Od wielu już lat nie korzystam z komunikacji miejskiej. Jakoś los tak zdarzył, że dawno już zapomniałem jak wygląda miasto zza okien tramwaju. Ale nie tylko widoki na zewnątrz tramwaju uległy zmianom. Właśnie wczoraj byłem zmuszony przez życiową sytuację, do niespodziewanego przejazdu trasą dawnej czwórki. Co prawda trasa pozostała taka sama, dalej jeździ na niej tramwaj numer cztery, ale zmiany zaistniałe od tamtych lat, są widziane gołym okiem. Wagony z tamtych czasów widocznie stoją już w zatłoczonych muzeach komunikacji miejskiej, bo oto dzisiaj podjeżdża całkiem inny technicznie pojazd. To już nie ten sam wagon, zmiany widzę tuż po wejściu do środka.
Gdzież kiedyś było do pomyślenia, żeby tramwaj odjechał dopóki nie wsiądą wszyscy chętni. Obecnie muszą być szczelnie zamknięte drzwi i w dodatku wszystkie i te z przodu i te z tyłu. Już mało kto pamięta co to były tak zwane winogrona. O likwidacji umundurowanych konduktorów słyszałem już dawno, ale dzisiaj nikt nawet nie odczuwa ich braku, Wręcz przeciwnie, dzisiaj każdy jest samorządny i samodzielny i nie potrzebuje być kontrolowany przez nikogo.
Zaufanie to podstawa. Jeśli jedziesz, to najpewniej masz ze sobą ważny bilet, inaczej ryzykujesz spory mandat i jeszcze większą dawkę wstydu. Najbardziej jednak zmieniła się klientela, pasażerowie traktują samą jazdę bez żadnych szczególnych emocji. Wsiadanie, kiedyś podobne do walk gladiatorów, obecnie może stanowić przykładowy punkt w szkoleniu na zachowanie się przy wsiadaniu do tramwaju. Wygląda, że większość taki kurs przeszła, bo śladów dawnych emocji przy wsiadaniu już nie widziałem.
Wszystkie opowiadania Zenona Rogali
TUTAJ
Kategorie: Ciekawe artykuly

