WODA W IZRAELU – ŹRÓDŁO ŻYCIA NA BLISKIM WSCHODZIE

Ludwik Lewin

 


W Średniowiecznej Europie nagminnie oskarżano Żydów o zatruwanie studzien i rzekome spiski mające w ten sposób prowadzić do szerzenia zarazy. Obok „mordów rytualnych” i „profanowania hostii”, „zatruwanie wody” stanowiło pretekst do rabowania mienia żydowskiego, zabójstw, pogromów i masakr na wielką skalę.    

Tradycję tę podtrzymuje się do dziś, gdy na różnych forach międzynarodowych dosyć systematycznie oskarża się Izrael o pozbawianie wody Arabów palestyńskich, a oni sami co jakiś czas – ostatni raz latem ub.r. – zarzucają Żydom, że zatruwają im studnie.

Z tym ostatnim zarzutem nie warto polemizować, tak samo jak nie ma potrzeby udowadniać, że nie potrafi się fruwać. Ten pierwszy jest przecież również pozbawiony podstaw, gdyż w rzeczywistości, w kwestii wody na Bliskim Wschodzie, Izrael jest rozwiązaniem, a nie problemem – pisał na łamach „Hydro-diplomatie” Benjamin Haymann, z którego artykułu obszernie tu korzystam.  

Gdy w wojnie sześciodniowej (czerwiec 1967) Izrael odzyskał Judeę i Samarię, praktycznie nie było tam infrastruktury wodno-ściekowej. W wodę bieżącą zaopatrywane były tylko cztery miejscowości. Obecnie te terytoria korzystać mogą z technologii wodnej i osiągnięć Izraela w dziedzinie irygacji (kropelkowa metoda podlewania), co jest ogromną pomocą dla arabskich rolników.

Nie są oni za to wdzięczni Żydom. Wręcz przeciwnie. Przyzwyczajeni byli bowiem czerpać wodę z prymitywnych studni i ze zbiorników deszczówki. Czerpali ją za darmo. Natomiast za izraelską wodę z wodociągów trzeba płacić i rachunki za jej zużycie arabscy użytkownicy traktują jako „żydowską kradzież”, twierdząc, że „Izrael położył łapę na ich wodzie, a teraz im ją odsprzedaje”. Pisząc o podjęciu tego wątku przez Daniela Cohn-Bendita w Parlamencie Europejskim, Benjamin Haymann stwierdził, że „to zupełnie tak, jakby mieszkańcy Paryża, płacąc rachunek za wodę, skarżyli się, że państwo ją im kradnie”.

Podobne jest zresztą nastawienie mieszkańców Jordanii, jednego z najbiedniejszych w wodę krajów świata. Uważa się, że przedsiębiorstwom dystrybucji wody udaje się tam ściągnąć niecałą połowę należności.       

W latach 90’ na fali optymizmu wokół Oslo, Jerozolima zawarła wiele umów z Autonomią Palestyńską. Porozumienie o wodzie przewidywało, że dostarczać jej będzie izraelskie przedsiębiorstwo. Arabska administracja miał natomiast zajmować się obsługą i konserwacją infrastruktury, ze szczególnym uwzględnieniem zapobiegania wyciekom. Na jej terenach dochodzą one do 40% zużycia, podczas gdy Izrael zredukował je do 10%.  Innym jej zadaniem miało być oczyszczanie ścieków w celu zmniejszenia zanieczyszczenia oraz po to by odzyskać część wody.

Autonomia nie wywiązała się ze swych zobowiązań. Mimo ogromnych subwencji obcych rządów i organizacji, wybudowała tylko jedną oczyszczalnię ścieków. Nie jest to przecież wyjątkowy wypadek lądowania zagranicznej pomocy na zagranicznych kontach przywódców. Z podobnych powodów nigdy nie ujrzały światłą dziennego zakłady odsalania wody, na które fundusze wyasygnowała Unia Europejska.

Zarządzanie Autonomii doprowadziło do stanu, w którym ewentualne wyjście Izraela z Judei i Samarii krytycznie pogorszyłoby sytuację hydrauliczną miejscowych Arabów, stwarzając problemy równie trudne, a nawet trudniejsze niż te, z którymi zmaga się obecnie Jordania.

W Izraelu natomiast wody jest obecnie dosyć i wszystko wskazuje na to, że przyszłość przyniesie nowe rozwiązania, a przy odrobinie dobrej woli ze strony Arabów, to co było potencjalnym zarzewiem konfliktów, stać się może kluczowym elementem pokoju.

Jeszcze do niedawna sytuacja Państwa Żydowskiego bliska była jordańskiej. W r. 1919 przyszły prezydent Izraela, a wtedy szef Światowej Organizacji Syjonistycznej, Chaim Weizman oświadczył, że „przyszłość gospodarcza Palestyny zależy od jej zaopatrzenia w wodę”. Chaluce (żydowscy pionierzy) bili się o wodę z ziemią i z Arabami, irygowali i oszczędzali.

W owych czasach głównym jej źródłem obok zwierciadeł wód podziemnych, był Jordan. Jest to czwarta po Nilu, Tygrysie i Eufracie rzeka regionu. Wypływa z Góry Hermon i po blisko 400km. wpada do Morza Martwego. W jego dorzeczu leży oprócz Izraela, Liban, Syria, pozbawiona dostępu do rzeki (poza jej źródłami) po odparciu przez Izrael napaści w r. 1967 i Jordania. Do tego czasu Jordan stanowił stawkę w izraelsko-arabskiej grze o wodę.

Pod koniec lat 50’ XX w., gdy amerykańscy mediatorzy zaproponowali bardzo niekorzystny dla Izraela podział wody dorzecza Jordanu, rozpoczęto prace nad akweduktem prowadzącym od Kineret (Jeziora Galilejskiego) poprzez cały kraj, do Pustyni Negew.  Kilka lat później trójka arabskich sąsiadów postanowiła pozbawić Izrael wody, odwracając bieg Jordanu oraz jego dwóch dopływów Hasbani i Banias na wyżynie Golan. Musieli wstrzymać roboty dzięki bombardowaniom Cahalu (armii obrony Izraela), a definitywny im kres położyło zwycięstwo w wojnie sześciodniowej.  

Zdobyty w ten sposób dostatek Izraela wciąż jest dosyć relatywny. Według norm ONZ, gdy chodzi o wodę, bieda zaczyna się gdy rocznie na mieszkańca przypada jej około 1300 m3. W Izraelu ta ilość waha się między 300 a 500 m3. Biorąc pod uwagę wzrost ludności, jak i zapotrzebowania na wodę, uznano, że ograniczanie się do zasobów rzecznych, i nieodnawialnych zwierciadeł wód podziemnych, nie gwarantuje zaspokojenia potrzeb, zarówno obecnych, jak i przyszłych pokoleń. Aby zapewnić trwałe zaopatrzenie postawiono na odsalanie wody morskiej i odzyskiwanie wody ze ścieków.

 

Obecnie odzyskuje się aż 85% wody ściekowej. Jest to niemal maksimum możliwości, gdyż przed oczyszczeniem jest w niej około 10% ciał stałych. Specjaliści izraelscy przekonani są, że w najbliższych latach, uda im się oczyścić i wykorzystać również pozostałe 5%.  

Ta woda osiąga „pitną jakość”, nie jest jednak, jak dotąd, kierowana do mieszkań. Zużywa ją rolnictwo, odzyski zaspakajają obecnie ¾ jego zużycia. Sieć zaopatrzenia rolnictwa obejmuje również rozrzucone po całym kraju rezerwuary, w których zbiera się wodę z opadów. Warto tu chyba dodać, że gdy chodzi o irygację, Izrael od wielu dziesięcioleci, poprzez coraz to nowe wynalazki, wytacza drogę światowemu rolnictwu. Izraelska technika podlewania kropelkowego jest podziwiana przez wszystkie kraje, w których uprawy wymagają irygacji, gdyż łączy skuteczność z oszczędnością.

Obecnie 75% wody, którą piją Izraelczycy, to odsolona woda morska. Jest to chyba największym osiągnięciem Izraela.

Zakłady odsalania w Aszkelonie, które w momencie powstania były największe na świecie, w roku 2005 dostarczały rocznie 127 mln m3 wody najwyższej jakości. Otwarte w r. 2009 w Haderze produkują 140 mln m3m a najnowsze, w dolinie Sorek (gdzie Samson spotkał po raz pierwszy Dalilę) dostarcza 150 milionów m3 rocznie. W r. 2015 otwarto kolejną wielką odsalarnię w Ashdod,

Ludzie od bardzo dawna próbowali uzdatniania wody morskiej. W III w. przed JC greccy marynarze pozbywali się soli przez destylację. Przez wieki, a głównie w poprzednim stuleciu, opracowano różne inne metody, ale wszystkie były zbyt drogie i zbyt energochłonne. Izraelska technologia odwróconej osmozy, na wielką skalę zastosowana w Sorek, wyzwoliła odsalanie z tych braków. Izraelską technologię kupuje wiele krajów, od Chin po Stany Zjednoczone.  Projektanci Sorek kończą jeszcze większy zakład w San Diego w Kalifornii.

Wynalazki izraelskie cieszą się wielkim zainteresowaniem i prestiżem wśród instytucji i organizacji międzynarodowych, na ogół skłonnych do potępiania Państwa Żydowskiego pod jakimkolwiek pretekstem. Nikt nie ma bowiem wątpliwości, że dzięki nim lepsze może być życie na Ziemi, że ułatwią przystosowanie się do zmian klimatycznych, że zabezpieczą wyżywienie. Wielu inżynierów izraelskich uważa, że ich sukcesy hydrauliczne, zapewniające obfitość tak długo i wciąż brakującej w regionie wody, ułatwią jej sprawiedliwy podział i doprowadzą do pokoju.

Można w to wierzyć, można uznać za nadmiar idealizmu. W każdym razie, Izrael ma nowy, do niedawna niemożliwy do wyobrażenia sobie problem – co robić z nadmiarem wody.

Oby tylko takie miał problemy.


Przedruk z miesięcznika Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce, Słowo Żydowskie, styczeń 2017

Wszystkie wpisy Ludwika

TUTAJ

 

Komentarze 3 to “WODA W IZRAELU – ŹRÓDŁO ŻYCIA NA BLISKIM WSCHODZIE”

  1. Problem jest taki ze aquifery sa polaczone i dewastacyjna dzialalnosc palestynczykow nie tylko niszczy ich zasoby ale ma równiea wpływ na nasze. Nasze polozenie geograficzne jest jednak korzystniejsze bo mamy morze i fabryki odsalanaia wody morskiej. Susza, a mamy ją już pare ładnych lat może doprowadzic do nowej wojny nie o terytoria ale o wode.

    Polubienie

  2. Czy zawsze musimy pełnić rolę Mesjaszy Bliskiego Wschodu? Jak na razie robimy to bezinteresownie. Nic na tym nie zarabiamy. Nie przybliża to nam pokoju, wprost przeciwnie. Tylko dzięki naszym rakietom jest cicho i bezpiecznie. Gdybyśmy nie pomagali, sami by się rozwinęli – nie mieliby wyjścia. Nasza rola „a idisze mame” pozbawia ich wszelkiej inicjatywy twórczej i wcale nie zmniejsza ich nienawiści w stosunku do nas. Może to brzmieć okrutnie, ale – niech sami sobie radzą. Może wtedy zaczną na nas patrzeć inaczej. Zablokowałbym też antysemickie dotacje chamskiej Europy, których celem jest szkodzenie nam. Pieniądze te idą na renty dla terrorystów, na antysemicką propagandę i oczywiście do kieszeni tamtejszych prominentów, a nie dla rozwoju infrastruktury i gospodarki. Europa o tym dobrze wie, a jednak ładuje. Ale dobre czasy już się kończą. Europa ma swoje problemy.

    Zeev, masz świetne rozeznanie w sprawach wody. Nie wiedzialem, że w głębszych warstwach gruntu woda jest słona. Że dewastują wszystko, wiedziałem od dawna. Bez nas wystarczyłoby jedno pokolenie, by zamienić Erec Israel w pustynię Namibia.

    Polubienie

  3. Dodam do tego artykulu pare ważnych faktów. W Judei i Szomronie palestynczycy prowdzą nie kontrolowaną gospodarkę wodą polegajacą na tym, że drąży sie studnie do czerpania wody w sposób nie legalny i „partyzancki”. Czerpanie wody ze zródeł podziemnych nie moze trwać wieczne ponieważ po jakimś czasie dochodzi sie do zasobów wody słonej nie zdatnej do użytku. Studnie takie aby je zregenerowac trzeba ok 20 lat. tego typu gospodarka wodą stwarza poczatek katastrofy ekologicznej w tym rejonie. Rząd palestynski już dawno stracił jaka kolwiek kontrole nad tym problemem i oczywiście żąda od Izraela dodatkowych przydziałów.
    Jeśli chodzi o problem wody w Jordani to niedlugo ruszy budowa projektu kanału z morza czerwonego do moza martwego. Jak narazie będzie to projekt PILOT tzn próbny, w ktorym woda bedzie tloczona i transportowana rurami o bardzo duzej srednicy. Po drodze docelowo mają byc stacje odsalania tej wody i jej wiekszość trafi fo Jordanii. Cały projekt jest finansowany przez Miedzymarodowy Bank Centralny. Inicjatorem tego projektu jest Izrael i Izraelskie Biuro Nadzoru Gospodarką Wodną „Reszut Hamaim” bierze czynny udział w kierowaniu tym projektem. Dodam tylko ze bez tego projektu Izrael zaopatruje Jordanie w wode pitna (50 mlk rocznie) od podpisania ukladu pokojowego z przed 20 lat.
    Wyobrazmy sobie co pili by dzis palestynczycy i jordanczycy gdyby nie dzialalnosc Izraela?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: