Rejwach

Mikolaj Grynberg

Zostałem tą książką oszołomiony. Już po pierwszym opowiadaniu wiedziałem, że „Rejwach” to jedna z najlepszych rzeczy, jaką przeczytałem w tym roku. A potem było tylko lepiej.

Najnowsza książka Mikołaja Grynberga, to zbiór opowiadań, który powstał za sprawą poprzedniej książki tego autora, czyli „Oskarżam Auschwitz” – po opublikowaniu w 2014 roku wyboru dwudziestu kilku rozmów, przeprowadzonych z dziećmi ocalałych z Holokaustu, do autora zaczęły się zgłaszać osoby, które opowiedziały mu nowe historie.

Grynberg na początku „Rejwachu” tak opisuje kulisy powstawania tej książki: „Dziękuję wszystkim, którzy po przeczytaniu mojej książki „Oskarżam Auschwitz. Opowieści rodzinne” skontaktowali się ze mną i podarowali mi swoje historie. Ta książka nigdy by nie powstała, gdyby nie nasze rozmowy”.

Cytuję ten fragment nieprzypadkowo. Ponieważ jest od dowodem na to, że to, co pisze Grynberg wydarzyło/dzieje się naprawdę. Historie opowiedziane w „Rejwachu” czasem po prostu nie mieszczą się w głowie. Ale muszą być prawdziwe, bo niektórych z nich nie dałoby się wymyślić.

Rzeczywistość już wiele razy pokazała, że przegania wyobraźnię, a u Grynberga robi to  w ekstremalny sposób. Na przykład w opowiadaniu o dzieciach, potomkach (wnukach? Prawnukach?) ocalałych z Holocaustu, które podczas ferii 2002/2003 bawią się w Żydówki ukryte w piwnicy przed nazistami. Realizm ich zabawa poraża. Albo opowieść mężczyzny, który wychodzące z ziemi kości Żydów chowa na tyłach centrum handlowego Arkadia w Warszawie.

„Rejwach”, podobnie jak „Oskarżam Auschwitz”, jest przede wszystkim książką o (nie)radzeniu sobie pokolenia synów i wnuków z przeszłością ocalałych z Zagłady ojców i dziadków. Ale w „Rejwachu” Grynberg, inaczej niż w „Oskarżam Auschwitz”, nadał opowiadanym historiom oszczędną literacką formę. Książka składa się z trzydziestu jeden krótkich opowiadań, w których nie ma żadnego zbędnego słowa. A w całym zbiorze nie ma żadnego słabego tekstu. Każde z opowiadań opatrzone jest fotografią.

Prozy Grynberga to najczęściej monologi, choć są w tym zbiorze również teksty pisane w pierwszej osobie lub w trzeciej. Opowiadania, choć mają swoje źródło w rozmowie autora z bohaterem, są wyraźnie przetworzonym literackim produktem – forma w jakiej dostają je czytelnicy zapewne nie przypomina surowca, z którym Grynberg pracował. Piszę „zapewne”, bo autor nie określa wyraźnie, w jakim gatunku mieści się jego książka.

Nie oznacza to jednak, że Grynberg zmyśla, raczej skleja opowieść rozmówcy po swojemu, używając do tego literackich narzędzi. Gdyby ta książka nie należała do kategorii non-fiction, jej powstanie byłoby po prostu bez sensu.

http://czytamrecenzuje.pl/recenzja/969/rejwach

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: