Uncategorized

Zasada kwiatu

Henryk M. Broder

Michael Blume, „komisarz rządu stanowego ds. walki z antysemityzmem i ds. życia żydowskiego” w BW, jakiś czas temu wygłosił „najważniejsze przemówienie w swoim życiu”. Opisanie ich jako zdezorientowanych, zagubionych i niedopieczonych byłoby komplementem. 

Zasada Petera, nazwana na cześć jej twórcy, amerykańsko-kanadyjskiego pedagoga, psychologa i autora wielu książek popularnonaukowych Laurence’a Johnstona Petera, głosi: „W hierarchii każdy pracownik ma tendencję do wznoszenia się do swojego poziomu niekompetencji”.

Dopóki nie znajdzie się w ślepym zaułku, bez wyjścia, chyba że wrzuci bieg wsteczny. Co jednak prawie nigdy się nie zdarza. Karl Lauterbach wolałby połknąć torbę ALDI pełną ropuch, niż przyznać się do porażki jako minister i poprosić o jego dymisję. To samo dotyczy słabszych zawodników, takich jak Lisa Paus, Svenja Schulze i Klara Geywitz, nie wspominając o kanclerzu Scholzu. 

Wszyscy oni ucieleśniają Zasadę Petera tak głęboko, jak wyraża to zdanie Richarda Wagnera: „Być Niemcem oznacza zrobić coś dla samego celu”. A kto mówi A, musi też powiedzieć B.

Na południowym zachodzie republiki, gdzie od długiego tygodnia zależy pokojowe współistnienie ludzi, żyje człowiek, któremu  w zdumiewająco krótkim czasie udało się wznieść na swój poziom niekompetencji. W niecałe sześć lat z nikogo w administracji Badenii-Wirtembergii stał się „przedstawicielem rządu stanowego przeciwko antysemityzmowi i na rzecz życia Żydów”. 

Czekam na Nessie

Pisałam o nim już kilka razy i czuję się, jakbym siedziała na brzegu Loch Ness i czekała, aż pojawi się „Nessie”. Wszystko, co należało powiedzieć o przedstawicielu rządu stanowego BW przeciwko antysemityzmowi i w obronie życia Żydów, zostało już powiedziane.

Michael Blume ma taką samą lub taką samą wiedzę na temat antysemityzmu, jaka jest niezbędna do obsadzenia stanowiska w Ministerstwie Stanu. Uważa on antysemityzm za problem administracyjny, który można rozwiązać za pomocą „środków”, najlepiej poprzez całkowite przejście z paliw kopalnych na energie odnawialne. Woli opowiadać o sobie i o tym, jaką świetną robotę wykonuje, jakby BW nie było jednym z najbardziej antysemickich krajów w Republice Federalnej, a tendencja jest rosnąca . Jego wiedza na temat historii i skutków najstarszej plotki wszechczasów jest mniej więcej tak słaba, jak wiedza Roberta Habecka na temat powiązań gospodarczych.

Jakby to wszystko nie dość go dyskwalifikowało, zapadło także orzeczenie sądu rejonowego w Hamburgu, zgodnie z którym dopuszczalne jest nazywanie Blume’a „oficerem antysemickim i antysemickim”. Wyjątkowy werdykt, który mógłby zostać uchylony tylko wtedy, gdyby prezes klubu abstynenta został przyłapany na delektowaniu się Colą Korn. I jeszcze jedno na dokładkę: ze względu na zainteresowanie młodymi Azjatkami można go też nazwać Sugar Daddy, co również zostało uznane przez sądy, ale o tym innym razem.

Jaki jest problem

Nic z tego nie dotyczy komisarza Blume’a. To, co Dieter Bohlen powiedział kiedyś ogólnie o ignorantach, ma zastosowanie: „Problem polega na tym, że trzeba jasno powiedzieć szaleńcowi, że jest szalony”.

Aby zrozumieć głębię i szerokość tego zdania, wystarczy posłuchać przemówienia, które Blume wygłosił w parlamencie stanu BW 9 listopada 2023 r. „Przeciwko antysemityzmowi i wojnom finansowanym z paliw kopalnych”.

Zamieścił je w Internecie pod nagłówkiem „ Najważniejsze przemówienie w moim życiu ”, aby żadne z jego słów nie zginęło. To przemówienie, trwające zaledwie 14 minut, przyćmiewa wszystko, co zostało powiedziane i napisane od czasu „przemówienia Hunów” cesarza Wilhelma II z 27 lipca 1900 r. z okazji przyjęcia Wschodnioazjatyckich Sił Ekspedycyjnych w celu stłumienia Rebelii Bokserów w Cesarstwie Chiny. Większa megalomania i niezrozumienie rzeczywistości nie jest możliwa.

Myślisz, że masz do czynienia z komikiem, który naśmiewa się ze swoich głupich kolegów. Blume wyjaśnia, że ​​powitał „przedstawicieli wszystkich odpowiednich stowarzyszeń islamskich, alewickich i turecko-świeckich z okazji wizyty solidarnościowej” w synagodze w Mannheim. Kampania wywarła wpływ daleko poza Mannheim: „Już mogę wam powiedzieć: terrorystyczny plan Hamasu, mający na celu zbombardowanie światowej wojny religijnej, tutaj, w Badenii-Wirtembergii, kończy się niepowodzeniem. Zdecydowana większość ludzi stoi razem”. Badenia-Wirtembergia jest także „silniejsza, niż niektórzy sądzą” „w walce z islamizmem”. Jednak „walkę z islamizmem” można „wygrać” tylko wtedy, gdy „zna się islam i ceni muzułmanów”. 

Nasza chciwość ropy i gazu

Jednakże równie ważne jest uznanie, że „nasza własna chciwość ropy i gazu w dalszym ciągu współfinansuje reżimy antysemickie”, ale „energie odnawialne to nie tylko energie wolności, są także energią pokoju”. Dlatego „nasze demokracje muszą uniezależnić się od paliw kopalnych swoich wrogów, w tym Kataru i Władimira Putina”.

Pod koniec najważniejszego przemówienia w swoim życiu Blume wrzucił garść kłód do pokojowego ognia.

„Mamy wspólną przyszłość albo nie. I dlatego możemy tu i dziś wspólnie krzyczeć przeciwko wszystkim antysemitom: tym razem w koegzystencji religii i światopoglądów, płci, narodów i partii demokratycznych nie poddamy się waszemu terrorowi, tym razem wyznawcy spisku nie być w stanie chronić naszej wspólnej przyszłości jako demokraci w Badenii – Zniszczyć Wirtembergię. Nie tym razem. Niech cię Bóg błogosławi!” 

Określenie przemówienia Blume’a przed parlamentem kraju związkowego Badenii-Wirtembergii jako zagmatwane, zagmatwane i niedopracowane byłoby komplementem. Nie zostało powiedziane, do kogo skierował swój apel i kim mieli być „wierzący w spisek”. Ale czy nie „muzułmanów”, do których cenienia zachęca nas? Członkowie parlamentu kraju związkowego Badenii-Wirtembergii podziękowali mu długotrwałymi brawami. 

Żadnego Hamasu w BW 

Komisarz ds. antysemityzmu, który bez krzty wzruszenia twierdzi, że „terrorystyczny plan Hamasu zbombardowania światowej wojny religijnej” nie powiódł się „tu, w Badenii-Wirtembergii”, albo wypił o jeden litr Ehringsdorfer Ritterbräu za dużo, albo ma szczególnie dziwne przeczucie humor. Albo – tertium datur! – postrzega siebie jako gracza globalnego. Ograniczenie antysemityzmu w Badenii-Wirtembergii mu nie wystarcza; teraz chce także pomóc Izraelowi zachować jego duszę.

„Jeśli Izrael znów będzie miał demokratycznie wybrany rząd bez prawicowych ekstremistów i bez nielegalnych osób odmawiających służby wojskowej ze względu na sumienie”, mówi dziennikarzowi, stosunki między Niemcami, Europą i Izraelem zmienią się na lepsze. Będzie przeciwstawiał się wszelkim atakom, „dopóki Izrael w końcu nie zacznie zachowywać się wobec Niemców jak sprzymierzona demokracja”; Blume broni się przed „latami cyberprzemocy”, za którą obwinia Izrael, i wyjaśnia: „Nieustraszenie opowiadam się za równymi stosunkami niemiecko-izraelskimi – w duchu porozumienia luksemburskiego pomiędzy Konradem Adenauerem i Davidem Ben Gurionem”. więcej i nie mniej. Bezpośrednia droga prowadzi od Porozumienia Luksemburskiego pomiędzy Adenauerem i Ben Gurionem do Michaela Blume’a, który „nieustraszony” ma nadzieję, „że Izrael znów będzie miał demokratyczny rząd z wyraźną zaporą przeciwko ekstremistom”.

Antysemityzm a la carte

Wypełniając przypisaną sobie rolę przedstawiciela ds. zarządzania stosunkami niemiecko-izraelskimi, postawił przed izraelskim premierem konkretne zadania. Blume powiedział dpa , że ​​Netanjahu wyrządza walkę z antysemityzmem krzywdę. „Wyraźnie zauważamy, że antysemityzm związany z Izraelem gwałtownie wzrasta, prawicowi ekstremiści z Izraela, USA i Europy, ale także rząd Netanjahu używają oskarżenia o antysemityzm w sposób inflacyjny i wyzyskują go – że wcale nam nie pomaga, jeśli chcemy uczciwie walczyć z antysemityzmem”. 

To jest klasyk. Żydzi prowokują antysemityzm, wykorzystują go i stają na drodze tym, którzy chcą „uczciwie walczyć z problemem”. Ludzie tacy jak Michael Blume, Komisarz ds. Przeciwdziałania Antysemityzmowi i Życiu Żydowskiemu, wilk w owczej skórze, który uczciwie zasłużył na miano „antysemickiego komisarza ds. antysemityzmu”. 

Podczas gdy Blume wygłaszał najważniejsze w swoim życiu przemówienie w parlamencie kraju związkowego Badenii-Wirtembergii, na galerii widowni zasiadali niektórzy przedstawiciele gmin żydowskich Badenii i Wirtembergii. Oklaskiwali ostrożnie, ale nie wyglądali na szczególnie szczęśliwych. Raczej goście na przyjęciu urodzinowym, którzy nie mogą się doczekać, aż dziadek przestanie mówić. Blume natomiast wolałby kontynuować dyskusję, dopóki wszyscy nie zrozumieją, że przeżywają historyczny moment – ​​jak Zasada Petera stała się Zasadą Blume’a.

Antysemityzm a la carte, dostarczony zgodnie z zamówieniem. U szczytu ducha czasu i najwyższego poziomu niekompetencji operacyjnej.

Henryk M. Broder  jest redaktorem „Axis of Good” (wraz z Dirkiem Maxeinerem i Fabianem Nicolayem)

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

  1. Mimo to wierzę że BundesRepublik nie straci swoich Żydów, bo alternatywy na Zachodzie są dla Żydów dużo gorsze. Co więcej wierzę że NIemcy nawet zaabsorbują resztki uchodźców żydowskich z Rosji i Ukrainy i uchodźców żydowskich z Francji, Belgii, UK i Irlandii i Hiszpanii.
    Na bezrybiu i rak ryba.
    Dzięki AchGut.com za jeszcze jeden kąśliwy artykuł.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.