Brodaci chasydzi na dachach samochodów i tysiące domów publicznych. Agenci Mossadu i bezpańskie koty

Przyslala Rimma Kaul

Ktora dodaje

Reportaz aktualny,a odcinek z „Maklowicza w podrozy” sprzed paru lat.
Zawsze interesujace jest stwierdzic co „kreci” turystow,co w ich oczach jest dziwne oraz egzotyczne.
Pozdrawiam z wiosennego I spokojnego (wszyscy wybyli na swieta…) Izraela-Rimma

Handel żywym towarem nie jest w Izraelu nowym zjawiskiem. Rozkwit przymusowej prostytucji w Ziemi Świętej przypada na wczesne lata 90. Wtedy to, przez Syrię, przemycano kobiety z Ukrainy, Rosji, Białorusi, Mołdawii, a nawet Polski. Trafiały do domów publicznych m.in. w Tel Awiwie, gdzie były więzione i zmuszane do prostytucji. „A kiedy już nie nadawały się do biznesu, bo albo były za stare, albo znudziły się klientom, po prostu je zabijano” – mówi dziennikarz Seth J. Frantzman, który wielokrotnie na łamach „The Jeruzalem Post” opisywał narastający problem prostytucji w Izraelu.

Kto korzysta z usług prostytutek? „To głównie mężczyźni arabskiego pochodzenia, turyści. Są w wieku około 40- 50 lat. Ale Izraelczycy też się zdarzają, choć rzadko. Jeśli już przychodzi do burdelu Żyd, to głównie na masaż erotyczny, a średnia wieku w tym przypadku nie przekracza 36 lat”- relacjonuje Frantzman.

Licytacja prostytutek

Kiedy media mówiły o lukach w przepisach prawnych i pobłażaniu stręczycielom, to ministerstwo zajmujące się sprawami opieki społecznej, publikuje raport, w którym stwierdza, „iż niecałe 10 procent kobiet jest zmuszana do prostytucji, a reszta świadczy usługi dobrowolnie (…)”.

Seth J. Frantzman nie do końca zgadza się ze stanowiskiem rządu. – Przedstawiony raport jest prawdziwy tylko w części – mówi.- Ministerstwo nie ma bowiem fizycznej możliwości dotarcia do kobiet, które są przetrzymywane w izraelskich domach publicznych. Trudno jest dotrzeć do tych pań. Nawet, jakby przyszło się do domu publicznego, udając klienta, to przecież żadna z nich nie powie: „Ratuj mnie!”.

Faktem jest, że handel żywym towarem jest nagminny. Wśród prostytuujących się kobiet aż 62% jest matkami, a 20% posiada tytuł naukowy. Według raportu podkomisji Knesetu ds. handlu kobietami, do Izraela przemycono 10.000 – 15.000 kobiet w ciągu ostatnich czterech lat do pracy jako prostytutki.

Czytamy w nim: „Kobiety pochodzące głównie z byłego Związku Radzieckiego, sprzedawano w drodze publicznej licytacji, za kwoty do 10.000 dolarów i zmuszano do pracy do 18 godzin na dobę. Średnio, kobiety otrzymywały tylko 3% pieniędzy, które zarabiały na prostytucji, a wiele z nich zgwałcono i pobito. Większość kobiet przemycono przez granicę egipską i zwabiono z Rosji i Europy Wschodniej fałszywymi obietnicami pracy sekretarek”.

Permanentna inwigilacja

Spacerując ulicami największych miast w Izraelu, trudno uwierzyć, że całą dobę są rzetelnie monitorowane przez tamtejsze służby. Ale tak właśnie jest. Obserwacja nigdy nie ustaje, nawet jeśli przeciętny obywatel tego nie odczuwa. Tel Awiw jest nie tylko stolicą finansową Izraela, ale także jednego z najbardziej tajemniczych międzynarodowych wywiadów na świecie – Mossadu.

Wiele izraelskich instytucji bezpieczeństwa działa na zasadach tajnych służb – funkcjonują niekiedy na granicy prawa, inwigilują społeczeństwo, lecz biorąc pod uwagę liczbę zagrożeń, z jakimi muszą się mierzyć, trudno się temu dziwić. Tajne służby mają w Izraelu nieco inne znaczenie niż w większości krajów świata, gdzie wojna jest jedynie grą strategów.

– W Ziemi Świętej co prawda trwa wojna sensu stricto, jednak z pewnością można mówić o czymś w rodzaju permanentnego stanu wojennego, sprawującego pozory spokoju (…). A najbardziej rozpoznawalną – choć doskonale utajnioną- służbą Izraela jest cywilny Instytut Wywiadu i Zadań Specjalnych Ha- Mossad Le modi’in Ule Tafkidim Meyuhadim, znany szerzej jako Mossad – wyjaśnia Artur Górski, dziennikarz, autor bestsellerowych książek o polskiej mafii i tajnych służbach Izraela.

Kobieta z Mossadu skanuje

„Izraelska agencja wywiadu Mossad stworzyła specjalny fundusz inwestycyjny, który ma wspomóc tworzenie nowoczesnych technik szpiegowskich” – czytamy w najnowszym wydaniu „The Jeruzalem Post”. Mossad postanowił przypomnieć o sobie światu za pomocą telewizyjnego spotu. Pokazano w nim siedzącą w kawiarni młodą kobietę, która za pomocą specjalnej soczewki w oku skanuje podejrzane osoby.

Calosc TUTAJ

One Response to “Brodaci chasydzi na dachach samochodów i tysiące domów publicznych. Agenci Mossadu i bezpańskie koty”

  1. A Pots, to nie po hebrajsku.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: