Makabi Warszawa i Haszomer Hacair.

Nadeslal Pawel Jedrzejewski

pawel Jedrzejewski

 

Kliknij na zdjecia a otworza sie w pelnym rozmiarze

m1

 Młodzi Żydzi reaktywują w Polsce przedwojenne organizacje

”Na naszym pokoleniu ciąży brzemię. Jeśli my się nie zorganizujemy i nie powrócimy do tradycji, nikt za nas tego nie zrobi”

m2

Karolina Przewrocka, Tel Awiw

Mecz rewanżowy Makabi kontra Żydowski Klub Sportowy Kraków, Warszawa październik 2014. Bohaterka tekstu Daria w dolnym rzędzie, pierwsza z lewej (fot. Marta Moszkowicz)

Zakładają kluby sportowe i hufce harcerskie, nazwami i ideami nawiązując do słynnych przedwojennych formacji. To dobry czas dla młodych Żydów w Polsce – przekonują nasi rozmówcy.

Zaczęło się od entuzjazmu. Z dnia na dzień wpadli na pomysł, by zmotywować się nawzajem i zacząć wspólnie uprawiać sport. Z motywacją nie było problemu – w końcu część z nich właśnie wróciła z MiNYanim, programu szkoleniowego dla młodych żydowskich liderów. Pozostało więc działanie. Ktoś przypomniał sobie, że przed wojną żydowski sport miał się w Polsce całkiem dobrze, a pierwszy klub – Makabi Warszawa – powstał w stolicy już w 1915 roku. Ktoś inny założył na Facebooku zamkniętą grupę, nawiązując jej tytułem do historycznego ośrodka. Rozpoczęły się dyskusje: kto jutro pobiega? Gdzie i o której mogą się spotkać na wspólne kopanie piłki? Którejś z dziewcząt udało się pozyskać grant na sportowy projekt. Znaleźli trenerów i zaczęli wspólnie biegać po Polach Mokotowskich. Był maj 2014 roku.

m4

Drużyna Makabi Warszawa przed zawodami, 1934. Widoczni m.in: zawodnicy Pilnik (2. z prawej) i Borensztein (5. z prawej) (fot. Zbiory NAC / Sygnatura: 1-S-1798-1 / http://bit.ly/150Y4hT)

Towarzyski mecz bokserski Makabi Warszawa – Wisła Kraków w sali Teatru Nowości w Warszawie, 1934 (fot. Zbiory NAC / Sygnatura: 1-S-1798-2 / http://bit.ly/1C438hE)

W mroźny styczniowy wieczór 2015 roku Daria Zmiejewa przygotowuje się do treningu jogi. To pierwsza joga w odrodzonym Makabi, myśli z dumą. Głośno powie tylko, że do oficjalnego odrodzenia klubu wciąż trochę im brakuje – że zaledwie dwa miesiące temu zorganizowali pierwsze walne zebranie, ustalili struktury, statut, wybrali zarząd i złożyli wniosek o wpis do KRS.

Jeszcze parę miesięcy i będzie stowarzyszenie Żydowskie Towarzystwo Gimnastyczno-Sportowe Makabi Warszawa, kontynuujące działalność po ponad 75-letniej przerwie. Będzie można mówić o odrodzeniu żydowskiego sportu w Warszawie. I liczyć na uznanie, że Makabi to godny spadkobierca tradycji przedwojennego klubu.

m5

Sekcja biegowa, bohaterka tekstu Daria Zmiejewa trzecia od lewej strony (fot. Makabi Warszawa)

Ponad podziałami

Daria, 19-latka o bystrym spojrzeniu, była w grupie założycielskiej. O sporcie w grupie młodych warszawskich Żydów opowiada z zaangażowaniem. Nic dziwnego –  jest w nim przecież idea, która pasuje do jej przekonań: sport jest ponad podziałami, nie ma znaczenia pochodzenie sportowca. Dla Darii – Rosjanki z żydowskimi korzeniami, od urodzenia mieszającej w Polsce, jak o sobie mówi  – to idea nie do zdarcia. Dlatego, gdy przyjaciele spoza żydowskiego kręgu zapytali ją o możliwość dołączenia do ćwiczących, ucieszyła się.

Makabi Warszawa zaprasza chętnych w różnym wieku i różnym stopniu zaawansowania. Najmłodszy uczestnik zajęć ma 15 lat, najstarszy jest po pięćdziesiątce. W sumie w zajęciach sportowych klubu uczestniczy regularnie około 50 osób. Angażują się zwykle w jedną z działających sekcji: biegową z elementami lekkoatletyki, piłkarską lub najmłodszą – jogę. Najwytrwalsi zasilają każdą z grup.

m6

Sekcja piłkarska, trening (fot. Makabi Warszawa)

m7

Mecz rewanżowy Makabi kontra Żydowski Klub Sportowy Kraków, Warszawa, październik 2014 (fot. Marta Moszkowicz)

m8

Sekcja biegowa (fot. Makabi Warszawa)

m9

Sekcja piłkarska (fot. Sonti Ramirez)

O tym, że w Polsce istnieją żydowskie kluby sportowe, fani sportu dowiedzieli się w lipcu ubiegłego roku. To właśnie wtedy Makabi Warszawa rozegrał w Krakowie pierwszy po latach towarzyski mecz z Żydowskim Klubem Sportowym Kraków – reprezentacją równie młodą, jak stołeczna. Publiczność na mecz przybyła tłumnie – skrzykiwana na Facebooku, informowana poprzez stylizowane na przedwojenne plakaty porozklejane po całym Krakowie. Wygrana warszawiaków 5:3 zmobilizowała ŻKS do szybkiego rewanżu w październiku – nieudanego wprawdzie, zakończonego wygraną Makabi 5:4, ale przecież nie o nią w tych meczach chodziło.

Było w nich bowiem coś wzruszającego i radosnego, nawiązującego do historii i pionierskiego jednocześnie. Nawet jeśli wiadomo było, że Makabi Warszawa nie kopiuje idei czy struktur przedwojennego klubu, a ci, którzy go tworzyli, odeszli w czasie największej tragedii w historii narodu żydowskiego.

Nie przywrócimy klubowi dawnej świetności – mówi Daria Zmiejewa. – Możemy za to czerpać z niego inspirację i najważniejsze idee.

O Makabi powstaje właśnie film. Jego autorka Sonti Ramirez, która w czasie studiów przyjechała do Polski na stypendium, podkreśla w opisie trailera w serwisie crowdfundingowym Indiegogo: Obserwowanie, jak odradza się żydowska kultura w Polsce, jest po prostu fascynujące.

m11

Sekcja biegowa (fot. Makabi Warszawa)

m12

Joga Makabi Warszawa (fot. Makabi Warszawa)

Zbiórka!

Odnoszę wrażenie, że na naszym pokoleniu ciąży brzemię. Że jeśli my się nie zorganizujemy i nie powrócimy do przedwojennych tradycji, nikt za nas tego nie zrobi – mówi Emil Jeżowski, współkoordynator polskiej edycji programu liderskiego MiNYanim, student polityki społecznej na UW. Od niedawna także współkoordynator świeżo otwartego hufca harcerstwa żydowskiego Haszomer Hacair. Gdy pół roku temu po raz pierwszy poznał w Warszawie izraelskiego przedstawiciela tej światowej organizacji, wiedział od razu, że chce się w nią włączyć. O tym, że w Polsce przydałoby się harcerstwo żydowskie, choćby skromne, myślał od dawna. Nagle pojawiła się okazja.

Shaikoo Brandwine przyjechał do Warszawy na studia, a przy okazji, by – jako aktywny działacz izraelskiej sekcji Haszomer Hacair, która liczy nie mniej niż 80 oddziałów – sprawdzić, czy znajdzie w Polsce zainteresowanie odrodzeniem przedwojennego harcerstwa. Wiedział już, że Haszomer Hacair – po hebrajsku Młody Strażnik – przed 1939 rokiem był tu bardzo popularny. Do warszawskich skautów należał m.in. Mordechaj Anielewicz. W czasie wojny członkowie Haszomer Hacair zaangażowali się w ruch oporu i walkę w getcie warszawskim. Legenda żydowskich skautów wciąż była żywa, choć formalnie polską organizację rozwiązano w 1949 roku.

m13

Emil Jeżowski – pierwszy od lewej, Shaikoo Brandwine – pierwszy od prawej strony (fot. Haszomer Hacair)

W Polsce Shaikoo dowiedział się kilku rzeczy. Po pierwsze, że żydowska tożsamość budzi tu pozytywne emocje, zupełnie inaczej niż powiedziano mu to kilka lat temu podczas licealnej wycieczki do obozów zagłady. Po drugie, że to doskonały moment, by zaproponować młodym polskim Żydom taką formę wspólnego spędzania czasu, bo właśnie teraz w dużych miastach prężnie rozwijają się liczne żydowskie organizacje i rośnie zainteresowanie nimi. Po trzecie, że dotychczas zaoferowały one sporo dorosłym i dzieciom, lecz aktywności dla nastolatków można wymienić na palcach jednej ręki. Po czwarte, że w ofercie brakuje organizacji, która przez edukację nieformalną promowałaby świecką tożsamość żydowską, osadzoną w tradycji judaizmu. A w Haszomer Hacair chodzi o promowanie wartości humanistycznych, uniwersalnych, w których tradycja i religia są inspiracją. Shaikoo zauważył przy tym, że wielu młodych Żydów poszukuje takich punktów odniesienia, a dotąd było ich tu niewiele.

Harcerskie tabu

Później Izraelczyk dowiedział się jeszcze, że w promowaniu idei organizacji w Polsce trzeba będzie zweryfikować część przedwojennych haseł, takich jak socjalizm i syjonizm, i dostosować je do realiów współczesnej Polski. Domyślił się, że w kraju doświadczonym komunizmem, w którym antysemicki stereotyp żydokomuny ciągle jest w cenie, takie hasła zostaną źle odebrane. – W odróżnieniu od obiegowej i aktualnej w czasach przedwojennych definicji syjonizmu – związanego z emigracją Żydów z diaspory do Izraela – staramy się skupiać uwagę naszych wychowanków na pozostałych istotnych aspektach tej myśli, takich jak budowanie pozytywnej relacji z krajem przodków, ale też na szczerej, skomplikowanej sytuacji kraju, nie stroniąc przy tym od jego krytyki – mówi Shaikoo. A co z ideami socjalizmu? – Jedną z uniwersalnych wartości istotnych dla Haszomer, wywodzącą się z wrażliwości socjalistycznej, do której będziemy się odwoływać, jest solidaryzm społeczny – komentuje Shaikoo.

W żydowskim harcerstwie chodzi jednak przede wszystkim o przyjaźń i dobrą zabawę – przekonują Shaikoo i Emil. O edukację, zaangażowanie, także to społeczne – w drugiej kolejności. Spotkania harcerstwa dopiero się zaczęły, uczestniczy w nich kilkoro nastolatków. Założyciele marzą, by grupa znacznie się powiększyła, nie tracąc przy tym kameralnego charakteru miejsca, w którym spotyka się przyjaciół.

m14

Grupa członków Haszomer Hacair, wśród nich Mordechaj Anielewicz, Warszawa 1937 (podpisy na fotografii nie zostały nadane przez redakcję) (fot. Wikipedia.org / prywatna kolekcja Rachel Zylberberg / http://bit.ly/1u976iF / CC BY / http://bit.ly/1aCsypW)

Wśród harcerzy jest 16-letnia Nina, absolwentka żydowskiej szkoły Laudera i założycielka szkolnej grupy zuchów, którą Emil i Shaikoo poznali przez przypadek. Cieszą się teraz, że nie są sami, że mają z kim połączyć siły. Póki co pełnią rolę starszych druhów. – Nie jestem dla nich nauczycielem, prędzej kimś między nauczycielem i starszym bratem. Idea jest taka, by młodzi ludzie rozwijali swoją kreatywność, mieli swoją autonomię, lecz pod naszym przewodnictwem. Mogą zrealizować własny projekt, zorganizować obóz czy imprezę, a my im w tym pomożemy– mówi Shaikoo. – Ważna jest idea nie opiekowania się naszymi harcerzami, ale przewodniczenia im. Stąd w żydowskiej edukacji nieformalnej używamy określenia „madrich”, czyli „przewodnik” – w odróżnieniu od „opiekuna”. „Madrich” wywodzi się zresztą od słowa „derech”, które oznacza drogę, ścieżkę czy sposób życia – tłumaczy Emil.

Krok za odrodzeniem

O tym, że jest Żydówką, Daria Zmiejewa nigdy nie bała się mówić otwarcie. Do głowy by jej nie przyszło, by teraz pod szyldem Makabi miała obawiać się czyjejś wulgarnej reakcji. Podobnie Emil i Shaikoo z Haszomer Hacair. Są przekonani, że odrodzenie przedwojennych tradycji zostanie odebrane pozytywnie – w końcu chodzi o harcerstwo, a to w Polsce kojarzy się dobrze.

O czym świadczy ten nagły wysyp i powrót dawnych żydowskich organizacji? –Chciałabyś pewnie usłyszeć, że o żydowskim odrodzeniu? – pyta Emil. I śmieje się. Bo o tym, że życie żydowskie w Polsce się odradza, w jego bliskim otoczeniu mówi się od 20 lat. – A ile można się odradzać? Myślę, że jesteśmy już o krok dalej. Że gdy ktoś do nas przychodzi i mówi: „odkryłem żydowskie korzenie”, to mamy go już gdzie zaprowadzić, mamy mu co pokazać. To dobry czas dla Żydów w Polsce – dodaje Emil.

Karolina Przewrocka. Dziennikarka mieszkająca obecnie w Tel Awiwie. Współpracowała z polskimi i niemieckimi mediami: „Tygodnikiem Powszechnym”, TVP Kultura, „Przekrojem”, „Deutsche Welle” w Bonn i „Der Freitag” w Berlinie. Pisze o Izraelu i relacjach polsko-żydowskich, bloguje dla „Polityki” o miejscach z blizną, tłumaczy z niemieckiego. Mówi kilkoma językami, właśnie szlifuje hebrajski.

http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,138262,17252419,Makabi_Warszawa_i_Haszomer_Hacair__Mlodzi_Zydzi_reaktywuja.html#TRwknd

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: