
MUZEUM PRAW CZŁOWIEKA POKAZUJE, JAK TCHÓRZLIWOŚĆ MOŻE PONOWNIE ZASZKODZIĆ OFIAROM.
Pat’s BEATEN
Jednym z najnowszych punktów zapalnych w kontrowersjach dotyczących spornych narracji na temat Izraela i Palestyny jest Kanadyjskie Muzeum Praw Człowieka. Burza wybuchła wokół planów stworzenia dużej wystawy poświęconej palestyńskiej „Nakbie” – „katastrofie”, którą propalestyńscy aktywiści uczynili dominującą narracją na temat powstania państwa Izrael i wysiedlenia Palestyńczyków podczas wojny w 1948 roku.
Wystawa będzie oczywiście przedstawiać tę historię jako trwającą niesprawiedliwość w zakresie praw człowieka. I rzeczywiście nią jest – ale nie w taki sposób, w jaki pokaże to muzeum.
Zwolennicy postrzegają planowaną wystawę jako długo oczekiwane uznanie cierpień Palestyńczyków w kanadyjskiej instytucji zajmującej się prawami człowieka i twierdzą, że koryguje ona braki w dotychczasowej narracji muzeum. Kierownictwo muzeum opisało projekt jako część swojej misji zajmowania się kontrowersyjnymi wydarzeniami historycznymi i współczesnymi debatami na temat praw człowieka, nawet jeśli są one wrażliwe politycznie.
Krytycy, szczególnie w społeczności żydowskiej, twierdzą, że posunięcie to grozi przekształceniem muzeum w miejsce stronnicze, a nie forum dla wyważonej edukacji. David Asper, którego rodzina wymyśliła i sfinansowała muzeum, wyraził swoje uzasadnione obawy. Grupy żydowskie i niektórzy byli dyrektorzy muzeum ostrzegają, że przedstawianie „Nakby” w oderwaniu od kontekstu – bez równego potraktowania żydowskiego kontekstu historycznego, w tym wysiedleń Żydów, kwestii bezpieczeństwa Izraela czy współczesnego antysemityzmu – jest raczej stronniczym poparciem, niż nauczaniem o prawach człowieka. Sprzeciwiają się oni również temu, co uważają za niewystarczające konsultacje z żydowskimi interesariuszami. Spór stał się szerszym źródłem konfliktu dotyczącego tego, jak instytucje krajowe traktują Izrael i Palestynę, czy ramy „praw człowieka” są stosowane wybiórczo oraz w jaki sposób muzea równoważą marginalizowane narracje z wiarygodnością, pluralizmem i spójnością społeczną.
Moim zdaniem, problem nie dotyczy tego, czy historia „Nakby” powinna znaleźć się w muzeum praw człowieka, ale raczej samej treści tej narracji.
Uważam, że „Nakba” powinna znaleźć się w muzeum.
A jeśli muzeum chce opowiedzieć historię „Nakby”, oto historia, którą powinno opowiedzieć:
Wydarzenia, które w narracji palestyńskiej opisywane są jako „katastrofa”, rzeczywiście nią są. Naród palestyński doświadczył „Nakby”. Jest to jednak katastrofa spowodowana przez samych Arabów, trwający osiem dekad okres bezpaństwowości Palestyńczyków, który został spowodowany i jest utrwalany przez arabskich i palestyńskich przywódców.
Bezpaństwowość Palestyńczyków oraz wojny, które spowodowały wysiedlenie ludności arabskiej w 1948 i 1967 roku, były całkowicie wynikiem decyzji Arabów.
Po tym, jak Organizacja Narodów Zjednoczonych przegłosowała podział brytyjskiego mandatu palestyńskiego na państwo arabskie i żydowskie, Żydzi przygotowali struktury niepodległego państwa. Arabowie przygotowali się do wojny.
Wojna, która nastąpiła, oraz wynikające z niej wysiedlenie i bezpaństwowość, były rezultatem odmowy Arabów współistnienia z Żydami. Mając do wyboru państwo palestyńsko-arabskie obok państwa żydowskiego albo brak któregokolwiek z nich, Arabowie jednogłośnie opowiedzieli się za tą drugą opcją.
Od tego momentu potencjał utworzenia państwa palestyńskiego słabł nie z powodu nieustępliwości Izraela, ale dlatego, że takie państwo opierałoby się na współistnieniu z Żydami. To właśnie ta przeszkoda uniemożliwia utworzenie państwa palestyńskiego. To jest ta katastrofa.
Państwo palestyńskie zawsze było możliwe. Jedynym warunkiem wstępnym była gotowość Palestyńczyków do życia w pokoju obok Żydów, a nie na ich grobach.
Scenariusz ten był oczywiście czymś zupełnie innym niż Nakba dla arabskich przywódców. „Trudna sytuacja” Palestyńczyków była dla arabskich i muzułmańskich tyranów darem niebios, pozwalającym odwrócić uwagę od ich własnych wykroczeń i okrucieństw poprzez wskazywanie palcem na najbardziej niezawodnego kozła ofiarnego, jakim są Żydzi. W tym przypadku jest nim państwo żydowskie.
Wśród zwykłych Palestyńczyków mogą być tacy, którzy przedkładają samostanowienie narodowe nad likwidację państwa żydowskiego. Nie da się określić, ilu (w Palestynie i na całym świecie) popiera sprawę palestyńską, aby wesprzeć państwo palestyńskie, a ilu popiera zniszczenie państwa żydowskiego.
Niedawno przeczytałem wspomnienia Eli Sharabiego, Hostage, dotyczące jego uwięzienia w tunelach terrorystycznych w Strefie Gazy. Delikatnie mówiąc, Palestyńczycy, których spotkał, nie byli skłonni do współistnienia. Wielokrotnie powtarzano mu, że Żydzi muszą wrócić tam, skąd pochodzą (w tym do Iranu, jak powiedział jeden z terrorystów innemu zakładnikowi Sharabiego).
Można by pomyśleć, że niesprawiedliwe jest przypisywanie powszechnych poglądów społeczeństwa terrorystom z Hamasu, którzy przetrzymywali zakładników. Jednak jedną z najdziwniejszych części książki Sharabiego jest to, że w rzadkich przypadkach, gdy przenoszono ich z jednego miejsca do drugiego i znajdowali się wśród „zwykłych” Palestyńczyków, porywacze byli ich obrońcami. Sharabi wiedział, że gdyby tłum dowiedział się, że wśród nich są Izraelczycy, on i jego współwięźniowie zostaliby prawdopodobnie rozerwani na strzępy. W tragicznym zwrocie akcji związanym z syndromem sztokholmskim, zakładnicy dosłownie zależeli od terrorystów, którzy ich przetrzymywali. Największym zagrożeniem była dla nich zwykła ludność.
Nie zapominajmy, że po tym, jak terroryści przedarli się do Izraela 7 października, za nimi podążyły tysiące „zwykłych” Palestyńczyków, którzy przyłączyli się do grabieży, gwałtów i masowych mordów. Jest to otrzeźwiająca rzeczywistość dla każdego, kto marzy o przyszłości opartej na współistnieniu.
Wróćmy jednak do ważniejszej kwestii „Nakby”.
Palestyńczycy zostali uwięzieni w bezpaństwowej otchłani nie z powodu Izraela, ale z powodu swoich deklarowanych „sojuszników”. Trzymanie pokoleń Palestyńczyków w zasadzie jako internowanych, żyjących w wielopokoleniowych obozach jako pionki w najgorszej geopolitycznej grze, było celową strategią świata arabskiego, w tym samych przywódców Palestyńczyków.
„Udowodnienie” degeneracji syjonistów jest ważniejsze niż życie milionów Palestyńczyków, którzy sami, poprzez jedną z najskuteczniejszych w historii zbiorowych operacji prania mózgu, entuzjastycznie odgrywają swoje role.
Brzmi to jak teoria spiskowa.
I jest to spisek. Ale nie jest to teoria. To rzeczywistość.
Jest to sadystyczny plan, mający na celu oszukanie świata, aby uwierzył, że to syjoniści uniemożliwiają Palestyńczykom samorealizację, a nie świadomy wybór Palestyńczyków i ich „przywódców”, aby negować samostanowienie Żydów, nawet jeśli oznacza to wieczną bezpaństwowość Palestyńczyków.
A świat połknął to w całości.
Bo Żydzi.
Ale nie jest to historia, której dowiedzą się czytelnicy na ewentualnej wystawie „Nakba” w Kanadyjskim Muzeum Praw Człowieka. Zamiast tego poznają Państwo historię opowiedzianą przez sprawców tego niemal niewyobrażalnego naruszenia praw człowieka. Wystawa będzie czcić sprawców, utrwalać niesprawiedliwość, zaciemniać prawdę i propagować narrację, która gwarantuje, że konflikt nigdy nie zostanie rozwiązany, a Palestyńczycy pozostaną bezpaństwowcami.
Problem nie polega na tym, czy powinna istnieć wystawa poświęcona „Nakbie”. Problem jest znacznie szerszy. Chodzi o wykorzystanie niegdyś podziwianej kanadyjskiej instytucji poświęconej sprawiedliwości i prawom człowieka do szerzenia jednego z najbardziej przerażających kłamstw naszych czasów. Chodzi o podważenie samej misji praw człowieka w ogóle, a tej instytucji w szczególności, na rzecz programu politycznego, który uciska i krzywdzi tych samych ludzi, którym rzekomo pomaga.
Czy zrobicie mi Państwo przysługę? Jedynym powodem, dla którego to robię, jest rozpowszechnianie faktów i zdrowego rozsądku. Jeśli zgadzają się Państwo z moim punktem widzenia, najskuteczniejszą rzeczą, jaką można zrobić, jest udostępnienie tego posta. Dziękuję.
Chodzi o zbezczeszczenie instytucji poświęconej prawom człowieka poprzez propagowanie narracji, która gloryfikuje tak nikczemne znęcanie się nad ludźmi, że świat wolał uwierzyć w mitologię, która przenosi winę na innych, zamiast zaakceptować niemal niewyobrażalny sadyzm, który pozwolił arabskim sprawcom uniknąć kary za tę konspirację znęcania się, trwającą od prawie 80 lat.
Ale nie jest to historia, którą usłyszą Państwo w muzeum, którego zadaniem jest zajmowanie się spornymi wydarzeniami historycznymi, nawet jeśli budzą one kontrowersje. Nie, wystawa „Nakba” będzie serwować odgrzewaną fantazję o żydowskiej nikczemności pod pozorem kuratorskiej odwagi. Będzie ona rozpowszechniać wśród nowych pokoleń zniekształcenia, które stworzyły fałszywe podstawy dla palestyńskiego kompleksu propagandowego, zapewniając w ten sposób, że wina za konflikt i bezpaństwowość Palestyńczyków zostanie wyraźnie przeniesiona na innych, co niemal gwarantuje, że nie zostanie on rozwiązany.
Ta ogromna, wielopokoleniowa kampania dezinformacyjna, która obarcza syjonistów winą za kryzys spowodowany przez samych Arabów, przynosi dokładnie taki efekt, jakiego oczekiwali jej twórcy. Tyrani, fanatycy religijni i różnej maści antysemici, którzy w pierwszej kolejności pozbawili Palestyńczyków państwowości, znakomicie radzą sobie z przedstawianiem sprawców jako ofiar, a ofiar jako złoczyńców.
Wszystko to jest możliwe, ponieważ zagraniczni poplecznicy, tacy jak ci, którzy najwyraźniej obecnie kierują Kanadyjskim Muzeum Praw Człowieka, wolą prezentować konwencjonalne kłamstwa niż zmierzyć się z trudną prawdą leżącą u podstaw tej tragedii. Muzeum poświęcone kontrowersyjnym wydarzeniom historycznym, nawet jeśli budzą one kontrowersje, zdradza Palestyńczyków, Żydów, prawdę i własną misję.
To jest prawdziwa Nakba.
Pat’s BEATEN
Kategorie: Uncategorized

