Koniec naszego świata?

Parlement-européen-Strasbourg-RalfR-046Niekontrolowane przyjmowanie setek tysięcy, a w niedługim czasie milionów „uchodźców” musi się skończyć katastrofą naszej cywilizacji. Parę tygodni temu w Brukseli zapadła decyzja, że Unia przyjmie w tym roku 40 tys. nielegalnych imigrantów, z których 2 tys. osiedli się w Polsce. Teraz okazuje się, że imigrantów będzie 160 tys., z czego ponad 10 tys. podobno ma przyjechać do naszego kraju.

Kto robił te wyliczenia, dyletant czy sabotażysta? Nie wiadomo. Tymczasem w tym roku, według zaniżonych danych, granicę strefy Schengen nielegalnie pokonało już pół miliona przybyszów, a do końca grudnia przy obecnym tempie zapewne będzie ich grubo ponad milion! To może oznaczać, że Komisja Europejska zechce wkrótce osiedlić nad Wisłą 60 tys. muzułmanów! Czyste szaleństwo. A to dopiero początek. W Turcji w obozach na wyjazd do Europy czeka 2 miliony imigrantów, w Libanie – 1,5 miliona. Kolejne miliony już szykują się w Afryce, Pakistanie, w Iraku, a nawet w odległych o wiele tysięcy kilometrów Bangladeszu, Malezji i Indonezji.

W 1945 r. w Europie żyło 650 tys. muzułmanów, dziś ta liczba zbliża się do 60 milionów, a według ostrożnych szacunków w 2050 r. przekroczy 100 milionów. Tak twierdzą optymiści. Pesymiści uważają, że przy obecnym tempie zalewania Europy przez obcych i wysokiej rozrodczości rodzin muzułmańskich za 35 lat na naszym kontynencie będzie 150 milionów wyznawców Allacha.

Każdy, kto nielegalnie przekracza zewnętrzne granice Unii, popełnia przestępstwo. Jednak gdy napierają na nie tysiące, setki tysięcy przybyszów, wówczas to już nie jest przestępstwo, lecz stan wyższej konieczności. Podobno ci ludzie uciekają przed toczącymi się w ich ojczyznach wojnami, grozi im śmierć, są więc uchodźcami, którym europejska wspólnota, w imię wyznawanych przez siebie wartości, musi pomóc.

A jak jest naprawdę? Na żaden z muzułmańskich krajów nie napadł zewnętrzny wróg. W Bangladeszu, Tunezji, Malezji, Indonezji panuje spokój. W Afganistanie i Iraku władzę sprawują proamerykańskie rządy. Północną Nigerię terroryzują bandyci z Boko Haram. Jednak zamiast uciekać na południe kraju, gdzie jest praca i w miarę stabilna sytuacja, członkowie zamieszkujących Nigerię plemion Hausa i Kanuri chcą kierować się tysiące kilometrów na północ. Ich wola tylko, czy naprawdę są wówczas uchodźcami?

W Libii, Somalii, Darfurze, górach Afganistanu, północnym Iraku jedna zbrojna banda walczy z drugą. Ci, któ- rym znudziło się bieganie z kałasznikowami, strzelanie do pobratymców albo zostali pokonani przez gang z innego klanu, teraz zapragnęli spokoju i unijnego socjalu. Czy to też są uchodźcy?

W trwającej cztery lata wojnie domowej w Syrii zginęło już ćwierć miliona ludzi. Reżim Baszara al-Asada, żeby tylko pozostać u władzy, torturuje, rozstrzeliwuje, używa broni chemicznej.

Po drugiej stronie barykady znajduje się opozycja skupiona w Syryjskiej Koalicji Narodowej. Czy chce wprowadzić demokrację, polepszyć poziom życia ludzi, który jeszcze kilka lat temu w Syrii był całkiem przyzwoity? Nie, ona chce władzy i dąży do tego tymi samymi środkami co Asad: torturując, rozstrzeliwując, używając broni chemicznej. Największa różnica, jaka dzieli dziś walczące strony, jest taka, że prezydent Asad jest okulistą, a Ahmed Salih Tuma, premier Syryjskiej Koalicji Narodowej – dentystą.

Warto też pamiętać, że klan Asada to alawici, którzy przy fundamentalistach z SKN wydają się ostoją nowoczesności i postępu.

Caly artykul

KLIKNIJ TUTAJ

,

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: