
Fiamma Nirenstein
Państwo żydowskie obserwuje i czeka, ponieważ zna swoją siłę.
Izrael może czasami wyglądać jak siedząca kaczka, która patrzy i czeka, gdy Iran i Hezbollah, z ich godnymi patronami Rosją i Chinami za nimi, zawodzą o zniszczeniu Izraela.
Ale Izrael patrzy i czeka, ponieważ zna swoją siłę. Jest przygotowany na każdą ewentualność. Dziś jego gotowość wojskowa jest wzorowa. Jego służby wywiadowcze są u szczytu swoich możliwości. Mieszkańcy są zaniepokojeni, ale zdeterminowani, prowadząc mniej więcej normalne życie.
Minister obrony Yoav Gallant obiecał, że Hezbollah skończy źle, jeśli spróbuje czegokolwiek. Premier Benjamin Netanjahu zobowiązał się do zdecydowanego ataku odwetowego na Iran, jeśli zajdzie taka potrzeba.
Mimo to Iran i Hezbollah nie ustępują, ponieważ ich groźby tak naprawdę nie mają na celu zemsty, ale zniszczenie Izraela.
To tylko najnowsza odsłona odwiecznej nienawiści. Nienawiść zdolna do zabijania kobiet i niemowląt, gwałtów i porwań, a nawet masakr. I to nie tylko 7 października, ale zawsze, od dziesięcioleci, od wieków.
Wojna z 7 października trwa nadal, a Iran, za pośrednictwem Hezbollahu, nadal atakuje północ Izraela, z której wysiedlono ponad 100 000 Izraelczyków. Dali oni jasno do zrozumienia, że nie wrócą do domu, by każdego dnia być celem rakiet i pocisków Hezbollahu oraz gróźb inwazji gorszej niż ta z 7 października. Izrael wie, że w końcu będzie musiał podjąć poważne działania przeciwko grupie terrorystycznej.
Ataki nie ustają, a Iran nie przestaje buńczucznie grozić Izraelowi zniszczeniem. Strategia Iranu jest jasna: wykorzystać Hezbollah jako miecz i tarczę, podczas gdy islamski reżim zbliża się do broni nuklearnej.
Ale irańskiemu reżimowi zależy na czymś więcej niż tylko zniszczeniu Izraela. Dba o swoją flotę cieni, która omija sankcje i handluje milionami baryłek ropy dziennie z takimi krajami jak Rosja i Chiny. Dba o swoje obiekty nuklearne i wojskowe. Dba przede wszystkim o ochronę przed gniewem własnego narodu. Być może nadszedł czas, aby uwolnić ten gniew.
Irańczycy mają dość arogancji reżimu, którego nienawidzą, podobnie jak mieszkańcy Libanu w większości nie chcą być bezradnymi ludzkimi tarczami w rękach szalonych terrorystów z Hezbollahu.
Izrael zdaje sobie z tego sprawę. I wie, że nie ma sensu próbować osiągnąć absurdalnych i bezużytecznych porozumień o „zawieszeniu broni” z Hamasem i Hezbollahem. Żadne „zawieszenie broni” nie przekona mieszkańców północy do powrotu do domu, gdy Hezbollah wciąż jest na granicy.
Świat powinien uczyć się od Izraela
Kategorie: Uncategorized


TP:
Emigrują chętnie. Są komentatorzy jak Ettinger, Faitelson , czy Guy Bechor, którzy twierdzą że od czasu umów Oslo bilans demograficzny Arabów palestyńskich jest systematycznie ujemny, rok za rokiem. Jak bilans demograficzny obozów uchodźczych w Syrii, Libanie i Iraku.
A zresztą czemu nie emigrować? W Europie dużo lepiej niż w obozie uchodźczym pod butem milicji arabskiej, czy ją zwą Fatah, Hamas czy Hezbollah.
Za Żydów było Gazanom dużo lepiej, finansowo i psychologicznie a ich bilans demograficzny był dodatni. Avinanes na pewno dobrze to pamięta ale woli narrację antyizraelską Hamasu.
@MEF
”W Europie dużo lepiej niż w obozie uchodźczym pod butem milicji arabskiej, czy ją zwą Fatah, Hamas czy Hezbollah.”
Zaraz, zaraz. Chyba mylimy pojęcia. Ja mam na myśli emigrację Arabów – obywateli Izraela z tego złego i niedobrego Izraela, gdzie (jak powszechnie wiadomo) panuje Rasizm, Faszyzm, jeszcze gorszy Syjonizm i gdzie łamane są Podstawowe Prawa Człowieka (na przykład nie wolno umieszczać bomb w autobusach). Wiem oczywiście o tym, że cała masa ”uciekinierów” z przeróżnych muzułmańskich rajów pcha się do Europy. A jakoś nigdy nie zetknąłem się z Arabami z Izraela w charakterze ”uchodźców” ani też nigdy o nich nie słyszałem.
W jakich zaś okolicznościach mieszkańcy Syrii, Iraku czy Libanu przekształcili się w ”Palestyńczyków” czy też ”Arabów palestyńskich” – wiadomo chyba tylko Przedwiecznemu. Nie takie zresztą cuda bywają – sam Yassir Arafat, urodzony w Kairze, też dziwnym zrządzeniem losu stał sie ”Palestyńczykiem”. Ciekawe swoją drogą, że wpis w Wikipedii jeszcze nie został poprawiony i że tam nadal widnieje Kair jako miejsce urodzenia.
A propos cudów – był taki ehmm… _profesor_ Iwo Cyprian Pogonowski, główny w ”Naszym Dzienniku” znawca i
specjalista od światowej polityki, historii najnowszej i zagadnień międzynarodowych, który wymyślił, że Eichmann był, cytuję: ”urodzony w Jerozolimie, w sjonjistycznej rodzinie” (pisownia oryginalna). Linku nie podaję, bo tekst dziwnym zrządzeniem Opatrzności zniknął.
@avinaneseed26e9a65
”My, izrael, trzymamy”
Facet, was jest raz.
@MEF
” Od powstania tego państwa każdy muzułmanin który chce wyemigrować, emigruje z paszportem w kieszeni.”
Chyba nie ma zbyt wielu chętnych? O wiele lepszy interes to siedzieć na miejscu i drzeć ryja, jakim okrutnym prześladowaniom się podlega i jak to jest źle i niedobrze.
”Izrael może czasami wyglądać jak siedząca kaczka”
Tak właśnie wygląda i tak właśnie się zachowuje. Sitting duck. Arabowie walą rakietami, dziesiątki tysięcy ludzi musiały porzucić swoje domy i uciekać z pogranicza Libanu – i nic. Oczywiście takie zachowanie tylko rozuchwala nie tylko Arabów i Persów, ale także, przepraszam za ciężki wulgaryzm, _opinię publiczną_ w tzw. krajach zachodnich.
Nie sądzę, żeby ktokolwiek w szerokim świecie zamierzał się uczyć, jak odpowiadać na rakietowy ostrzał pogranicza – ewakuacją. Nie sądzę, żeby ktokolwiek w szerokim świecie zamierzał się uczyć, jak dokarmiać wrogów z drugiego pogranicza, pewnie w podzięce za mordowanie osesków, gwałcenie dziewcząt i wydłubywanie oczu.
A już na pewno nie znajdą się chętni do naśladownictwa takiego, jedynego w swoim rodzaju wynalazku, jakim było pojęcie ”unarmed soldiers” (”Nieuzbrojeni żołnierze”).
Artykuł tej pani jest zupełnie, ale to zupełnie pozbawiony sensu.
AV:
My? Od powstania tego państwa każdy muzułmanin który chce wyemigrować, emigruje z paszportem w kieszeni. Nie nasza sprawa dokąd ani czemu. Dziwna klatka szeroko otwarta na świat.
Przemawiasz w imię Izraelczyków i jeszcze dodajesz ”My”. Zabawne. Bo ja wierzę że ”My” to nie ”Ty” i że ”My” wolimy widzieć Arabów palestyńskich raczej poza Izraelem i nawet im pomóc w spokojnej i legalnej emigracji.
OCZYWISCIE. ALE TO JUZ JEST DAWNO NAPISANE I POWIEDZIANO: WE ARE THE LIGHT TO THE NATIONS.
NOW AND ALWAYS.
Nic nie zrozumiałem…
My, izrael, trzymamy Palestynczykow 75 lat w klatce. Tez w Gazie. Wyjechac na jakikolwiek termin, z prawem powrotudo rodzi y, mozna tylko wspolpracujac z wywiadem.i nihdy nie wiesz, wpuszcza, nie wpuszcza.. i warto zgoďzic sie na wspolprace. Jak ktoc ma amerykanskie obywatelstwo to pomaga. Jest sie do kogo skarzy