Zwyczajny dzien Katarzyna ZimmererCo może uczynić znana dziennikarka, autorka cenionych dokumentów historycznych w ramach samodoskonalenia? Każdy zapewne odpowie, że może podnieść wyżej poprzeczkę wyzwań i porwać się na przykład na jakieś dziennikarskie śledztwo, albo zająć się polityką z górnej półki. Ha! Pamiętacie słowa mistrza? Są rzeczy na ziemi i niebie, które się filozofom nie śniły… Katarzyna Zimmerer, felietonistka Tygodnika Powszechnego, laureatka Krakowskiej Książki Miesiąca Czerwca 2004 za dokument „Zamordowany świat. Losy Żydów w Krakowie 1939-1945” postanawia napisać… książkę dla dzieci. Tak, tak. Dobrze czytacie. Pani Zimmerer w 2012 roku wydała krótką powieść dla małych czytelników pt. „Zwyczajny dzień”. I tak jakoś wyszło, że jest to bardzo, ale to bardzo dobra pozycja na rynku księgarskim.

Katarzyna Zimmerer jest doskonałym przykładem na to, że w każdym z nas drzemie wielki potencjał. Jesteśmy zdolni do wielu różnych rzeczy, tylko trzeba być otwartym na nowe pomysły i swoje marzenia. Nie wiem, czy autorką kierowało pierwsze, czy drugie. Nie istotne.  Ważne, że zamierzony cel został osiągnięty w stu procentach.

Książka „Zwyczajny dzień” przedstawia wycinek z życia ośmioletniego Szymona. Podzielona jest na 12 rozdziałów, z których każdy to ważny dla chłopca epizod. Mamy moment pobudki, czas śniadania, czas lekcji, przerwy, zabawę z kolegą, spotkanie w domu. Rozdziały napisane są według określonego przez autorkę klucza. Na początku, zamiast tytułu mamy cytaty z książek Janusza Korczaka, który pełni rolę przesłania do danej historii. Następnie czytamy o jakimś zdarzeniu, przy czym nie jest to tylko barwnie opowiedziana relacja, lecz swoiste studium psychologiczne dziecka przeprowadzone na bazie przemyśleń i odczuwanych emocji małego bohatera.

 Historie przedstawione w książce są różne – mniej lub bardziej przyjemne. Ich cechą wspólną jest ich uniwersalność. Mimo że dotyczą przeżyć danego dziecka, są tak naprawdę wzorcowe. Każdy rodzic bowiem znajdzie w pamięci wiele podobnych sytuacji z życia własnej familii, a każde dziecko z kolei utożsami się z literackim bohaterem w jego smutkach, wstydzie, zażenowaniu czy irytacji. Jest to pierwsza z zalet tej książki.

W myśl złotej zasady, że dobra książka dla dzieci uczy, bawi i wychowuje, „Zwyczajny dzień” można rozpatrywać we wszystkich powyższych aspektach, co potwierdza wysoką wartość tej pozycji pod względem merytorycznym.

Język i fabuła jest doskonale dopasowana do wieku odbiorcy. Sprawia to, że lektura jest przyjemnością. Dziecko nie rozprasza się nazbyt trudnym słownictwem, ani abstrakcyjną treścią. Książka może być nie tylko czytana przez samo dziecko, ale także słuchana. Czytanie dzieciom integruje rodzinę, uszlachetnia relacje między poszczególnymi jej członkami.

Ponieważ sposób przedstawienia treści rozdziałów ma określony porządek i odpowiedni przekaz, łatwo można zainicjować rozmowę z dzieckiem na zasadzie „A co ty byś zrobił gdyby…”, albo „A pamiętasz, jak kiedyś spotkało cię coś podobnego?”. Taka dyskusja rozwija nie tylko zdolność wypowiedzi słownych, ale także pomaga bardziej zbliżyć się emocjonalnie do dziecka, bardziej go poznać. Może się też zdarzyć, że dziecko zareaguje na dany epizod bardziej emocjonalnie i to będzie dla rodziców znak, że coś się w życiu dziecka niedobrego zadziało. Należy więc podziękować w duchu autorce i przerobić problem.

Jak wcześniej wspomniałam, Katarzyna Zimmerer w „Zwyczajnym dniu” wprowadziła kilkanaście cytatów z książek Janusza Korczaka. Mają one tu funkcję nośnika przekazu. Autorka jednak nie poprzestała na tym i opatrzyła swoją książkę wstępem, w którym przekazała w bardzo czytelny sposób garść informacji o tym wielkim człowieku. Spodobało mi się bardzo, że nie użyła w nim patosu, który skutecznie obrzydza lekturę i nie zachęca do poszerzania wiadomości na dany temat.

Tak więc, moi mili, na rynku księgarskim pojawiła się książka dla dzieci tak wartościowa, że powinno się ją kupić chociażby dlatego, żeby dać wyraz syndromowi ambitnego rodzica. A tak na poważnie, kupić ją po prostu warto.

Klaudia Maksa