Bobby Fischer. Geniusz ogarniety antysemicka obcesja

Jak zostanie zapamiętany Bobby Fischer? Czy jako po prostu wybitny szachista, szaleniec czy może jako wielki reformator, geniusz, który odmienił grę? – Jego apologeci uważają, że za wszystko co złe, była odpowiedzialna choroba – mówi Stefan Gawlikowski, autor książki „Bobby Fischer. Obsesje geniusza” najnowszej biografii wybitnego szachisty.

Marek Wawrzynowski, Wirtualna Polska: Mija 10 lat od śmierci Bobby’ego Fischera. Jeden z najwybitniejszych szachistów w historii umierał niemalże w samotności.

Stefan Gawlikowski: Miał grono zaufanych osób, japońską żonę, kilku Islandczyków. Ale poza tym kompletnie izolował się od ludzi. Mieszkał w Reykjawiku, chodził na obiady do restauracji, gdzie zawsze siadał przy stoliku na uboczu. Mówiono, że gdy kiedyś jakiś chłopiec poprosił go o autograf, spojrzał na niego wzrokiem Bazyliszka. Ale chodził też do biblioteki, gdzie czytał powieści. Przywożono mu amerykańskie komiksy. Ubolewał, że jego majątek w Stanach Zjednoczonych został zlicytowany na poczet długów. A w tym były również jego komiksy. Powiedział, że nigdy nie wybaczy odpowiedzialnym za to ludziom. A jednocześnie zaczął coraz bardziej chorować.

Mógł się leczyć.

Ale nie zgadzał się na przetaczanie krwi, nie zgadzał się na żadne zabiegi i operacje. I żadne leki. A był chory na nerki, miał straszliwe bóle. Więc jego przyjaciele przemycali mu morfinę w pożywieniu, ponieważ wiedzieli, że dobrowolnie by jej nie przyjął. Był w szpitalu kilka razy. Za którymś razem stało się oczywiste, że nie wyjdzie.

I nie wyszedł.

Jego ostatnie słowa brzmiały: „Nic tak nie uzdrawia jak dotyk człowieka”. Poprosił, żeby dostarczyć mu portret zmarłej matki i gdy doręczył mu go szwagier, odszedł w spokoju.

Kto został jego spadkobiercą?

Spadek czyli około 2 miliony dolarów trafił do Mioko Watai, żony Fischera.

A co z nieślubnym dzieckiem?

Filipinka, z którą żył wcześniej, zapewniała, że ma z nim córkę. Dokonano ekshumacji i okazało się, że nie on był ojcem.

Jak Ameryka zareagowała na śmierć Fischera?

Myślę, że wielu rodaków zrzuciło wszystkie jego obsesje na chorobę. Przez pewien czas był nawet pomysł, by sprowadzić jego zwłoki do kraju, ale sprzeciwili się temu jego islandzcy przyjaciele. Pamiętajmy, że został pochowany prawie że po kryjomu na cmentarzu pod Reykjavíkiem.

Obsesję miał głównie na punkcie Żydów. Przy czym było to już właściwie szaleństwo.

Mamy tu fragment wywiadu dla filipińskiego Bombo Radio z 1999 roku: „Śmierć Żydom. Po prostu ich zabić skur…” I jeszcze jeden: „Już czas zacząć zabijać Żydów na chybił trafił”.

Mógł być jednak traktowany jako nieszkodliwy wariat. Ale już jego komentarze po zniszczeniu World Trade Center raczej nie przysporzyły mu popularności.

Raczej nie. Powiedział wtedy: „To świetna wiadomość. Amerykanie i Żydzi mordowali przez lata Palestyńczyków i nikogo to nie obchodziło. Teraz dostali za swoje. Chciałbym, żeby USA zostało zmazane z powierzchni ziemi. Mam nadzieję, że w Stanach władzę przejmie wojsko, że zostaną zamknięte synagogi, aresztowani wszyscy Żydzi, a żydowscy przywódcy zostaną poddani egzekucjom. Ostatecznie biały człowiek powinien opuścić USA, czarny powinien wrócić do Afryki, zaś kraj zwrócony Indianom”. A wywiad zakończył stwierdzeniem: „Śmierć USA”. Apologeci Fischera twierdzili, że nie potrzebował on adwokata, a psychiatry.

Smutne.

Tak. Bardzo. Tim Krabbe, znakomity holenderski publicysta szachowy napisał: „Słuchając trzeciego wywiadu Fischera w Bombo Radio, nagle zrobiło mi się niedobrze z powodu tych wszystkich tekstów. Ale nigdy nie myślałem o nim jako o antysemicie. Przeżuwając ciągle słowa Żyd, mówiąc że „Żydzi kontrolują Internet” albo „trzymają ręce na swoich kutasach”, wygląda na człowieka z zespołem Tourette’a. Jednym z objawów jest koprolalia, a więc patologiczna, nie dająca się opanować potrzeba wypowiadania słów nieprzyzwoitych, przekleństw, obelg kierowanych do obcych. Ciągle o nim myślę jako o generalnie dobrym człowieku. Jako Żyd czułbym się bezpieczny ukrywając się z nim podczas Holokaustu. Jedynym niebezpieczeństwem mogłoby być to, że on nie wierzy, że holokaust miał miejsce. Nie sądzę, by przyjaciele pomagali mu pokazując światu co się z nim dzieje”.

Faktycznie uważał, że Holokaust został…

Wymyślony, by Żydzi mogli na nim zarabiać pieniądze.

A przecież sam był Żydem.

Stuprocentowym, tyle, że tego nie uznawał. Co ciekawe, wśród żydowskich szachistów nigdy nie miał wrogów. Choroba doprowadziła go do tego, że węszył spiski, stracił kontrolę nad sobą. Z zębów kazał sobie usunąć wszystkie wypełnienia, plomby, gdyż uważał, że obce wywiady wpływają na niego, śledzą go. Miał te zęby w stanie koszmarnym.

Ale tak naprawdę jeszcze w latach 80. był wyalienowany.

Mieszkając w Los Angeles nie utrzymywał kontaktu z nikim, poza gosposią, zapuścił długą brodę, wyglądał jak lump. Kiedyś został aresztowany w Pasadenie (w 1981 roku), bo akurat w pobliżu był napad na bank. Był trzymany 48 godzin nago w celi. Policjanci myśleli, że to jakiś pijaczyna. Napisał wtedy, że był prześladowany, pobity.

Calosc TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: