Wszyscy jesteśmy sędziami (3)

Marian Marzynski


16-letni Janusz K., uniewinniony wyrokiem Sądu Najwyższego od zarzutu pomocy  kochance Krystynie T. w zatruciu arszenikiem jej męża, milicjanta Janusza T., dołączył do korespondencji z programem WSZYSCY JESTEŚMY SĘDZIAMI swój pamiętnik, podpisany „Jean”. Oto fragmenty, bez poprawek:

7 listopada 1959.  Krysię poznałem w fabryce. Pamiętam jak jednego dnia przyglądałem się pracy kieliszkarzy,  gdy  nagle  spojrzenie moje padło na osobę, którą teraz kocham. Ja przeszłem na wannę, a ona do kantorku jako odnoszacz kieliszków. 

10 listopada 1969. Zaczęły się spacery z Krysią. Będę pamiętał do śmierci  pierwszy pocałunek złożony na jej cudownych ustach, gdy wymawiała słowa, że mnie kocha. Gdy ją widzę, świat wydaje mi się piękniejszy. Jutro jest niedziela. Nie wiem jak ja wytrzymam bez widoku kochanej Krysi. Przeczytałem książkę  Conan Dyle: „Przygody Szerloka Holmesa”. 

16 listopada 1959. Jeszcze jedna niedziela podobna do poprzedniej bez widzenia kochanej Krysi. Ile tych niedziel okropnych jeszcze przede mną? Przypomniały mi się słowa piosenki „Que sera, sera”. 

26 listopada 1959.  Jak cudownie wyglądała dzisiaj Krysia w pracy, jaka była wesoła. Tylko jednego chce: żyć i mieszkać z najukochańsza Krystyną. Szczęśliwy będę gdy kochana Krysia będzie ze mną na wieki.  L.B. Rychliński – „Róża Korsarska”.

28 listopada. Idąc z komórki spotkałem kochaną Krysię. Narazie trzeba się będzie zadawalać  tymi krótkimi chwilami. Bóli mnie serce gdy widzę na jej palcu obrączkę.

1 grudnia 1959. Dzisiaj miałem dzień wolny od pracy. Miałem spotkać się z Krysią, ale nie przyszła. Póki nie usnę będę o tobie myślał najdroższa Krysiu. Jack London – „Martin Eden”. 

5 grudnia 1959. Pracowałem dzisiaj na prasie jako zapalacz. Po przyjściu do domu czytałem książkę: Maria Rodziewiczówna – „Wrzos”. Krysia znów nie przyszła. Potem poszedłem do kina na film francuski  „Zemsta zza grobu”, szkoda, że Krysia nie była ze mną. 

10 grudnia 1959.  Dzisiaj spędziłem z nią dwie godziny pełne szczęścia i rozkoszy.  Philip MacDonald – „Od szóstej do szóstej”.  

15 grudnia 1959. Krysi mąż zmarł w szpitalu. Prawie całe Zawiercie wie o moim stosunku z Krysią. Ja wiem tylko tyle, że kocham Krysię ogromnie i pragnę wyjechać z nią z Zawiercia. 

18 grudnia 1959. Pracowałem dzisiaj na prasie jako zapalacz. Przychodzi mi na myśl ten wiersz: 

Dwa serca złączone
Klucz rzucony w morze
Nikt nas nie rozłączy
Tylko ty jedyny, Boże

20 grudnia 1959.  Spędziliśmy razem trzy szczęśliwe godziny.  Ale to wszystko za mało. Malwina Szczepkowska:  – „Maska profesora Brandla”.

22 grudnia 1959. Jestem spokojny, gdy przy moim boku stoi najdroższa Krysia. Czytam, obecnie „W sieci wampira”. 

24 grudnia 1959.  W wigilie bylem sam, tak mi się smutno zrobiło, że uroniłem parę łez. Tadeusz Kostecki – „Dziwna sprawa”.

28 grudnia 1959. Dotąd czytałem o miłości tylko w książkach. Wszystko wydawało mi się fantazją dokąd nie pokochałem Krysi. Kocham ją szalenie. Och Krysiu, gdybyś wiedziała, jak ja cierpię gdy nie ma cię przy mnie. Edgar Wallace: „Zagadka szulera”.

5 stycznia 1960. Jutro muszę porozmawiać z Krysią co do dalszego naszego stosunku. Coraz trudniej przeżywam rozłąkę między nami. Musimy z Krysią ułożyć jakoś te nasze spotkania.  W piątek wysłałem Toto-Lotka.  Tylko nie jak poprzednio za 70 zł, ale za 168 zł, ale wogóle nie miałem trafnych. Chciałbym, abym raz wygrał i to odrazu milion. Wtenczas spełniłoby się moje najgorętsze marzenie. A nim jest połączyć się na zawsze z moją kochaną Krysią.  Jestem już tak złamany, że nie wiem co myślę i robię. Czekać do jutra rana to za długo na moje siły, ale cóż zrobić. Myślę, że jej miłość do mnie zmalała. Może to moje ostatnie zapiski.

27 marca 1960.  Nie pisałem od  miesięcy. Myślałem o Krysi i o podłościach tego świata. Jak się nic nie zmieni ze strony Krysi, to chyba rozpiję się. Nie mam już dla kogo żyć i być porządnym.  Krysię straciłem już chyba na zawsze.

Przy dzisiejszym zaniku czytelnictwa  zaciekawia liczba książek,  jakie w Polsce Ludowej  końca lat 50. pochłaniał ten zakochany 16-latek. Czy również zabójstwo Janusza K. potraktował jak fikcję literacką? Bo poza jednym wpisem o tym, że któregoś dnia zmarł mąż jej ukochanej Krysi, nie ma w pamiętniku nic o śledztwie i procesie, w którym Krystyna T., oskarżona o otrucie męża, zmyśliła historię o wręczeniu jej arszeniku przez młodego kochanka.  „Jean” kończy swój pamiętnik, zanim wzywają go do sądu.

Dziś miałby 77 lat.  Jak potoczyło się jego życie?  Czy zdobył wykształcenie? Czy założył rodzinę?  Czy żyje?   Chciałbym, aby ktoś  mi pomógł w znalezieniu  odpowiedzi na te pytania. 

Wszystkie wpisy Mariana TUTAJ


Wszyscy jestesmy sedziami (3)

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: