Tysiące osób przyjechały do Lelowa na Festiwal Kultury Polskiej i Żydowskiej „Święto Ciulimu – Czulentu”. Gości nie odstraszyło nawet niedzielne załamanie pogody.
Lelów to wieś w woj. śląskim, znana nie tylko z działalności słynnego cadyka Dawida Bidermana. Jedną z turystycznych atrakcji Lelowa jest ciulim – danie powstałe przez zapożyczenie i modyfikację przez Polaków przepisu na czulent. Ciulim lelowski składa się z wieprzowiny, ziemniaków, warzyw i przypraw. Podobnie jak czulent, pieczony jest przez całą noc. Ciulim tradycyjnie jada się w święta, jednak na stoły trafia też w inne dni i jest stale w menu miejscowych restauracji.
Od 2003 r. w Lelowie odbywa się Festiwal Kultury Polskiej i Żydowskiej „Święto Ciulimu – Czulentu”. To okazja do spróbowania obu potraw, posłuchania muzyki, poznania historii i miejsc związanych z Żydami w Lelowie.
Na festiwal przyjeżdżają też chasydzi z Izraela. Zrezygnowali co prawda z serwowania czulentu, ale nadal są ważnymi gośćmi, bez których nie rozpoczyna się imprezy.
W niedzielę pierwszą świecę menory zapalił rabin Menashe Lifschitz z Izraela (fot. Krzysztof Bielawski)
W pierwszej edycji udział wzięło około 100 osób, jednak Święto Ciulimu – Czulentu szybko stało się jedną z największych w tej części Polski imprez kulturalnych.
Nie inaczej było w miniony weekend. Setki osób zmierzały na stadion, gdzie gospodynie sprzedawały domowej roboty ciulim i czulent, a na scenie wystąpili m.in. Enej, Urszula Makosz z zespołem oraz kapele ludowe.
Calosc KLIKNIJ TUTAJ
Kategorie: Uncategorized


