45 lat

Nadeslal Adam Konski

adam Konski

reunion 69 .1

To jest nie do pojęcia ze to już 45 lat minęło jak emigrowaliśmy z Polski.  Znaleźliśmy się nagle w Danii oddzieleni „żelazną kurtyną” od kraju urodzenia. Dziś już prawie  nie pamiętamy co to była ta hermetyczna „żelazna kurtyna”. Przyjechaliśmy tu do Danii jako uchodźcy polityczni  z biletem w jedna stronę i dokumentem podroży, który zaświadczał ze nie byliśmy już obywatelami kraju w którym się urodziliśmy. Rozlokowani na statku St. Lawrence , w hotelach i ośrodkach Dansk Flygtningehjælp, trzymaliśmy się razem i pomagaliśmy sobie w nowej rzeczywistości. Dzisiaj w pełni zasymilowani w Danii w dalszym ciągu spotykamy się na spotkaniach w klubie, na Sylwestra i na te okrągłe rocznice naszego przyjazdu do naszej nowej ojczyzny. Nie mam statystyk ile nas było na poprzednich zabawach jubileuszowych. Niestety jest nas coraz mniej i coraz częściej spotykamy się na cmentarzu żegnając naszych bliskich i ich rodziny. W sobotę 8 listopada byliśmy jednak w wyśmienitym humorze, pełni energii i przede wszystkim zadowoleni ze mogliśmy się znowu zobaczyć.

W imieniu organizatorów Coordination Committee powitała nas Henia Vrazda i przypomniała historie naszej emigracji. Następnie Lazar Szaff poinformował o programie wieczoru. Po smakowitym pierwszym daniu, Channe Nussbaum ze swoją orkiestrą wprowadziła nas w nastrój muzyki żydowskiej i zaprosiła do tańca łańcuchowego a potem Noomi Vainer (wnuczka Malki i Szymona Fiszów) pięknie zaśpiewała kilka utworów. Były nad rabin Bent Lexner i przewodniczący duńskiej gminy Dan Rosenberg Asmussen w swoich przemówieniach nawiązali do relacji miedzy nowymi przybyszami i duńskimi członkami gminy w Kopenhadze, a także podkreślili pozytywne znaczenie naszej emigracji. Po spożyciu smacznych potraw z bufetu, parkiet do tańca został wypełniony od pierwszej chwili gdy orkiestra Different Ages zaczęła grać. Członkowie orkiestry zdziwili się bo są przyzwyczajeni ze na duńskich przyjęciach panowie zapraszają panie dopiero jak” nabiorą odwagi” po wielu drinkach. U nas to nie było konieczne a nawet najlepszy tancerz Samek Korngut już zatańczył z kilkoma paniami. Na tegorocznej uroczystej zabawie w Scandic Hotelu było nas 165 osób, tak ze można było pozdrowić starych znajomych, a nawet ich pociechy bo organizatorzy zaprosili także dzieci i wnuki tych co 45 lat temu sami byli młodzieńcami. Zabawa była wyśmienita i dobrze zorganizowana.  Jedna z moich znajomych powiedziała na zakończenie zabawy „dawno temu nie bawiłam się tak dobrze jak w tym środowisku, mimo ze prawie nikogo tu nie znam”. To jest właśnie to co ja tez odczuwam np. na naszej Sylwestrowej zabawie. Dużo z nas nie zna się osobiście ale podświadomie czujemy się rodziną, bo mamy tą samą historię emigracji. Emigracji, która odcisnęła na nas dobre, a także i bolesne strony. W Scandic Hotelu bawiliśmy się świetnie i kulturalnie, bez potrzeby spożywania dużych ilości alkoholi (jeśli dobrze pamiętam to na pierwszych spotkaniach 40 lat temu ,wódka lała się obficie i sala była zadymiona od papierosów) . Orkiestra Different Ages grała znane przeboje z ostatnich 60 lat w rytmach które nie pozwalały siedzieć przy stole a zrywały do tańca.  Niedługo już 31 grudzień i będziemy się znowu dobrze bawić na zabawie Sylwestrowej organizowanej także przez Coordination Committee.

film z Scandic Hotel 8/11-2014,

,A ponizej zdjecia

45 lat 2 45 lat 1

Caly album jak

KLIKNIESZ TUTAJ

 

Jeszcze pare filmow jak

 

KLIKNIESZ TUTAJ

,

 

 

3 komentarze to “45 lat”

  1. Adam Konski 16/11/2014 at 21:29

    Mario, poszczescilo nam sie, choc nie zawsze bylo to latwe. Dania jest wspanialym krajem. Opieka socjalna i lekarska to wazne sprawy na starosc. Dziekuje za Twoje zyczenia pomylsnosci. Do zobaczenia na nastepnym Marszu Pamieci a moze na Warszawie Singera. 🙂 Pozdrawiam

    Zosiu, kiedys zastanawialem sie dlaczego ja bedac na uroczystych spotkaniach u mojej dunskiej rodziny z ktora mam sie wysmienicie nie odczuwam tego samego co na tych spotkaniach wsrod naszych emigrantow z Polski tu w Kopenhadze. Na spotkaniach wsrod naszych emigrantow czuje tą niewidzialna wiez co mnie z nimi laczy. Kiedys nazywalem to bólem emigranta, a wspolny ból jednoczy. Pierwsze 20 lat kiedy nie moglismy odwiedzac kraju urodzenia byl ciezki. Tesknota byla trudna, ale juz o tym zapomnialem. Dzis bilet do Krakowa czy Warszawy kosztuje mnie taniej niz przejazd na Jutlandie gdzie mieszka rodzina zony. Jadac teraz do Polski nie musze wymieniac walut w ambasadzie, prosic o wize wjazdowe i miec upokarzajace rozmowy z urzednikami. Absurd ale tak zmienily sie czasy.Ale Ty o tym wszystkim wiesz bo tez emigrowalas. Pozdrawiam serdecznie i mile wspominamy z Lene nasze pazdziernikowe spotkanie z Toba w Tel Avivie 🙂

  2. Zosia Braun 15/11/2014 at 22:24

    Adam Gratuluje! Artykul bardzo ciekawy I wazny! Wspominienia nie pojda w zapomnienienie. Bardzo ladnie to zformullowales „podswiadomie czujemy sie rodzina, bo mamy ta sama historie emigracji” czyli nasza wspolna przeszlosc jest dla nas Rodzina.
    Powodzenia na nastepnej zabawie. Pozdrawiam serdecznie Zosia Braun

  3. Cieszę, Adamie, że znaleźliście przyjazną przystań, chociaż z rozpaczą myślę o powodach wyjazdów.
    Niech się Wam wiedzie najpomyślniej!. 🙂

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: