
Podczas gdy Siły Obronne Izraela z dnia na dzień zdobywają teren walki z Hamasem, zniszczenie go jako siły militarnej zajmie trochę czasu, według byłych oficerów IDF.
Profesor Gabi Siboni, starszy pracownik Jerozolimskiego Instytutu Strategii i Bezpieczeństwa, który posiada stopień pułkownika (rez.), powiedział JNS, że izraelska kampania będzie „bardzo długa”.
Stwierdził, że w Strefie Gazy Hamas zbudował najbardziej ufortyfikowaną bazę terrorystyczną na świecie, zarówno na powierzchni, jak i pod ziemią.
Stwierdził, że ponieważ tak wiele domów w Gazie zawiera broń i jest połączonych z podziemną infrastrukturą terrorystyczną, znaczna liczba cywilów jest zaangażowana „na różne sposoby i metody” w machinę wojenną Hamasu.
„Teraz IDF walczy z tym i jest to trudna wojna przeciwko zdeterminowanemu wrogowi. Oni [Hamas] nie są gotowi się poddać” – powiedział Siboni.
Dodał, że zadeklarowany przez izraelski gabinet wojenny cel likwidacji zdolności wojskowych i zarządczych Hamasu jest realistyczny i słuszny. „To jedyny sposób na zachowanie naszego istnienia – musimy zniszczyć Hamas. Nie chodzi o stanie ze stoperem i ciągłe pytanie „co się dzieje”. Ta walka będzie długa” – dodał.
Ponadto powiedział, że IDF zmieniły swój porządek bitwy w Strefie Gazy nie dlatego, że zmieniły się ich cele, ale dlatego, że muszą również brać pod uwagę inne areny, takie jak Liban oraz Judea i Samaria.
W ostatnich dniach IDF przeszły z fazy walki o wysokiej intensywności do fazy o niższej intensywności, nazwanej Etapem 3, w północnej Gazie i mieście Gaza, zwalniając znaczną liczbę jednostek rezerwistów i zmniejszając liczbę personelu i operacji w tym sektorze.
„IDF działa metodycznie. Nawet w chwili, gdy rozmawiamy, IDF metodycznie demontuje zdolności Hamasu. Ta operacja trwa i w miarę upływu czasu Hamas staje się coraz słabszy. W rzeczywistości są miejsca, w których stracił już kontrolę – ale Gaza nadal jest strefą walk” – oświadczył Siboni.
W następstwie osiągnięć IDF w północnej Gazie, wiele rządów wezwało Izrael do umożliwienia powrotu mieszkańcom północnej Gazy, którzy ewakuowali się do południowej Gazy. IDF wezwały wszystkich cywilów z miasta Gaza i północnej Gazy do udania się na południe na początku swojej ofensywy lądowej 27 października i szacuje, że około miliona osób zastosowało się do tego wezwania, podczas gdy około 250 000 osób pozostało na miejscu.
Jednak według Siboniego pomysł umożliwienia cywilom z Gazy powrotu do północnej Gazy jest nie do przyjęcia, ponieważ obszar ten pozostaje strefą walk, w tym podziemną infrastrukturą i domami wypełnionymi bronią. „Dopóki IDF go nie oczyści, powrót mieszkańców jest niemożliwy. Jeśli to zrobią, zostaną zranieni, a terroryści zaszkodzą IDF, ponieważ wrócą pod przykrywką mieszkańców” – ostrzegł. „Hamas już dawno przestał nosić mundury”.
Tymczasem w południowej Gazie IDF próbuje dotrzeć do przywódców Hamasu, wierząc, że tam też najprawdopodobniej znajdą zakładników, ocenił.
„IDF chce zepchnąć naszego wroga jak najdalej na południe. Jesteśmy w trakcie długiego procesu, będziemy musieli również bardziej metodycznie radzić sobie z południem Strefy. Ale trzeba to robić krok po kroku” – powiedział Siboni. „Osiągnięcia są doskonałe. Wszystko to dzieje się w najgęściej zaludnionym i najsilniej ufortyfikowanym obszarze na świecie, z najniższym wskaźnikiem niezaangażowanych ofiar cywilnych w porównaniu z innymi wojnami” – zauważył.
„Zlikwidowanie tego zajmie nam lata, ponieważ Hamas jest głęboko zakorzeniony w populacji, a z perspektywy bezpieczeństwa będziemy musieli pozostać w Strefie Gazy przez dziesięciolecia; nie ma innego mechanizmu, który mógłby zapewnić bezpieczeństwo, którego potrzebujemy w Strefie Gazy. Dlatego nie będzie innego wyboru, jak tylko działać tam przez lata” .
Dodał, że najlepszym przykładem modelu, którego Gaza będzie potrzebować, jest obecny stan rzeczy w Judei i Samarii.
„Rozpoczęliśmy 'Operację Tarcza Obronna’ w 2002 roku, zdobyliśmy palestyńskie miasta i uderzyliśmy w gniazda terroru. I wciąż walczymy – minęło ponad 20 lat. Do dziś walczymy w Judei i Samarii i będziemy nadal walczyć w Strefie Gazy, aby zlikwidować tę infrastrukturę. Musimy cały czas usuwać te zdolności” – stwierdził.
Izrael zaczął również wprowadzać środki zapobiegające przyszłemu gromadzeniu sił w Strefie Gazy, powiedział, w tym zapobieganie transferowi zaawansowanej broni przez granicę Strefy Gazy z Egiptem.
„Współpraca z Egiptem jest bardzo ważna, ponieważ Egipcjanie generalnie mają ten sam interes”, dodał.
Pułkownik IDF (rez.) Moshe Elad, jeden z twórców koordynacji bezpieczeństwa między IDF a Autonomią Palestyńską i wykładowca w Western Galilee College w północnym Izraelu, powiedział JNS, że wojsko poprosiło o dodatkowy czas na operację, ponieważ było zaskoczone skalą tuneli, między innymi z tego powodu.
„Myśleli, że to coś rozsądnego, a potem dowiadują się, że to całe miasto i dlatego wymaga to czasu” – powiedział Elad. „Wynika z tego, że zajmie to dużo czasu. Szacuję to nie w dniach, nie w tygodniach, ale w miesiącach” – oświadczył, dodając, że samo skanowanie wszystkich tuneli zajęłoby „co najmniej” sześć miesięcy.
Ponadto, podobnie jak w przypadku Hezbollahu w Libanie, Hamas nie podlega prawu międzynarodowemu i po prostu je ignoruje, co daje mu przewagę.
„Ta asymetria faktycznie powoduje opóźnienia, ponieważ chcesz być w porządku z prawem międzynarodowym, nie chcesz zabijać ludzi ot tak”, podczas gdy twój wróg nie ma takich obaw. „W tej wojnie, która toczy się również na dwóch frontach, trzeba też bardziej się chronić” – dodał.
Oficerowie radcy prawni IDF towarzyszą operacjom, wyjaśniając dowódcom konsekwencje różnych kierunków działań, Izrael znajduje się pod silną presją podczas walki z Hamasem, stwierdził Elad, dodając, że Izrael stoi w obliczu niezrównanej presji międzynarodowej, w tym ze strony Stanów Zjednoczonych.
Tymczasem w kraju niektórzy wzywają do zakończenia walk w zamian za uwolnienie zakładników – scenariusz, który według Elada spowodowałby poważne problemy bezpieczeństwa dla Izraela.
Jeśli Izrael zakończy wojnę, zanim Hamas zostanie złamany, Izrael będzie wydawał się słaby w regionie, a to okaże się śmiertelne, ostrzegł.
„Musimy odbudować regionalną siłę odstraszania. Musimy to zrobić, ponieważ po prostu nie ma innego wyboru. Dlatego wszystko inne musi poczekać. Sytuacja jeńców jest bardzo trudna, wierzę, że armia nad tym pracuje, ale nasi wrogowie zapowiadają kolejne ataki 7 października” – powiedział Elad. „Nie obchodzi ich presja, opinia publiczna czy cokolwiek innego. Nawet w Autonomii Palestyńskiej istnieje niebezpieczeństwo tego, co wydarzyło się już w 1996 roku, kiedy skierowali na nas swoje lufy, a ich snajperzy otworzyli ogień. Doświadczyłem tego osobiście – ludzie padli martwi obok mnie – trzej funkcjonariusze policji granicznej, którzy zostali zabici przez snajperów PA w Tulkarem”.
Hamas słabnie, ale kampania przeciwko niemu będzie długa
Kategorie: Uncategorized


MP:
Zniszczenie struktur Hamasu nie zapewnia ani jednego z celów Izraela.
Zobaczymy fakty za rok-dwa. Wtedy dostaniesz jaśniejszy obraz sytuacji.
MEF
Wg mnie zniszczenie struktur władzy Hamasu posuwa się systematycznie do przodu. Trzeba trochę cierpliwości, której rzecznicy hasła „Szalom Achszaw” albo „Porwani Achszaw”’ nie mają, ale są wg mnie w mniejszości. Porwanych być może da się wymienić, ale na pewno nie wszystkich. Przypomnę, że Szalita trzymali 7 lat, i jeśli Izrael wyeliminuje Hamas jako organizacje w Gazie, to nie ma znaczenia który z jego prowodyrow przeżyje. Biden i Administracja mają na głowie wybory, które mogą przegrać. Z tej strony nie przewiduje trudności. W. Brytania może uznać, co chce, ale czasy imperium już minęły. Opcja spacyfikowanego państwa z izraelska granicą w Dolinie Jordanu i kontrolą bezpieczeństwa przez Cahal byłaby do przyjęcia ale tylko przez Izrael…
MP:
Jasne że Hamas dostaje baty, ale kto zwycięży a kto przegra zależy od punktu odniesienia.
Izrael przysiągł nieostrożnie że zmiecie Hamas, przynajmniej w Gazie a Hamas nie obiecał nic. Dlatego samo przeżycie jednego z przywódców Hamasu w Gazie zostanie uznane za zwycięstwo przez Arabów palestyńskich i większość świata.
A przecież minęły prawie 4 miesiące i Hamas w Gazie istnieje dalej i walczy dalej, bo przeszedł na wojnę partyzancką.
Ta wojna, jak każda inna wojna Izraela, jest mierzona asymetrycznym zegarem szachowym. Przez sojuszników i przez wrogów. Jak w błyskawicznej rozgrywce szachowej w której zawodnik o imieniu Izrael ma do dyspozycji jedną minutę a zegar przeciwnika stoi.
W tej wojnie Izrael dostał wyjątkowo wiele czasu, ale i ten strwonił na gesty pojednawcze i na ustępstwa ”humanitarne”. Nie wspominając kardynalnych błędów taktycznych w rokowaniach o uwolnienie zakładników, wobec Hamasu i wobec ”życzliwych” pośredników. Czym ta wojna ciągnie siָę dłużej tym bardziej rośnie jej cena polityczna. A najwyższą ceną polityczną jaką Izrael może zapłacić jest uznanie państwa palestyńskiego przez USA i Zachód. Co staje się coraz bardziej prawdopodobne z dnia na dzień.
Przypominam Ci warunki zwycięstwa Izraela:
1. Zniszczenie Hamasu.
2. Uwolnienie wszystkich zakładników.
3. Okupacja części (albo całej) Gazy aby zapewnić bezpieczeństwo mieszkańców żydowskich w pobliżu granicy.
To nie ja wymyśliłem te warunki, ale politycy na podstawie opinii generałów.
Żaden z nich nie został spełniony, bo nawet kontrola płn. Gazy nie jest kompletna. A zegar tyka.
MEF
Hamas słabnie a Izrael zmaga się na dwóch frontach: wojskowym i dyplomatycznym. Naciski z USA są o tyle groteskowe, że Biden i jego administracja nie wiedzą, gdzie się znajdą po listopadzie tego roku.
To raczej Izrael słabnie.
Mieliśmy rzadką okazję wykończyć Hamas w krótkiej intensywnej wojnie, bezwzględnej i okrutnej, ale straciliśmy ją w wyniku bezwzględnego i okrutnego nacisku ze strony światowej opinii publicznej ale przede wszystkim USA i UK. A proces o ludobójstwo i tak dostaliśmy. Można było przetrzymać ten nacisk? Moi zdaniem tak, ale politykom zabrakło odwagi. Teraz tylko pozostało oczekiwanie na deklarację amerykańską – brytyjską z formalnym uznaniem państwa palestyńskiego.
Tchórz traci dwa razy, jak wiadomo: Najpierw dostaje bicie a potem pośmiech gawiedzi.
Hamas to zaraza, którą trzeba wyplenić!