Stola: To nie jest muzeum antysemitów

 O wystawie stałej, antysemityzmie i krytycznych uwagach pod adresem Muzeum Historii Żydów Polskich Polin rozmawiamy z dyrektorem, prof. Dariuszem Stolą.

Muzeum istnieje od kilku lat, ale wystawa stała działa od ponad roku. Ile osób ją odwiedziło w tym czasie?

W ciągu roku od otwarcia wystawę odwiedziło 350 tysięcy ludzi. Prócz tego ponad 70 tys. osób wzięło udział w różnych programach w budynku muzeum – jak wystawy czasowe, koncerty, zajęcia edukacyjne, spotkania autorskie, czyli łącznie 420 tys. Jeśli chodzi o całkowitą liczbę odwiedzin w budynku to w sumie odnotowaliśmy ich około 600 tys., a licząc od otwarcia w 2013 – ponad milion

Mamy też grupy, które korzystały z naszych programów poza budynkiem. Wystawę objazdową Muzeum na kółkach zobaczyło ok. 50 tys. osób, na samym Festiwalu Woodstock było to kilkanaście tysięcy ludzi. Ta wystawa dotarła do ponad 40 małych miejscowości w ciągu dwóch lat. Przygotowaliśmy też, pokazywaną w różnych krajach, wystawę o Sprawiedliwych.

Coraz więcej osób zagląda na nasze portale internetowe. Wirtualny Sztetl zanotował w mijającym roku 1,2 mln odwiedzin. Kilkadziesiąt tysięcy osób zajrzało na portal o Sprawiedliwych.

Jest Pan dumny z Muzeum?

Tak, to wspaniałe muzeum, czytałam lub słyszałem jego pochwały od tak wielu ludzi, w tym wybitnych specjalistów – historyków, muzealników, czy edukatorów, że nie mam co do tego żadnej wątpliwości. Dodam, że moje poczucie dumy nie jest po prostu samozadowoleniem, ale dumą z dokonań zespołu, który stworzył muzeum i wystawę stałą, a do którego ja dołączyłem dopiero na ostatniej prostej. Nie mniej ważne jest, że jakość wystawy idzie w parze z popularnością, bo przecież dobre rzeczy często nie przyciągają masowego odbiorcy. Tutaj się udało. 350 tys. wizyt na wystawie w ciągu 12 miesięcy to naprawdę bardzo dużo, i niemal wszyscy ci ludzi mieli dobre wrażenia. Kiedy pytaliśmy wychodzących z wystawy, czy poleciliby ją znajomym, aż 98 procent odpowiedziało „tak” lub „zdecydowanie tak”. Byłem tym zaskoczony, bo przecież to nie jest najweselsza historia na świecie. To trudna historia, zwłaszcza w XX wieku.

Jaki wpływ na wystawę miało Ministerstwo Kultury?

MKiDN założyło Muzeum Historii Żydów Polskich, sprawiło, że powstanie wystawy było w ogóle możliwe. Opłaciło też połowę kosztów budowy tego pięknego budynku i pokrywa znaczną część, ponad ¼ budżetu bieżącego. Natomiast jego wpływ na treści i kształt wystawy był pośredni, bo za tę część przygotowań odpowiadało Stowarzyszenie ŻIH. Ministerstwo, podobnie jak pozostali założyciele, tj. władze Warszawy i SŻIH, jest reprezentowane w Radzie Muzeum. Ma w niej kilku przedstawicieli, którzy – podobnie jak inni członkowie – wnosili uwagi do wystawy stałej na jej zakończenie. Jako świadek tych dyskusji mogę stwierdzić, że były rzeczowe, świadczące o dobrej woli wszystkich uczestników. Wiem, że zanim jeszcze zostałem dyrektorem Ministerstwo wskazało kilku wybitnych ekspertów, którzy zrecenzowali wystawę pod względem rzetelności historycznej i zaproponowali uwagi w jakimś stopniu uwzględnione przez jej twórców. Warto to podkreślić: to były uwagi historyków, takich jak prof. Friszke czy Chwalba, a nie ministra. Z tego co wiem, żaden urzędnik nie dyktował, co ma być na wystawie.

Skoro mówimy o politykach, to warto wspomnieć, że wkład w powstanie Muzeum miał Lech Kaczyński. To on, jako prezydent Warszawy, dał pierwsze znaczące fundusze na to przedsięwzięcie, i także nie dyktował nikomu jak ma wyglądać wystawa.

Nie było żadnych nacisków politycznych na twórców wystawy?

Calosc KLIKNIJ TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: