„Tel Awiw rodził się ze śmiałych pragnień”. Jak powstawało to nowoczesne miasto?

Przyslala Rimma Kaul

Grupka innowatorów wymarzyła sobie miasto na piasku. Miało być zielone, zelektryfikowane, europejskie. Tak narodził się Tel Awiw, najmodniejszy dziś adres Bliskiego Wschodu.


Dawid Ben Gurion, jeden z założycieli Izraela i jego pierwszy premier, mówił, że aby być realistą w tym kraju, trzeba wierzyć w cuda. Tel Awiw został powołany do życia takim właśnie aktem fantastycznej wiary, początkowo jego paliwem były tylko potrzeba i wizja. W roku 1909 grupka Żydów mieszkających w Jaffie, starym i ważnym arabskim porcie śródziemnomorskim, którego historia sięga czasów biblijnych, postanowiła pójść na swoje i na położonych nieopodal piaskach stworzyć inne, nowocześnie wymyślone miasto. Miało ono rozwiązać konflikty z większością arabską w Jaffie. A także być nowym początkiem – przeszczepieniem na Bliski Wschód, do sąsiedztwa najstarszych miast w dziejach (syryjskich, egipskich, irackich), modelu miejskiego życia, jakie toczyło się w Odessie, Warszawie czy przeżywającym właśnie boom Nowym Jorku.
Tel Awiw rodził się ze śmiałych pragnień. Dziś na wiele sposobów przerasta tamte odważne założenia.Założenie Tel Awiwu w 1909 (fot. Avraham Soskin / wikimedia.org / domena publiczna)
Jest jednym z najmodniejszych celów tzw. city-breaks, czyli kilkudniowych wypadów turystycznych do miast, do których lata się z Europy, ale także z państw arabskich i azjatyckich. Jest rajem hipsterów, kusi liberalną atmosferą, świetnymi restauracjami i klubami nocnymi, plażami, sztuką i architekturą, wreszcie – różnorodnymi sąsiedztwami, które tworzą kulturowe mikroświaty przypominające nowojorskie Little Italy czy Meatpacking District.

Nikt nie przewidział, że Tel Awiw – oddalony ledwie 60 kilometrów od konserwatywnej, przesyconej miejscami o religijnym znaczeniu i ekstremalnymi napięciami Jerozolimy – stanie się synonimem świeckości, otwartości i najbardziej przyjaznym ruchowi LGBT miastem świata. W zeszłym roku w Paradzie Równości wzięło tam udział 200 tys. ludzi, aż 40 tys. przyleciało na tę okazję z zagranicy. Gdy Jerozolima się modli, Tel Awiw się bawi.Jego założeniu, a także jego współczesnemu rozkwitowi, towarzyszy pionierski mit Ambassador Shapiro attended the Gay Pride Parade on Friday, June 8, 2012. In Gan Meir park, he met with several groups working for LGBT rights and answered questions from media about LGBT Human Rights. Prior to the kick-off of the parade, the Ambassador took to the main stage. Speaking to a crowd of thousands of marchers he emphasized the recent work of the U.S. government to raise awareness of LGBT rights around the world and acknowledged the achievements of the Israeli LGBT community to gain equal rights. After the speech, he met Embassy personnel marching in the parade with diplomats from other missions in Tel Aviv and joined them along the parade route.przypominający popularną dziś koncepcję start-upu. Start-up to grupka ludzi skupiona wokół pomysłu, który może wydawać się niemożliwy i którego głównym paliwem jest wyobraźnia. Bywa, że sekunduje mu możny inwestor i w krótkim czasie koncept przeistacza się w czynnik zmieniający świat. Taki model „wybuchającego talentu” jest szczególnie modny i wspierany w dziedzinie nowych technologii, które zależą od kreatywności i pomysłowości zwykłych ludzi. Dodajmy, że sukces udaje się odnieść zaledwie trzem procentom start-upów na świecie, reszta ponosi porażkę. W Tel Awiwie ten duch – próbowania i gotowości na to, że się nie uda – jest wszechobecny. Może dlatego właśnie w tym mieście jedną z popularnych rozrywek są „Fuck-up Nights” (Wieczory Wtop), na których – przy muzyce i drinkach – ludzie biznesu w komicznej formie opowiadają o swoich zawodowych katastrofach. Na tę odwagę do ponoszenia porażek nakłada się także istotna lekcja płynąca z religii – Talmud to tekst-dyskusja, jego ciągłe nowe odczytywanie i dyskutowanie jest istotną częścią praktyki religijnej. Spory, argumentacje i nieustanne kwestionowanie są wpisane w judaizm, co – zdaniem badaczy społecznych – przekłada się na twórcze niezadowolenie. Żydom w Izraelu nie wystarcza to, co jest. Ciągle rozprawiają i doszukują się nowych możliwości

Panorama Tel Avivu (fot. Beivushtang / wikimedia.org / CC BY-SA 3.0)
Panorama Tel Avivu (fot. Beivushtang / wikimedia.org / CC BY-SA 3.0)
Mówią o sobie, że są narodem start-upowców, ziemią pionierów, którzy – na przekór nieprzychylności arabskich sąsiadów i sceptycyzmowi państw Zachodu – w roku 1948, w dobie prześladowań i w cieniu Holokaustu, stworzyli nowe państwo, a wraz z nim – miasto od podstaw. Nawet jeśli wtedy ich innowacyjność dotyczyła przede wszystkim rolnictwa, była ona unikatowa – dzięki działalności kibuców, dziś uważanych za coś pomiędzy formacją socjalistyczną a organizacją kierującą się zasadami tzw. ekonomii współdzielenia, pustynny kraj dosłownie się zazielenił. Awangardowe myślenie przyczyniło się również do rozwoju armii, wraz z którym – jak w innych rejonach świata – szły innowacje także w cywilnych aspektach życia. Dziś byli wojskowi rozwijają robotykę – pracują w sektorze autorobotyki w Izraelu, również w samym Tel Awiwie, na przykład nad dronami wykorzystywanymi w akcjach ratunkowych.

Izrael nie miał przeszłości, na którą mógłby spoglądać. Jego nowy, złożony z imigrantów naród stanowił konglomerat talentów, zasobów, kompetencji i wiedzy zwiezionych dosłownie z całego świata. Zasilany falami kolejnych uchodźców i marzycieli. Dan Senor i Saul Singer, autorzy książki „Start-up Nation” (2001 r.), w której analizowali fenomen twórczego Izraela i jego gospodarki, nazwali tych przybyszy „niezadowolonymi”, którzy byli spragnieni lepszego miejsca do życia i gotowi je tworzyć. Dziś 99 proc. Izraelczyków to ludzie dobrze wykształceni (mają co najmniej wykształcenie średnie), w większości mówiący w kilku językach. Izrael stał się zagłębiem start-upów także dzięki dalekowzrocznej polityce Szimona Peresa, dwukrotnego premiera, który w latach 80. XX wieku dostrzegał potencjał zaawansowanych technologii i tworzył polityczne podwaliny dla ich rozwoju. Dzisiaj Tel Awiw to drugie po Dolinie Krzemowej najważniejsze siedlisko innowacyjnych technologów.

Tel Aviv w 1913 roku. Wtedy właśnie tak wyglądała nowoczesna zabudowa (fot. autor nieznany / wikimedia.org / domena publiczna)
Tel Aviv w 1913 roku. Wtedy właśnie tak wyglądała nowoczesna zabudowa (fot. autor nieznany / wikimedia.org / domena publiczna)
Unikatowe talenty mieli także twórcy miasta, m.in. Ahalon Chelouche, który przybył do Jaffy z Algierii. Rzutki biznesmen mający przyjaciół wśród Arabów zdołał kupić spore obszary ziemi, i to on utworzył pierwszą żydowską dzielnicę – Neve Tzedek, gdzie do dziś stoi dom jego rodziny, pierwszy dom żydowski poza starożytną Jaffą (w roku 1950 doszło do administracyjnego złączenia Jaffy i Tel Awiwu). Akiva Weiss, kolejny ojciec założyciel miasta, powołał stowarzyszenie, które nabywało następne działki od Arabów, co nie było wówczas łatwe, ale Weiss wykorzystywał w tym celu swoje rozległe kontakty. Zorganizował też legendarną „loterię muszelek”, podczas której dziesięcioletni chłopiec w roli „sierotki” pomógł podzielić ziemię między kilkadziesiąt żydowskich rodzin. Tak 109 lat temu – 11 kwietnia – powstał Tel Awiw.

Sam kształt i plan miasta był dziełem Patricka Geddesa, pochodzącego ze Szkocji architekta i urbanisty zaznajomionego z koncepcją miasta ogrodu opracowaną na Wyspach przez Ebenezera Howarda. Zgodnie z nią w roku 1925 Geddes utworzył szkielet uporządkowanego miasta złożonego z alei, skwerów i ogrodów publicznych, a także mniejszych uliczek, które pozwalały na tworzenie dobrze zintegrowanych sąsiedztw. Taki był zaczyn supermodnych dziś dzielnic: hipsterskiej Florentin, Lev Ha’ir ze sławnym „Białym miastem”, czyli największą na świecie koncentracją modernistycznych, bauhausowskich budynków, a także tzw. Starej Północy utkanej ze sklepików i knajpek, zamieszkiwanej przez młodych, którzy lubią być blisko plaży.

Żydowski pionier podczas budowy Tel Awiwu i plan Patricka Geddesa (fot. autor nieznany / wikimedia.org / domena publiczna)
Żydowski pionier podczas budowy Tel Awiwu i plan Patricka Geddesa (fot. autor nieznany / wikimedia.org / domena publiczna)
Geddes nie projektował kluczowych budynków, zrobił to Josef Barsky z Odessy. To jemu Tel Awiw zawdzięcza swe ikony, takie jak sześciokątny kiosk na środku Bulwaru Rotschilda – od ponad stu lat najważniejsze miejsce spotkań. Wkrótce zjawili się inni architekci, wykształceni m.in. w Petersburgu, Paryżu czy Rzymie. Inwestowali swe zdolności w bliskowschodnim mieście, pełnym modnych kawiarni, przestronnych ulic, zelektryfikowanym i z kanalizacją.

Dziś spacer przez Tel Awiw to często nieświadoma przechadzka między siedzibami nie tylko najważniejszych koncernów technologicznych świata (kluczowe firmy wybierają to miasto ze względu na klimat otwartości i różnorodności), ale także pośród biur obiecujących start-upów. Na przestrzeni kilku niewielkich dzielnic skoncentrowanych jest ich ponad 200. Następnym razem, gdy będziecie przesiadywać na Bulwarze Rotschilda, iść obok wieżowców Azrieli Center lub kręcić się wokół Sarona Market, spójrzcie w rozpalone oczy młodych, którzy żywiołowo dyskutują w tamtejszych kafejkach. Ich pomysły mogą spowodować kolejny Wielki Wybuch. Albo przynajmniej wybuch serdecznego śmiechu podczas następnej „Fuck-up Night”.

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK – POLUB NAS NA FACEBOOKU

Paulina Wilk. Ur. 1980. Pisarka, publicystka. Autorka książek „Pojutrze. O miastach przyszłości”, „Lalki w Ogniu. Opowieści z Indii”, „Znaki szczególne”, a także serii bajek o misiu Kazimierzu. Zajmuje się tematyką międzynarodową i literaturą. Jest autorką kwartalnika „Przekrój”, współpracuje z tygodnikiem „Polityka” i magazynem „National Geographic Traveler”. Jest współtwórczynią Fundacji „Kultura nie boli”, międzynarodowego Big Book Festival oraz centrum literackiego Big Book Cafe.

Dlaczego wszyscy chcą kontrolować Jerozolimę?  

http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,23291767,tel-awiw-rodzil-sie-ze-smialych-pragnien-jak-powstawalo.html#Z_TRwknd

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: