
Iris Haim, której syn był jednym z trzech zakładników zabitych przez „przyjazny ogień”, chwali brygadę stojącą za tragiczną pomyłką za wyeliminowanie Yahya Sinwara.
Matka Yotama Haima – który został omyłkowo zabity przez żołnierzy Sił Obronnych Izraela z 828 Brygady „Bislach”, podczas gdy on, Alon Shamriz i Samer Fouad Talalka byli w trakcie ucieczki z niewoli Hamasu – ponownie wykazała się rodzajem duchowej wyższości, do której reszta z nas rzadko aspiruje, nie mówiąc już o osiągnięciu.
W czwartek Iris Haim opublikowała wiadomość głosową w grupie WhatsApp brygady, aby wyrazić wdzięczność za wyeliminowanie sprawców masakry z 7 października 2023 roku.
„Dokładnie 10 miesięcy temu powiedziałem wam, abyście walczyli dalej i nie [ponosili winy za incydent], ponieważ potrzebujemy was zdrowych i całych …. Dzisiaj zrobiłeś to, na co wszyscy czekaliśmy, uratowałeś nas i nadal nas ratujesz, naród Izraela. Zabiłeś Yahya Sinwara. Jestem z ciebie dumna. Nadal, oczywiście, odczuwam ból i smutek, ale wraz z tym wszystkim jestem bardzo, bardzo dumna z naszych żołnierzy. Kocham was, przytulam z daleka i mówię: „Po prostu idź dalej””.
Powtórzyła ten sentyment w mediach społecznościowych.

Iris Haim na konferencji IDSF, 25 stycznia 2024 roku. Kredyt: IDSF.
„Trochę trudno powiedzieć, co teraz czuję” – napisała. „15 grudnia [2023 r.], 10 miesięcy i dwa dni temu, był to Batalion Bislach 17 z Givati, Szkoła Dowódców – dziś był to Batalion 450. Teraz otrzymałem wiadomość przez przypadek, przez Internet. Tym razem – święto i radość. Potem szok i niedowierzanie. Jak koło się obraca… Wyrazy uznania dla naszych bohaterskich żołnierzy. Tak trzymać. Powiedziałem to dokładnie 10 miesięcy temu! Powtarzam to teraz”.
Odnosiła się do jednego z najtragiczniejszych incydentów wojny Miecze z żelaza: kiedy dwudziestokilkuletni zakładnicy Yotam, Alon i Samer – bez koszul i wymachujący prowizorycznymi białymi flagami – zostali błędnie zidentyfikowani jako terroryści i zastrzeleni przez samych żołnierzy walczących o ich odnalezienie i uratowanie.
Podczas gdy całe państwo Izrael pogrążyło się w żałobie z powodu tej straszliwej pomyłki, odpowiedzialni za nią młodzi mężczyźni cierpieli z powodu niezgłębionego poczucia winy i żalu. Nie ma wątpliwości, że wciąż odtwarzają tę scenę w swoich umysłach, pragnąc zastąpić jej druzgocące zakończenie szczęśliwym zakończeniem – takim, w którym trzej jeńcy zostali eskortowani z powrotem do domu do swoich straumatyzowanych rodzin.
Kiedy opublikowano tożsamość tej trójki, cały kraj wydał z siebie dodatkowe westchnienie. W tym momencie Iris Haim stała się powszechnie znana z wielu wywiadów telewizyjnych i radiowych, w których nawoływała do jedności narodowej.
Opowiadając historie o Yotamie, perkusiście i delikatnej duszy z problemami lękowymi, wielokrotnie powtarzała, że wewnętrzne bitwy służą jedynie osłabieniu kraju podczas wojny obronnej. Podkreśliła również, że choć nie głosowała na obecny rząd, potrzebuje, by był on silny dla wszystkich zainteresowanych.
Niektórzy członkowie obozu protestu, którzy wykorzystali trudną sytuację rodzin zakładników, aby zażądać dymisji izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu i jego koalicji, źle zareagowali na apele Iris, posuwając się nawet do usunięcia zdjęcia Yotama z plakatów 250 jeńców przetrzymywanych przez Hamas. Ale większość Izraelczyków była i nadal jest jej przychylna.
Co więcej – podziwiają jej zdolność do odłożenia na bok polityki i obwiniania Hamasu wyłącznie za to, co spotkało nawet jej własne dziecko, od momentu, gdy zostało wywiezione do Gazy w ten fatalny Czarny Szabat przez radosnych terrorystów, aż do minuty jego śmierci z rąk Izraelczyków.
Nie jest to łatwy wyczyn, biorąc pod uwagę otaczającą kakofonię ze strony aktywistów wskazujących palcem na władzę w Jerozolimie. A jednak udało jej się zachować wdzięk i łaskawość przez łzy, w tym po otrzymaniu informacji o sposobie, w jaki Yotam stracił życie.
Uświadomiwszy sobie niemożliwą sytuację na asymetrycznym polu bitwy — z armią, która przestrzega międzynarodowych praw wojennych, stawiającą czoła wspieranym przez Iran, dowodzonym przez Sinwara terrorystom na powierzchni i pod ziemią — Iris wiedziała w głębi serca, że chłopcy stojący za „przyjaznym ogniem” musieli wierzyć, że stają naprzeciw wroga. Zrozumiała też wyraźnie, że nigdy sobie nie wybaczą.
W rezultacie, pomimo głębokiej straty, w ciągu kilku dni od tego strasznego wydarzenia wysłała nagranie do ich jednostki.
„Witam w Brygadzie 7828 Bislach Batalion 17, tu Iris Haim”, powiedziała. „Jestem matką Yotama. Chciałam ci powiedzieć, że bardzo cię kocham i ściskam cię z daleka. Wiem, że wszystko, co się stało, nie było twoją winą; to nie była niczyja wina, z wyjątkiem Hamasu, niech ich imię i pamięć zostaną wymazane z powierzchni ziemi”.
Następnie wystosowała zaproszenie.
„Przy pierwszej nadarzającej się okazji zapraszamy do odwiedzenia nas… Chcemy zobaczyć cię na własne oczy, objąć cię i powiedzieć ci, że to, co zrobiłeś, choć bolesne i smutne jest mówienie takich rzeczy, prawdopodobnie było słuszne w tamtym momencie. Nikt z nas cię nie osądza ani się nie gniewa – ani ja, ani mój mąż Raviv, ani moja córka Noya, ani błogosławionej pamięci Yotam, ani Tuval, brat Yotama. Bardzo cię kochamy i to wszystko”.
Nic nie może wymazać smutku klanu Haimów ani chłopaków z Bislach. Ale jest pewna pociecha w poetyckiej – lub boskiej – sprawiedliwości, która doprowadziła tych ostatnich do lokalizacji Sinwara.
Poetycka sprawiedliwość dla Szatana z 7 października
Kategorie: Uncategorized


Iris Haim, matka Yotana jest patriotka, kobieta o wielkim sercu, mądrości i sile ducha. Nie jestem pewna czy sama zdobyłabym się na taką wspaniałomyślność w jej sytuacji.
Natomiast wykorzystywanie cierpienia rodzin zakładników do siania nienawiści i rozłamu wewnątrz Izraela jest działaniem wrogim, sabotażem obrony kraju w warunkach wojny i dowodem skrajnej glupoty.
A usunięcie fotografii Yotana ze zdjęć zakładników jest nikczemnością która dyskredytuje moralnie autorów tego aktu. To tak jakby zabito go ponownie, tym razem świadomie.