Kolejne zagrożenie dla istnienia Izraela

Dawniej niektórzy w Izraelu zwykli mawiać, że “tylko prawica może osiągnąćpokój„. Jednak odważnej, pragmatycznej, syjonistycznej prawicy Menachema Begina już nie ma.

Następujące po niej prawicowe rządy przyjęły mantrę “nie mapartnerado pokoju”. Oczywiście Palestyńczycy nigdy nie byli idealnym partnerem, ale

Zdj. ilustracyjne /AFP
Zdj. ilustracyjne
/AFP

Jednak coraz bardziej radykalizująca się izraelska prawica zamiast negocjować w celu osiągnięcia porozumienia w postaci istnienia obok siebie dwóch państw, rozwinęła strategię „zarządzania kryzysem”. Efekty już widać: niekończące się operacje wojskowe w Gazie, mieszkańcy południowego Izraela żyjący w drastycznych warunkach, Jerozolima na krawędzi trzeciej intifady, osłabiona potęga Izraela i jego rosnąca izolacja na arenie międzynarodowej.Jedyna droga, by Izrael pozostał krajem zarówno żydowskim jak i demokratycznym, tzn. by pozostał demokracją i zachował większość żydowską, wiedzie poprzez oddzielenie Żydów od Palestyńczyków granicą państwową. Bez takiego porozumienia Izrael będzie dryfował nieuchronnie w kierunku państwa dwunarodowego. I nie miejcie złudzeń – logika państwa dwunarodowego oznacza koniec syjonistycznego projektu. Dla Izraela groźba ta jest tak wielka między innymi dlatego, że proces ten przebiega na tyle wolno, iż nasi przywódcy mogą zasadniczo go ignorować nie sprowadzając na siebie wyborczej katastrofy.

Premier Binjamin Netanjahu pomógł zaprzepaścić wysiłki na rzecz zawarcia pokoju podjęte przez amerykańskiego sekretarza stanu Johna Kerry’ego, nalegając, by Palestyńczycy uznali Izrael za „państwo żydowskie” – co jest ważnym i słusznym żądaniem, ale nie jako warunek wstępny do rozpoczęcia rozmów. Z powodu tych bezowocnych starań i gorzkich sporów o porozumienie z Iranem administracja Baracka Obamy prawdopodobnie nie jest już zainteresowana marnowaniem dalszego politycznego kapitału na ożywienie procesu pokojowego. Dlatego Izrael musi przejąć pałeczkę, by zabezpieczyć swój interes i swoją przyszłość.

Niedawno zaprezentowałem naforumKnesetu plan, który – mam nadzieję – stanie się ostatecznie polityką rządu. Ma on na celu stworzenie warunków do zawarcia ostatecznej zgody między nami i Palestyńczykami. Ogólne zarysy są już znane, ale powinniśmy zrobić jeszcze więcej.

Izrael powinien uznać państwo palestyńskie na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych. Uznanie byłoby uzależnione od ostatecznych granic i innych istotnych elementów porozumienia określonych wyłącznie w drodze negocjacji. Spór nie powinien już dotyczyć tego, czy powstaną dwa państwa, ale szczegółów umowy.

Izrael powinien również odpowiedzieć – po raz pierwszy – na Arabską Inicjatywę Pokojową i podjąć dialog z państwami regionu równolegle do toczących się negocjacji palestyńsko-izraelskich. Umiarkowani członkowie Ligi Arabskiej i Organizacji Współpracy Islamskiej, którzy podpisali się pod tą inicjatywą, mogą okazać się niezbędni w osiągnięciu izraelsko-palestyńskiego i regionalnego porozumienia. Wiele z tych krajów jest obecnie naszymi strategicznymi sojusznikami dzięki podzielanemu sprzeciwowi wobec irańskiej bomby.

By zyskać zaufanie Izrael powinien powstrzymać się od budowy osiedli za zieloną linią na tych obszarach Zachodniego Brzegu Jordanu, które mogłyby naruszyć przyszłe granice państwa palestyńskiego. Nielegalne placówki wybudowane od marca 2001 roku powinny zostać rozebrane.

Wielu załamuje ręce z powodu rosnącej populacji żydowskiej za zieloną linią. Niektórzy twierdzą wręcz, że wzrost ten praktycznie wyklucza rozwiązanie w postaci dwóch państw. Ta argumentacja zakłada, że – aby osiągnąć porozumienie – w państwie palestyńskim nie może pozostać ani jeden Żyd. Ale dlaczego w nowej Palestynie nie powinno być żydowskiej mniejszości, skoro w Izraelu jest mniejszość palestyńska? Ci osadnicy, których domy pozostaną poza ostatecznymi granicami Izraela powinni otrzymać – w ramach porozumienia – podwójne obywatelstwo lub prawo pobytu w nowym państwie palestyńskim razem z gwarancją bezpieczeństwa.

Jerozolima stoi obecnie na krawędzi trzeciej intifady. Kilka inicjatyw mogłoby pomóc w uspokojeniu niestabilnej sytuacji. Obecność policji izraelskiej we wschodniej Jerozolimie powinna zostać ograniczona (jednocześnie powinniśmy wzmocnić wojskową i wywiadowczą aktywność skierowaną przeciwko działającym tam komórkom Hamasu i Islamskiego Dżihadu). Powinien zostać ustanowiony miejski organ reprezentujący palestyńskich mieszkańców wschodniej Jerozolimy, by wypełnił próżnię powstałą po zamknięciu w 2001 roku Orient House, w którym mieściła się siedzibaOrganizacjiWyzwolenia Palestyny.

Natanjahu miał rację żądając od Palestyńczyków uznania Izraela za państwo żydowskie, jednak jego nieustępliwość w uczynieniu z tego warunku wstępnego do rozpoczęcia rozmów była zarówno elementem taktyki jak i błędem. Oba państwa powinny wzajemnie się uznać w swoich suwerennych granicach – kiedy porozumienie zostanie osiągnięte.

Oczywiście mój plan spotka się z krytyką. Jednak wierzę, że nie mamy innego wyboru. Podążając w kierunku dwunarodowego państwa Izrael staje w obliczu wewnętrznego zagrożenia dla swojego istnienia potencjalnie nie mniej katastrofalnego niż zewnętrzna groźba ze strony atomowego Iranu. Izrael musi dążyć do rozwiązania opartego na istnieniu obok siebie dwóch państw nie mniej gorliwie niż sprzeciwia się irańskiej bombie. Tylko ta droga może zagwarantować długoterminowe bezpieczeństwo Izraela.

Hilik Bar (wicemarszałek Knesetu i sekretarz generalny Partii Pracy)

2015 The New York Times

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/new-york-times/news-kolejne-zagrozenie-dla-istnienia-izraela,nId,1873416#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: