Szwedzkie profile – Raoul Wallenberg cz. 3

reunion-691.jpg

 

Nadeslal Aleksander Kwiatkowski

 

 

Aleksander KwiatkowskiJuż 16 stycznia (zapewne śladem pierwszego kontaktu Rosjan z Wallenbergiem dwa dni wcześniej) wiceminister spraw zagranicznych ZSRR Dekanozow zawiadomił szwedzkiego amabasadora w Moskwie Staffana Söderbloma, że Wallenberg jest pod rosyjską opieką. Podobne informacje przedostały się niewiele później za pośrednictwem popularnego ambasadora sowieckiego w Sztokholmie, Madame Kollontaj, która uspokajające wieści o losach Wallenberga w zajętym przez Rosjan Budapeszcie przekazała na ręce matki Raoula, Maj von Dardel, oraz żony szwedzkiego ministra spraw zagranicznych Günthera. Zmniejszyło to niepokój szwedzkich władz o jego losy. Gdy jednak w kwietniu 1945 r. pozostały personel szwedzkiego poselstwa w Budapeszcie powrócił do Sztokholmu bez Wallenberga rozpoczęła się seria dyplomatycznych interwencji i demarche’ów. Kampania ta była jednak prowadzona mało energicznie i wydaje się dziś, że zaprzepaściła szanse uwolnienia Wallenberga, napewno najwieksze tuż po jego zniknięciu, a jeszcze przed gwałtownym pogorszeniem się stosunków Zwiazku Sowieckiego ze światem kapitalistycznym w okresie zimnej wojny. Główną za to winą obarczyċ można amb. Söderbloma, którego kontakty z Rosjanami cechowala nadmierna ostrożnośċ i pragnienie, aby za żadną cenę nie pogorszyċ stosunków Szwecji z potężnym wschodnim sąsiadem. Wówczas to Söderblom odpowiedzial odmownie na propozycję pomocy w mediacjach z Rosjanami w sprawie Wallenberga, zgłoszoną przez amerykańskiego ambasadora w Moskwie Harrimana. Tuż przed swoim powrotem do Sztokholmu Söderblom został nieoczekiwanie zaszczycony pożegnalna audiencja u samego Stalina, w czasie której wręcz sugerował sowieckiemu dyktatorowi możliwość zaginięcia Wallenberga w powojennej zawierusze i bałaganie na Wegrzech. Stalin obiecał wprawdzie dokładne zbadanie sprawy zaginionego dyplomaty, równie dobrze jednak mógł powiedzieċ, że Wallenberg uciekł… gdzie?, np. do Mandżurii…

Innym czołowym winowajcą zaprzepaszczenia ew. możliwości odnalezienia Wallenberga był niewątpliwie Östen Undén, który nastąpił po Christianie Güntherze na stanowisku ministra spraw zagranicznych Szwecji. Ten socjaldemokrata o zainteresowaniach marksistowskich starał się bagatelizowaċ sprawę Wallenberga, traktując ją jako nieważny szczegół, irytujacy w stosunkach ze Związkiem Sowieckim. Mimo wczesnych świadectw (1945-6, dziennikarz Edward af Sandeberg) pobytu Wallenberga w więzieniu na Łubiance Szwedzi zdawali się akceptowaċ notę ówczesnego szefa sowieckiej dyplomacji Andrieja Wyszyńskiego, oznajmiającą w sierpniu 1947 r.: Po dokładnym zbadaniu sprawy władze sowieckie doszły do wniosku, że Wallenberg nie znajduje się na terenie ZSSR i nie jest im znany.
Undén zdawal sie wierzyc tej wersji bez zastrzeżeń, o czym świadczy charakterystyczna wymiana poglądów w czasie spotkania z przedstawicielami zalożonego w Szwecji komitetu Wallenberga. Na froncie dyplomatycznym zapada wówczas na najblizsze 5 lat znamienna cisza. Dopiero bliżej połowy lat 50., gdy z Rosji zaczynają wydostawaċ się jeńcy wojenni państw byłej Osi (Niemcy, Austriacy, Włosi), zwolnieni po ukladzie Adenauera z ZSRR, docierają też pierwsze sprawdzone, wiarygodne bo wzajemnie się potwierdzające świadectwa o pobycie Wallenberga w wiezieniach : Łubianka i Lefortowo. Swiadkowie, bądź przebywajacy z Wallenbergiem w tej samej celi, bądź pozostający z nim w kontaktach „korespondencyjnych” (stukanie umownym alfabetem przez ściany, podłogi/sufity i przewody/rury kanalizacyjne) stają się podstawą wznowionej z mocą szwedzkiej akcji dyplomatycznej. Osiąga ona swe apogeum w czasie wizyty w Moskwie szwedzkiej delegacji rządowej na czele z premierem Tage Erlanderem. Protokół tych rozmów może dziś budziċ gorzki uśmiech, szczególnie w związku ze specyficznym poczuciem humoru ówczesnego I sekretarza Nikity Chruszczowa, przypominajacego Szwedom Połtawę i sarkastycznie sugerującego możliwośċ jej powtórzenia z powodu Wallenberga. Tym niemniej rozmowa ta przyniosła pewne rezultaty. W kilka miesięcy później, w lutym 1957 r., Szwedzi otrzymali memorandum podpisane przez ówczesnego ministra spraw zagranicznych ZSSR Andrieja Gromyke, ustalające fakt śmierci Wallenberga na przypuszczalny atak serca w sierpniu 1947 r. w więzieniu na Łubiance i powołujące się na akt zgonu podpisany przez więziennego lekarza Smolcowa (nie żyjącego od 1953 r.), wysłany pod adresem ówczesnego ministra bezpieczeństwa Wiktora Abakumowa, jak wiadomo skazanego na śmierċ i straconego w r.1954. Nie budzi też dziś zdziwienia fakt, że winą za wszystkie dotychczasowe zakrętasy sprawy Wallenberga obarczono Abakumowa. Relacjonująca wszystkie te wydarzenia, świadectwa i kroki dyplomatyczne Biala ksiega wydana w r. 1957, podobnie jak większośċ obfitej, narosłej przez lata literatury poświęconej Wallenbergowi, zwraca tu uwagę na fakt, że podana oficjalnie data jego śmierci jest zbieżna w czasie z serią przesłuchań i następujacej po nich izolacji, jakiej poddano szereg późniejszych świadków, którzy nawiązali w więzieniu kontakt z Wallenbergiem. Pozostaje jednak do dziś zagadką czy kroki te podjeto po przewiezieniu Wallenberga do innego więzienia czy też po jego autentycznej (domniemanej?) śmierci. Przeciw tej ostatniej wersji wydarzeń zwraca się ogromna już dziś ilość późniejszych świadectw, plasujących Wallenberga na rozległej mapie Gułagu. Wieści o losie może najściślej strzeżonego więźnia archipelagu docierają poprzez coraz bardziej rozwierającą się żelazną kurtynę i jeszcze pod koniec lat 70. zdawaly sie dowodziċ, że życie Raoula Wallenberga nie zgasło w r.1947, gdy miał on 35 lat i nie narzekał na dolegliwości (w szczególnosci kardialne). Wieści te nie stanowiły niestety dowodu na jego dalsze istnienie gdzieś w archipelagu i przez niektórych, poważnych badaczy współczesnej historii (Schiller 1991, Villius 1966) uznane zostały za niewystarczajace. Inni z kolei, wiedzeni godnym szacunku dążeniem do poznania całej prawdy o losie więźnia i optymizmem niezbywalnym u ludzi, pragnących swym piórem przyczyniċ się do jego ostatecznego – jeśli to jeszcze wogóle możliwe – wyzwolenia, trzymali się jak tonący źdźbła najmniejszych nawet i najmniej pewnych informacji o jego losach. Ci pierwsi zdają się akceptowaċ oficjalną wersję rosyjską (tą z r.1957, mówiącą o śmierci Wallenberga 10 lat wczesniej). I wersja ta, już w roku jej ogłoszenia uznana była przez niektórych obserwatorów i swiadków wydarzeń za ostateczną i niepodważalną, wszelkie od niej odejście mogłoby stanowiċ w oczach świata nieodwracalny blamaż komunistycznej władzy (jakby nie wystarczały wszelkie inne zbrodnie Stalina i jego reżimu). Krótko mówiąc im więcej czasu mijało od jej ogłoszenia tym mniejsza pozostawała szansa przyznania się do kolejnego błedu dawnej ekipy. I wersji tej jak dotąd nie podważyła głasnost, ani upadek Związku Sowieckiego i komunizmu, ani późniejsze otwarcie części tajnych dotąd archiwów KGB. Przedstawicielom komitetu Wallenberga udostępniono tylko kopie (oryginał rzekomo nie istnieje) świadectwa zgonu podpisanego przez Smolcowa, a nieco pózniej odnaleziono też częśċ rzeczy osobistych więźnia, zdeponowanych na Łubiance. Całe, obszerne dossier Wallenberga, rezultaty jego przesłuchań, przepadło jak kamień w wodę, co nie tyle dowodzi bałaganu w rosyjskich więzieniach ile raczej konsekwentnej woli zatarcia śladów. I kropkę nad i zdaje sie stawiaċ ujawnione później świadectwo człowieka biorącego udział w egzekucji Wallenberga w tym samym 1947 roku.

Cz. 4 i ostatnia juz jutro

 Kwiatkowski, Aleksander

Stockholm : Polonica, 2008

Polska 151 s.

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: