Czy jest to słuszne i czy może zadziałać? Tak, może.
Daniel Greenfield

Ci sami ludzie, którzy upierają się, że usunięcie dwóch milionów muzułmanów ze Strefy Gazy jest moralnie złe i niepraktyczne, twierdzą również, że moralnie słuszne i praktyczne jest usunięcie prawie pół miliona Żydów. Na zdjęciu: Ciężarówka załadowana materacami przejeżdża przez Gazę 1 lutego 2025 r. (Moiz Salhi/Middle East Images/AFP via Getty Images)
Po tym, jak prezydent Donald Trump zaproponował przeniesienie arabsko-muzułmańskich osadników mieszkających obecnie w Strefie Gazy, wśród polityków, aktywistów i mediów wybuchły gniewne protesty.
Protesty te można podzielić na aspekty moralne i praktyczne. Aspekt „moralny” polegał na tym, że „niewłaściwe” jest przenoszenie ludności obecnie okupującej Gazę, a aspekt „praktyczny” polegał na tym, że byłoby to niemożliwe do osiągnięcia. Żaden z tych argumentów nie jest zasadny.
Żydowska populacja Gazy została przeniesiona dwukrotnie, raz po egipskiej inwazji i podboju Gazy podczas wojny o niepodległość w latach 1948-49, a drugi raz po „wyzwoleniu”, które zmiotło z powierzchni ziemi 21 żydowskich społeczności i wypędziło mieszkające w nich rodziny.
Politycy i media nie tylko nie protestowali przeciwko przymusowemu usunięciu społeczności żydowskich z Gazy, ale świętowali to jako krok w kierunku pokoju w regionie.
Wiele, jeśli nie większość, „planów pokojowych” proponuje dalsze wysiedlenie setek tysięcy Żydów mieszkających w Judei i Samarii, aby zrobić miejsce dla „palestyńskiego” państwa. Nawet protestując przeciwko wysiedlaniu muzułmanów ze Strefy Gazy w krajach arabskich, odnoszą się do Żydów mieszkających na „Zachodnim Brzegu” jako osadników, ich społeczności jako „osiedli” i sugerują, że powinni zostać przeniesieni gdzie indziej.
Rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 242 została zinterpretowana przez wielu polityków i media jako wymagająca od Izraela wycofania się z obszarów, w tym części Jerozolimy, gdzie mieszka 450 000 Żydów. Ci sami ludzie, którzy twierdzą, że przeniesienie dwóch milionów muzułmanów ze Strefy Gazy jest moralnie złe i niepraktyczne, twierdzą również, że przeniesienie prawie pół miliona Żydów do Izraela jest moralnie słuszne i praktyczne.
Przeciwnicy propozycji Trumpa nie uważają, że wysiedlanie ludności jest złe; woleliby po prostu wydalić i wysiedlić Żydów niż wydalić i wysiedlić arabsko-muzułmańską ludność kolonialną.
Oni nie są przeciwko wysiedleniom, oni popierają terroryzm.
Mając kwestię moralną z głowy, co można powiedzieć o kwestii praktycznej? Czy jest to w ogóle możliwe?
Niektórzy twierdzą, że arabsko-muzułmańska ludność Gazy nie może zostać przeniesiona bez walk „od drzwi do drzwi”. Ale ostatnie doświadczenia Izraela w wojnie po 7 października 2023 r. wyraźnie pokazują, że to nieprawda.
Pomimo fałszywych twierdzeń o ludobójstwie, Izraelczycy ograniczyli ofiary cywilne do minimum, ewakuując jak najwięcej ludności „cywilnej” z jednej części Gazy do drugiej.
Pomimo tego, że mówiono im, że to niemożliwe, Izraelczycy ewakuowali setki tysięcy mieszkańców Gazy, aby zrobić miejsce dla operacji wojskowych. Na początku wojny około miliona Gazańczyków opuściło północną i południową część Strefy Gazy, a ONZ twierdziło później, że wysiedlono aż 1,5 miliona muzułmańskich osadników w Strefie Gazy. Większość Gazańczyków wykonała rozkazy i opuściła pola bitew.
Patrząc na przykłady spoza Izraela, wojna Czarnego Września między Jordanią a OWP w 1970 r. spowodowała śmierć około 4 000 terrorystów i aż 25 000 cywilów, według Yassera Arafata, a około 20 000 „Palestyńczyków” zostało przeniesionych do „obozów dla uchodźców” w Libanie.
Po wojnie w Kuwejcie w 1991 r. Kuwejt ukarał „Palestyńczyków”, którzy współpracowali z irackim Saddamem Husajnem, wydalając około 280 000 z nich w ramach masowej czystki, do której przyłączyły się również Arabia Saudyjska, Katar i inni sojusznicy z Zatoki Perskiej, co według szacunków obrońców „Palestyny” spowodowało 400 000 przesiedleńców.
Kuwejt wysłał szwadrony śmierci na obszary „palestyńskie”, aby je zmasakrować. Rozmieszczono czołgi i oddziały wojskowe, ustanowiono kontrole graniczne, a większość „Palestyńczyków” została wydalona z Kuwejtu. Ich społeczności zostały zniszczone. Część Hawally, gdzie mieszkali „Palestyńczycy”, została zrównana z ziemią i przekształcona w park rozrywki.
Dokonano tego przy wsparciu administracji George’a H.W. Busha.
„Myślę, że oczekujemy trochę za dużo, jeśli prosimy mieszkańców Kuwejtu, aby spojrzeli łaskawie na tych, którzy szpiegowali ich rodaków, którzy tam zostali, którzy brutalnie traktowali rodziny i tym podobne rzeczy” – powiedział Bush dziennikarzom na konferencji prasowej 1 lipca 1991 roku.
Arabia Saudyjska deportowała ponad 50 000 „Palestyńczyków”, Bahrajn, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Katar, który od tego czasu stał się państwowym sponsorem Hamasu, również zaczęły strzelać, wydalać i deportować „Palestyńczyków”.
Żadne z tych wydarzeń nie wywołało większych protestów ani komentarzy. Miały one miejsce przy wsparciu zachodnich rządów, które, podobnie jak pan Bush, porównały je do reakcji Francuzów przeciwko kolaborantom po nazistowskiej okupacji, a życie toczyło się dalej jak wcześniej.
Wysiedlenia dużej liczby „Palestyńczyków” zdarzały się już wcześniej na Bliskim Wschodzie. Nawet jeśli wysiedlenie Gazy miałoby się odbyć na większą skalę, nie byłoby ono dużo większe niż wysiedlenia podczas wojny lub po wojnie w Kuwejcie.
Taki transfer jest możliwy do obrony zarówno z praktycznego, jak i moralnego punktu widzenia, ponieważ nie ma innych opcji.
Podstawowym problemem w konflikcie jest to, że Izrael przesiedlił około 800 000 żydowskich uchodźców ze świata muzułmańskiego, podczas gdy kraje arabsko-muzułmańskie, które go zaatakowały, nie zrobiły tego samego. Wraz z ONZ nalegały one na utrzymywanie ich pod fałszywą tożsamością „Palestyńczyków” jako armii okupacyjnej uformowanej w grupy terrorystyczne w niekończącej się wojnie z Izraelem.
„Musisz wyciągnąć wnioski z historii. Nie możecie w kółko popełniać tych samych błędów” – powiedział Trump.
Od ponad 30 lat podejmowane są ciągłe próby utworzenia państwa „palestyńskiego”. Po licznych propozycjach pokojowych, ustępstwach gruntowych, niekończących się negocjacjach i finansowaniu podatników przez USAID (ponad 2 miliardy dolarów dla „Palestyńczyków” tylko od 7 października), nic nie zadziałało.
Kiedy Izrael wycofał się ze Strefy Gazy w 2005 roku, pozostawiając za sobą szklarnie i plany nowych gałęzi przemysłu, wraz ze znacznymi międzynarodowymi funduszami, Hamas zamienił ją w strefę wojny.
Zwolennicy rozwiązania dwupaństwowego nadal twierdzą, że gdyby Izrael zaoferował jeszcze więcej ziemi, wypędził i przesiedlił więcej Żydów, muzułmańscy terroryści w końcu zgodziliby się na trwały pokój.
Ale nigdy nie było ani krzty dowodu na to, że to zadziała. Żadna z izraelskich propozycji lub ustępstw poczynionych od końca lat 80. nie doprowadziła do jakiegokolwiek pokoju. OWP i Hamas wielokrotnie wykorzystywały terroryzm, by wymusić na Izraelu kolejne ustępstwa, nie dając nic w zamian. Ich przywódcy wielokrotnie powtarzali, że zamierzają zniszczyć Izrael.
Po 7 października wszyscy w końcu uwierzyli im na słowo.
Dyplomaci nalegali, że pokój nie może nastąpić bez wypędzenia i przesiedlenia Żydów z Judei i Samarii. Trump wywrócił wszystko do góry nogami, sugerując, że pokój nie może nadejść bez wysiedlenia arabskich muzułmanów ze Strefy Gazy. Co wydaje się bardziej rozsądne?
Wciąż trwa debata na temat propozycji Trumpa dotyczącej amerykańskiej roli w Strefie Gazy, którą wielu Amerykanów i Izraelczyków uważa za niepotrzebną. Woleliby pozwolić Izraelowi wziąć sprawy w swoje ręce przy wsparciu politycznym USA. Podobnie jak wtedy, gdy Bush Starszy udzielił politycznego wsparcia Kuwejtczykom w celu wydalenia ludności „palestyńskiej” z ich kraju.
Trump jest wizjonerem, a jego pomysł zmienił cały pogląd na konflikt i choć może to być tylko otwarcie pozycji negocjacyjnej, podobnie jak jego mowa o aneksji Kanady lub Grenlandii, nie ma wątpliwości, że zamieszał w garnku pod względem konwencjonalnego poglądu na Bliski Wschód. Jego podstawowe założenie, że Gaza jest miłym miejscem, które będzie źródłem konfliktów tak długo, jak długo będzie zamieszkana przez islamskich terrorystów i ich zwolenników, jest zasadniczo rozsądne.
Protesty przeciwko temu, zarówno moralne, jak i praktyczne, są bezpodstawne. Wysiedlenie jest rozsądne i moralnie słuszne. Jeśli Kuwejtczycy i Jordańczycy mogli wysiedlić „Palestyńczyków” ze swoich krajów na znacznie mniej poważnych podstawach niż okrucieństwa z 7 października, to Izraelczycy z pewnością mają do tego prawo.
Politycy, dyplomaci i dziennikarze, którzy opowiadali się za masowym przeniesieniem prawie pół miliona Żydów, nie mają moralnych podstaw, by sprzeciwiać się przeniesieniu muzułmanów ze Strefy Gazy.
A po wypróbowaniu wszystkiego innego, po dziesięcioleciach nieudanych prób zawarcia pokoju z terrorystami lub współistnienia z nimi w przypadku braku pokoju, nadszedł czas, aby zrobić to, co ma największy sens dla wszystkich i jedyną rzecz, która daje jakąkolwiek nadzieję na pokój w regionie.
Daniel Greenfield jest stypendystą Shillman Journalism Fellow w Centrum Wolności Davida Horowitza.
Kategorie: Uncategorized


Wjechali do Niemiec jako Syryjczycy…
SZ:
W czasie syryjskiej wojny domowej znikło z Libanu około 250 tysięcy uchodźców palestyńskich i z Syrii około 200 tysięcy. Dodajmy do tego około 500 tysięcy Palestyńczyków którzy znikli z Gazy i Judei i Samarii w 30 latach istnienia AP i z łatwością dochodzimy do miliona emigrantów palestyńskich z BW.
Linki:
https://www.middleeasteye.net/news/palestinians-lebanon-less-half-previous-estimate-census-shows
https://en.wikipedia.org/wiki/Yarmouk_Camp
I artykuł Ettingera u Misia:
https://dzismis.com/2025/03/07/aktualizacja-demograficzna-izraela-2025-przeczy-konwencjonalnej-madrosci/
Tego miliona nie znalazłem w statystykach niemieckich i francuskich. Jasne że opuścili BW, ale niejasne dokąd dotarli. Może ich zapisali jako inna grupa etniczna.
Wiesz o ich losie więcej? Może Polska przechowuje ich w starych kopalniach i rabuje ich renty uchodźcze płacone przez UNRWA?
MEF!: „Setki tysięcy Palestyńczyków już uciekło z piekła bliskowschodniego, z obozów uchodźczych w Libanie, Syrii i Iraku i większość zatarła swoją wątpliwą tożsamość „gubiąc” dokumenty na morzu. Bardzo prawdopodobnie wielu z nich uciekło z AP i z Gazy.”
Masz na mysli, ze wielu z tych migrantów „uciekinierów” z róznych krajów arabskich do krajów Zachodu, to w samej rzeczy nie krajanie, a Palestynczycy zyjacy w tych krajach?? No, hipoteza moze i sluszna, i chyba nawet ja kupie. Ale masz jakies konkretne dowody, jakes zródla?? Albo przynajmniej – logiczne poszlaki?
”ml” ma rację chociażby z tego względu, że Polacy ”przesiedlili” dobre kilkaset tysięcy Żydów najpierw ”do Palestyny” a potem ”do Izraela”. Jak ktoś lubi czystki etniczne to chyba powinien się cieszyć z masowego importu Walecznych Bojowników? Blogowiczom można przypomnieć darcie ryja na nutkę ”żydy wynocha!”, ”syjoniści do Dajana!”. Cóż, to działa w obie strony.
ml:
Nie trzeba nawet szukać chętnych gospodarzy. Przymknąć oko na łodzie przemytników w kierunku Europy i po załatwić każdej rodzinie kandydatów konto w kraju europejskim, albo w Emiratach. To lepsze od jałmużny UNRWA, a Żydzi Diaspory chętnie zapłacą.
Tak zostanie rozwiązany ” nierozwiązywalny” konflikt. Setki tysięcy Palestyńczyków już uciekło z piekła bliskowschodniego, z obozów uchodźczych w Libanie, Syrii i Iraku i większość zatarła swoją wątpliwą tożsamość „gubiąc” dokumenty na morzu. Bardzo prawdopodobnie wielu z nich uciekło z AP i z Gazy.
Jeśli Izrael im nie pomoże, ucieczka Arabów z Judei Samarii i Gazy potrwa dużo dłużej bo przez systematycznie ujemną demografię Palestyńczyków, i w wyniku chronicznych wojen domowych między nimi.
W planie pokojowym pierwszej administracji Trumpa przesiedlenie Gazańczyków jest ważnym elementem. To miał być pusty teren na granicy egipskiej-izraelskiej, kupiony albo wydzierżawiony przez Izrael.
Sprzeciw wysiedlenia Gazańczyków jest hipokryzją antysemicką, niczym więcej.
S.t. Z. ,Dokad ? Ano do Polski, kochajacej tak Gaze i wogole palestyncow. Zasluzyli sobie siebie nawzajem.
Dobry artykul a slusznie gada. Przesiedlenie nie jest niepokonanym problemem. Pytaniem jest GDZIE: Trump mówi, ze do Egyptu i do Jordanii – bo wiekszosc z nich przeciez stamtad pochodzi, i tam sa tez ichni pobratymcy…
Ale te dwa panstwa, podobnie jak wszystkie inne kraje arabskie, doslownie jak ognia nie chca tknac takiego rozwiazania.
Lepszym i prostszym rozwiazaniem byloby moze gdyby udalo sie znalesc jakis inny rzadko zaludniony teren odpowiedni dla kolonizacji?? Jak i gdzie, tego nie wiem… Ale aby bylo tak ze i wilk syty a owca cala.
Gazanczycy przeciez i tak i tak musza budowac wszystko od nowa, to im to wlasciwie wszystko jedno gdzie, byleby to bylo miejsce OK. A ze juz nie beda mieli miec Zydów ani Izraelczyków pod reka aby im psuc i niszcyc, no, to trudno. A tak jak dostali mase pomocy w Gaza, sadze ze nadal beda dostawac pomoc. Moze nie tyle – ale to i dobrze. Niech nareszcie naucza sie stanac na wlasnych nogach, a nie zyc z jamuzn UNRWA i datków od innych… Gorze niz w Gaza nie powinno byc, a z wkladem pracy i dobrej woli – powinno byc lepiej. Bo Hamas przeciez tam nie bedzie – skoro Hamas zyje ze krwi Zydów.