
Wiązek biznesu z zorganizowaną przestępczością nie jest czymś unikatowym lub efemerycznym, istnieje jak świat światem, we wszystkich zaludnionych zakątkach, na wszelkich szczeblach drabiny społecznej. Ze względu na wagę konsekwencji szczególnie groźny i odrażający jest ten występujący na jej szczytach. Mamy otóż przykład bezprecedensowy: stojący na czele mocarstwa szemrany człowiek interesu, egocentryk co się zowie, na wybałuszonych światowych oczach, zaczął układać się z zachłannym, bezwzględnym eksterminatorem szantażującym bronią masowej zagłady. Dotychczasowe nie-do-pomyślenia ciałem się stało.
*
Oto od kilku już dni wiemy chyba wszystko, choć przecież sprawa jest rozwojowa: Ukraina nigdy nie powinna była rozpoczynać tej wojny, a Zełenski jest dyktatorem bez mandatu, z czteroprocentowym poparciem społecznym. Mocne! Nie do podważenia! Solidnie zakotwione w faktach. Bez możliwości oszustw, pomyłek i błędnych interpretacji, bo przecież dowodów na okrągło dostarczają satelitarne penetracje i łączności, rozbudowane sieci telefonii komórkowej itd. I dane bez przerwy spływają na biurko najpotężniejszego światowego przywódcy.
Sobie a muzom! Bo ten i tak dokonuje selekcji tworząc świat według Trumpa. W końcu to od jakiegoś solidnego fundamentu powinna być budowana ta wersja autorska pertraktacji pokojowych zrodzona w wyniku urojeń propagatora lotnego hasła “Make America Great Again”.
W takiej oto mydlanej bańce żyje ten amerykański pomarańczowy balon, ten double balloon do kwadratu, wraz ze wszystkimi swoimi hufcami rasistów, ksenofobów i malwersantów. A przeciętny Amerykanin, opychający się bez umiaru popcornem popijanym odrdzewiaczem z coli, w tyle ma sytuację na krańcach świata, których nawet nie kojarzy na mapie. Sprawdza systematycznie stan konta i kalkuluje, co za to może. Raz na jakiś czas daje się porwać demagogicznej fali deklarując w rozwrzeszczanym tłumie poparcie dla skołtunionego “jakiegoś-dablju-kogoś”. Amerykanie nigdy nie musieli walczyć o własną wolność, w europejskim chociażby tego znaczeniu, więc żyją w komfortowym, pozbawionym wojennej traumy letargu. Kiedyś się tam obudzą, jak Brytyjczycy po Brexicie. Nie zazdroszczę im. mając w pamięci niedawne naszych chachmęciarzy wybryki i nadzieje.
*
Obrzydliwi gracze. Udają, że rozpoczęli partyjkę królewskiej gry, która wymaga ciszy, spokoju, koncentracji. Żadnych kibiców, podpowiadaczy, obserwatorów. Wierny do dziś zasadom, były szachowy arcymistrz, a obecnie aktywny kontestator polityki Putina, Garri Kasparow, nie dał się zwieść pozorom, bo tak po prawdzie, to nie wiadomo w co oni grają: na ukraińskiej pszenicznej szachownicy rozrzucona talia zgranych kart, obok, z bębenkiem nabitym nabojem, rewolwer. Chaotycznie rozrzucone ludzkie figury. W puli – terytoria, bogactwa naturalne, żywe istoty skażone pragnieniem normalnego życia. Czyli – jasne wyłącznie jest tylko to, o co ta gra. Garri Kasparow na platformie X: USA będą po prostu kolejnym tyranem, który postawi na siłę, kosztem prawa i chętnie podzieli świat z Chinami czy z Rosją. Agresja i autorytaryzm są nagradzane, demokracja przegrywa.
Ci współcześni łowcy niewolników, warci siebie nawzajem bezduszni szachraje, rozpoczęli grę o to kto wyrwie więcej.
Jako pierwszy, bez oglądania się na moralne aspekty, swą mocarstwową łapę wyciągnął, węsząc koniunkturę, amerykański hero, ledwo co usadzony wynikiem demokratycznych wyborów w fotelu prezydenckim. Kilkoma gestami zakwestionował całą dotychczasową pomoc idącą ku walczącym z najeźdźcą, zamknął szlaban i podjął pertraktacje z osobnikiem z przeciwnej strony frontu, politycznym bankrutem w oczach demokratycznego świata. Niezasługującym na szacunek agresorem wyniszczającym sąsiedni kraj i naród. Nobilitował tego tyrana i wojennego zbrodniarza wyciągnięciem z otchłani pogardy i potępienia do poziomu liczących się politycznych salonów. Pomimo różnic geopolitycznych i kulturowych połączyła ich idea sfinalizowania grabieży pod humanitarnym pretekstem zakończenia działań wojennych, co de facto jest śmierdzącą próbą skorzystania z nadarzającej się okazji i może być dobiciem uciemiężonego narodu. Ruski bandzior zagarnął już sporo w wyniku wcześniejszej aneksji i obecnego najazdu, amerykański hochsztapler dopiero zaczął się ślinić wyłuszczając lichwiarskie żądania. Na zdecydowane odrzucenie tychże zareagował wściekłością i bezczelnym szantażem. No bo Trumpowi przecież się nie odmawia! Nie uciął jednak tematu w formie bezwzględnej ignorancji lub natychmiastowych represji, co zwykł był czynić w sprawach lżejszego kalibru. Tu zbyt dużo jest do wzięcia.
Idiota! – impulsywnie zareagowałem w pewnym momencie – kto wie z jak głębokim upośledzeniem umysłowym, bezdyskusyjnie zaś pazerny, polityczny głupiec. I nadal inwektywy te uważając za jak najbardziej stosowne, zgadzam się z kwintesencją felietonu Krzysztofa Łozińskiego Król jest nagi i twierdzenie Czoka, gdzie o tym krótko i treściwie. Emocjonalnie. Ale…
– Amerykanie kochają idiotów, więc Trump wykonuje niezrozumiałe i nieakceptowalne ruchy celowo – na antenie Faktu, w programie “Świat według Polski”, tłumaczy zachowanie DT amerykański politolog i futurolog George Friedman. A w podcaście radia Zet “Machina władzy”, socjolog, reporter, dziennikarz, Mateusz Mazzini, powołując się na opinie z najbliższego kręgu rodzinnego Trumpa, zdradził jego definicję prawdy: Donald Trump uważa, że prawdą jest wszystko to, co mu ujdzie na sucho.
Garri Kasparow:
Ukraina może być zmuszona zgodzić się na to, czego chcą Trump i Putin, ale nie będzie to pokój. Rosja zostanie nagrodzona za masowe morderstwa i zajęcie terytorium siłą, będzie nadal torturować i zabijać na okupowanej Ukrainie oraz przygotowywać się do kolejnego ataku.
*
Trump zgodnie ze swoim nieobliczalnym charakterem ostro zagrał va banque i to na kilku frontach. Zarówno stawiając wszystko na Rosję, równolegle dając solidnego kuksańca Chinom, jak i marginalizując Europę i całkowicie zerując Ukrainę. A co będzie, jak ta pod niebiosa wychwalana Rosja, z jej wspaniałym przywódcą i nie inną przecież jej dyplomacją, zaproponuje nadętemu jankesowi, na tle ukraińskiej szachownicy, grę ostrzejszą, jakąś formę rosyjskiej ruletki? Pytanie tylko na pozór retoryczne.
Podobno Putin polecił swoim urzędnikom dokonać inwentaryzacji wszystkich ziem będących kiedyś pod imperialnym władaniem i z różnych powodów utraconych. A jest tego trochę w samej Europie: wszystkie kraje posiadające w efekcie pierestrojki różne formy niepodległości a będące niegdyś w granicach ZSRR, niektóre byłe europejskie demoludy, pewne przygraniczne obszary Finlandii. Alaska, oczywiście, również była brana pod uwagę, bo dla kremlowskich rewanżystów bez znaczenia jest, że przehandlowana została za pakiet zielonych. Ukraina przecież też solidnie wykupiła własną niepodległość rezygnacją z nuklearnego arsenału. I co z tego? Płaci teraz własną krwią za układanie się z niehonorującym międzynarodowych układów bandyckim krajem i wiarą w papierowe gwarancje bezpieczeństwa atomowych potęg. Wielka Brytania ma chociaż moralnego kaca, a USA…
Podobno dane amerykańskiego wywiadu wskazują na coś przeciwnego niż głosi 47. prezydent: Rosja wcale nie jest zainteresowana pokojem jako takim. Ma on być całkowicie na jej warunkach, by Ukrainę przekształcić mogła w marionetkowe państwo całkowicie podległe hegemonowi. Brak zainteresowania w Białym Domu.
To, że współczesna Rosja ma terytorialne zapędy, to nic nowego, nie została uleczona z tej choroby. Próbowała na uurrraaa! w 1920 roku, musiała podkulić ogon. Odbiła sobie odrobinę niebawem w sojuszu z agresorem z zachodu. Dołożyła po zwycięskiej II wojnie. Poza tym Rosja słynie z wykonywania wolt i w korzystnym dla siebie momencie obracania się przeciwko dotychczasowym sojusznikom. Muszą o tym pamiętać amerykańscy polityczni decydenci próbujący rozerwać jej słabowitą jednak nić biznesowego połączenia z Chinami, nie ona tu trzyma rękę na pulsie. A Państwo Środka z jego mocarstwowymi ambicjami, ekspansywną polityką i stymulującym je rozwojem gospodarczym może przysporzyć sporo kłopotów administracji waszyngtońskiej, zwłaszcza gdy do akcji wkroczy Unia Europejska w poamerykańskiej traumie skłaniająca się ku Pekinowi.
Polityczny geniusz Trumpa pobił wszelkie dotychczasowe rekordy obiegu globu w mediach. Wiekopomne światowe informacje i komentarze łączyła jedynie forma sensacji, różniło położenie geograficzne i jakakolwiek zależność od którejkolwiek ze stron lub jej brak, zdecydowanie zaś dzieliła sympatia lub antypatia do pierwszoplanowych – nomen omen – aktorów. Na pewno atrakcyjne newsy wypełniły czas antenowy, zapełniły szpalty, rozgrzały dyskusje. Przysporzyły mediom kasy dzięki zwiększonemu zainteresowaniu. Spowodowały mózgowy misz-masz w głowach ludzi nieobeznanych z perturbacjami w polityce. I nie zawsze umożliwiły uzyskanie odpowiedzi na pytania: a co ja z tego… albo: a czym mi to… Polacy i tak mają lepiej od innych nacji, bowiem już dawno polityczne zawiłości w prosty sposób wyłuszczył im Mikołaj Rej:
Ksiądz pana wini, pan księdza,
A nam prostym zewsząd nędza […]. *
Ukraiński żołnierz, Dmytro Tyszecki, opublikował na platformie X wpis:
Ameryko, mam do ciebie pytanie. Wybrałaś Donalda Trumpa na swojego prezydenta. A dzisiaj twój prezydent zadzwonił do największego terrorysty na świecie. (…) Nie po to, by domagać się sprawiedliwości. Ale by rozmawiać. Negocjować. By traktować go jak prawowitego przywódcę. (…) Pochowałem braci z powodu Putina. Widziałem egzekucje cywilów, zmiażdżone dziecięce ciała pod gruzami, całe rodziny zmiecione z powierzchni ziemi. A mimo to wasz przywódca, Trump, po prostu dał temu potworowi miejsce przy stole. (…) Naród amerykański stanął po naszej stronie i zawsze będę mu za to wdzięczny. Ale teraz wasz prezydent stoi po stronie naszego wroga. Co o tym sądzisz, Ameryko?
WaszeR d. Londyński
Kategorie: Uncategorized


Do cudu potrzeba cudotwórcy, oto co powiedzial dawny chef FSB 11/11 parę dni po wyborzch:
« Patrushev said: ”To achieve success in the elections, Donald Trump relied on certain forces to which he has corresponding obligations. And as a responsible person, he will be obliged to fulfill them.«
@Leon Schatz
”nawet Wall Street nie wierzy w D.T.”
Nikt w gościa nie wierzy. Nie rozumiem, jakim cudem facet wybory wygrał. Chyba potrzebny jest jakiś amerykański Euromajdan. No bo inaczej to ten wstrętny Trump będzie nadal rządził.
Dow Jones index od stycznia : – 7.4 % , nawet Wall Street nie wierzy w D.T.
Tomciu, mam dla Ciebie dobra nowinę, 2WS skończyla się, Niemcy i SS Galitzien przegraly, mozesz wyjsć z szafy.
Uzywanie geopolitycznych schematów sprzed przeszlo 80 lat nie pozwala ci zrozumieć terazniejszosci. 3-4 generacje pózniej Nemcy sa przyjacielem, sojusznikiem i klijentem izraelskiego przemyslu zbrojeniowego. Extremalna prawica z nazistoskimi akcentami jest na Ukraine marginalna (1-2%), mniej nie w niejednym państwie europejskim czy US.
III wojny swiatowej nie będzie, rozluznij się, to rosyjska propagandowa bzdura.
Bo niby z kim ma być? Rosja od 6 miesięcy nie jest w stanie wygnać paruset ukraińców z Kurskoj oblasti. Broń atomowa jest nie do uzycia, rosjanie tez nie chca 5000 C na Placu Czerwonym.
Usmiechnij się, nie musisz mi deiękować.
Leonie, ciekawe co myslisz o oczywistych klamstwach prezydenta USA.
@Wlodek S.
”Towarzyszu Paluch, kak wam w Birobidzanie?
Spasiba za cytowanie Konsomolskoj Prawdy.”
Osobiste wycieczki odnotowane, spuszczone z wodą. Trumpa na urząd prezydenta wybrała nie ”Prawda”, tylko naród amerykański w demokratycznych wyborach. Nie zanosi się na jakiś amerykański Euromajdan, żeby przegonić prezydenta za pomocą broni maszynowej. Czy zaś Ameryka ma obowiązek iść na trzecią światową celem wspomagania banderasow – to już kwestia co najmniej dyskusyjna.
Towarzyszu Paluch kak wam nrawitsa w Biribidzanie? Spasiba za cytowanie Konsomolskoj Prawdy.
Molodiec!
Towarzyszu Paluch, kak wam w Birobidzanie?
Spasiba za cytowanie Konsomolskoj Prawdy.
Priviet molodiec!
@Wlodek S.
Ja też myślę, że Ameryka ma oczywisty obowiązek, żeby iść na trzecią światowa w obronie niezbywalnego prawa Ukrow do oddawania boskiej czci Banderze, walecznym bojownikom z UPA i jeszcze bardziej walecznym bojownikom SS Galizien. A ten wstrętny Trump nie rozumie, że powinien poświęcić Nowy Jork i jakąś setkę podobnych miast, żeby Ukry mogły sobie dłużej powojować. Trzeba im okazać należytą wdzięczność za ukraińskich wachmanow w Treblince. I uszanować pamięć Iwana Demianiuka.
Jescze jeden komentarz. Dręczyło mnie dlaczego tak dużo jest negatywnych wypowidziach o Trumpie, na świecie, w Polsce i wszędzie. Natrafiłem na artykuł w lewicowej tzw Lawfare media:. Dla anglojęzycznych link poniżej.
https://www.lawfaremedia.org/article/donald-trump-and-john-bolton-volatile-mix
Moje tłumaczenie Googlem na Polski części artylułu poniżej:
April 3, 2018,
Donald Trump i John Bolton: Wybuchowa mieszanka
Prezydent Trump i jego nowy doradca ds. bezpieczeństwa narodowego, John Bolton, tworzą interesującą i niestabilną mieszankę ideologii, temperamentu i umiejętności. W przeciwieństwie do niektórych współpracowników Lawfare, nie znamy Boltona, ale przejrzeliśmy wiele jego publicznych pism i oświadczeń. Opierając się częściowo na naszym własnym doświadczeniu w rządzie, w tym w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego, oto, jak myślimy o jego nadchodzącej kadencji i problemach, które prawdopodobnie pojawią się po objęciu urzędu.
Bolton jest politycznie ideologiczny w tradycyjnym sensie. Jest republikaninem o twardych kościach, superjastrzębiem, odkąd zgłosił się na ochotnika do Barry’ego Goldwatera ponad 50 lat temu. O ile pokazują to publiczne zapisy, nigdy się nie wahał. Tytuł jego książki, opublikowanej w 2007 r., brzmi „Poddanie się nie jest opcją”.
Trump, przeciwnie, nie wydaje się być napędzany głęboko zakorzenionymi zobowiązaniami ideologicznymi, chociaż jest de facto liderem Partii Republikańskiej i powiązał swoje życie polityczne z jej prawicową bazą. Dla nas, przynajmniej, Trump wydaje się bardziej skupiony na platformie „wygrywania” i bycia „wielkim” — co jego krytycy, przynajmniej, utożsamiają z narcystyczną autopromocją.
Bolton jest absolwentem Yale College i szkoły prawniczej, ale jest głęboko nieufny wobec „Eastern Establishment” i głównego nurtu mediów. W swojej książce krytykował „permanentną biurokrację” i jej zdolność do udaremniania woli prezydenta na długo zanim stało się modne atakowanie tego, co w niektórych kręgach stało się znane jako Deep State.
Bolton jest bardzo sceptyczny wobec prawa międzynarodowego i instytucji, zwłaszcza w zakresie, w jakim ograniczają one suwerenność narodową. W 2000 r. napisał artykuł, w którym kwestionował, czy prawo międzynarodowe jest w ogóle prawem. Trump również nie jest fanem takich ograniczeń lub instytucji, wyrażając (w różnych momentach i w różnym stopniu) krytykę NATO i Organizacji Narodów Zjednoczonych. Wielu bardziej umiarkowanych naukowców i urzędników ma pytania dotyczące prawa międzynarodowego i instytucji, ale poglądy Boltona są na skrajnym krańcu spektrum i podobnie jak jego szef wyraził je dość barwnie: Skomentował, że gdyby 38-piętrowy budynek ONZ „stracił dziesięć pięter, nie zrobiłoby to żadnej różnicy”.
Bolton jest oczywiście również znany ze swojego jastrzębiego podejścia do polityki zagranicznej. Opowiadał się za atakami militarnymi na Iran, a jeśli Chiny nie powstrzymają Kim Dzong Una i ostatecznie nie zjednoczą półwyspu, za poważnym atakiem na Koreę Północną.
Patrząc w przyszłość, uważamy, że istnieją co najmniej trzy grupy pytań dotyczących służby Boltona pod rządami Trumpa. Po pierwsze, może się wydawać, że istnieje między nimi zgoda w pewnych kwestiach — ale czy tak jest naprawdę? Głównym problemem jest to, czy prezydent Trump naprawdę chce zaatakować Iran lub Koreę Północną, czy też po prostu woli twardą rozmowę w nadziei na zapewnienie sobie „lepszej umowy”. Mówiąc inaczej, czy jego wybór Boltona jest bardziej sygnałem lub taktyką negocjacyjną niż prawdziwym preludium do wojny? Jeśli tak, czy Bolton jest w tej strategii, czy naprawdę wierzy, że wojna jest odpowiedzią? Czy w miarę jak Bolton przechodzi z Fox News do Białego Domu, dzielenie się odpowiedzialnością za bezpieczeństwo narodu amerykańskiego będzie miało efekt łagodzący? A jeśli prezydent i Bolton zdecydują się zaatakować Iran lub Koreę Północną, czy zrobią to zgodnie z prawem Stanów Zjednoczonych i prawem konfliktów zbrojnych?
Po drugie, w jaki sposób Trump i Bolton rozwiążą swoje różnice, jeśli się nie zgadzają? Najważniejsze pytanie dotyczy Rosji. Prezydent, oczywiście, był tajemniczo życzliwy wobec Władimira Putina, co skłoniło niektórych do spekulacji, że może być w jakiś sposób skompromitowany. Bolton, przeciwnie, od dawna wyrażał obawy dotyczące pragnienia powrotu postsowieckiej Rosji do statusu mocarstwa. Co prawda, w 2013 r. nagrał dziwny film, w którym zwrócił się do narodu rosyjskiego i wychwalał zalety posiadania broni przez osoby prywatne, ale ogólnie rzecz biorąc, opisał Rosję Putina jako strategicznego konkurenta i przeciwnika.
Niektórzy krytycy administracji Trumpa nazywają obecny stan rzeczy złośliwością łagodzoną niekompetencją. Co się stanie, jeśli ocena zmieni się na złośliwość umożliwioną przez umiejętności? Mówiąc bardziej neutralnie, czy Trump zrozumie i doceni, jeśli Bolton spróbuje zagrać Dicka Cheneya dla swojego George’a W. Busha? I jak zareaguje na to wiceprezydent Mike Pence? Sekretarz obrony Jim Mattis najwyraźniej traktował poprzednika Boltona, H.R. McMastera, jako podwładnego, a nie równego sobie; takie podejście prawdopodobnie wywoła zdecydowaną reakcję Boltona. Ale co się stanie, jeśli Bolton i Mattis popadną w konflikt? A co, jeśli skuteczne zarządzanie jest po prostu niemożliwe w tej administracji, ponieważ prezydent jest zbyt zmienny? Ile razy Bolton będzie musiał wyrwać dywan spod siebie, zanim straci wiarygodność lub podda się z frustracji?
Na razie, mimo dobrych powodów, by obawiać się najgorszego, na te pytania może nie być odpowiedzi. Ale dwie rzeczy wydają się pewne — obie napisane przez Boltona w „Surrender is Not an Option”(poddanie się nie jest opcją). Po pierwsze: Gdy nowy szef wchodzi do biurokracji, nie należy oczekiwać, że istniejące relacje robocze będą kontynuowane”. W administracji, która wykazała gotowość do żądania lojalności i usuwania dysydentów na różnych szczeblach, powinno to być powodem do niepokoju dla Białego Domu, Rady Bezpieczeństwa Narodowego i personelu agencji. Po drugie: „Wnioskuję z mojego doświadczenia, że stopniowe wysiłki na rzecz reform z natury nie są w stanie przynieść znaczących i trwałych zmian”. Biorąc pod uwagę znaczenie nowej pracy Boltona oraz brak doświadczenia i instynktu jego szefa, jeśli chodzi o kwestie bezpieczeństwa narodowego, powinno to być powodem do niepokoju dla nas wszystkich.
…
Teraz ja. Niedługo potem Trump wywalił Boltona ze stanowiska co zrobiło z Boltona zaciekłym wrogiem Trumpa. Pisał książki, na internecie. Jest pełno Youtube wywiadów z Boltonem. Raj dla lewicy. Jeden z recenzentów jego książki napisał „To jest bardzo źle napisana książka. Bolton nie jest Zbigniewem Brezinskim ani Henrym Kissingerem. Gdzie są redaktorzy, kiedy ich potrzebujesz.
Leonie, zacytowałeś prezydenta Trumpa ”Ukraina w tym czasie otrzymała od USA ponad 350 miliardów dolarów”,
w pierwszej wersji Trumpa było 500 miliardów USD. Tymczasem oficjalne amerykańskie źródła, State Departament i Departament of Defence podają oficjalna wysokość pomocy jako 182 B USD.
Przy czym bezpośrednia wojskowa pomoc to 100.9 B USD, reszta to pomoc gospodarcza, szkolenie, kredyty i gwarancje, nie wszystkie wykorzystane .
Trump nie podał skąd wziął te 500 albo 350 B USD. Jest oczywiste ze skłamał.
Czy nie przeszkadza Ci ze prezydent USA kłamie żywe oczy !
“Leon dużo nie można zrozumieć z twojego komentarza.Moze rozwiń to troche”
Ok, przejrzałem tekst pana Londyńskiego i uznałem go za bezsens. Uzasadniam teraz.
Ja rozumiem, że trzeba na tych łamach stawiać eseje o różnych czy skrajnie różnych poglądach. Ale ten i parę innych jest nie do dyskusji. A może jednak tak jest. Może dlatego tak jest bo przeważająca ilość masowych środków przakazu robi u ludzi wodę z mózgu.
Oto pierwszy paragraf tekstu:
Ze względu na wagę konsekwencji szczególnie groźny i odrażający jest ten występujący na jej szczytach. Mamy otóż przykład bezprecedensowy: stojący na czele mocarstwa szemrany człowiek interesu, egocentryk co się zowie, na wybałuszonych światowych oczach, zaczął układać się z zachłannym, bezwzględnym eksterminatorem szantażującym bronią masowej zagłady. Dotychczasowe nie-do-pomyślenia ciałem się stało.
Mnie to przypomina ten styl z dzieciństwa w ZSRR i potem w PRL I dalej:
Obrzydliwi gracze. Udają, że rozpoczęli partyjkę królewskiej gry, która wymaga ciszy, spokoju, koncentracji.
– Amerykanie kochają idiotów, więc Trump wykonuje niezrozumiałe i nieakceptowalne ruchy celowo – na antenie Faktu, w programie “Świat według Polski”, tłumaczy zachowanie DT amerykański politolog i futurolog George Friedman.
Dlaczego jest takie popularne podejście w masowych srodkach przekazu?
Według mnie, po pierwsze brak wiedzy. Na przykład tekst Londyńskiego niewiele się rożni od tekstu Łozińskiego. Każdy zżyna od każdego. Po drugie idee skrajnego lewicowsrwa są bardzo chwytliwe i popularne.
Ciekawostka przyrodnicza. Obracam sie teraz wśród Żydów emigrantów z byłego ZSRR. Niemalże wszyscy z nich hie holdują demokracji a wolą republikanów. Natomiast większość emigrantów z Polski wolą demokratów.
A teraz Ukraina. Pominę tu wczesniejsze wydarzenia tuż przed wojną z Rosją. Ta wojna trwa już ponad trzy lata i nie widać jej końca a ludzie ciągle giną po obu stronach. Ukraina w tym czasie otrzymała od USA ponad 350 miliardów dolarów, zachodnia europa troche mniej. Poprzedni presydent Biden nigdy nie próbowal doprowadzić do rokowań pokojowych. Obie strony się wycienczają i nie widać końca wojny. Wbrew temu co twierdzi lewica, Putin chciałby zakończyć wojne, oczywiście zatrzymywujac dla Rosji część oszaru Ukrainy. Ukjraina by chciała utrzymać swe zajęte przez Rosje obszary a także odszkodowania za zniszczenia. Oczywiste było/jest, że potrzeba jest trzecia strona do arbitracji międzu Ukrainą i Rosją.
Trump się tym zająl I nagle wubuchła burza. Obudzilismy sie ze snu. Większość ludzi w Polsce a pewnie i tu nie rozumie kto to jest Trump. Dokonał sporo dobrych rzeczy podczas swojej poprzedniej kadencji. O Trumpie można bardzo dużo. Jest on pragmatyk ale ma jedną odpychjacą cechę. Jest bardzo niedyplomatyczny. Niektórzy mówia, że kiedy się go słucha to skręcaja sie im kiszki. Może dlatego, i tu i gdzie indziej jest nielubiany.
Leon dużo nie można zrozumieć z twojego komentarza.Moze rozwiń to troche
Brednie!!!
W 2018 Trump ostrzegł Niemców przed ich zależnością od gazu rosyjskiego. W tym samym roku ostrzegł państwa NATO że nie inwestują dosyć w samoobronę. Żądał wtedy 2% PKB od każdego członka NATO. Delegacje niemieckie wysłuchały tyrady Trumpa raczej niecierpliwie, bo przecież wiedzieli lepiej od starego zrzędy.
Ale po 7 latach okazuje się kto miał rację:
Niemcy i Zachodnia Europa cierpią dzisiaj na zastój gospodarczy. Mimo to nie mogą odbudować silnej gospodarki, bo muszą najpierw odbudować zaniedbane armie za pieniądze których nie mają i i zwiększyć datki na NATO też z pieniędzy których nie mają. Mimo to dalej płacą Rosji za gaz więcej niż płacą na Ukrainę. Ale to dopiero początek bo wojna ukraińsko-rosyjska wymaga dużo więcej niż Europejczycy płacą dzisiaj a wujcio zza oceanu obraził się i przestał płacić. Taka honorowa bestia, nie rozumie europejskiego poczucia humoru.
Kto tu idiota? Może odwołać się do definicji?