
Czy naprawdę mamy dziś słuchać, że nie wolno mówić o Holokauście bez wspominania wojny w Gazie — albo że nie należy go upamiętniać w ogóle, dopóki trwa izraelska ofensywa? Albo że wolno go wspominać, owszem, ale najlepiej bez mówienia, że jego ofiarami były Żydówki i Żydzi?
To nie są marginalne głosy. To coraz częściej formułowany postulat: pamięć warunkowa. Pamięć pod warunkiem. Pamięć tylko wtedy, gdy spełni aktualne polityczne oczekiwania.
Czy mamy więc do czynienia z nową wersją europejskiego wyparcia? Z pamięcią europejskiej zbrodni, o ile napiętnujemy jej ofiary? A najlepiej — wymażemy ich tożsamość, sprowadzając Zagładę do abstrakcyjnego „nigdy więcej”, które ma dziś przede wszystkim znaczyć: protest przeciw wojnie w Gazie?
Wojna w Gazie — tragedia palestyńskich cywilów, dramat na skalę, która domaga się potępienia i sprzeciwu — coraz częściej pełni w europejskim dyskursie inną funkcję. Służy nie tyle refleksji moralnej, ile unieważnianiu pamięci o Holokauście jako wydarzeniu zakorzenionym w europejskiej historii, europejskim antysemityzmie i europejskiej przemocy.
Jeśli rząd Izraela instrumentalizuje Zagładę w swojej polityce — co się zdarza i co należy krytykować — czy odpowiedzią naprawdę ma być obrażanie się na zamordowanych? Odwrócenie się plecami do ofiar, bo ich potomkowie mają dziś państwo, którego polityki nie akceptujemy?
Mówmy o Gazie w kontekście Holokaustu. Ale mówmy uczciwie. Mówmy także o tym, że żydowscy niedobitkowie — ci, których nie dobito łopatami w lasach i stodołach, często rękami sąsiadów — uciekali do Palestyny, bo Europa nie była już dla nich miejscem życia. Bo jeśli nie zajrzymy na własny strych, ta moralna gęba, którą tak chętnie wycieramy, naprawdę zacznie gnić.
Nie twierdzę, że nie istnieje historyczna, kulturowa czy moralna relacja między Zagładą a syjonizmem, palestyńskim ruchem narodowym i dzisiejszą wojną. Przeciwnie — istnieje i powinna być przedmiotem nauczania, debaty i sporu. Ale czym innym jest analiza relacji, a czym innym czynienie z niej warunku moralnej legitymizacji pamięci o Holokauście.
W tym sensie nie zgadzam się z tezą, że wojna w Gazie jest testem wiarygodności badań nad Zagładą. Badania nad Holokaustem nie są depozytem do utrzymania pod warunkiem zajęcia „właściwego” stanowiska wobec współczesnego konfliktu. Ich etyczny sens polega właśnie na tym, że nie poddają się bieżącej instrumentalizacji — ani państwowej, ani aktywistycznej.
Jeśli chcemy wstać zza biurka, to po to, by piętnować każdą przemoc: izraelską, palestyńską, żydowską, arabską, amerykańską. Ale nie po to, by raz jeszcze — pod nowymi hasłami — odbierać Żydom prawo do bycia ofiarami europejskiej historii.
Pamięć o Zagładzie nie potrzebuje politycznych warunków wstępnych. Potrzebuje uczciwości, odwagi i gotowości spojrzenia w lustro. Także wtedy, gdy odbicie jest niewygodne.
Ester Sterlin
Kategorie: Uncategorized


Wybaczcie, ale ja nie rozumie …ludzi ani ogromu glupoty, tych ktòrzy przywiazuja historie Zydòw i ich wyeliminowania do historii Gazy ..to sa dwie odrebne i bardzo ròzne sprawy….
Bezbronnych Zydòw likwidowalo sie celowo tylko dlatego, ze byli Zydami, ze nagromadzili bogactwo, ze byli sprytni, ze umieli sie dostosowac i zyc w kazdym panstwie., ktòro ich goscilo… Byli Zydami- obywatelami ktòrzy nie zrobili zadnej krzywdy ani Niemcom, ani ich panstwu. Zydzi znalezli sie w tragicznej sytuacji na skutek agresji Niemiec hitlerowskich i ogòlnie mòwiac nikt nie chcial ich przyjac ani im pomòc oficjalnie. Nikt sie nie troszczyl by im dostarczyc pomoc humanitarna na szeroka skale.
W wypadku Gazy zupelnie pomija sie sprawe, ze ci na pozòr niewinni ludzie, cywile albo byli na uslugach Hamasu, albo po cichu aprobowali jego tam posuniecia lub otwarcie sprzyjali terrorystom, czesto udostepiali im piwnice swoich domòw, swoje szpitale, swoje szkoly etc. Hamas dopuscil sie ogromnej zbrodni przy powszechnym aplausie i ogromnemu zadowoleniu Palestynczykòw ròwniez i tych z Gazy. A mimo to Izrael przepuszcza konwoje z pomoca, choc oficjalna nakrecana propaganda mòwi o dzieciach umierajacych z glodu. Czego oczekiwali… napadajac i mordujac bezbronnych ludzi- obywateli Izraela ?..? Biernosci ze strony Izraela, przyznania racji terrorystom czy nawet oficjalnych przeprosin. ?
Palestynczykòw sie wszedzie przyjmuje, aprobuje, powszechna pomoc i oklaski.
Zapomina sie celowo, ze Izrael nie wtargnal sila na ziemie swoich przodkòw, a jego powstanie jest wynikiem ugody i aprobaty miedzynarodowej.
Na flage Izraela sie pluje, lub wrzuca sie ja do kosza .a Zyd gdziekolwiek mieszka boi sie wyjsc na ulice. Malo tego bezczesci sie historie tego narodu, ktòry wydal tylu wspanialych uczonych , dokonal tylu wynalazkòw ..i to jest godne potepienia….. Co do ofiar holokaustu to wiele lat wczesniej polski poeta Adam Asnyk jakby zwracajac sie do tych , ktòrzy milionowe ofiary holokaustu poròwnuja do nielicznych ofiar palestynczykòw wypowiedzial znamienne slowa- Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy,
Choć macie sami doskonalsze wznieść:
Na nich się jeszcze święty ogień żarzy,
I miłość ludzka stoi tam na straży,
I wy winniście im cześć!”
Tych doskonalszych oltarzy historii jakos nie widac, jak narazie zmienino podreczniki historii w ktòrych pomija sie historie napadu Niemiec hitlerowskich na Europe…..bo obecnie agresorami sa Putin i Izrael….jednakze sprawiedliwosc i uczciwosc wymaga by uwypuklic ròznice..bo jedno panstwo jest bez watpienia agresorem, a drugie otoczone ze wszystkich stron wrogami dysperacko walczy o przetrwanie….ale to jest niewygodny obecnie kierunek myslenia….i to jest nasza tragedia….