Uncategorized

Izrael potrzebuje strategii narracyjnej. 

Melanie Phillips

Melanie Phillips, brytyjska dziennikarka, prezenterka i pisarka. Jej pamiętnik, Anioł Stróż , został opublikowany przez firmę Bombardier, która opublikowała również jej pierwszą powieść, Dziedzictwo . 

 Dlatego Ameryka i Zachód ignorują rzeczywistość dotyczącą Iranu, Palestyńczyków czy Bractwa Muzułmańskiego, ponieważ znajdują schronienie w fantazji, że świat jest ukształtowany na ich własny obraz.

Fascynujący serial telewizyjny BBC badał sposób, w jaki byli premierzy Wielkiej Brytanii z Partii Pracy, Tony Blair i jego następca Gordon Brown, zrewolucjonizowali swoją partię, aby stworzyć zwycięską machinę „Nowej Pracy”.

W chwili bolesnej jasności Blair zastanawia się nad niszczycielskimi błędami popełnionymi podczas wojny z Irakiem w 2003 r., którą pomógł poprowadzić wraz z prezydentem USA Georgem W. Bushem, by obalić irackiego dyktatora Saddama Husajna.

Usunięcie Saddama zapoczątkowało lata sekciarskiej rzezi w Iraku. W programie Blair mówi, że największym błędem było nie uświadomienie sobie, że obalenie siłacza Iraku usunęłoby jedną rzecz, która powstrzymywała walczące plemiona przed próbami unicestwienia się nawzajem.

Od Bagdadu po Jerozolimę, Pekin i gdzie indziej, Zachód raz po raz się myli.

Nad Iranem Stany Zjednoczone popełniają śmiertelny błąd. Podczas gdy najgroźniejszy wróg terrorystyczny Zachodu coraz szybciej biegnie w kierunku osiągnięcia zdolności do przełamania broni nuklearnej, Ameryka wydaje się nie tylko niechętna jej powstrzymaniu, ale także robi wszystko, aby ją wzmocnić.

Chociaż sankcje wobec Iranu są nadal formalnie stosowane, administracja Bidena przestała je egzekwować, a nawet zapewniła miliardy dolarów w postaci bezpośredniego złagodzenia sankcji. Zamiast osłabienia, Iran jest teraz w dobrej pozycji, by wycisnąć dalsze ustępstwa z leżących na wznak Stanów Zjednoczonych podczas rozmów nuklearnych wznowionych w przyszłym tygodniu w Wiedniu.

Administracja Bidena zdecydowanie knebluje za jakąkolwiek umowę. Jednak niezależnie od formy, jaką to przybierze, nieuchronnie ożywi katastrofalną politykę byłego prezydenta Baracka Obamy, polegającą na finansowaniu reżimu, który toczy wojnę z Zachodem od ponad czterech dekad, podczas gdy nieuchronnie dąży do zdobycia bomby.

Główną przyczyną tych katastrofalnych błędów w ocenie jest niezdolność Zachodu do zrozumienia kultur innych niż jego własna. Według słów Dana Schueftana, przewodniczącego Centrum Badań nad Bezpieczeństwem Narodowym na Uniwersytecie w Hajfie, Zachód w ogóle, a Ameryka w szczególności, konsekwentnie nie rozumieją radykalizmu.

Zakładają, że taki ekstremizm sprowadza się jedynie do pustych sloganów i że zasadniczo „racjonalni” przywódcy będą działać „pragmatycznie”, kiedy „będą mieli coś do stracenia”. Mówi, że w ten sposób również źle zrozumieli Adolfa Hitlera, palestyńskiego przywódcę Jasera Arafata, prezydenta Syrii Bashara Assada i prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana, żeby wymienić tylko kilku.

„Podobna „ślepota kulturowa” – pisze – „konsekwentnie zawodziła Amerykanów, gdy próbowali wprowadzić demokrację w Iraku, pluralizm w Libii, akceptację dla Bractwa Muzułmańskiego, równość kobiet w Afganistanie i pokój wśród Palestyńczyków”.

Jedną z przyczyn tej porażki jest monumentalna arogancja Zachodu. Wierząc, że jest centrum wszechświata, nie jest w stanie pojąć, że inne kultury mogą mieć zupełnie inny sposób myślenia niż ich własny. Zakłada natomiast, że każda inna kultura również rządzi się racjonalnością i własnym interesem. Zakłada, że ​​nie ma konfliktu, którego nie da się rozwiązać kompromisem, w którym strony muszą łamać sobie głowy przez wyższe intelekty Zachodu, dopóki go nie osiągną.

Ta postawa rządziła żałosną ingerencją Zachodu w wojnę arabską z Izraelem. Ameryka, Wielka Brytania i Europa nieubłaganie wierzą w „rozwiązanie dwupaństwowe” państwa palestyńskiego obok Izraela.

Jest to jednak rozwiązanie niewłaściwego problemu. Bowiem problemem tej stuletniej wojny nie jest, jak mówi sobie Zachód, sprawiedliwy podział ziemi między dwie strony z uzasadnionym roszczeniem do tej ziemi. Zamiast tego chodzi o cel strony „palestyńskiej”, która nie ma żadnych prawnych, historycznych ani moralnych roszczeń do ziemi, aby zniszczyć roszczenia narodu żydowskiego, które są jedynymi ugruntowanymi w legalności i historii.

Zachód nadal się myli, ponieważ nie może zrozumieć, że u podstaw palestyńskiego odrzucenia leży antysemityzm i islamski ekstremizm.

Powodem tego jest niezdolność Zachodu do zrozumienia, że ​​antysemityzm nie jest tylko formą rasizmu, ale psychotycznym obłąkaniem; a jako kultura coraz bardziej świecka, Zachód nie rozumie wpływu, jaki religijny zelota może mieć na umysł.

Wielka Brytania, gdzie służby bezpieczeństwa są prawie przytłoczone przez tysiące zradykalizowanych brytyjskich muzułmanów, pozostaje zdumiona islamistycznym ekstremizmem. Choć na próżno próbuje „deradykalizować” takich ekstremistów, upiera się przy lekceważeniu lub wyjaśnianiu czynnika islamistycznego.

Nie zdaje sobie sprawy z kluczowego punktu – że ci muzułmanie, którzy zamieniają się w ludzkie bomby, wierzą, że wykonują dzieło Boże i dlatego są całkowicie oporni na rozum.

W podobnym duchu zachodni liberałowie nie przyznają, że irański reżim jest zdominowany przez fanatyków religijnych, którzy chcą sprowokować apokalipsę, która ich zdaniem sprowadzi na ziemię szyickiego mesjasza.

Jednak Izrael, kraj, który mógł zrobić tak wiele, aby obudzić Zachód na te błędy, pozostaje niezwykle niechętny, aby zrobić to, nawet po to, by sobie pomóc. Jego wrogom udało się określić go jako demoniczny, aby go delegitymizować i zniszczyć. Zrobili to dzięki sześcioletniej strategii zasiewania publicznego dyskursu kłamstwami i krwawymi oszczerstwami.

To nie tylko fałszywie przekształciło palestyńską wojnę eksterminacyjną przeciwko Izraelowi jako ucisk Palestyńczyków przez Izrael; zatruwał także każdego, kto popiera Izrael jako splamiony przez stowarzyszenie.

W świetle tego jest absolutnie zdumiewające, że Izrael wciąż nie ma scentralizowanej strategii komunikacyjnej. Zamiast tego, różne agencje toczą ze sobą spory, by wydać w dużej mierze nieskoordynowane reakcje na propagandowy atak, który porwał język i prawie przepisał Żydów z ich własnej historii.

Izrael musi opracować strategię kształtującą narrację, a nie – jak obecnie – próbować bronić się na wybranym przez wrogów terenie. Zamiast jedynie odpowiadać na ten atak, powinien stale umieszczać istotne, ale rzadko wypowiadane prawdy w domenie publicznej.

Powinna na przykład zwrócić uwagę, że nie ma nic nielegalnego w jej „osiedlach”, które są oparte na prawie międzynarodowym. Powinna wzywać zachodnie rządy do błędnego przedstawiania konwencji genewskich w fałszywym twierdzeniu o „nielegalnej okupacji”.

Powinno to stale wskazywać na fakt, że Żydzi są jedynymi zachowanymi rdzennymi mieszkańcami tego kraju. Powinna nagłaśniać nazistowski styl przedstawiany przez Autonomię Palestyńską narodu żydowskiego jako krwiopijców kontrolujących świat – i wskazywać, że ten nikczemny program jest aktywnie wspierany i promowany przez rzekomych „antyrasistów” na Zachodzie. I tak dalej.

Jednak Izrael nie ma takiej proaktywnej strategii.

Jest zrozumiałe, że zajmuje się potrzebą walki z bezpośrednim zagrożeniem życia Izraela ze strony ludobójczych wrogów najeżonych bronią na jego granicach i na ulicach. Boi się też, że nie będzie przestrzegał zasad dyplomatycznych, a tym samym zdenerwuje swoich przyjaciół na zachodzie, jakkolwiek by nie byli fałszywi.

Bardziej fundamentalnie wierzy, że próba wpłynięcia na Wielką Brytanię lub Europę, z ich okropnymi historiami endemicznego antysemityzmu, jest bezużytecznym przedsięwzięciem.

To poważny błąd. Przynajmniej w Wielkiej Brytanii wielu popiera palestyńską narrację kłamstw po prostu dlatego, że nie mają bladego pojęcia o prawdzie. A to dlatego, że Izrael im tego nie zapewnia.

Ameryka i Zachód ignorują rzeczywistość dotyczącą Iranu, Palestyńczyków czy Bractwa Muzułmańskiego, ponieważ znajdują schronienie w fantazji, że świat jest ukształtowany na ich własny obraz.

Izrael znajduje się w wyjątkowej sytuacji, będąc jednocześnie Zachodem i jednocześnie Bliskim Wschodem. Jest zatem wyjątkowo wyposażony, aby wyedukować Zachód z tej niebezpiecznej fantazji. To, że zdecyduje się tego nie robić, jest tragicznym błędem, zarówno dla samego Izraela, jak i dla świata.

Izrael potrzebuje strategii narracyjnej. 

Przetlumaczyl Sir Google Translate

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

  1. Izrael nie zostanie już długo Zachodem, z dwóch przyczyn.
    Poza tym kompletnie zgadzam się z autorką.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.