Straszliwa prawda o narodzie izraelskim

Przyslala Rimma Kaul

 

Hannah Arendt podniosła problem, z którym jej rodacy woleliby się nie mierzyć: kolaborację niektórych Żydów z władzami III Rzeszy. Dlatego spadł na nią zarzut, że jest Żydówką antysemitką.

7 stycznia o godz. 22.55 na antenie TVP Kultura rusza program „Powidoki”, w którym Barbara Schabowska będzie rozmawiać z Piotrem Nowakiem o najbardziej kontrowersyjnych lekturach filozoficznych XX wieku. Pierwszy odcinek poświęcony jest dziełom Hannah Arendt.


Mateusz Morawiecki nie był pierwszym, któremu mocno się dostało za przypomnienie, że i wśród Żydów były osoby kolaborujące z władzami niemieckimi podczas Holokaustu. Ponad pół wieku przed pamiętnym wystąpieniem premiera Polski na konferencji prasowej w Monachium, coś podobnego spotkało Hannah Arendt.

Znana niemiecka filozof pochodzenia żydowskiego jest autorką głośnego reportażu „Eichmann w Jerozolimie. Rzecz o banalności zła” z roku 1963. Pierwotnie miał być to tekst dla „New Yorkera”, ale skończyło się na publikacji książkowej. Arendt nie tylko zrelacjonowała w niej głośny proces nazistowskiego zbrodniarza, snując rozważania nad moralną postawą oskarżonego, ale i odsłoniła – być może straszliwą – prawdę o narodzie izraelskim.

Właśnie – trzeba to podkreślić, że chodzi o naród izraelski, a nie żydowski. Różnicę tę wyjaśnia filozof, profesor Uniwersytetu w Białymstoku, zastępca redaktora naczelnego kwartalnika „Kronos” Piotr Nowak, w swojej najnowszej książce „Przemoc i słowa. W kręgu filozofii politycznej Hannah Arendt”.

Wskazuje on, że w potocznych wyobrażeniach syjonizm aspirował do tego, żeby stać się alternatywą dla tendencji asymilacyjnych. Tymczasem okazało się, że owa ideologia legła u podstaw najważniejszego ośrodka asymilacji, jakim stał się Izrael. Państwo to bowiem miało Żydów zsekularyzować (zdjąć z nich brzemię, za jakie syjonizm uważał bycie ludem Bożego wybrania) i uczynić narodem takim, jak inne narody.
Nowak przypomina zatem, iż syjoniści chcieli, żeby społeczeństwo izraelskie odcięło się od swoich żydowskich – w swojej istocie religijnych – korzeni. Ale tym samym przyczynili się oni do tego, że w założonym przez nich państwie ruszył przemysł pogardy wobec „niedopałków”, jak wtedy – od końca lat 40. do początku 60. – w języku tamtejszej ulicy określano Żydów, którzy ocaleli z Holokaustu.

Syjonizm afirmował bowiem ideał posługującego się zrekonstruowanym językiem hebrajskim mężnego, silnego, twardego wojownika. Ktoś taki miał być zdolny wywalczyć państwo dla swojego narodu. I tym się różnił od Żyda – mówiącego w jidysz wiecznego tułacza, bezbronnego, pobożnego człowieka, który dawał się prowadzić, jak baran na rzeź.

Proces Adolfa Eichmanna, głównego koordynatora planu Endlosung, okazał się punktem zwrotnym w dziejach Izraela. Ofiary Holokaustu przestały być pariasami. Ich pozycja społeczna zmieniła się o 180 stopni – trafiły one do panteonu nowego świeckiego kultu państwowego.

Za co więc konkretnie Hannah Arendt znalazła się w ogniu krytyki Żydów z Izraela i diaspory? Filozof naruszyła tabu. W swoim reportażu podniosła ona kwestię roli, jaką odegrały w ludobójczych działaniach Niemców judenraty (rady żydowskie).

Tak więc i w obliczu zagłady ludność żydowska nie stanowiła monolitu. Wśród niej nie zabrakło osób – i to w dodatku szanowanych, a nie z marginesu społecznego – które podjęły się funkcji organizacyjnych w niemieckiej machinie śmierci. To one decydowały o tym, kto ma być wysłany w transporcie do obozu koncentracyjnego.

Calosc TUTAJ

7 komentarzy to “Straszliwa prawda o narodzie izraelskim”

  1. Nieludzki, potworny, morderczy system Niemcow w czasie drugiej wojny oraz ludzka natura z instynktem przetrwania na czele, daly swoje rezultaty. Nie wolno mieszac wyjatkow z regula, nie wolno z ofiar robic winnych…Niemcy, Niemcy, Niemcy, przy cichej akceptacji wiekszosci swiata, lacznie ze swiatowa elita, sa winni tej najwiekszej ludzkiej podlosci, najpodlejszej zaglady ludzi w historii ludzkosci, a Zydow – Narodu Wybranego (do czego?), przede wszystkim.

  2. Pan Filip Memches sili się na tanie sensacje albo powtarza za prof Nowakiem.
    Jest nieprawdą że temat żydowskich kolaborantów, agentów, policjantów czy członków Junenratow jest jakimś tabu. Wystarczy poczytać trochę wspomnień i znaleźć opisy i potępienie policjantów, etc. Po wojnie były procesy żydowskich kolaborantów, jest to mało znane, w Polsce, Izraelu, Niemczech, Austrii, Francji. Normalnej jurysdykcji jak i sądy koleżeńskie, mogące skazać tylko na zniesławienie i wydalenie ze wspólnoty.
    Kary były…dosyć umiarkowane, tak jak w innych przypadkach kolaboracji, szczególnie parę lat po wojnie, ale temat ten nigdy nie był jakimś tabu.

    Nieprzyzwoita jest natomiast dyskusja i wypowiedz polskiego premiera Mazowieckiego, który jednym tchem mówi o polskich, żydowskich, i innych zdrajcach którzy przyczynili się do Zagłady.
    W krajach gdzie społeczeństwo było Żydom obojętne, uratowało się kolo 50% Żydów, w krajach w których społeczeństwo aktywnie współpracować i polowało na Żydów, poniżej 5% , było tak w Polsce, Słowacji, Litwie, Łotwie etc… Polska policja granatowa miała dużą swobodę w tym zakresie, samodzielni likwidowała getta jak i polowała na Żydów.
    Świetnie rozumiem ludzi którzy odmawiają dyskusji na ten temat postawionej w tej optyce, mającej zmniejszyć role polskiego społeczeństwa, kleru, podziemia czy inteligencji w Zagładzie. Można o wszystkim dyskutować, nie z każdym , jak powiedział prez. Chirac, „nie dyskutuje się menu z kanibalami”.

    Sprawa Judenratow…. w historii diaspory, Żydzi zawsze byli zakładnikami i musieli opłać się różnym władzom, płacić podatki „pogłowne” czy inne okolicznościowe haracze.
    Wadze organizowały Żydów w celu ściągania haraczy i stad np sejmiki żydowskie w dawnej rzeczypospolitej. Wiec tworzenie jakieś reprezentacji do dyskusji z oprawcami jest częścią doświadczenia diaspory, niektórzy członkowie Judenratow popełniali samobójstwo kiedy zrozumieli ze są narzędziem zagłady, inni kolaborowali.

    Pan Filip Memches cytuje lub wymyśla kłamstwo ze syjoniści i hitlerowcy mieli niby wspólny cel zniknięcia żydów z Europy. Jest to podwójne kłamstwo, hitlerowcy od początku planowali mordowanie Żydów, używano kodu „plan Madagaskar” historycy nie maja tu wątpliwości. Avraham Stern (ten z „Stern gang”) kontaktował się z hitlerowcami i proponował emigracje żydowską do Palestyny i walkę z Anglikami, Niemcy nie byli zainteresowani.

    Cytat „Wskazuje on, że w potocznych wyobrażeniach syjonizm aspirował do tego, żeby stać się alternatywą dla tendencji asymilacyjnych. Tymczasem okazało się, że owa ideologia legła u podstaw najważniejszego ośrodka asymilacji, jakim stał się Izrael.”

    ..to jest zupełny nonsense, i brak elementarnej wiedzy tematu… nie ma ochoty dyskutować o znaczeniu prostych pojęć..

  3. Zydzi wybierali Judenrat z grona najbardziej
    szanowanych i wykształconych obywateli miasta.
    Członkowie Judenratu starali się jak mogli pomoc.
    Pani Arendt było łatwo ich krytykować z wygodnego Nowego
    Nowego Jorku ,nie mając zielonego pojęcia co się działo
    na ziemiach okupowanych.
    Paweł Dabrowski

  4. Mając niecałe dwanaście lat, pamiętam rozmowy starszych gdy opowiadali: że gdy okupanci niemieccy postanowili stwożyć Judenrat w miasteczku i ustalili kto będzie najstarszym funkcjunarjuszem, a gdy ten ostatni sprzeciwiał się, powiedzieli: Ciebje nikt się nie pyta, ty wykonujesz nasze rozkazy. Tak że nie Żydzi sami ustanawiali Judenraty. Było to częścią planu niemjeckiego do wymordowania Żydów Europy. Co do „ordnungs dienst” Policji porządkowej w ghetcie tam szly dobrowolnie przeważnie wyrzudki którzy wierzyli że niemcy ich nie ruszą, i oni doczekają mesjasza.

  5. Pan Nowak posiada luki w wiedzy na temat Holokaustu podobnie jak pani Arendt je miała. Może pan Nowak zabierze się za badanie polskiego kolaboratyzmu z Niemcami w czasie II WŚ. Badania staystyczne dowodzą, że ilość polskich klaborantów była wielokrotnie większa od żydowskiej. Wiekszość czonkow Judenratu robiła to co robila aby ratować wlasną rodzinę co ich wcale nie rozgrzesza. Na koniec spotkał ich ten sam los co innych bo była to tylko kwestia czasu. Poglądy pani Arendt są dla mnie tylko prowokacją do dyskusji, która prowadzi do nikąd.

  6. Pocieszne bzdury.
    Komunistka H. Arendt, antysemitka, jako arbiter w sprawach żydowskich i P. Nowak, antysemita, jako ekspert antropologii i etnografii żydowskiej.

  7. W kazdym spoleczenstwie sa osoby gotowe do kolaboracji z najezdzcami, dla wlasnego zysku albo dla ideii.Judenraty,PKWN wtedy,dzisiaj Refugees Welcome,,,

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: