[polemika]
Ireneusz Cieślik

Dlaczego po najstraszniejszej od czasu Holokaustu masakrze Żydów na portalu Więź.pl zabrakło miejsca dla redakcyjnego oświadczenia z wyrazami bólu, współczucia, oburzenia, potępienia sprawców?
Publikujemy poniżej artykuł polemiczny Ireneusza Cieślika. Odpowiedź Zbigniewa Nosowskiego „Gdy brakuje słów” można przeczytać tutaj.
Zapewne wielu z nas jeszcze pamięta, jak po rosyjskiej inwazji na Ukrainę pod koniec lutego ubiegłego roku, przez dłuższy okres z wypowiedzi papieża Franciszka na temat tej wojny trudno się było zorientować, kto właściwie w tym konflikcie jest agresorem.
Indolencja biskupa Rzymu w wyraźnym sformułowaniu oceny faktów mających jednoznaczną wymowę stała się wówczas obiektem dość powszechnej krytyki, bywało, że bardzo ostrej, a dla wielu wiernych powodem zwątpienia w moralną busolę zwierzchnika Kościoła rzymskokatolickiego. Postawa Franciszka wobec putinowskiej Rosji przyrównywana była też czasem do milczenia papieża Piusa XII wobec nazistowskich zbrodni.
Największy atak terrorystyczny od 2001 r.
7 października, w żydowskie święto Simchat Tora, miała miejsce inwazja terrorystów Hamasu ze strefy Gazy na Izrael, która okazała się największym atakiem terrorystycznym na świecie od zniszczenia wież World Trade Center w 2001 r. i najgorszym przypadkiem masowego mordu na żydowskiej ludności cywilnej od czasu Holokaustu.
Tego dnia, o świcie szabatowego poranka, z Gazy na Izrael zostało wystrzelonych kilka tysięcy rakiet. Pod osłoną tego zmasowanego ataku rakietowego zneutralizowano elektroniczny nadzór granicy, w wielu miejscach dokonano wyłomów w murze granicznym, do Izraela wjechały samochody z setkami terrorystów i uzbrojeni motocykliści, a drogą powietrzną przedostali się uzbrojeni paralotniarze.
Jako jedni z pierwszych zostali zaatakowani młodzi ludzie bawiący się na festynie muzycznym. W bestialski sposób terroryści uśmiercili tam ponad 260 osób, zgwałcili wiele dziewcząt, z których część następnie zamordowali i publicznie zbezcześcili ich ciała, a inne uprowadzili jako zakładniczki. Setki osób zginęły napadnięte i makabrycznie zmasakrowane we własnych domach – były to czasem całe rodziny, również dzieci (w tym liczne niemowlęta) i osoby w podeszłym wieku.
W sumie w trakcie tej terrorystycznej inwazji śmierć poniosło ponad 1400 osób, a ponad 220 zostało uprowadzonych jako zakładnicy; jest tysiące rannych. Jeszcze tego samego dnia izraelskie lotnictwo rozpoczęło odwetowe bombardowanie militarnej infrastruktury Hamasu w Gazie.
Co na to „Więź”?
Z „Więzią” jestem związany już od kilkudziesięciu lat. Jak to w życiu bywa: czasem nieco bliżej, czasem nieco dalej. Od kilkunastu lat prawie codziennie zaglądam też na stronę internetową (później: portal) pisma, zdarzało się, że zamieściłem artykuł czy komentarz. W każdym razie, jest to jedno z nielicznych miejsc w internecie, o których mógłbym powiedzieć, że odczuwam je jako „moje”.
Nie pamiętam dokładnie, kiedy porównanie z Franciszkiem i inwazją rosyjską na Ukrainę przyszło mi do głowy, ale nie było to w pierwszych dwóch dniach od hamasowskiej inwazji. W każdym z tych dni na stronę Więź.pl zaglądałem przynajmniej kilkakrotnie i zapewne byłem trochę zawiedziony, nie znajdując żadnych odniesień do wydarzenia, ale też zbytnio mnie to nie zdziwiło, zważywszy, że nie były to dni robocze. Gdy jednak w następnych dniach efekt wielokrotnych wizyt na portalu był podobny, któregoś wieczora do głowy przyszła niespodziewanie myśl: „No tak. Kiedy Franciszek po raz pierwszy publicznie «pochylił się» nad ofiarami wojny w Ukrainie, były to przecież ofiary rosyjskie” (nie sprawdzałem, czy faktycznie był to pierwszy raz, ale tak to zapamiętałem; wiem zresztą, że nie ja jeden). W najczarniejszych przypuszczeniach nie spodziewałem się jednak, że analogia może być trafiona. „Więź”???
Więź.pl to przecież portal, na którym ukazało się wiele materiałów i komentarzy krytykujących moralną dwuznaczność postawy papieża Franciszka wobec wojny w Ukrainie (były też głosy usiłujące tłumaczyć postawę papieża; ale nawet u tych, którzy bronili Franciszka, dało się wyczuć zażenowanie i z pewnością woleliby, żeby fakty, które tłumaczyli, w ogóle nie zaistniały). Redaktorzy „Więzi” dali się też poznać jako środowisko wyjątkowo wyczulone na kwestię zamazywania różnicy między agresorem a ofiarą, a w niektórych dziedzinach (np. pedofilii kościelnej i jej tuszowania) mogliby wręcz służyć za wzór empatii względem ofiar.
Szok nastąpił, kiedy o północy z 17 na 18 października, po otwarciu strony „Więzi”, jako pierwszy sygnał jej odniesienia się do sprawy po prawie 11 dniach od początku terrorystycznej inwazji, zobaczyłem fotografię z manifestacji poparcia dla Hamasu, na której aż roiło się od jego symboliki. Zdjęcie zapraszało do lektury wywiadu Piotra Dziubaka z kard. Pierbattistą Pizzaballą, łacińskim patriarchą Jerozolimy pt. „Jeden przeciwko drugiemu – to niestety zasada, która obowiązuje w Ziemi Świętej”. Szok był zbyt duży, żebym zabrał się za lekturę.
Kilkanaście godzin później redakcja udostępniła na swojej stronie opracowanie Marka Matusiaka „Odwet Izraela za atak Hamasu. W Strefie Gazy powstanie «nowa rzeczywistość»?”. Wtedy dopiero przeczytałem oba materiały. Byłem załamany.
Swoimi wrażeniami podzieliłem się z żoną. Po jakichś dwóch godzinach dowiedziałem się, że napisała na ten temat komentarz na FB „Więzi” pod postem zachwalającym wywiad z patriarchą Pizzaballą, a odpowiedział jej redaktor naczelny portalu Więź.pl, Bartosz Bartosik. Żona pokazała mi oba wpisy (sam konta na fb nie mam i nie zamierzam zakładać).
Postępowanie redakcji Bartosik tłumaczył skromnym zespołem redakcyjnym portalu, który nie ma dostatecznych możliwości zweryfikowania informacji, a przy tym przyświeca mu szczytny cel „nieudawania eksperckości”. Po dziesięciu dniach od terrorystycznego ataku redaktorzy zdecydowali się jednak przerwać milczenie, gdyż – zdaniem Bartosika – za publikacją wywiadu z patriarchą łacińskim Jerozolimy przemawiał fakt, że hierarcha ów „ma dostęp do informacji z miejsca zdarzeń i mówi z bliskiej nam perspektywy chrześcijańskiej”, natomiast w przypadku tekstu p. Matusiaka chodzi o „rzetelną analizę Ośrodka Studiów Wschodnich”.
Hamas nie reprezentuje Palestyńczyków?
Cóż, mam inne zdanie na temat przyczyn postawy redakcji, a enuncjacje red. Bartosika raczej skrywają niż wyjaśniają rzeczywiste powody postępowania. Jakież to bowiem rewelacje ma do przekazania hierarcha, który „ma dostęp do informacji z miejsca zdarzeń” i dla których warto było przerwać dostojne milczenie redakcji niechcącej udawać eksperckości? Z wrażenia aż parę kolejnych razy wywiad ów przeczytałem, ale być może poziom Więzi to dla mnie za wysokie progi, skoro czegoś tak bezcennego nie znalazłem.
Z ulgą przyjąłem natomiast, że patriarcha Pizzaballa łaskawie przyznał, że nie zamierza usprawiedliwiać ataku Hamasu na Izrael. Dobre i to, bo reszta publikowanych w wywiadzie wypowiedzi wygląda czasem gorzej. Sam atak terrorystyczny (tego określenia hierarcha, broń Boże!, nie wypowiedział) jest zresztą w rozmowie jedynie wzmiankowany jako rzecz znana, nad którą właściwie nie warto się rozwodzić. Rozmówcy wolą mówić o Gazie i Palestyńczykach.
Kardynał zapewnia parokrotnie, że Hamas nie reprezentuje Palestyńczyków. Na jakiej podstawie tak twierdzi? „To jest dla mnie zupełnie oczywiste” – rzecze hierarcha. Szkoda, że wywiadowca nie zapytał, czy tej oczywistości w oczywisty sposób nie kwestionują sondaże opinii czy choćby fiesty Palestyńczyków odbywające się na ulicach Gazy oraz miast kontrolowanej przez ekipę Abbasa Autonomii Palestyńskiej po wiadomościach o zamachach terrorystycznych Hamasu. Może Hamas formalnie Palestyńczyków nie reprezentuje, ale – poza nielicznymi wyjątkami – ma ich pełne poparcie. Najwyraźniej rozmówcy byli jednak zgodni co do tego, że jak fakty przeczą teorii, tym gorzej dla faktów, a zatem lepiej je pominąć zgodnym, wspólnym milczeniem. Zgoda wszak buduje.
Wywiad z patriarchą Pizzaballą nie jest przeprowadzany w formule, w której pytający chce się naprawdę czegoś dowiedzieć. Obaj panowie „spijają sobie z dzióbków”, bo i cel jest wspólny. W istocie bowiem jest to podlana pobożnym sosem typowa próba przerzucenia odpowiedzialności ze sprawcy na ofiarę. Kardynał już w pierwszym zdaniu mówi, że to wszystko wina „kompletnej delegitymizacji palestyńskiego prezydenta Mahmuda Abbasa przez Izrael”.
Twierdzenie takie już samo w sobie jest istnym kuriozum, zważywszy choćby na fakt, że Mahmud Abbas już dawno sam się zdelegitymizował, pełniąc osiemnasty rok swą czteroletnią kadencję. Ten eks-agent KGB (który za czasów nieodżałowanej pamięci Związku Sowieckiego w moskiewskiej szkole kadr wypichcił doktorat podważający Holokaust) wie przecież doskonale, że za żadne skarby nie może dopuścić do wyborów, bo z kretesem przegrałby je z przedstawicielem Hamasu. Czyżby hierarcha „mający dostęp do informacji z miejsca zdarzeń” do takich informacji akurat nie miał dostępu?
Ech, nie mam ochoty pastwić się nad świeżo upieczonym kardynałem, punktując kolejne, dyskusyjne – by nie użyć mocniejszych określeń – tezy z jego wywiadu. Mam za to pytanie do redakcji Więź.pl: Czy nie lepiej było ograniczyć się do sklecenia choćby krótkiej, własnej notki o pięknym geście patriarchy deklarującego swoją gotowość oddania się w ręce Hamasu w zamian za uwolnienie porwanych 7 października dzieci, które są przetrzymywane przez terrorystów jako zakładnicy, zamiast kompromitować hierarchę publikacją takiego wywiadu?
Na prostowanie licznych przykładów antyizraelskiej stronniczości niby to „rzetelnej analizy” Marka Matusiaka szkoda mi tu nawet czasu i miejsca. Autora właściwie dyskwalifikuje już sam fakt nazywania bestialskich zwyrodnialców Hamasu „bojownikami” i nieokreślania ich działań „terroryzmem” (to słowo w całym tekście się nie pojawia). Posługując się taką metodologią, autor równie dobrze mógłby przeprowadzić „rzetelną analizę” perspektyw zwiększonego ruchu lokalowego na terenach Generalnej Guberni w efekcie Akcji Reinhardt, nazywając esesmanów nadzorujących wysyłanie Żydów do gazu „podwykonawcami zakrojonego na szeroką skalę projektu sanitarnego «ostateczne rozwiązanie»”. I, oczywiście, zwroty takie jak „mordercy”, „hieny”, „grabież cudzej własności” nie miałyby w tej analizie prawa bytu.
Zacieranie różnicy pomiędzy sprawcami i ofiarami
Nie jest moim celem analiza obu wspomnianych publikacji. Ich autorzy ani mnie ziębią, ani grzeją. Boli mnie natomiast postawa redakcji pisma, które jest mi bliskie od prawie pół wieku, od czasów licealnych. I nie przestają nachodzić mnie wciąż kolejne fale pytań – dlaczego?, jak to możliwe?, co się stało?.
Jak to jest, że przez dziesięć dni od najstraszniejszej od czasu Holokaustu masakry Żydów, na portalu Więź.pl mogło się ukazać kilkadziesiąt tekstów, ale zabrakło miejsca dla redakcyjnego oświadczenia czy choćby skromnej wzmianki z wyrazami bólu, współczucia, oburzenia, potępienia sprawców? Nikt rozsądny nie oczekiwał przecież od „Więzi” jakichś eksperckich analiz czy relacji z miejsca wydarzeń, miał jednak pełne prawo liczyć na jasne stanowisko cenionego środowiska w sprawie horrendalnej zbrodni.
Jednakże to ciężkie i znaczące dziesięciodniowe milczenie zostało przerwane akurat udostępnieniem materiałów spoza redakcji, ale takich, które w mniej lub bardziej zawoalowany sposób zacierały różnicę pomiędzy sprawcami i ofiarami. W dodatku pierwszy z nich otwierało upstrzone symbolami barbarzyńskich morderców zdjęcie z wiecu poparcia dla Hamasu! A działo się to w czasie, kiedy jeszcze nie pochowano ciał około 400 ofiar, bo były one tak zmasakrowane, że do tej pory nie udało się ich zidentyfikować! Zaiste, to Himalaje redakcyjnej empatii wobec bliskich ofiar masakry. Tej redakcji, która tyle wspaniałych materiałów zamieściła o konieczności unikania wtórnej wiktymizacji ofiar.
No i jak tu zrozumieć, że elementarne problemy z empatią oraz odróżnieniem sprawcy/agresora od ofiary mogą mieć osoby, które w innych przypadkach mogłyby uchodzić za wzór takiego rozróżniania oraz empatycznego odniesienia do ofiar, okazywania solidarności z nimi i ich bliskimi?!!!
Jakby tego było mało, widoku moralnej zapaści dopełnia fakt, że wywołany do tablicy redaktor naczelny portalu Bartosz Bartosik tłumaczy postawę redakcji skromnymi zasobami kadrowymi. Naprawdę??? I dlatego właśnie jako jedyny na swoim portalu głos w poruszającej świat sprawie, po dziesięciu dniach trzeba było udostępniać nie swoje materiały, ale jakimś dziwnym trafem, zgodnie z najgorszą antysemicką tradycją, były to akurat teksty przerzucające winę na Izrael, teksty, które jedynie w tuszujących sformułowaniach wzmiankują o ataku Palestyńczyków i nie wspominają o barbarzyństwie będącym powodem izraelskiej reakcji?
Nie można było zamiast nich udostępnić chociażby np. tekstu Janusza Makucha „Nadejdzie gorszy czas”? Tak się składa, że Makuch też „ma dostęp do informacji z miejsca zdarzeń”, a ocenę, którego z autorów mowa bliższa jest perspektywy chrześcijańskiej, pozwolę sobie pozostawić osobistej refleksji każdego z czytelników.
Cóż, może red. Bartosik nadawałby się nawet na watykańskiego rzecznika tłumaczącego wygibasy papieża Franciszka w sprawie putinowskiej inwazji, mnie jednak jego wyjaśnienia postępowania redakcji, której przewodzi, nie przekonały ani na jotę. Przekonały natomiast w zupełności, że istota problemu bynajmniej nie leży tam, gdzie wskazuje Bartosik. Ujmując rzecz po sportowemu: problem w tym, że w odróżnieniu od wielu innych spraw, w tej akurat redakcja Więź.pl wolałaby kopać piłkę do przeciwległej bramki niż ta, na którą wskazują reguły wyznawanych zasad.
Dla pełniejszego obrazu podobieństwa działań „Więzi” do watykańskiej Ostpolitik brakuje jeszcze tylko skierowanego przez redakcję wezwania do palestyńskiej młodzieży, aby dumnie dbała o swoje szczytne narodowe tradycje arcyterrorysty Arafata i muftiego Al-Husseiniego (w prostej linii protoplasty Hamasu, współpracownika Hitlera, zachwyconego jego obozami zagłady, które wizytował). Może więc zamiast kręcić tu nosem, powinienem Was, przyjaciele z „Więzi”, raczej po katolicku wezwać: Śmiało! Z ziemi włoskiej do Polski! Dał nam przykład (z Piotrem i Katarzyną) Franciszek, jak to robić mamy!
Ireneusz Cieślik
ur. 1961, teolog, regionalista. Autor książek „Starcy Pustelni Optyńskiej”, „Olkuskie prawosławie”. Współautor m.in. książek „Dzieci Soboru zadają pytania” i „Wolbromscy Żydzi”. Pomysłodawca „Więziowej” ankiety „Dlaczego chodzę, dlaczego nie chodzę do kościoła?” i autor jej książkowego opracowania. Mieszka w Olkuszu.
Kategorie: Uncategorized


“Postawa Franciszka wobec putinowskiej Rosji przyrównywana była też czasem do milczenia papieża Piusa XII wobec nazistowskich zbrodni.”
I słusznie, ale moim zdaniem, nie powinno się krytykować za to tego czy owego papieża. Nie można oczekiwać od papieża zajęcia publicznej postawy do wydarzeń politycznych, bo to nie jego dziedzina ekspertyzy. Wprost przeciwnie, papież nie różnicuje między mordercą i zamordowanym, bo nie do niego należy osądzać. On ofiaruje wszystkim porówni miłość i wybaczenie a sąd to autorytet boski. Bóg nas wszystkich kiedyś osądzi bo jest wszechmogący i sprawiedliwy (choć nie rychliwy), a na razie Kościół jest dyskretnie po stronie kogo chce według swego widzimisię tak jak pomagał esesmanom uciec od sprawiedliwości po WW2.