Nieobecni zapamiętani. Miejsca, gdzie niegdyś były bożnice

Na wielokulturowej mapie Podlasia obecność Żyda była czymś tak oczywistym jak wierzby płączącej czy kapliczki przy rozstajnej drodze. 

W każdej niemalże nieco większej miejscowości z kościołem rzymskokatolickim i unicką cerkwią sąsiadowała synagoga, oprócz wiejskich szkół działały maleńkie żydowskie szkółki, w których brodaty mełamed nauczal chłopców Tory i Talmudu. Dzisiaj śladów po tej rzeczywistości szukać możemy tylko w fotograficznych archiwach.

Świątynia dla Żydów jest tylko jedna: ta w Jerozolimie. Jedynie w niej składać można miłe Jahwe ofiary. Synagogi są miejscami modlitwy i nauczania. Zwykle stanowiły też ośrodek administracyjny gminy, zdarzało się, że była przy nich prowadzona koszerna stołówka albo noclegownia dla ubogich. W większych ośrodkach miejskich synagog bywało kilka, ale nie odpowiadały one znanemu nam dzisiaj podziałowi na terytorialne parafie. Oddzielnie modlili się Żydzi tradycyjni, oddzielnie chasydzi, swoje miejsca modlitwy oddzielnie wznosili wyznawcy unowocześnionego judaizmu reformowanego (tych akurat u nas nie było).Oprócz tego zdarzały się domy modlitwy cechowe (nosiwodów, stolarzy) oraz prywatne. Duchową opiekę sprawował rabin – przewodniczący modłom, dobrze wyedukowany kaznodzieja, nie przyjmujący jednak żadnych święceń, nie wykonujący żadnych funkcji kapłańskich.

Architektonicznie synagoga od innych budynków odbiegała głównie rozmiarami. Materiał 0 drewno bądź cegła – wynikał z zamożności gminy. W środku, poza przedsionkiem, znajdowała się główna sala modlitewna, na środku której umieszczona była bima (rodzaj podestu, pełniącego funkcje ambony i miejsca celebracji ślubu czy obrzezania) oraz Aron Ha-Kodesz – ozdobna wnęka w ścianie, w której znajdowały się święte zwoje Tory. Kobiety modły zanosiły z babińca – pomieszczenia przyległęgo do sali głównej, posiadającego okienka umożliwiające obserwację nabożeństwa, jednocześnie strzegące mężów pobożnych przed rozproszającym towarzystwem niewiast.

Nie masz już, nie masz w Polsce żydowskich miasteczek,

W Hrubieszowie, Karczewie, Brodach, Falenicy

Próżno byś szukał w oknach zapalonych świeczek,

I śpiewu nasłuchiwał z drewnianej bóżnicy.

(…)

Te księżyce nad inną już chodzą planetą,

Odfrunęły spłoszone milczeniem ponurym.

Już nie ma tych miasteczek, gdzie szewc był poetą,

Zegarmistrz filozofem, fryzjer trubadurem.

Nie ma już tych miasteczek, gdzie biblijne pieśni

Wiatr łączył z polską piosnką i słowiańskim żalem,

Gdzie starzy żydzi w sadach pod cieniem czereśni

Opłakiwali święte mury Jeruzalem.
(Antoni Słonimski, Elegia żydowskich miasteczek)

A przecież jeszcze był

Wohyń, Czemierniki, Rossosz, Wąsosz, Łomazy, Konstantynów, Wisznice…

Calosc TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: