WIEPRZOWINA PO ŻYDOWSKU

Ludwik Lewin

 


Sława Lelowa, dumnego grodu położonego w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, ogranicza się, jak na razie, do badaczy chasydyzmu i miłośników kulinarnych kuriozów. A to dlatego, że w Lelowie żył słynny cadyk, (po hebrajsku „sprawiedliwy”) Dawid Biderman (1746-1814), znany właśnie jako rabi z Lelowa. Istnieje tu też lokalna potrawa o nazwie ciulim, powstała niewątpliwie pod wpływem żydowskim. I restauracja Lelowianka, w której na ścianach powieszono informacje o Cadyku, a w talerzach podaje się miejscowy specjał oraz, widać takie jest judaistyczne ciążenie Lelowa, bardzo smaczną, faszerowaną gęsią szyjkę, pod nazwa pipka. Nie mylić z pipkiem.

Czym jednak jest ciulim? Przepis na potrawę nie wydaje się skomplikowany. Wymaga utarcia kartofli i cebuli. Przyprawia się to solą i pieprzem, tak samo, jak drobno pokrojone żeberka. Do wysmarowanego smalcem garnka, najlepiej kamionkowego, wrzuca się warstwami masę ziemniaczaną i mięso, wkłada na całą noc do pieca chlebowego i je się przez cały dzień następny.

W lelowskich domach głównie w święta, szczególnie w Wielkanocną Niedzielę, ale w Lelowiance, codziennie.  

Składniki wyliczyłem tylko zasadnicze, bo jak powiedział mi przewodniczący Rady Gminnej, Andrzej Dragański, lelowianin z dziada, pradziada, „tyle jest ciulimów, co domostw w Lelowie”. Biedniejsi mięsa dają ilości śladowe, bogatsi dorzucają jeszcze golonkę albo kurze skrzydełka, niektórzy wbijają jajka, inni dolewają trochę mleka.  

Pan Dragański, który ze wzruszeniem wspomina mamusiny ciulim, przekonany jest, że to chrześcijańska wersja żydowskiego czulentu. Jestem za, a nawet przeciw. Czulent to też potrawa na bazie ziemniaków i mięsa. I też każda Żydówka przygotowuje go na swój sposób. Z tym, że nigdy nie trze kartofli i nawet ich nie kroi. Ponadto obowiązkowo wchodzą do czulentu pęczak i fasola.  

Z tartych ziemniaków powstaje inne danie żydowskie – kugiel, prawie ten sam przepis, co na ciulim, tyle, że bez mięsa. W Polsce i na Litwie, pod różnymi nazwami, odnaleźć można wiele wersji regionalnych, opartych na recepturze kugla.   

A przecież wywodząc rodowód ciulimu od czulentu, filozoficznie lelowianie mają rację.  Przede wszystkim dlatego, że odrzucając spotykane w różnych stronach kugielowe babki ziemniaczane, stają się jedyni. Ponadto ciulim, podobnie jak czulent, jest potrawą świąteczną. W święta Żydom nie wolno palić ognia, dlatego, by mieć gorący obiad w sobotę, Żydówki już w piątek wstawiały czulent do bardzo powoli stygnącego pieca chlebowego. Pykający przez całą noc ciulim spełnia tę samą rolę, od pracy w święto zwalniając chrześcijańskie gospodynie.

Najważniejsze jest chyba to, że powiązanie ciulimu z czulentem stało się bodźcem do stworzenia szeroko zakrojonej imprezy, jaką jest festiwal kultury polskiej i żydowskiej, odbywający się co roku w przedostatni weekend sierpniowy, pod nazwą święta ciulimu i czulentu właśnie.

Na cześć tej inicjatywy, na cześć żydowskich, jak i polskich cieni, wznieśmy toast śliwowicą lelowską – siulim, haim, na zdrowie!

 

Wszystkie historyjki Ludwika

TUTAJ

 

One Response to “WIEPRZOWINA PO ŻYDOWSKU”

  1. Eddy Novotny 19/02/2017 at 20:52

    Ojciec moj pochdzil z Radomska ( nie daleko od Lelowa). Tam ta potrawa , ktora robimi , zadko ze wzgledy na klimat, ale do dizisiaj, nazywala sie „jabcog”.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: