.Jestem znów Żydem cz. 8

Szlomo Adler

 

Książka ta opiera się na moich wspomnieniach. Piszę tylko o tym co sam przeżyłem, widziałem lub słyszałem. Większość imion wspomnianych w tekście jest prawdziwa.

Przez wiele lat odkładałem opisanie moich wspomnień, ponieważ praca nad tym była dla mnie bardzo ciężka, otwierała jeszcze niezabliźnione rany. Po wojnie czułem się jakbym był w koszmarnym śnie.  Często myślałem, że to nie jest jawa, a moje prawdziwe życie zacznie się dopiero wtedy, gdy obudzę się z okrutnego koszmaru, zobaczę moich rodziców, siostrę, krewnych i kolegów.
Na początku próbowałem zbudować nowe życie, pod przybraną polską tożsamością. Przyjąłem polskie maniery, ale komunistyczny reżim w Polsce sprawił, że zostałem aresztowany. Oskarżono mnie o zdradę i faszyzm. Ostatecznie okazało się, że mój areszt korzystnie wpłynął na moje życie. Wróciłem do żydostwa i uciekłem z Polski. Ale nawet po przyjeździe do Izraela, moja depresja nie zniknęła.

Byłem nieszczęśliwy, nie miałem ochoty na budowanie rodziny i nowego pokolenia w tym okrutnym świecie. Nie chciałem, aby i moje dzieci były nieszczęśliwe.  Ale los chciał inaczej.   W 1949 roku, gdy odbywałem służbę wojskową, spotkałem moją wybrankę serca, Ester. Ester przeżyła Holocaust na Syberii, dokąd ja wygnano wraz z rodziną, co uratowało im życie. Ester pragnęła dużej rodziny. Pobraliśmy się i urodziło się nam dwóch synów.


  Rosjanie wkraczają     

       

Pewnego ranka zbudził nas ze snu niezrozumiały hałas. Ojciec i matka odsunęli żaluzje i próbowali przez szparę w zabitych deskami oknach zbadać przyczynę dziwnego szumu. Okazało się, że hałas pochodzi od rosyjskich czołgów, oznaczonych czerwoną gwiazdą, jadących w kierunku centrum miasta.  Było wcześnie rano, a ciężkie zasłony na oknach uniemożliwiały promieniom słonecznym dać znać o świcie. Zaczęliśmy się ubierać, zastanawiając się, czy powinniśmy wyjść, czy nie. Ojciec spojrzał ponownie przez szparę, i stwierdził, że jeden z naszych sąsiadów stoi na dworze i obserwuje zmotoryzowaną „piechotę” wojska radzieckiego „maszerującego” na ciężarówkach, wolno, jakby na paradzie mijających nasze domy.  Żołnierze siedzący na ciężarówkach machali rękami w przyjazny sposób.  Ojciec postanowił wyjść przez tylne drzwi, a nam kazał czekać. Wziął do ręki wiadro i wyszedł na podwórze, stamtąd, ukradkiem wzdłuż ogrodzenia zbliżył się do znajdującej się, blisko ulicy studni. Spuścił wiadro do studni, wcale nie mając zamiaru zaczerpnąć wody.  Był to tylko pretekst, żeby ukradkiem spojrzeć na marsz Czerwonej Armii. Nagle ojciec usłyszał głos jednego z pracowników: „Co się stało, panie Adler, że pan sam idzie czerpać wodę?”.

Wzdłuż płotów stali pracownicy, którzy pilnowali nasz dom w nocy i wszyscy sąsiedzi, i bez obawy przyglądali się żołnierzom wkraczającym do miasta.  Ojciec wrócił do domu i powiedział, że możemy wyjść.  Moi rodzice, którzy przeżyli I wojnę światową, nigdy nie widzieli czegoś takiego. 

Wszyscy wyszliśmy oglądać armię podążającą jak na defiladzie, na zachód.  Pojawiła się kawaleria. Ta kawaleria sprawiała dobre wrażenie. Konie były czyste, wyczesane i błyszczały się, wyglądały na dobrze utrzymywane i karmione. 

Co to za wojsko? Piechota „maszeruje” na ciężarówkach, armaty ciągną ciężarówki a nie chude, zmęczone konie.  Ciężkie armaty z długimi i grubymi lufami były ciągnięte przez traktory.  Pierwszy raz widzieliśmy taki sprzęt. Rosjanie nazywali je ” stalowe konie”. Ile w ogóle czołgów oni mają? Setki minęły nasze domy. Chyba wkroczyli do Polski wieloma drogami?

Staliśmy jak wryci. Porównywaliśmy tą siłę wojskową z naszym polskim wojskiem, które jeszcze dwa dni temu maszerowało pokonane w odwrotnym kierunku, w kierunku granicy rumuńskiej.

Żydzi Bolechowa zaczęli się uspokajać.  Umocnienia zostały usunięte z drzwi i okien. Aby zachować porządek w mieście nowa władza utworzyła milicjie. Rosjanie byli bardzo wyczuleni na tematy religijne i nie tolerowali antysemickich wyrażeń, nawet słowa “Żyd”. Uważali, że słowo “Żyd” jest obraźliwe. Zamiast słowa Żyd używali „Jewrej”. Każdy obywatel stał się przyjacielem- „towariszczem” i tak był nazywany. Nazwy ulic zostały zmienione na nazwy bohaterów rewolucji październikowej lub znanych pisarzy rosyjskich. Atmosfera zaczęła się poprawiać.

Pojawiły się nawet nowe dowcipy:”Rosyjski oficer podchodzi do Żyda na jednej z ulic Lwowa i pyta: „Wybacz towariszcz, jak mogę znaleźć ulicę Lenina?”  Żyd zastanawia się przez chwilę i odpowiada: „Niech towariszcz pójdzie prosto, byłą ulicą Marszałkowską, następnie towariszcz skręci w prawo na byłą ulicę Sektuską. Na pierwszym skrzyżowaniu towariszcz powinien skręcić w lewo na byłą ulicę Piłsudskiego i po 100 metrach będzie towariszcz na ulicy Lenina”. „Dziękuję ci towariszcz Jewrej, były Żydzie- parchu” odpowiedział oficer”.

Antysemicki polski rząd uciekł do Anglii. Anonimowy poeta z zemsty opublikował następujący wiersz: ‬

 Gdy Hitler budował samoloty               –     Beck malował płoty‬

Gdy Hitler budował tanki                      –     Kasprzycki rozwoził kochanki‬

Gdy Hitler myślał o boju generalnym    –    Prystorowa myślała o uboju rytualnym‬

Gdy wieść o wojnie rozeszła się lotem –    Mościcki uciekł pierwszym samolotem‬

Gdy Hitler do boju stał                           –    Śmigły Rydz do Rumuni zwiał‬

I tak silni zwarci i gowi                          –    Oddali Polskę Hitlerowi‬

PS‬

Silni do Żydów zwarci do podatków i gotowi do ucieczki. ‬

 

Albo:”nie damy im nawet guzika?   Guzika nie, ale cały mundur”. ‬

Panowała opinia, że zamiast wzmocnić obronę Polski, budować fortyfikacje, sprzęt wojenny, zwalczać szpiegostwo i korupcje, polscy ministrowie przysłuchiwali się niemieckiej propagandzie, urządzali antyżydowski cyrk na wyższych uczelniach, zastosowano ograniczenia nazywane: „Numerus Clausus lub Numerus Nullu”.  Stanowiska w wyższym szkolnictwie, urzędach państwowych, policji i wojsku były przeznaczone wyłącznie dla Polaków katolików. To były ich „zdobyte pozycje”. Oni wygrali tą bitwę. Do tego zmobilizowali swe wysiłki i energię. Na tym skupiali swoją uwagę. I to był koniec Polski.

 

 

Poprzednie czesci  TUTAJ

Zredagowala Anna Karolina Klys

 

Cdn.

Ksizka zostala wydana w USA po angielsku.

O drugim wydaniu TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: