Czy Polacy pomagali Niemcom w zagładzie Żydów?

Jan Hartman

 

 


Ostudźcie głowy, zanim podniesiecie polityczne larum z powodu wypowiedzi Benjamina Netanjahu! Możecie tylko pogorszyć sprawę.

Oto cała Polska zatrzęsła się z oburzenia na słowa premiera Izraela Benjamina Netanjahu, który miał dziś powiedzieć w Warszawie, w muzeum Historii Żydów Polskich Polin, że „Polacy pomagali Niemcom zabijać Żydów podczas Holokaustu”. Miał też dodać, że „Polacy kolaborowali z nazistami”. Bardzo bym pragnął, aby wszyscy, którzy grzeją dziś Facebooka i Twittera w tej sprawie oraz przygotowują rządowe i sejmowe oświadczenia, od których zadudni za chwilę w prasie, zechcieli poświęcić kilka minut i uważnie przeczytali, to, co poniżej napisałem. A już specjalną prośbę mam do osoby przygotowującej prasówkę dla premiera Mateusza Morawieckiego – proszę wydrukować i ten artykuł (choćby w imię tego, że obaj z Panem premierem jesteśmy z Wrocławia, rówieśnicy, a rodzice nasi niegdyś dobrze się znali). Premier słuchał słów Netanjahu i pewnie czuł się z tym źle. Ponadto sam wiele razy bardzo niefortunnie komentował sprawy związane Zagładą. Powinien się przełamać i zrobić wysiłek, aby zrozumieć trochę więcej.

Gdy ktoś mówi źle o Polakach w kontekście wojny, wszyscy zdają się odpowiadać na to unisono – jakby się zmówili. To powtarzające się rytualne „oburzenie ponad podziałami” wynika z lęku przed byciem „wrobionym” w „poniżanie narodu”, a przynajmniej oskarżonym o niedostateczny patriotyzm i niedostateczną obronę dobrego imienia Polski przed potwarcami. Oprócz lęku przed napiętnowaniem, te stadne reakcje, zwane zręcznie paniką moralną, kryją w sobie ponadto niemałą ignorancję, bo tylko niewielka cząstka polskiego społeczeństwa ma pojęcie o tym, co między Polakami i Żydami (będącymi w wielu przypadkach również Polakami, lecz pomińmy tę komplikację) działo się podczas wojny, chętnie zadowalając się wiedzą o tym, że kilkadziesiąt tysięcy Żydów przetrwało dzięki Polakom (czemu nikt nie przeczy). A być może jest i tak, że do lęku oraz ignorancji przyłącza się jeszcze jakaś dziwna pokusa, by znalazła się wreszcie jakaś sprawa, w której całe polskie plemię mówiłoby jednym głosem…

Z pewnością jednak nie chodzi tu o żadne dobre imię Polski – kto by tak twierdził, ten albo by kłamał, albo naprawdę nie miał pojęcia, co stanowi o dobrej bądź złej reputacji współczesnych społeczeństw w materii ich stosunku do własnej przeszłości. Szanowane są mianowicie te kraje i narody, które otwarcie stają naprzeciw swej historii, czytając bez wymówek również z jej czarnych kart. Te zaś, które umniejszają swe winy, przemilczają je, bagatelizują, zakłamują bądź wskazują palcem na innych, nie mogą cieszyć się poważaniem. Jeśli więc światowa opinia odnosi wrażenie, że Polskę i Polaków znacznie bardziej interesuje to, żeby nigdzie na świecie nie mówiono, iż „Polacy pomagali w zagładzie Żydów”, niż to, żeby polskie społeczeństwo wiedziało, co Polacy robili Żydom, poza tym, że pomagali im przetrwać, to nie budzi to w niej żadnego szacunku, lecz wręcz przeciwnie. Jest kwestią godności Polski i powiem więcej – polską racją stanu – aby w świecie nie wydawało się, że chcemy umniejszyć swoje winy wobec Żydów bądź w ogóle im zaprzeczyć i po stokroć bardziej zależy nam, aby nikt nie mówił, że pomagaliśmy Niemcom, niż na tym, żeby naród miał podstawową wiedzę o tym, jak między Polakami i Żydami naprawdę było.

I trzeba powiedzieć sobie jasno – w tej sprawie świat ma o nas bardzo złe mniemanie. W Izraelu, w USA i na całym Zachodzie elity zdają sobie sprawę z tego, że Polacy bardzo dobrze wiedzą o ratowaniu Żydów przez swych nieżydowskich współobywateli, lecz na ogół nie wiedzą i nie chcą wiedzieć o tym, że tych Żydów, których ci współobywatele zabili bądź wydali Niemcom było o wiele więcej, niż tych uratowanych. I kwestia tej upartej niewiedzy, niezdolności Polaków i polskiego państwa do przyjęcia do wiadomości, iż bilans pomocy oraz krzywdy wyrządzonej Żydom przez Polaków jest dla Polaków tragicznie niekorzystny, kładzie się głębokim cieniem na reputacji naszego kraju. W żaden sposób nie naprawi jej zwalczanie każdej wypowiedzi o „polskich obozach” czy „pomaganiu Niemcom”. Naprawić ją może wyłącznie jedno – odważne i szczere, wolne od niedomówień i przemilczeń, uczciwe i rzetelne powiedzenie prawdy oraz upowszechnienie tej prawdy poprzez system edukacji. Jeśli na to się zdobędziemy, wtedy faktycznie możemy liczyć na szacunek narodów. I wtedy też – paradoksalnie – znacznie lepiej przebijać się będzie do świadomości  społeczeństw całego świata opowieść o polskich bohaterach ratujących Żydów.

Jednakże dopóki nadal nie będziemy przyjmować do wiadomości tej prawdy, uciekając przez nią w godnościowe zaperzenie i ratując się wygodnym poczuciem moralnej słuszności, gdy tylko na horyzoncie pojawi się jakieś „haniebne oskarżenie”, dopóty będziemy traktowani z niechęcią i zażenowaniem. Nawet Niemcy, gdy wreszcie zaczęli bez żadnych „ale” i bez żadnego wybielania się i pokazywania na innych mówić o swoich zbrodniach, uzyskali szacunek pośród narodów. Winy Niemców są stukrotnie większe niż innych europejskich narodów, w których zalęgł się przed wojną faszyzm, a w czasie wojny w takiej czy innej skali i w taki czy inny sposób z Niemcami kolaborowały. Tyleż łatwiej tym narodom uporać się ze swą przeszłością, stanąć oko w oko z prawdą, a tym samym uzyskać szacunek świata. A jednak wciąż tego nie potrafią. Nie potrafią Ukraińcy, Litwini, Słowacy, Węgrzy czy Łotysze. Nie potrafią też Polacy. A przecież chcielibyśmy być „wielkim narodem”, prawda? Tymczasem bez odwagi odkłamywania historii i odrywania jej czarnych kart, o wielkości nie ma co marzyć.

Wróćmy więc do wypowiedzi Netanjahu i do tego strasznego słowa „pomagać”. Jeszcze niedawno za jego użycie polski rząd chciał wsadzać do kryminału. Wypada więc zapytać oburzonych tym słowem, jak sami definiują pomaganie, to znaczy ilu Żydów musieliby zabić bądź wydać Niemcom Polacy, aby słowo „pomagać” miało zastosowanie, czyli aby można było dokonać takiego uogólniającego skrótu i zamiast mówić „niektórzy Polacy pomagali Niemcom”, powiadać „Polacy pomagali Niemcom”? I dlaczego tylu, a nie więcej albo mniej? Czy naprawdę czymś haniebnym i niedopuszczalnym jest, aby ktoś rozumiał przez pomaganie, dajmy na to, zabicie dziesięciu tysięcy Żydów, a ktoś inny raczej dwustu tysięcy? Czy dyskusja o prawidłowym zastosowaniu tego słowa w ogóle ma prawo rozpalać jakieś emocje? Przecież „pomaganie” bądź „niepomaganie” wyraża się właśnie w tym – w liczbie ofiar bądź w bilansie, będącym różnicą liczby zabitych i liczby uratowanych. A spór o znaczenie słowa „pomagać”, tak jednoznacznie powiązany z tym (przyznajmy to) dość żenującym kryterium ilościowym, ma znaczenie czysto werbalne, ewidentnie zastępując czy przykrywając bolesną istotę rzeczy. To jest spór o słowo, o znaczenie jednego słowa „pomagać”, a więc spór dramatycznie wprost pozbawiony znaczenia, w porównaniu z powagą i istotnością tego, aby społeczeństwo poznało fakty. A o znajomość tych faktów jakoś polski rząd nie zabiega i sam ich prawdopodobnie nie zna. A raczej – tak jak ogół społeczeństwa – zna je niebywale wybiórczo, przez co ma nader jednostronny i przez to całkowicie fałszywy obraz tragicznych relacji polsko-żydowskich. I gdybyż jeszcze ten spór o słowa w ogóle się toczył. Nie toczy się – bo wtedy trzeba by było pytać o liczby, a to jest przecież temat tabu.

Pan premier może zrobić mały wysiłek i zaprosić kogoś z kilkorga profesorów specjalizujących się w tych sprawach, na przykład panią prof. Barbarę Engelking z PAN, i poprosić o informacje. Pani profesor z pewnością zrobi to bardzo rzeczowo i z taktem. Jeśli jednak Pan premier bądź ktokolwiek innych chciałby w skrócie zapoznać się z samą esencją tego społecznego deficytu wiedzy, to pozwalam sobie ująć go w kilku punktach poniżej. Mówię „deficytu”, gdyż kilka rzeczy wszyscy wiedzą, to znaczy, wiedzą, że Polacy uratowali najwięcej Żydów, że mieliśmy Żegotę, Irenę Sendlerową, Aleksandra Ładosia i tysiące sprawiedliwych wśród narodów świata, najliczniej ze wszystkich krajów upamiętnionych w jerozolimskim Yad Vasehm, że za ukrywanie Żydów Niemcy zabijali.

A oto prawdy, które każdy Polak powinien poznać oprócz tego:

– Polacy zabili znacznie więcej Żydów niż uratowali; bohaterska pomoc Żydom była nieporównanie rzadszym zjawiskiem, niż prześladowanie ich

– Zabijanie Żydów miało charakter indywidualny bądź zorganizowany, łącznie z wyłapywaniem przez grantową policję i uzbrojone grupy miejscowej ludności osób usiłujących zbiec z likwidowanych gett

– Pogromy Żydów odbywały się podczas wojny w dziesiątkach miejscowości, licznie dokonywali ich również partyzanci w ostatniej fazie wojny, a także ludność cywilna już po wojnie (nie tylko w Kielcach)

– Zdecydowana większość osób ukrywających Żydów robiła to dla pieniędzy, a w wielu przypadkach, gdy kończyły się pieniądze, ukrywani Żydzi byli wypędzani lub nawet zabijani

– Osoby ukrywające Żydów musiały bardzo obawiać się sąsiadów, gdyż nastawienie społeczeństwa polskiego do Żydów oraz ludzi, którzy im pomagali, było w przeważającej mierze wrogie; ukrywający byli w wielu przypadkach przez sąsiadów denuncjowani, a nawet bezpośrednio zabijani przez nich w celach rabunkowych; jeszcze do niedawna Polacy ukrywający w czasie wojny Żydów bardzo bali się o tym komukolwiek wspominać

– Prawie każdy Żyd próbujący chować się poza gettem lub zbiegły z obozu spotykał się wielokrotnie z szantażem; szmalcownictwo i rabowanie Żydów miało charakter masowy, a wydawanie Niemcom zbiegłych Żydów bądź zabijanie ich (np. przez tzw. granatową policję, a w ostatniej fazie wojny także przez partyzantów) było zjawiskiem częstym, a nie czymś wyjątkowym

– Mienie zamordowanych Żydów było powszechnie zagarniane przez Polaków, a bardzo nieliczni Żydzi powracający do swoich domów w większości przypadków spotykali się z wrogością miejscowej ludności, obawiającej się, że Żydzi zechcą odebrać swoją własność

– Pomimo że wielu Żydów uratowało się dzięki księżom i zakonnicom (zakonnikom), dominująca postawa Kościoła i księży względem Żydów zarówno przed wojną, w jej trakcie, jak i po jej zakończeniu, była zdecydowanie nieprzyjazna, co przekładało się na dominującą w społeczeństwie polskim niechęć do Żydów bądź obojętność na ich los

– Władze PRL i społeczeństwo polskie na ogół nie chciało pamiętać o Holokauście, który stał się niemalże tematem tabu; doszło do tego, że kilkadziesiąt lat po zakończeniu wojny młodsze pokolenia żyły w przekonaniu, że miliony ofiar obozów zagłady to w zdecydowanej większości Polacy

 

To są ogólniki, straszne ogólniki. A tysiące strasznych szczegółów znajdziecie w dziesiątkach książek historyków, które ukazują się niemalże jedna za drugą. Są tam również liczby i oszacowania ilościowe. Ale te ogólniki to również wiedza – i tylko taka ogólna wiedza może stać się udziałem milionów. Niechby te miliony wiedziały przynajmniej tyle. Kiedyś tak będzie. Może za 50 lat? Jeśli zaś Panu premierowi wyda się, że któreś z powyższych trudnych zdań jest nieścisłe albo niesprawiedliwe, niechaj nie mnie dopytuje (bo kimże ja jestem?), lecz zapyta specjalistów, którym polski rząd właśnie za to płaci, by wiedzieli dokładnie i mogli tą najlepszą, udokumentowaną wiedzą podzielić się z całym społeczeństwem, Pana premiera i Pana prezydenta nie wyłączając.

https://hartman.blog.polityka.pl/

Przyslala Rimma Kaul

15 komentarzy to “Czy Polacy pomagali Niemcom w zagładzie Żydów?”

  1. Ewa Korulska 06/03/2019 at 01:41

    Całkowicie zgadzam się z komentarzem JK. Dodam jeszcze ze w Polsce sa niezliczone festiwale filmów i imprezy żydowskie otwarte dla wszystkich, darmowe i praktycznie nie wymagające żadnej ochrony. Rzecz wprost nie do pomyślenia na Zachodzie !
    Bo ten polski antysemityzm, tępy, ciemnogrodzki i mocno już zapleśniały, wzbudza politowanie bo jest głupi i niemiły, ale nieskonczenie mniej groźny od agresywnego, morderczego terroryzmu antysemickiego importowanego do Europy Zachodniej przez muzułmańskich imigrantów. Polska odważnie odmówiła wpuszczania do kraju dzikich arabskich antysemitów, naszych śmiertelnych wrogow. I chwała jej za to ! Możemy czuć się w Polskich miastach bardziej bezpiecznie niż w Paryżu czy Londynie, nie mówiąc o Marsylii.. wiec dbajmy aby tak zostalo. Bo bardzo ważne jest aby nie rozjatrzac niepotrzebnie obecnych polsko-żydowsko-izraelskich stosunków wiecznym wyciąganiem Holokaustowego szkieletu z szafy i uporczywym nim potrzasaniem. Szkieletu, ukrytego w tej szafie od 70 już lat i pomału zamieniającego się w historie. Napisano już wystarczająco dużo książek i naukowych rozpraw o Holokauście na polskiej ziemi.
    Żyjmy terazniejszoscia, budujmy przyszłość, przestańmy grzebać obsesyjnie w starych grobach bo zatrują nas wszystkich i odrodzą demony polskiego antysemityzmu. Zdobadzmy sie na trochę realizmu politycznego i dystansu wobec samych siebie. A jesli nie możemy już wytrzymać w tej Polsce z nasza zydowska pamięcią krzywd, to Izrael czeka na nas z otwartymi ramionami. Wrocmy do kraju praojców. Albo włóżmy nasza energie w walkę z obecnym antysemityzmem, tym światowym i instytucjonalnym, czyli z antysyjonizmem. A roboty tu jest cały ogrom ! Od ONZ, poprzez BDSy i uniwersytety gdzie on się pleni obrzydliwie i bardzo niebezpiecznie.
    I przestańmy wreszcie antagonizować i zrażać do siebie Polaków.
    Co chcemy osiągnąć wkładając im uporczywie palec w oko ?
    Jaki cel nam przyświeca ? Chyba tylko jakas obsesyjna chęć samodestrukcji i brak zrozumienia podstawowej psychologii winowajcy.

  2. Ryszard K. 26/02/2019 at 11:14

    Swietny artykul, wywazony i rozumny, bez zbytniego patosu, za to zawierajacy duwo prawdy historycznej. Polecam dopiero co wydana ksiazke Anny Klys, „Tajemnica Pana Cukra”. Opowiada o stosunkach w Polsce w latach trzydziestych, poprzedzajacych wojne. Po przeczytaniu nasuwa sie wniosek, ze to Niemcy pomogli Polakom pozbyc sie Zydow, o czym marzyla juz wiekszosc spoleczenstwa polskiego w latach trzydziestych.

  3. Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że obie strony sporu (polska i izraelska) stosują walec do rozbicia orzecha. Najpierw niefortunna ustawa o IPN z zupełnie niepotrzebną penalizacją pewnych zachowań (co wywołało odwrotny skutek i wręcz absurdalną reakcję – histerię o rzekomym karaniu więzieniem za publikowanie indywidualnych wspomnień z okresu II w.ś.), a teraz rasistowskie oskarżenia i uogólnienia pod adresem całego narodu, kierowane przez dyplomatów innego państwa. Jeśli ktoś chciał obudzić demony antysemityzmu w Polsce (ponieważ w reszcie Europy, m.in. na skutek postępującej islamizacji największych państw, atysemityzm sam się intensywnie rozwija), to skutecznie mu się to udało – nic tylko pogratulować (ale chyba, nie taki był zamiar polityków, którzy zamieniają się w historyków i zupełnie nie myślą o interesie państwa, które reprezentują). Ludzie, obudźcie się i rozejrzyjcie się wokoło!!! Francja: to obecnie dom dla największej społeczności żydowskiej w Europie. Żydów nad Sekwaną jest ok. 550 tys. Liczba ta wzrosła o połowę od czasów II w.ś. – antysemickie ataki są powszechne i jest ich coraz więcej (!). Opublikowane w ubiegłym tygodniu statystyki wykazały, że w ubiegłym roku miało miejsce ponad 500 antysemickich ataków w całej Francji, co stanowi wzrost aż o 74 procent w porównaniu z 2017 r. (!) Kilka dni temu w pobliżu Strasburga doszło do zbeszczeszczenia 96 żydowskich grobów. Na nagrobkach znalazły się antysemickie napisy i symbole swastyki. Według danych izraelskiego ministerstwa ds. aliji i integracji, w ubiegłym roku do Izraela wyemigrowało 26.679 Żydów z Francji (sic!). Teraz Niemcy: w 2018 roku było tam 1.646 aktów agresji wobec Żydów, najwięcej od dziesięciu lat (!). Powiecie: w Polsce przecież też są obraźliwe napisy na murach i fala hejtu w mediach społecznościowych. Owszem, jednak naczelny rabin Polski Michael Schudrich w wywiadzie dla „Rp” mówi: „W Polsce czuję się bardzo bezpiecznie, o wiele bezpieczniej niż w Paryżu, gdzie muszę stale uważać na otoczenie. Jeśli wprowadzamy monitoring naszych synagog, to w obawie przed ekstremistami, którzy mogliby przyjechać z Zachodu. Mieszkam w Warszawie od 28 lat i tylko raz zetknąłem się z aktem fizycznej agresji.” Dodam jeszcze: w Warszawie działają 32 organizacje żydowskie, kwitnie życie kulturalne (nie tylko wokół świetnego Muzeum Polin), podobnie jest w innych małych miejscowościach. Ukazuje się wiele cennych prac historycznych, opracowań i wspomnień (także o polskim antysemityzmie i negatywnych zachowaniach niektórych Polaków w czasie ostatniej wojny). Miejsca kaźni otaczane są opieką i szacunkiem (w przeciwieństwie np. do Austrii, gdzie na miejscu obozu koncentracyjnego wybudowano… lotnisko). Odnoszę wrażenie, że politycy nie potrafią odróżnić dyskursu historycznego od prowadzenia polityki, której najważniejszym zadaniem jest ochrona i dbanie o własnych obywateli i interesy państwa, które reprezentują. Istnieją także takie pojęcia jak honor i godność, dlatego ostatnia decyzja premiera rządu RP była słuszna i w pełni adekwatna do sytuacji. W tym sporze największym przegranym jest obecnie… Izrael. Otoczony przez wrogów, którzy szczerze życzą mu szybkiej śmierci i tylko czekają na chwilę słabości. W czasie okupacji niemieckiej o przeżyciu nie decydowały często pieniądze (które szybko mogły się skończyć), ale posiadanie zaufanych i wiernych przyjaciół, a tych Izrael ma w Europie coraz mniej. Dlatego kompletnie nie rozumiem niektórych działań izraelskich dyplomatów. Uwaga: Nie chodzi tutaj o „kneblowanie prawdy historycznej” – to jest zadanie dla nauczycieli, wychowawców, historyków, wydawców wspomnień, aby w sposób wyważony i rzetelny przekazywali wiedzę o dobrych i złych faktach z przeszłości kolejnym pokoleniom Polaków i Izraelczyków, szukając jednocześnie dobra i tego, co łączy, a nie tylko dzieli. Szanując i nie zapominając o przeszłości, myślmy o przyszłości i o tych, którzy przyjdą po nas…

  4. Kasiu, ja pana MEF-a nie znam. Ale przede wszystkim, wobec zróżnicowania poglądów wśród czytelników, nie zawsze łatwo rozróżnić ironię i „serio”. Zbyt subtelna ironia może być nie zrozumiana jednoznacznie lub, co gorsza, zrozumiana odwrotnie, szczególnie gdy w krótkiej wypowiedzi brak kontekstu. Nie wszyscy się wzajemnie znają. Właściwie kontekst stanowi pierwsze zdanie jego wypowiedzi o „patetyczności” wypowiedzi Izraelczyków i Amerykanów. Ja nie wiem, czy utrata ponad trzech milionów najbliższych, mówienie o tym, ma coś wspólnego z „patosem” (rozumianym dosyć pejoratywnie). A co jest „sednem sprawy”? To wypowiedź bardzo niejasna. Przepraszam za mój ścisły umysł.

  5. Dobry artykul, mysle, ze dla uzupelnienia warto takze przeczytac:
    Polacy jako naród nie zdali egzaminu ​

    W pewnym sensie Polacy są odpowiedzialni za śmierć wszystkich 3 milionów Żydów – obywateli II RP – mówi historyk z Żydowskiego Instytutu Historycznego Alina Cała

    http://www.rp.pl/artykul/310528-Polacy-jako-narod–nie-zdali-egzaminu-.html

  6. kasia z Göttingen 18/02/2019 at 08:38

    Jozek -Wczoraj 12.56 !
    MEF pisal ironicznie! Wlasnie to zdanie ktore Pan cytuje!
    Znam go 60 lat i moge Pana zapewnic ze to zadny lewicowiec.
    Pozdr.kasia

  7. @Włodek 100%

  8. @Jerzy Holcman
    To, że inni byli sk…mi nie znaczy, że winy Polaków są mniejsze. Różnica ujawnia się przede wszystkim w skali zjawiska w związku z obiektywnym faktem liczebności Żydów w Polsce. Niech więc właśnie Polacy uczynią ten pierwszy krok, niech dadzą przykład innym. O to, w gruncie rzeczy, panu profesorowi chodzi. Ale dzisiejsza RP (tak rząd, jak i znaczna część narodu – 99%), tego nie rozumie. Nie ważne, czy to PO, czy PiS, czy inny szmis.

  9. @MEF: „Jasne dla każdego Polaka i dla każdego Żyda polskiego, że Polacy faktycznie nie współpracowali z okupantem niemieckim…”
    Dla mnie jest jasne coś innego. Ale według Pana, widocznie jestem wyrodkiem. Co znaczy Polacy? Może by Pan sprecyzował to pojęcie. Czy chodzi o państwo polskie – to w czasie wojny praktycznie nie istniało. Rząd emigracyjny, to nie to. A jeśli już, to trudno obarczać go odpowiedzialnościa za postępowanie ludności polskiej (katolickiej) w stosunku do ludności polskiej (niekatolickiej). Zatem „Polska nie jest odpowiedzialna”. A może chodzi nie tyle o Polaków, co o nielicznych drani, bandziorów? Nie należy więc nazywać ich Polakami.(?)

    „Tego Amerykanie i Izraelczycy nie chwytają a polscy Żydzi nie potrafią im tego wytłumaczyć.” Jeśli ktoś tu czegoś nie chwyta, to Pan. Nie potrafią wytłumaczyć, że pańska wersja jest prawdą absolutną?
    Znam tę retoryką lewicy: „Wy nic nie rozumiecie”

  10. Smutno mi, że wali się ciągle w ten sam polski bandzioch, zamiast rozliczyć z antysemityzmu i Holokaustu równo, sprawiedliwie, uczciwie i po kolei wszystkich bez wyjątku Europejczyków. Niestety Niemcy, które/którzy zorganizowali i wykonali Holokaust,nazbyt uprzejmie wzieli na siebie całą winę dając en passant rozgrzeszenie calej reszcie Europejczyków, ktorzy nigdy na nie nie zasłużyli, ani też nie rozliczyli się ze swoich grzechów….
    Przypuszczam, że po odliczeniu różnego rodzaju biasów i handikapów Polacy, ktorych kultura jest głównie naśladowcza, nie wypadliby najgorzej w ogólnoeuropejskim porównaniu….
    JH

  11. Pani Ewo to co pani sugeruje jest niczym innym jak wmiatanie smieci pod dywan. Stosunki zachodu z Polska moglyby byc o wiele lepsze gdyby Polacy przyznali sie do swych zbrodni tak jak to zrobili Niemcy i jak sugeruje Hartman. Historia polskiego i zydowskiego panstwa sa najbardziej zespolone wlasnie wspolna nie domowiona historia ktora jest podawana w Polsce wybiorczo i czesto w sposob klamliwy. Kazde spotkanie wladz izraelskich i polskich nasiakniete bedzie zwasze napieciami spowodowanymi roznicami w podejsciu do rzeczywistej historii Holokaustu.

  12. 100% sie zgadzam z wszystkim co Jan Hartman napisal!!!

  13. Ryszard K. 17/02/2019 at 07:15

    Istnieje tez inny poglad na te sprawe, a mianowicie, ze to Niemcy pomogli Polakom pozbyc sie Zydow. Warto w zwiazku z tym przeczytac znakomita ksiazke Anny Klys, wydana dopiero co, pod tytulem „Tajemnica Pana Cukra”. Przerazajace swiadectwo o nasilajacych sie szykanach i wrecz pogromach w Polsce w latach 1935-1939.

  14. Wypowiedzi Izraelczyków i Amerykanów są patetyczne, bo nie odnoszą się do sedna sprawy. Jasne dla każdego Polaka i dla każdego Żyda polskiego, że niektórzy Polacy faktycznie nie współpracowali z okupantem niemieckim, całkiem jak nie współpracowali z okupantem rosyjskim, pruskim ,szwedzkim i austriackim. Ale Żydów rżnęli niezależnie od kolejnego okupanta. Niezależnie i równolegle. Tego Amerykanie i Izraelczycy nie chwytają a niektorzy Żydzi nie potrafią im tego wytłumaczyć.

  15. Ewa Korulska 16/02/2019 at 02:20

    Wszystkie wymienione tu prawdy o zachowaniach Polaków wobec Żydów w czasie wojny sa niestety prawdziwe. Jednakze nie widze powodu wysuwania tego tematu akurat teraz, przy historycznej okazji bezprecensowego spotkania w Warszawie miedzy USA, Izraelem i krajami arabskimi. Po raz pierwszy usiedli oni przy wspólnym stole aby omowic kwestie bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie i zneutralizowania Iranu który jest głównym zagrożeniem w tym regionie. To było ogromnie pozytywne spotkanie. I tylko to się liczy w chwili obecnej, a wszelkie „ oburzenia społeczne” odłóżmy do lamusa. Bo temat był już
    wałkowany we wszystkie strony prz okazji ustawy IPN wiec obecna dyskusja była kompletnie niepotrzebna i bardziej wszystkim stronom zaszkodziła w tym spotkaniu niż cokolwiek wyjaśniła. To wielka szkoda i nie mogę się oprzeć wrażeniu ze jakims ciemnym silom bardzo zależy aby jątrzyć i antagonizować polskie społeczeństwo przy każdej okazji. Warto by zidentyfikować i zneutralizować te złowrogie działania.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: