MOJE BRZYDKIE PRZYPUSZCZENIA

Natan Gurfinkiel

 

jak nie­dawno donio­sły media, pre­zy­dent duda uczest­ni­czył inau­gu­ra­cji muzeum pola­ków, ratu­ją­cych żydów w cza­sie II wojny świa­to­wej. pod­czas pod­czas uro­czy­sto­ści odzna­czył 53 osoby, w więk­szo­ści pośmiert­nie. jak powie­dział w cza­sie uro­czy­sto­ści otwar­cia, pań­stwo pol­skie geo­gra­ficz­nie nie ist­niało po zagar­nię­ciu ziem pol­skich i nie było komu bro­nić żydów prze­zna­czo­nych na zagładę. polacy prze­ciw­sta­wili się jed­nak pla­nom oku­panta i nie bacząc na zagro­że­nie karą śmierci rato­wali swych żydow­skich roda­ków, dzięki czemu możemy jako naród cho­dzić z pod­nie­sioną głową. zaświad­cza o tym ponad 6 tysięcy drze­wek w muzeum yad vashem w jero­zo­li­mie, upa­mięt­nia­ją­cych pola­ków, któ­rym nadano tytuł spra­wie­dli­wych wśród naro­dów świata.

temu uho­no­ro­wa­niu oka­zy­wa­nia ele­men­tar­nych ludz­kich odru­chów, w warun­kach, gdy wyma­gało to boha­ter­stwa, można jedy­nie przy­kla­snąć. tyle tylko mógł­bym powie­dzieć, gdyby można było cał­ko­wi­cie pomi­nąć inten­cje, towa­rzy­szące sło­wom pre­zy­denta.
mam brzyd­kie podej­rze­nie, że ta uro­czy­stość miała dru­gie dno i upa­mięt­nie­nie szla­chet­nych odru­chów nie było jedy­nym jej celem.

zetkną­łem sie tą pro­ble­ma­tyką bez­po­śred­nio po woj­nie, kiedy po kilku latach nie cał­kiem dobro­wol­nie spę­dzo­nych w ZSRR, przy­je­cha­łem do gdań­ska, gdzie zamiesz­kał mój ojciec po swej wojen­nej tułaczce.
mia­łem wów­czas 17 lat i ukoń­czoną ósmą klasę rosyj­skiej dzie­się­cio­latki, co odpo­wia­dało ówcze­snej pol­skiej małej matu­rze. szkoła do któ­rej chcia­łem się zapi­sać ode­słała mnie do kura­to­rium, by tam wyja­śniono od któ­rej klasy mam kon­ty­nu­ować naukę. sekre­tarką była młoda dziew­czyna,. gdy przed­sta­wi­łem się imie­niem i nazwi­skiem zapy­tała czy jestem żydem i czy inte­re­sują, mnie spo­tka­nia w żydow­skim klu­bie mło­dzie­żo­wym.
uczest­nicy klubu, do któ­rego zosta­łem wpro­wa­dzony spę­dzili lata oku­pa­cji w pol­sce, ukry­wa­jąc się po „aryj­skiej” stro­nie. słu­cha­li­śmy nawza­jem z dużym zain­te­re­so­wa­niem opo­wie­ści o naszych wojen­nych pery­pe­tiach, jed­nakże po kilku spo­tka­niach moi nowi kole­dzy prze­stali poda­wać mi rękę i dawali mi wyraź­nie do zro­zu­mie­nia, że jestem intru­zem w tym zgro­ma­dze­niu.
stało się to wsku­tek mojej repliki na ich opo­wie­ści o szmal­cow­ni­kach, zagra­bia­niu żydow­skiego mie­nia i zwy­kłym, czę­sto bez­in­te­re­sow­nym dono­si­ciel­stwie. powie­dzia­łem im wów­czas, że gdyby pro­por­cja licz­bowa żydów i chrze­ści­jan była odwrotna, zacho­wy­wa­li­by­śmy się iden­tycz­nie w sto­sunku do kato­lic­kiej mniej­szo­ści, jeżeli oku­pant z nich wła­śnie uczy­nił obiekt zagłady.
gdy odpo­wie­dziano mi: jak możesz nas z nimi porów­ny­wać, poją­łem że prze­paść jest nie do zasy­pa­nia. tylko jeden z moich nowych kole­gów nie przy­łą­czył się do tego chóru i przy­jaź­ni­łem się z nim dopóki nie wyje­chał do izra­ela. zgi­nął potem na woj­nie…

pod­czas wyda­rzeń marca 68 kiedy rzą­dzący podob­nie jak dziś mówili o tym, że pol­ska jest obiek­tem ataku, żę się ją szka­luje i nie­spra­wie­dli­wie oskarża o anty­se­mi­tyzm dwoje moich kole­gów z roku zapła­ciło kon­try­bu­cję za to by mogli pozo­stać w kraju i nadal funk­cjo­no­wać jako dzien­ni­ka­rze.
jurek urban opu­bli­ko­wał arty­kuł o izra­el­skiej armii. opi­sał butę mło­dych chłop­ców i dziew­cząt upo­jo­nych zwy­cię­stwem.
hania krall opo­wia­dałą w wywia­dzie, że ura­to­wa­nie jej przed komorą gazową wyma­gało zaan­ga­żo­wa­nia kil­ku­dzie­się­ciu osób.
jedna i druga rela­cja była praw­dziwa i na dobrą sprawę nie można było dostrzec w nich jakiej­kol­wiek nie­rze­tel­no­ści. tyle tylko, że moment wybrany na publi­ka­cję sta­wiał jej przed­miot w dwu­znacz­nym świe­tle.

to samo dałoby się powie­dzieć o wspo­mnia­nej uro­czy­sto­ści. w chwili kiedy – jak go nazwał pas­sent – wła­ści­ciel pań­stwa pol­skiego mówi o wzbie­ra­ją­cym anty­po­lo­ni­zmie, kiedy jego pani pre­mier użala się publicz­nie, żę pol­ska jest obiek­tem kłam­li­wych oskar­żeń, tego typu uro­czy­stość nasuwa przy­pusz­cze­nia, że uczcze­nie pamięci ludzi, któ­rzy ze wszech miar na to zasłu­gują, upa­mięt­nie­nie to nie jest cał­ko­wi­cie bez­in­te­re­sowne. ma ono na celu udo­wod­nie­nie, ze pol­ska jest kra­jem, w któ­rym nie ist­nieje anty­se­mi­tyzm, a jeżeli ktoś twier­dzi ze jest ina­czej, to spo­twa­rza szla­chetny naród pol­ski.

nie­do­rzecz­ność takiego rozu­mo­wa­nia jest oczy­wi­sta. nego­wa­nie nie­chlub­nych epi­zo­dów prze­szło­ści nie popra­wia wize­runku pol­ski. upo­ra­nie się z trudną prze­szło­ścią, otwar­tość w dys­ku­to­wa­niu trud­nych spraw mogłaby tylko przy­spo­rzyć nam sza­cunku w świe­cie.

nie ma potrzeby powo­ły­wać się na przy­kład nie­miec. byłoby wręcz banalne. ogra­ni­czę się więc do kraju, w któ­rym miesz­kam.

dania zyskała sławę jako pań­stwo, które oca­liło od zagłady całą nie­mal swą lud­ność żydow­ską. w paź­dzier­niku 1943 około sied­miu tysięcy ludzi prze­trans­por­to­wano kutrami rybac­kimi do neu­tral­nej szwe­cji. dania długo pła­wiła się w glo­rii. dopiero w latach dzie­więć­dzie­sią­tych wyszedł na jaw haniebny epi­zod oku­pa­cyj­nej prze­szło­ści. ura­to­wani zostali tylko żydow­scy oby­wa­tele danii. jesz­cze przed akcją ratun­kową duń­ska poli­cja depor­to­wała kil­ku­dzie­się­ciu żydow­skich uchodź­ców z nie­miec. odbyło się to z ini­cja­tywy władz duń­skich, bez jakich­kol­wiek naci­sków nie­miec­kich.
ujaw­nie­nie tego aktu ser­wi­li­zmu wobec oku­panta prze­szło nie­mal bez echa. nie roz­legł się ani jeden głos w obro­nie szka­lo­wa­nego pań­stwa i narodu duń­skiego.

jan tomasz gross powi­nien chyba żało­wać, że nie uro­dził się w danii
Artykul ukazal sie na portalu Studio Opinii
http://studioopinii.pl/natan-gurfinkiel-moje-brzydkie-przypuszczenia/

4 komentarze to “MOJE BRZYDKIE PRZYPUSZCZENIA”

  1. Problem Polsce polega na tym, że po władzy PiSu znikną pewne muzea a powstaną nowe zgodne z nowym kierunkiem politycznym i nowym punktem widzenia polskiej historii XX w. Proces ten bedzie trwał ciągle bo taka jest polska rzeczywiostość. Ciągle historia jest w Polsce nie własciwie interpretowana i dyktowana przez pseudo historyków a moze i histeryków.

  2. Sama idea powołania do życia takiego „Muzeum”, byłaby wprost zagadkowa, by nie powiedzieć „groteskowa”, gdyby nie „drugie dno”. Powiedziałbym nawet, że właśnie ono stanowi zasadniczą motywację dla tej muzealnej inicjatywy – by je unieważnić historycznie. Otwierasz wieko pudła. Ze zdziwieniem stwierdzasz, że jest bardzo płytkie. Od razu widzisz szacowne Muzeum. Z czcią odnosisz się do bohaterów. W Jerozolimie z całą pewnością tak jest. Czy także tu? Przecież ci bohaterowie byli prześladowani przez swych ziomków. Ujawnienie „niechlubnej” roli ratowania Żydów groziło społeczną izolacją, a nawet śmiercią ze strony polskich sąsiadów.
    Gdyby chociaż pan prezydent wspomniał, że bohaterowie ci bardziej obawiali się swych polskich sąsiadów, niż Niemców… Iluż tak właśnie zginęło… z rąk hitlerowskich oprawców.
    To pudło jest bardzo głębokie.
    Zamiast zasłaniać jego zawartość fasadą płytkiej ceremonialności, rzeczą bardziej honorową dla polskiego wizerunku etycznego byłby przede wszystkim uczciwy rachunek sumienia. Tylko że sumienie trzeba mieć (sumienie prawdziwe, a nie selektywne).
    Panie prezydencie RP, bądź zdrów!

  3. Rydz Śmigły nie był założycielem ani członkiem ONR. Co więcej, włądze sanacyjne zdelegalizowały ONR. Państwo Polskie, którego prawowite władze bvyły w Londynie ostro przeciwstawiły się szmalcownictwu I jakiś nawet skazano na śmierć i wyrok wykonano. Byli to ludzie mający i inne winy, oprócz wydawania czy szantażowania Żydów. Żydów mordowały wszystkie formacje polskiego ruchu oporu – od AK do AL. Nie znam przemówienia pana Kaczyńskiego, wiem natomiast, że Polska, która szczęśliwie wstrzymałą się od głosu przy przyjmowanie „Palestyny” do ONZ, (Czesi nie bali się być przeciw), ostatnio zagłosowała (wraz z Francją Niemcami i Wielką Brytanią) za uchwałą Światowej Organizacji Zdrowia o rzekomym naruszaniu zdrowia psychicznego, fizycznego i środowiskowego przez Izrael. I to się bardziej, niestety, liczy niż przemówienia w prowincjonalnym mieście.

  4. Z przyjemnością i zadumą przeczytałam. Co do przemówień: moim zdaniem przemówienie J. Kaczyńskiego w Białymstoku było lepsze niż przemówienie prezydenta i premier. Mówił o antysemityzmie w Europie, a więc i w Polsce. Mówił o oficjalnych antyizraelskich decyzjach i oświadczeniach państw Europy Zachodniej. I zapewnił, że polskie państwo nie pójdzie w ich ślady.

    Fakt, że brak państwa polskiego w okresie II wojny uniemożliwiał oficjalne ściganie szmalcowników i niektórych(?) oddziałów NSZ mordujących żydów. Mam jednak wątpliwość… czy każdy rząd polski tamtego czasu ścigałby szmalcowników, skoro jednym z założycieli ONR-Falanga (o ile pamięć mnie nie myli) był Rydz-Śmigły?…

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: