
Książke można zamowić w wydawnictwie.
Adres do wydawnictwa adrem@adrem.jgora.pl albo adrem@onet.pl
O ksiazce;
Autorka dziennikarka Wrcławska Tamara Wlodarczyk,
„Wrocławki jidyszkajt. Rozmowy z polskimi Żydami” Tamary Włodarczyk to pierwsza na rynku publikacja zawierająca zbiorowy portret Żydów mieszkających po drugiej wojnie światowej we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku.
To niezwykła panorama losów żydowskich w XX wieku – prezentująca historie dwóch generacji polskich Żydów – ocalałych z Holokaustu oraz przedstawicieli drugiego pokolenia, będących współtwórcami reaktywacji życia żydowskiego po 1989 roku.
Wspólnym mianownikiem tych opowieści jest Wrocław – w którym mieszkali, uczyli się, studiowali, pracowali czy z którego emigrowali do Izraela, Stanów Zjednoczonych i Szwecji.
Publikacja jest także barwnym portretem miasta i regionu dolnośląskiego, który po 1945 roku odegrał bardzo ważną rolę w historii polskich Żydów.
Fragment książki „Wrocławki jidyszkajt. Rozmowy z polskimi Żydami” Rozmowa z Leo Leszekiem Kantorem

Leo Leszek Kantor (urodzo ny w 1940 roku) – publicysta, pedagog, reżyser filmów dokumentalnych. Absolwent i nauczyciel akademicki związany z Wyższą Szkołą Pedagogiczną w Opolu, skąd został zwolniony po wydarzeniach Marca ’68. W 1969 roku wyemigrował do Szwecji i zamieszkał w Sztokholmie. Od 1970 roku był związany z Uniwersytetem Sztokholmskim, w którym pracował do 2005 roku. W 1989 roku współorganizował pierwszy zjazd polskich Żydów – emigrantów w Aszkelonie (Izrael). W Szwecji pełnił funkcję przewodniczącego Szwedzkiej Federacji Emigrantów oraz był członkiem Szwedzkiej Rządowej Rady ds. Równości Etnicznej. W 2018 roku koordynował warszawskie obchody 50. rocznicy Marca ’68.
– Kiedy myślę o Twoim pochodzeniu, od razu nasuwa mi się skojarze nie, że doskonale pasujesz do określenia „obywatel świata”. Urodziłeś się w rodzinie rosyjskich Żydów, potem zostałeś polskim obywatelem, a po Marcu ‘68 z konieczności zamieszkałeś w Szwecji. Czy możesz nam przybliżyć dzieje swojej rodziny?
– Jestem dzieckiem wojny – urodziłem się w Charkowie w 1940 roku jako Leonid Kantor, w rodzinie Żydów rosyjskich. Nie ukraińskich, tylko rosyjskich – co moja mama zawsze bar dzo mocno podkreślała. Mama, Mery Bord, była przepiękną, elegancką kobietą, która zawsze bardzo podobała się mężczy znom. Oprócz tego była wyjątkowo wyemancypowana, a przed wojną studiowała nauki ekonomiczne. Ojciec mojej mamy był krawcem, a babcia Rachela nie pracowała, była gospodynią
Leo Kantor podtrzymywany przez ojca, Charków, 1940 r.
domową. W tej rodzinie rozmawia no mieszaniną rosyjskiego i żydow skiego, bo mama znała jidysz. Mama miała troje rodzeństwa – młodsze go brata Josję, czyli Józefa, którego bardzo kochała, starszą siostrę Fri dę i brata Miszę. Wszyscy pracowa li, a rodzina była najbardziej dum na z wujka Josji, który był oficerem w Armii Czerwonej. Mój biologiczny ojciec nazywał się Natan Sirota. Jego nazwisko, jeżeli chcielibyśmy je prze tłumaczyć na język polski, oznacza łoby „sierotę”. Dopiero kiedy miałem 16 lat dowiedziałem się od mamy, że miałem innego ojca niż Grzegorz Kantor, który mnie wychował. Mam tylko jedno zdjęcie Natana Siroty,
zrobione na Krymie, gdzie byli razem z mamą. Widać na nim bardzo przystojnego mężczyznę w białym, tenisowym stroju.
– Czy mama opowiadała Ci o rodzinnym Charkowie?
Calosc w linku TUTAJ
Kategorie: Uncategorized

