Uncategorized

Antysyjonista

Alex Wieseltier

Chaim Handler: Mam naprawdę dobrego przyjaciela, który, z powodu konfliktu palestyńsko-izraelskiego, jest zatwardziałym antysyjonistą.
Czy jest coś dobrego, co Izraelczycy zrobili Palestyńczykom od czasu uzyskania przez Izrael niepodległości?

Twierdzisz, że twój „przyjaciel” jest antysyjonistą „z powodu konfliktu”. Jeśli tak jest, to twój „przyjaciel” nie wie, co znaczy słowo konflikt i na czym ten konflikt polega. „Konflikt” obejmuje dwie strony, których własne cele jednej strony kolidują z realizacją aspiracji drugiej strony. W tym przypadku istotą samego konfliktu jest syjonizm.


Syjonizm, to ruch powstały w 1897 roku w celu promowania odbudowy ojczyzny narodu żydowskiego, ziemi Judei, w ówczesnej niewielkiej części Azji Osmańskiej, rządzonej przez skorumpowane i regresywne Imperium Osmańskie (tureckie). Palestyna stała się odrębnym podmiotem politycznym po I wojnie światowej, kiedy mocarstwa alianckie zlikwidowały Azję Osmańską i podzieliły ją na arbitralne „mandaty”, z których jeden został nazwany „Palestyną” i był konglomeratem części trzech różnych prowincji osmańskich. W ten sposób narodzili się ludzie „palestyńscy”, czyli każda osoba, która przypadkiem mieszkała w granicach, które określały Mandat Palestyny, kiedy ten mandat powstał w 1922 roku.


Mandat Palestyny, który jest dokumentem prawnym wydanym przez Ligę Narodów, prekursora Organizacji Narodów Zjednoczonych i jedynego wówczas uznanego na arenie międzynarodowej autorytetu, wyraźnie uznał „historyczny związek narodu żydowskiego z Palestyną i podstawy do odtworzenia ich narodowego domu” i zobowiązywał „władze Mandatu” do ułatwienia żydowskiej imigracji i osadnictwa, oraz do stworzenia w „kraju w takich warunkach politycznych, administracyjnych i ekonomicznych, które zapewnią ustanowienie żydowskiego domu narodowego”.


Dążeniem syjonistów była realizacja powstania „żydowskiego domu narodowego” zgodnie z mandatem Ligi Narodów. Ludzie, którym zdarzyło się przebywać w granicach, które wyznaczały Mandat Palestyny, kiedy ten mandat powstał, tj. „Palestyńczyków”, dążyli do uniemożliwienia realizację nakazu utworzenia „żydowskiego domu narodowego”. To jest i zawsze było podstawą omawianego konfliktu.


To pokazuje podstawowo błędne przekonanie, że jedna strona jest antysyjonistyczna „z powodu konfliktu”, podczas gdy istotą konfliktu jest to, że jedna strona popiera ideał syjonizmu, jakim jest istnienie państwa Izrael, a druga sprzeciwia się realizacji syjonistycznego celu, istnieniu Izraela. Bycie antysyjonistą oznacza utożsamianie się z jedną stroną konfliktu, stroną, która sprzeciwia się istnieniu Państwa Izrael.


W każdym konflikcie ludzie po obu stronach konfliktu będą naturalnie chcieli przekonać innych do poparcia ich celów. Odbywa się to na ogół poprzez stawianie przeciwnej stronie tendencyjnych zarzutów, które podkreślają postrzegane przez stronę przeciwną krzywdy, z pominięciem kontekstu i prowokacji prowadzących do tych dostrzeżonych niesprawiedliwości. W wielu przypadkach zarzuty są kompletnymi zmyśleniami, usprawiedliwianymi przekonaniem, że czyjaś sprawa jest tak słuszna, że ​​cele uświęcają środki. Rzadko zdarza się, aby ktoś, kto ma interes w konflikcie, przedstawiał pełny, rzeczowy i bezstronny opis jakiejkolwiek sprawy, która dotyczy konfliktu. Prawie zawsze istnieją dwie różne narracje i żadna z nich nigdy nie przedstawia prawdziwie obiektywnie pełnej historii.


Twój „przyjaciel”, jeśli mamy przyjąć przesłankę twojego pytania, przyjął palestyńską narrację konfliktu, akceptując tożsamość „antysyjonisty”, ponieważ decyduje się zaakceptować zarzuty tych, których jedynym celem jest promowanie Antysyjonizm. Te zarzuty są znane jako „argumenty chochoła”. Odwracają uwagę od rzeczywistego problemu, jakim jest to, czy ideał syjonistyczny jest czymś, co należy popierać, czy się mu przeciwstawiać.


Żaden „antysyjonista” nie twierdziłby, że zasadniczo popiera syjonizm, ale sprzeciwia się istnieniu Izraela z powodu rzekomych niesprawiedliwości popełnianych przez Izrael od 1967 roku, na przykład dlatego, że Antysyjonizm nie mniej stanowczo sprzeciwiał się istnieniu państwa żydowskiego między latami 1917 – 1967, niż po roku 1967. Żaden antysyjonista nie powiedziałby, że Izrael powinien nadal istnieć jako państwo żydowskie, ale powinien lepiej traktować Palestyńczyków. Antysyjoniści sprzeciwiają się dla zasady istnieniu państwa żydowskiego, koniec i kropka. Dlatego rzekome „okrucieństwa” Izraela nie są tak naprawdę częścią tego równania. One odwracają uwagę od rzeczywistego antysyjonistycznego celu, którym jest całkowita delegalizacja państwa Izrael.


Są trzy podstawowe pytania, które samozwańczy „antysyjonista” musi sobie zadać. Pierwszym z nich jest to, czy naród żydowski ma prawo do samostanowienia, do istnienia jako wolny i niezależny naród, tak jak przed zniszczeniem Judei w roku 70, 500 lat przed narodzinami Mahometa w Mekce w Arabii w roku 570, upamiętnione poświęceniem Łuku Tytusa w Rzymie w roku 80. Judea została przemianowana na Palestynę przez cesarza Hadriana w roku 135, po tym, kiedy bunt Bar Kochby o przywrócenie Judei niepodległości się nie powiódł.


Drugie pytanie brzmi: 73 lata po osiągnięciu syjonistycznego celu; kiedy prawie połowa wszystkich Żydów na świecie osiedliła się w ojczyźnie swoich przodków; z populacją przekraczającą 9 milionów ludzi; kiedy istnieje bezpieczny i dobrze prosperujący kraj, ze stabilną gospodarką, doceniany za osiągnięcia w różnych dziedzinach, czy sprzeciwianie się istnieniu Izraela na tym etapie ma jakikolwiek praktyczny sens?


Trzecie pytanie brzmi: czy mogę zrobić więcej dobrego, opowiadając się po jednej stronie konfliktu po drugiej, czy też będąc bezstronnym obserwatorem i pracując na rzecz ludzkości, a nie jednej strony kosztem drugiej?
Oczywiście, jako syjonista i zainteresowana strona mocno wierzę w prawo narodu żydowskiego do samostanowienia i wierzę, że Antysyjonizm jest daremnym wysiłkiem, który nie może zrobić nic więcej niż po prostu utrwalać obecną sytuację, która bardziej szkodzi Palestyńczykom niż komukolwiek innemu.


Więc twój przyjaciel może walczyć z wiatrakami, jeśli chce, ale bardziej wartościowym wykorzystaniem jego działań byłoby poświęcenie swojej energii na promowanie współpracy, kompromisu i współistnienia między Izraelczykami i Palestyńczykami. Promować pokój i przyjaźń, a nie przemoc i nienawiść.

Ari Einat, syn Żydów palestyńskich

Polskie tłumaczenie Alex Wieseltier

https://zionistforum.quora.com/?


Wszystkie wpisy Alexa

TUTAJ

Kategorie: Uncategorized

2 odpowiedzi »

  1. Reakcja jest kwestią okoliczności.

    Młode pokolenie Amerykanów podobno ( według reporterów prasy prawicowej w USA), nienawidzi USA, konstytucji amerykańskiej i historii amerykańskiej. a ci Żydzi między nimi nawidzą także Izrael (jego prawa i jego historii). Nawet licząc skromnie, mowa tu o dziesiątkach milionów Amerykanów a w tym może i milion koszernych Żydów pełnych nienawiści i wściekłości na oba państwa. Taka międzynarodówka półgłówków. Wynik mrówczej pracy dwóch pokoleń wrogów na uczelniach amerykańskich.

    Czym przy takich kłopotach jest taki czy inny antysyjonista żydowski w Europie. Rewolucja bolszewicka w USA wróży upadek całej cywilizacji zachodniej a upadek Izraela – może 3 dni tłustych nagłówków i to też nie w każdej gazecie.

    Mam też wrażenie że w okresie mandatu brytyjskiego w Palestine – Eretz Israel, było na świecie stosunkowo więcej antysyjonistów żydowskich niż dzisiaj. Faktem jest że niewielu osiedliło się w Palestynie kiedy mogli (1922-1939).

  2. Jeśli Żyd ma przyjaciela „ antysyjoniste” to sa tylko trzy możliwości ;
    Albo ten „Żyd” nie jest Żydem
    Albo ten „przyjaciel” nie jest przyjacielem
    Albo obaj sa kretynami i zadne tłumaczenia nic tu nie pomogą.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.