpiecznym jak zagrożenie Izraela ze strony pozbawionego obrony Zachodniego Brzegu.

Pomimo determinacji tak wielu ludzi na Zachodzie błędnie postrzegających konflikt izraelsko-palestyński, jako tylko konflikt o terytorium, który można rozwiązać, gdyby tylko zakończyła się tak zwana “okupacja”, zasada obrony przez wyprzedzenie, uważana za niezbędną przez inne kraje zachodnie, jest równie niezbędna w przypadku Izraela. Z militarnego punktu widzenia jest oczywistością,  że Izrael nie może wycofać swoich sił  z Zachodniego Brzegu, ani w tej chwili, ani w dającej się przewidzieć przyszłości.

Dla ludzi chcących patrzeć trzeźwo i mówić uczciwie ten wniosek był oczywisty od wielu lat. Jest to jeszcze bardziej oczywiste dla przywódców, którzy są bezpośrednio odpowiedzialni za obronę swojego kraju, jak generał MacArthur w 1942 roku w Australii, niż dla ludzi takich jak generał Allen, który nie będzie ponosił konsekwencji swoich działań odnoszących się do Izraela.

Ostatnie wydarzenia jeszcze wyraźniej pokazały tę rzeczywistość. Nieustający ostrzał rakietowy i budowa skomplikowanego systemu tuneli, mających służyć do porwań i masakr ludności izraelskiej na wielką skalę, to przedstawiona przez Hamas lekcja tego, czym grozi wycofanie jednostek IDF z Zachodniego Brzegu.

Przywódcy Fatahu na użytek zachodniej publiczności prezentują nieco odmienne stanowisko, ale są w koalicji ze zdeklarowanymi terrorystami z Hamasu. Równocześnie, podobnie jak Hamas, w rzeczywistości odmawiają Izraelowi prawa do istnienia. Bez wątpliwości nadal dążą do rozwiązania w postaci jednego państwa – do arabskiej suwerenności od rzeki do morza, z etniczną czystką Żydów, która byłaby konsekwencją .

Te właśnie intencje są świadomie bądź nieświadomie wzmacniane przez zachodnie społeczeństwa, w szczególności w Europie. Przez takie zachowania jak wrześniowe szwedzkie zobowiązanie parlamentu do poparcia jednostronnego powołania państwa palestyńskiego, niedawne głosowanie brytyjskiego parlamentu w tej samej sprawie i podobne działania zapowiadane w najbliższym czasie w innych krajach.

Przy takich zachętach nie ma możliwości, by palestyńscy przywódcy porzucili swoją odmowę uznania państwa Izrael w przewidywalnym czasie. Baza do ataków na Izrael jaką stanowiłby Zachodni Brzeg pobawiony nadzoru IDF byłaby tak nieprawdopodobnie niebezpieczna, że nawet Gaza wydaje się przy tym mniej groźna niż odległa Szwajcaria.

Zewnętrzne zagrożenia są co najmniej równie poważne, jak te płynące z samego Zachodniego Brzegu. Mimo pobożnych życzeń wielu zachodnich przywódców i uwodzących uśmiechów Teheranu, rząd Iranu zdecydowanie dąży do podminowania i eliminacji państwa Izrael. Finansując i podżegając do przemocy, przywódcy Iranu będą nadal wykorzystywali społeczność palestyńską w Gazie i na Zachodnim Brzegu do realizacji swoich celów.   Ci, którzy domagają się wycofania izraelskiej armii z Zachodniego Brzegu i ustanowienia tam suwerennego państwa najwyraźniej nie zauważyli wojny prowadzonej pod dowództwem generała Allena przeciwko Islamskiemu Państwu (ISIS) i jego terrorystycznym sojusznikom z Syrii. Państwo Islamskie również głosi, że jego celem jest Izrael i z pewnością użyje Zachodniego Brzegu jako bazy do ataków, jeśli tylko będzie po temu okazja. W rękach międzynarodowych sił pokojowych i armii palestyńskiej Zachodni Brzeg będzie stał dla nich otworem.

Wystarczy spojrzeć jak reagowały międzynarodowe siły pokojowe na agresję na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci, żeby mieć pewność, iż nie powstrzymają nikogo nawet na pięć minut. Wystarczy również spojrzeć na doświadczone armie Syrii i Iraku rozpadające się w konfrontacji  oddziałami bojowników Islamskiego Państwa, żeby wiedzieć jak długo palestyńska armia opierałaby się takiej agresji, czy to w postaci infiltracji, czy frontalnego ataku. Jakkolwiek potoczą się w przyszłości losy Islamskiego Państwa, ten wojowniczy terroryzm  tak łatwo nie zniknie. Przeciwnie, rozwijał się przez dziesiątki lat i zarówno prezydent Obama, jak i premier Wielkiej Brytanii, David Cameron i wielu innych przywódców rozumieją, że walka z nimi jest walką naszego pokolenia.

Oznacza to dla Izraela, że jeśli idzie o Zachodni Brzeg to wróg zarówno wewnętrzny, jak i zewnętrzny pozostanie zagrożeniem. Jeśli zatem IDF nie ma innego wyboru jak nadal trwać na Zachodnim Brzegu, żeby bronić Izraela, to nie ma szans na rozwiązanie w postaci dwóch państw i na suwerenne palestyńskie państwo na zachód od Jordanu, niezależnie od tego jak bardzo byśmy tego chcieli.      Nie ma również szans na rozwiązanie w postaci jednego państwa z demokratycznymi prawami dla wszystkich, gdyż to oznaczałoby koniec jedynego demokratycznego i żydowskiego państwa i początek jeszcze jednej autokracji oraz kolejne wygnanie Żydów.

Dla tych, którzy przeciwstawiają się takiemu scenariuszowi, brutalną rzeczywistością jest zachowanie obecnego status quo. Jednak to status quo można znacznie ulepszyć przez stopniowe i sukcesywne rozszerzanie autonomii Palestyńczyków na Zachodnim Brzegu, do sytuacji, w której będzie istniało państwo mające wszystkie atrybuty suwerennego państwa z wyjątkiem własnych sił obronnych. Taki rozwój jest możliwy tylko przez ciche dwustronne negocjacje z ustępstwami po obu stronach. Nie doprowadzą do tego szumne procesy pokojowe w stylu zaprezentowanym przez Johna Kerry’ego, które wymagałyby szybkich, przełomowych zmian i pozwoliły na ceremonialne obwieszczenie sukcesu.

Nie uda się również osiągnąć takiego stopniowego rozwoju w sytuacji, gdy Zachód uporczywie potępia każde działanie Izraela i podtrzymuje fantazje Palestyńczyków na temat rozwiązania w postaci dwóch państw lub jednego państwa na arabskich warunkach, przekonując, że takie rozwiązanie jest możliwe w przewidywalnym czasie.

Jest rzeczą paradoksalną,  iż w świecie geopolityki często działania podejmowane w dobrej wierze i piękne deklaracje wygłaszane przez czołowych polityków i przywódców międzynarodowych organizacji mają zupełnie niezamierzone konsekwencje. Takim niezamierzonym rezultatem działań Zachodu jest pozbawianie Palestyńczyków szans powiększania zakresu swobód i rozwoju ekonomicznego, jak również systematyczne osłabianie bezpieczeństwa jedynego stabilnego, liberalnego i demokratycznego państwa na Bliskim Wschodzie. Gdyby Zachód rzeczywiście chciał pomóc, jego przywódcy muszą spojrzeć trudnej do zaakceptowania  prawdzie w oczy i przestać oszukiwać zarówno Palestyńczyków, jak i samych siebie.          .
Zamiast tego zachodni przywódcy powinni użyć wszystkich dyplomatycznych i ekonomicznych środków, by uświadomić Palestyńczykom, że nigdy nie osiągną niepodległego i suwerennego państwa, jeśli będą się trzymać swojej polityki dążenia do zniszczenia Izraela i jeśli nadal będą zatruwali umysły kolejnych generacji, że to właśnie jest ich jedynym celem.

Israel’s Security

Tłumaczenie: Andrzej Koraszewski

Richard Justin Kemp
Były dowódca sił brytyjskich w Afganistanie, pracował w Joint Intelligence Committee oraz COBR. Po przejściu na emeryturę napisał książkę o wojnie w Afganistanie Attack State Red, która stała się bestsellerem.http://www.listyznaszegosadu.pl/notatki/nieoczekiwane-konsekwencje-poboznych-zyczen

 

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: