Uncategorized

Żydowskie trendy, które miały największe znaczenie w 2024 roku

Przyslal Adam Mer

Joshua Hoffman

Od zmian kulturowych po przemyślenia polityczne, ten rok udowodnił, że żydowskie doświadczenie wciąż ewoluuje w zaskakujący i prowokujący do myślenia sposób.

Zbliżając się do końca kolejnego burzliwego roku, nadszedł czas, aby podsumować trendy, które ukształtowały życie żydowskie w 2024 roku.

Od zmian kulturowych po przemyślenia polityczne, ten rok udowodnił, że żydowskie doświadczenie wciąż ewoluuje w zaskakujący i prowokujący do myślenia sposób.

Oto cztery z najbardziej wpływowych żydowskich trendów, które zdefiniowały rok 2024.

1) Izrael odwrócił bieg wydarzeń i zmienił sytuację na Bliskim Wschodzie.

Jeśli 7 października był jednym z najniższych punktów w historii państwa żydowskiego, to rok 2024 był niezwykłym sukcesem – Izrael prezentował jeden po drugim niezwykłą sprawność wojskową i wywiadowczą.

Mówiąc dokładniej, Izrael wyeliminował dwóch czołowych przywódców Hamasu, Ismaila Haniyeha podczas jego wizyty w Iranie i Yahya Sinwara w Strefie Gazy. Ogólnie rzecz biorąc, Hamas jest skorupą tego, czym był kiedyś w Strefie Gazy. Jak poinformował izraelski nadawca publiczny Kan, wojskowe skrzydło Hamasu zostało pokonane, a grupa funkcjonuje obecnie jedynie jako organizacja partyzancka – do tego stopnia, że palestyńskie dzieci są obecnie wykorzystywane jako tak zwani „wyszkoleni bojownicy” przez Hamas i Palestyński Islamski Dżihad.

W międzyczasie w Libanie Izraelczycy przeprowadzili prawdziwy kurs mistrzowski, zaczynając od genialnego ataku na pager i walkie-talkie we wrześniu, który znacząco zranił co najmniej 3000 agentów Hezbollahu – przypominając, że Izrael toczy wojny nie tylko bronią, ale i sprytem.

Następnie Izrael dokonał zamachu na Hassana Nasrallaha, przywódcę Hezbollahu od czterech dekad, w Bejrucie – co automatycznie zasygnalizowało „zmianę zasad zaangażowania” w walce Izraela z osią zła Islamskiej Republiki Iranu.

Zmniejszając zagrożenie ze strony Hezbollahu dla Izraela, państwo żydowskie zyskało większą przewagę, jeśli i kiedy będzie chciało podjąć działania militarne przeciwko Iranowi. Dwóch głównych sojuszników irańskiego reżimu – Hezbollah i Hamas – jest teraz nie do poznania.

W ubiegły piątek The Wall Street Journal doniósł, że prezydent elekt USA Donald Trump rozważa opcje mające na celu uniemożliwienie Iranowi budowy broni jądrowej, w tym prewencyjne naloty. Doniesienie to pojawiło się w momencie, gdy Izrael podobno opracowuje plany potencjalnego ataku na irańskie obiekty nuklearne, w obliczu rosnących obaw, że Islamska Republika, gotowa do zbudowania bomby, może się spieszyć, aby w końcu to zrobić.

Po upadku dwa weekendy temu reżimu Baszara al-Assada w Syrii, bliskiego sojusznika Iranu, izraelscy wojskowi powiedzieli w ubiegły czwartek, że uważają, iż istnieje teraz możliwość uderzenia na irańskie obiekty nuklearne i kontynuują przygotowania do potencjalnego ataku.

Również pod koniec zeszłego tygodnia izraelskie siły powietrzne oświadczyły, że po ponad dekadzie unikania obrony powietrznej nad niebem Syrii podczas kampanii przeciwko irańskim dostawom broni dla Hezbollahu, osiągnęły całkowitą przewagę powietrzną na tym obszarze. Izraelska kampania bombardowań w Syrii w zeszłym tygodniu, mająca na celu wyeliminowanie zaawansowanej broni, która mogłaby wpaść w ręce wrogich elementów po upadku reżimu Assada, również zniszczyła zdecydowaną większość obrony powietrznej w kraju.

Według wojska, izraelskie siły powietrzne zniszczyły 86 procent systemów obrony powietrznej byłego reżimu Assada w Syrii, w sumie 107 oddzielnych elementów obrony powietrznej i kolejne 47 radarów. W sumie izraelskie siły powietrzne użyły w tych atakach 1800 rodzajów amunicji, niszcząc prawie wszystkie obiekty o „strategicznym potencjale wojskowym”, o których Izrael wiedział.

W Syrii pozostała już tylko garstka systemów obrony powietrznej i nie są one uważane za poważne zagrożenie dla izraelskich sił powietrznych, które twierdzą, że mogą swobodnie operować na niebie tego kraju. Jeśli w przeszłości izraelskie siły powietrzne nie latały bezpośrednio nad Damaszkiem podczas ataków na cele w stolicy powiązane z Iranem, to teraz mogą.

2) Antysemityzm: Stare zagrożenie z nową twarzą

Antysemityzm, niestety, pozostał tematem definiującym rok 2024, ale krajobraz zmienił się w sposób, który przykuł nową uwagę.

Izraelscy fani piłki nożnej w Amsterdamie zostali celowo zaatakowani i pobici w listopadzie przez tłum antysemickich zamieszek, co zostało opisane jako pogrom XXI wieku.

Dwa tygodnie temu w australijskim mieście Melbourne podpalono synagogę w przedświątecznym ataku podpalaczy noszących maski.

Dziś w Kanadzie jest jak w nazistowskich Niemczech w latach trzydziestych XX wieku – jak napisał jeden z naszych gości, kanadyjski profesor Paul Finlayson.

Platformy internetowe stały się jeszcze silniejszymi wylęgarniami nienawiści, napędzanymi przez algorytmiczne wzmocnienie i wzrost propagandy generowanej przez sztuczną inteligencję. Tymczasem niepokojący wzrost liczby fizycznych ataków w Europie, Ameryce Północnej i Australii zmusił społeczności żydowskie do podwojenia środków bezpieczeństwa.

Antysemityzm, najstarsza nienawiść ludzkości, mutował przez wieki, konsekwentnie dostosowując się do lęków i uprzedzeń każdej epoki. Ale jedną z jego najbardziej ironicznych transformacji jest to, jak antysemityzm, uprzedzenie początkowo zakorzenione w różnicach religijnych, a później w nienawiści rasowej, obecnie często stoi w bezpośredniej opozycji do postępu, o który kiedyś oskarżał Żydów.

Dla społeczeństw, które opowiadają się za postępem – takim jak samostanowienie, prawa człowieka, równe szanse i innowacje – antysemityzm stał się nie tylko moralną porażką, ale także intelektualnym anachronizmem. Uporczywe trwanie tego uprzedzenia w obliczu nowoczesności jest nie tylko szkodliwe społecznie, ale także zasadniczo przeciwne postępowi.

Dzisiejszy antysemityzm ukrywa się jednak pod nową postacią: „antysyjonizmu”. Podczas gdy niektórzy Żydzi z diaspory wciąż trzymają się efektu aureoli po Holokauście, który chroni ich przed bezpośrednim antysemityzmem, nienawidzący Żydów podjęli się delegitymizacji samego istnienia Izraela, stosując tak zwane „standardy moralne” wobec państwa żydowskiego, które nie są racjonalnie stosowane wobec żadnego innego narodu.

W tym przypadku antysemityzm przyjął pozory „postępowości”, działając w oparciu o zasadniczo nieliberalne i wsteczne zasady. Dysonans intelektualny jest rażący: Jak można twierdzić, że popiera się prawo do samostanowienia wszystkich narodów, a jednocześnie odmawiać go wyłącznie Żydom?

Jednak pośród ciemności prześwitywała odporność. Globalne inicjatywy zmobilizowały miliony ludzi do solidarności, podczas gdy głośne poparcie sojuszników spoza świata żydowskiego przyniosło bardzo potrzebną widoczność w walce z antysemityzmem. Pod wieloma względami trend ten przypomniał nam, że walka z nienawiścią jest daleka od zakończenia – ale nie jest to też kolektywny żydowski duch.

3) Relacje między Izraelem a diasporą stają się silniejsze.

W następstwie 7 października, gdy w Izraelu zawyły syreny, a w zachodnich stolicach rozszalały się protesty, zaczęła się dziać ciekawa rzecz: postrzępione więzi między Izraelem a żydowską diasporą zaczęły się naprawiać.

Przez wiele lat wcześniej relacje te były napięte z powodu różnic politycznych i kulturowych. Żydzi z diaspory, często przesiąknięci liberalnymi wartościami, znaleźli się w konflikcie z niektórymi politykami i przywódcami Izraela, podczas gdy Izraelczycy, przyzwyczajeni do egzystencjalnej presji życia w regionie, byli sfrustrowani tym, co postrzegali jako krytykę z daleka.

Kiedy jednak doszło do tragedii, debaty zeszły na dalszy plan na rzecz solidarności. Nagle nieporozumienia dotyczące reform sądownictwa lub polityki osiedleńczej stały się drugorzędne wobec prostego, rozdzierającego wnętrzności faktu wspólnej bezbronności. Niezależnie od tego, czy mieszkali w Tel Awiwie, czy w Toronto, Żydzi poczuli ten sam dreszcz rozpoznania: To nasi ludzie są mordowani, nasze dzieci są zakładnikami, a nasza historia jest ponownie przywoływana w celu usprawiedliwienia nienawiści.

Reakcja była natychmiastowa i głęboka. Żydzi z diaspory zmobilizowali się z szybkością i determinacją, która wzbudziłaby zazdrość nawet u najbardziej skutecznego izraelskiego biurokraty. Społeczności organizowały wiece, zbierały fundusze i wypełniały samoloty zaopatrzeniowe.

Rabini, którzy kiedyś w swoich kazaniach omijali Izrael, teraz z nieskrywaną pasją mówili o znaczeniu żydowskiej ojczyzny. Młodzi Żydzi, często krytykowani za oderwanie się od Izraela, zaczęli udzielać się w mediach społecznościowych, aby wspierać, wyjaśniać i bronić. Pojawił się wspólny refren: „Możemy kłócić się z Izraelem, ale nikt nie ma prawa zagrażać jego istnieniu”.

Społeczności diaspory zjednoczyły się w bezprecedensowy sposób, od organizowania kampanii pomocy doraźnej po organizowanie wydarzeń solidarnościowych, które przyciągnęły rekordową frekwencję.

W Izraelu nastroje te zostały odwzajemnione. Izraelczycy, od dawna sceptycznie nastawieni do tego, czy Żydzi z diaspory naprawdę rozumieją ich zmagania, byli poruszeni wylewem wsparcia. Jednocześnie izraelscy przywódcy podjęli wspólne wysiłki, aby zaangażować się w sprawy diaspory, uznając znaczenie wzajemnego szacunku i współpracy. To ponowne ożywienie więzi między Izraelem a jego globalną społecznością podkreśliło wspólne przeznaczenie, które łączy Żydów na całym świecie.

Widok Żydów od Nowego Jorku po Melbourne machających izraelskimi flagami i skandujących „Am Yisrael Chai” był silnym przypomnieniem globalnych więzi łączących naród żydowski. Nawet pośród smutku i chaosu Izraelczycy na nowo docenili niezachwiane zaangażowanie diaspory w ich przetrwanie.

To wzmocnienie więzi między Izraelem a diasporą nie jest pozbawione wyzwań. Stare debaty nie zniknęły i z czasem powrócą. Ale na razie istnieje zbiorowe uznanie, że żydowska historia jest większa niż jakikolwiek rząd lub polityka. Chodzi o przetrwanie narodu, który pomimo wszystkich wewnętrznych nieporozumień, jest głęboko zjednoczony w obliczu zewnętrznych zagrożeń.

Jeśli już, to ta odnowiona więź jest świadectwem odporności narodu żydowskiego. Żydzi z diaspory mogą mieszkać z dala od Izraela, ale ich serca są z nim związane wspólnym ciężarem historii i przeznaczenia. I choć Izraelczycy mogą czasami przewracać oczami na idealizm Żydów z diaspory, wiedzą w głębi duszy, że naród żydowski rozwija się tylko wtedy, gdy stoi razem. Z pewnością jest to niedoskonały związek, ale z drugiej strony, jaka rodzina nie jest?

4) Żydzi są coraz bardziej zaniepokojeni swoją przyszłością na Zachodzie.

Naród żydowski, mistrzowie odporności i ocaleni z tysiącleci prześladowań, po raz kolejny oceniają swoją pozycję na świecie. Przerażające ataki z 7 października w Izraelu, w połączeniu z globalnym wzrostem antysemityzmu pod przykrywką „antysyjonizmu”, wstrząsnęły społecznościami żydowskimi do głębi.

Pytanie rozbrzmiewające w synagogach, przy stołach i w grupach na Facebooku jest zarówno proste, jak i głębokie: Czy wciąż mamy miejsce na Zachodzie?

To pytanie nie jest nowe. Przez wieki żydowska egzystencja w diasporze była naznaczona paradoksalną mieszanką integracji i wyobcowania. Jednak w świecie po Holokauście pojawił się kruchy optymizm. Liberalne demokracje obiecywały prawa, ochronę i ideał pluralizmu. Żydzi, zawsze pragmatyczni, skłaniali się ku tym obietnicom, wnosząc nieproporcjonalny wkład w naukę, sztukę i handel, jednocześnie przekształcając własną tożsamość tak, aby pasowała do konturów nowoczesności.

Jednak wydarzenia po 7 października ujawniły luki w tej optymistycznej narracji. Brutalność masakry dokonanej pod przywództwem Hamasu nie spotkała się z powszechnym potępieniem, lecz z falami dwuznaczności, a w niektórych przypadkach z jawnym poparciem ukrytym w języku „dekolonizacji”, „ucisku” i „oporu”.

Kampusy uniwersyteckie, od dawna reklamowane jako bastiony krytycznej myśli, stały się ideologicznymi polami bitew, na których żydowscy studenci czują się teraz głęboko niebezpiecznie. Media społecznościowe, rzekomo platforma do nawiązywania kontaktów, przekształciły się w arenę witriolu, gdzie hashtagi opowiadające się za ludobójstwem znajdują się niewygodnie blisko tych wzywających do sprawiedliwości.

To, co niepokoi wielu Żydów, to nie tylko odrodzenie się antysemityzmu, ale jego nowoczesna postać: zmiana wizerunku na „antysyjonizm”, w którym krytyka polityki Izraela często przeradza się w jawne zaprzeczanie żydowskiemu samostanowieniu. Jedną rzeczą jest debatowanie nad niuansami izraelskiej polityki – w rzeczywistości sami Żydzi są w tym znakomici. Zupełnie czym innym jest całkowite zaprzeczanie zasadności żydowskiej ojczyzny przy jednoczesnym głuchym milczeniu na temat praw innych narodów.

W obliczu tej burzy można by oczekiwać, że Żydzi wycofają się do wewnątrz, ponownie rozważą swój optymizm co do Zachodu i skupią się wyłącznie na samozachowaniu. I do pewnego stopnia tak jest. Synagogi wzmocniły ochronę, a organizacje żydowskie zwiększają wysiłki w zakresie wspierania. Ale sprowadzenie żydowskiej reakcji do strachu i defensywy byłoby niezrozumieniem duszy narodu zdefiniowanego zarówno przez nadzieję, jak i przez historię.

W końcu nadzieja jest podtekstem żydowskiego przetrwania. Pomimo wyzwań, Żydzi podwajają swoje podstawowe wartości: edukację, sprawiedliwość i społeczność. Zachód nie jest jeszcze stracony, a Żydzi wiedzą lepiej niż ktokolwiek inny, że zmiana jest możliwa, często wbrew ogromnym przeciwnościom.

Młodzi Żydzi odnajdują swój głos, odzyskują dumę ze swojej tożsamości i uczą się radzić sobie ze złożonością bycia zarówno krytykami, jak i obrońcami Izraela. Sojusznicy również wychodzą naprzód, uznając, że antysemityzm to nie tylko problem żydowski, ale także społeczny.

Czy Żydzi obawiają się o swoją przyszłość na Zachodzie? Jak najbardziej.

Ale troska to nie rozpacz. To wezwanie do działania. A jeśli historia czegoś nas nauczyła, to tego, że Żydzi rozwijają się pod presją. Z przeciwności losu budujemy. Powstajemy z popiołów.

I być może w tym momencie stworzymy dla siebie bezpieczniejszą przyszłość.

Żydowskie trendy, które miały największe znaczenie w 2024 roku

Kategorie: Uncategorized

2 odpowiedzi »

  1. Harris w rzeczy samej raczej malo utalentowany polityk. 2/3 Żydów w USA nie pyta co jest dobre dla Izraela.

  2. Gdzie ci postulowani ”młodzi Żydzi” z flagą izraelską? 30%? 60-70% Żydów amerykańskich głosowało na Kamalę Harris, zadeklarowaną anty syjonistkę i praktycznie idiotkę. Prawda że zorganizowali wielka demonstracja solidarności z Izraelem pod koniec 2023, ale organizacja podobnej demonstracji w 2024 zakończyła się żenującym fiaskiem.
    Mimo to jest powód do optymizmu. A to dzięki pozytywnej demografii żydowskiej ortodoksów i potomków Izraelczyków w USA którzy rozmnażają się szybciej niż ”stara” gmina żydowska, zmęczona życiem i przepojona obcymi ideologiami.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.