Uncategorized

„Wrocławki jidyszkajt. Rozmowy z polskimi Żydami”

Książke można zamowić w wydawnictwie.

Adres do wydawnictwa adrem@adrem.jgora.pl  albo adrem@onet.pl

O ksiazce;

Autorka dziennikarka Wrcławska Tamara Wlodarczyk,


Leo Leszek Kantor (urodzo  ny w 1940 roku) publicysta, pedagog, reżyser filmów   dokumentalnych.  Absolwent  i nauczyciel akademicki związany z Wyższą Szkołą Pedagogiczną w Opolu, skąd został  zwolniony po wydarzeniach  Marca ’68. W 1969 roku wyemigrował do Szwecji i zamieszkał w Sztokholmie. Od 1970 roku był  związany z Uniwersytetem Sztokholmskim, w którym pracował do  2005 roku. W 1989 roku współorganizował pierwszy zjazd polskich  Żydów emigrantów w Aszkelonie (Izrael). W Szwecji pełnił funkcję  przewodniczącego Szwedzkiej Federacji Emigrantów oraz był członkiem Szwedzkiej Rządowej Rady ds. Równości Etnicznej. W 2018  roku koordynował warszawskie obchody 50. rocznicy Marca ’68.  

– Kiedy myślę o Twoim pochodzeniu, od razu nasuwa mi się skojarze nie, że doskonale pasujesz do określenia „obywatel świata”. Urodziłeś  się w rodzinie rosyjskich Żydów, potem zostałeś polskim obywatelem,  a po Marcu ‘68 z konieczności zamieszkałeś w Szwecji. Czy możesz  nam przybliżyć dzieje swojej rodziny?  

– Jestem dzieckiem wojny – urodziłem się w Charkowie w 1940  roku jako Leonid Kantor, w rodzinie Żydów rosyjskich. Nie  ukraińskich, tylko rosyjskich – co moja mama zawsze bar dzo mocno podkreślała. Mama, Mery Bord, była przepiękną,  elegancką kobietą, która zawsze bardzo podobała się mężczy znom. Oprócz tego była wyjątkowo wyemancypowana, a przed  wojną studiowała nauki ekonomiczne. Ojciec mojej mamy był  krawcem, a babcia Rachela nie pracowała, była gospodynią 

Leo Kantor podtrzymywany przez  ojca, Charków, 1940 r. 

domową. W tej rodzinie rozmawia no mieszaniną rosyjskiego i żydow skiego, bo mama znała jidysz. Mama  miała troje rodzeństwa – młodsze go brata Josję, czyli Józefa, którego  bardzo kochała, starszą siostrę Fri dę i brata Miszę. Wszyscy pracowa li, a rodzina była najbardziej dum na z wujka Josji, który był oficerem  w Armii Czerwonej. Mój biologiczny  ojciec nazywał się Natan Sirota. Jego  nazwisko, jeżeli chcielibyśmy je prze tłumaczyć na język polski, oznacza łoby „sierotę”. Dopiero kiedy miałem  16 lat dowiedziałem się od mamy,  że miałem innego ojca niż Grzegorz  Kantor, który mnie wychował. Mam  tylko jedno zdjęcie Natana Siroty,  

zrobione na Krymie, gdzie byli razem z mamą. Widać na nim  bardzo przystojnego mężczyznę w białym, tenisowym stroju.  

– Czy mama opowiadała Ci o rodzinnym Charkowie?  

Calosc w linku TUTAJ

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.