A KIEDY PRZYJDĄ…

Natan Gurfinkiel

Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem przecież Żydem. 
Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem przecież komunistą. 
Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem.
Nie byłem przecież socjaldemokratą. 
Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem przecież związkowcem. 
Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było.

słowa te napisał martin niemöller, niemiecki teolog i pastor kościoła ewangelicko-augsburskiego, kapitan okrętu podwodnego z czasów pierwszej wojny światowej, a później jeden z najbardziej znanych przeciwników nazistowskiego reżimu.

pogrążony od lat w letargu na dnie czaszki cytat odzywa mi w pamięci, ilekroć czytam o reformie sądownictwa i innych dobrozmiennych posunięciach obecnych sterników polskiej nawy państwowej.

popularność rządu i partii wciąż rośnie – tak przynajmniej wynika z sondażowych słupków i wprawiają one rządzących w stan radosnego zachłyśnięcia się władzą.

należy jeszcze tylko przejąć kontrolę nad sądami, skorygować niektóre zbyt liberalne przepisy i „zdekoncentrować” polskojęzyczne (czytaj antypolskie) media, a wówczas nie trzeba już będzie nawet zabiegać o przychylność wyborcy. prezes państwa polskiego będzie mógł ozdobić drzwi swego gabinetu na nowogrodzkiej tabliczką z napisem: możecie mnie nie kochać, ale musicie się mnie bać.

póki co (według sondaży) naród popiera aktualną władzę, którą sam se wybrał – i dobrze zrobił, bo tylko ona pochyla się nad zwykłym człowiekiem, dając mu szczodre 500 i inne plusy.

a sądy? co tam one – przecież jak się nie robi władzy żadnej przykrości, jak się jest ostrożnym, to prokuratorzy nie szarpią, a sądy nie wsadzają do ostroga – no chyba że się ktoś stawia. ale zwykły człowiek, który się nie sprzeciwia i nie bierze udziału w protestach może spać spokojnie

jak zaczną przychodzić po tych, którzy demonstrowali przed sejmem, nie trza się wnerwiać, bo zwykły człowiek tam nie był. jak przyjdą po czarne protestantki, tez nie ma co się podniecać, zwłaszcza gdy się jest mężczyzną. ale nawet kobieta nie musi się bać, wystarczy, że nie jest feministką i nie zamierza mordować dziecka poczętego.

podobnie jest ze wszystkimi innymi wykroczeniami, ktore zostaną podniesione do rangi przestępstw. trzeba tylko nie stawiać się i nie demonstrować a wówczas można spokojnie pobierać swe 500 i inne plusy.

a jak już wyaresztują i powsadzają wichrzycieli, nadejdzie pora na spokojnego i posłusznego obywatela, bo raz uruchomiona maszyneria masowych represji nie daje się już zatrzymać i gdy zabraknie naruszycieli prawa, dobiera się winowajców spośród niewinnych.

zwłaszcza, kiedy nie ma już niezależnych sądów, ktore mogą ustalić czyjąś niewinność.

mamy to jak w banku, choćbyśmy byli nie wiedzieć jak pokorni…

epilog?

moi krakowscy przyjaciele opowiadali mi o pewnej wystawie sprzed lat. urządzona była w sukiennicach i miała za temat powstanie jakuba szeli. ekspozycja obejmowała między innymi zapiski uczestników buntu. jeden z nich napisał: dobry to był pan, więc rżnęlim go powoli, delikatnie.

wzdragam się na samą myśl, że nóż (choćby nawet symboliczny) mógł kiedyś zastąpić kartkę wyborcza.

Wszystkie wpisy Natana na blogu

TUTAJ

http://studioopinii.pl/archiwa/183311

Jedna odpowiedź to “A KIEDY PRZYJDĄ…”

  1. aleksander 12/11/2017 @ 09:36

    Już przychodzą…….

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: