Sumienie

Zenon Rogala


 

Wlazło to we mnie i siedzi od dłuższego czasu. Z początku myślałem, że przejdzie jak tyle innych spraw i że to co wlazło też jakoś minie, jakoś się rozmyje, jakoś pójdzie w zapomnienie. Tyle już było różnych, różnistych problemów i jakoś to było, jakoś mijało, jakoś się rozmywało. A wszystkiemu winien jest po prostu ten zasypywacz faktów, ten krętacz naukowy, ten zarozumiały i z niczym się nie liczący niejaki Czas. On radzi sobie z tymi problemami najlepiej. Zasypuje je kurzem niepamięci, często jeszcze przyklepuje łopatą czasu, a najczęściej sypie nam piaskiem po oczach i zadeptuje te problemy tuż koło naszego nosa. I to co przez chwilę uznawaliśmy za godne uwagi i godne pamięci, teraz krąży gdzieś w przestworzach jako nieistotny pyłek.

Z tą moją sprawą wydawało mi się, że będzie podobnie. Ot, jak każda, jakich wiele wokół nas. Jest, więc minie. Nie takie nieszczęścia mijały i nie takie krzywdy szły w zapomnienie, nie takie płacze milkły w przeciągu czasu. Ale takie myślenie jest bardzo na rękę krzywdzicielom, tym co liczą na zapomnienie i sami jeszcze dosypują i jeszcze dmuchają, żeby ten piasek niepamięci jak najszybciej opadał na tę bezwzględną ludzką krzywdę.

Bo oto dowiaduje się, że w takiej pięknej naszej miejscowości jak Limanowa, oraz w równym jej urodzie mieście Szczecinek, albo Lubartów, ale także we Wrocławiu i niestety, o hańbo i wstydzie, w sąsiadującym z Wadowicami Andrychowie i wielu jeszcze innych miastach i miasteczkach dzieje się żywa krzywda, prawdziwa krzywda społeczności romskiej. Kto durny i nie wie, to niech się dowie, że to tacy sami ludzie jak my. Ten sam Bóg stworzył i nas i ich i nikt nie dał nikomu prawa do czynienia im krzywdy. Jesteśmy świadkami lokalnego zezwolenia na jawny bandytyzm wobec nich. Są przecież słabsi. Może dlatego, że nie mają swoich przedstawicieli we władzach miejscowych wysokich urzędów? Może dlatego, że mają smagłą cerę? Sami chcemy mieć taką jak przyjdzie lato, a niektórzy to nawet do specjalnych kabin wchodzą, żeby tylko mieć więcej brązu. Może dlatego, że nie chodzą w takich ubraniach jak nasze? Może dlatego, że jedzą inne potrawy. Więc jaki jest ten cholery powód konfliktu? Kto dał nam prawo do pogardzania nimi. Jacy rodzice i wychowawcy wychowali nas na nienawistników i co gorsza, bo tych jest więcej, na tych co tolerują nienawiść. Jaki Bóg usprawiedliwi taką krzywdę i pohańbienie. Mamy tego samego Boga i na pewno nie On dał nam prawo sądzić, że trzyma naszą stronę. Już byli w historii i to wcale nie tak dawnej tacy, którzy to kłamstwo wypisali sobie na żołnierskich pasach. Że Bóg jest z nimi. A prawda jest taka, że Bóg jest ze słabszymi. Bóg jest z biedniejszymi. Bóg jest z poniżanymi. Bo sam był poniżany, biedny i głodny i nawet zapomniany. I tylko po to przyszedł na ten świat i po to go zamęczyli, żebyś jeden z drugim, był lepszy, a nie był podobny do tego co wrzeszczał w tłumie:
– Wypuść Barabasza.

Nic nie usprawiedliwia lokalnych władców z odpowiedzialności za te krzywdy wyrządzane na ich terenie wszystkim słabszym. Bardziej niż za stan lokalnych dróg, za plany zagospodarowania przestrzennego, bardziej niż za interesy lokalne waszych kumpli, bardziej niż za dyscyplinę i eskortę służb policyjnych w czasie uroczystości kościelnych, najbardziej jesteście odpowiedzialni za jakość stosunków między narodami mieszkającymi na waszym terenie. To świat w skali mikro. Wojna w mieście, wojna w wiosce, wojna w powiecie zapowiada wojnę na świecie. To ten sam proboszcz, który podaje żywego Chrystusa jest odpowiedzialny za całe swoje stado owieczek. A zwłaszcza za tych co błądzą, bo to dla nich przyjął sakrament kapłaństwa i to za nim pójdą wskazaną przez niego drogą miłości ludzkiej. Bo ma sprawdzić się dopiero w trudzie, a nie na sytych, przeważnie mocno zakrapianych uroczystościach finansowanych przez ubogich. Ale póki co, to stoi na czele stada baranów, do których nie dotrze Ewangelia, dopóki z ambony płynął będzie liturgiczny bełkot. Zamiast najprostszych słów. „Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe”, jedno. Nie dziesięć przykazań. Jedno. To najważniejsze .
A przecież Bóg, stworzył nas na obraz i podobieństwo swoje. Zatem jesteśmy, każdy po trochu Bogiem i tyle tego Boga na ziemi ile jest go w nas samych. Niektórzy pytają, gdzie był Bóg kiedy milionami jedni prowadzili drugich prosto do pieców gazowych. Gdzie był? Gdzie był, kiedy nocami, jedni mieszkańcy wiosek, w odwecie, palili i zbijali mieszkańców innych wiosek? Gdzie był kiedy los tysięcy jeńców wojennych kończył się strzałem w tył głowy. Gdzie był kiedy w szale mordu jedni mieszkańcy palili w stodołach swoich sąsiadów?

Otóż był On po trochu w każdym z nich. Każda dzisiaj podniesiona na słabszego pięść, każda dzisiaj wybita szyba w domu sąsiada, każdy dzisiaj wymierzony policzek słabszym i biedniejszym, jest hańbą i szarganiem pamięci tych naszych współbraci, którzy doznali krzywd wczoraj. Zapytajcie jeszcze licznie żyjących, co działo się w czasach pogardy człowiekiem. Zapytajcie ilu naszych rodaków i ile naszych dzieci zginęło w czasie tej ponurej, brunatnej nocy, dopytajcie jeszcze ilu Żydów, Romów i ich dzieci zginęło w tych przeklętych czasach pogardy.

I idziecie teraz do tych Żydów, Romów, przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie i podajcie im dłoń na znak pokoju. I mówcie do nich tak, jak mówicie do swoich dzieci zanim one zaczną mówić. Mówcie tak, jak myślicie o swoim postępowaniu wobec samych siebie tak, jakbyście siedzieli przed lustrem swego sumienia,
– Miłuj bliźniego swego, jak siebie samego.

Wszystkie opowiadania Zenona Rogala

TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: