FIRA Poznańscy Żydzi. Opowieść o życiu

firaJedna opowieść i ponad 700 fotografii. Jak namacalne dowody: byli, kochali, bawili się, przeżywali porażki albo strach, mieli nadzieje i planowali przyszłość. Byli młodzi i całe życie było przed nimi. A potem ich zabito.
Poznańscy Żydzi lat międzywojennych – niewiele o nich wiadomo. Są jak Atlantyda, anonimowi i zaginieni. Nie ma fotografii, nie ma więc twarzy; nie ma wspomnień – nie ma imion i historii. Są miejsca, ale nieme.
Przed 1939 rokiem żyła ich w Poznaniu garstka. Dwa i pół, może trzy tysiące w 250-tysięcznym mieście. Nieco ponad jeden procent mieszkańców miasta. Byli też inni niż Żydzi z pozostałych terenów Polski – niczym Żydzi zachodnioeuropejscy. Nie było tu chasydów ani ortodoksów, na ulicach nie rozbrzmiewał jidysz. Wszyscy poznańscy Żydzi żyli tak, jak ich otoczenie: mówili po polsku, ubierali się jak wszyscy, nie byli zbyt religijni. Z perspektywy Poznania żydowska Polska daleka jest od stereotypowego wyobrażenia.

FIRA. Poznańscy Żydzi. Opowieść o życiu to projekt, który jest jak wehikuł czasu albo wizjer pozwalający zajrzeć w przeszłość. Książka-album i strona internetowa upowszechniają zbiór ponad tysiąca fotografii zebranych przed wojną w sześciu albumach przez młodą poznaniankę, Firę Mełamedzon. 31 maja 1939 roku 24-letnia Fira wyjechała do Palestyny, gdzie od ponad roku przebywał już jej ojciec. Mama Firy zamknęła w sierpniu skład męskiej konfekcji, który prowadzili przy Starym Rynku 64, pozałatwiała resztę spraw wiążących się z przenosinami do nowego kraju i jedenaście dni przed wybuchem wojny również wysiadła na nabrzeżu portu w Tel Awiwie. Uratowało się nie tylko tych troje ludzi – także pamięć Firy nie zmieniona przez doświadczenia wojny.

Fotografie z albumów Firy Mełamedzon-Salańskiej to materiał unikatowy – i w nietypową publikację się układają. Unikatowa jest ich liczba, około 1300 – tym bardziej, że fotografii poznańskich Żydów zachowało się mało (w albumach są także zdjęcia przedstawiające Żydów z Brzezin pod Łodzią oraz innych miast). Unikatowe jest także to, że wszystkie przynależą do jednej historii, jednej opowieści, przekazanej nam w 2012 roku przez 97-letnią wówczas Firę Mełamedzon-Salańską. Już to, że siedemdziesiąt czy osiemdziesiąt lat po opisywanych wydarzeniach ktoś, kto był ich uczestnikiem, zachował świetną pamięć i mógł ją opowiedzieć, jest niezwykłe. Ale jeszcze bardziej niezwykły jest fakt, że to opowieść sfotografowana. Można ją usłyszeć (przeczytać) i zobaczyć. Przyjrzeć się ludziom a nierzadko i wydarzeniom, o których Fira opowiada. Zdjęcia i tekst łączą się tu w jedną, wspomnieniowo-fotograficzną narrację.

Fira Mełamedzon-Salańska powtarzała przez lata: Póki ja żyję, oni żyją we mnie. I opowiadała, bo bliscy jej kiedyś ludzie mogli żyć tylko w opowieści. Zmarła 7 maja 2014 roku mając 99 lat. Nie doczekała książki, ale wiedziała, że się ukaże. Tym projektem przejmujemy jej relację i chcemy ją zachować. Przywrócić Poznaniowi jego żydowską społeczność sprzed wojny. Chcielibyśmy, żeby stała się pamięcią miasta, regionu, fragmentem historii polskich Żydów. Może choć trochę uda nam się wydobyć wielkopolskich Żydów z niebytu, w jaki zepchnęła ich wojna. Może nasza książka i strona nie ocalają wszystkich – ale innej bezpośredniej relacji już raczej nie będzie.

Bohaterami naszego projektu są ludzie, ich uczucia i codzienne życie. Społeczność żydowska Poznania. Ale zbiorowym bohaterem książki i tej strony jest także międzywojenny Poznań, który był tłem dla fotografujących się ludzi. Miasto o kształcie, którego też już nie ma.

Relacja Firy o tamtym świecie jest tak samo wyjątkowa, jak zrobione i zebrane przez nią zdjęcia. Wyjątkowa nawet jeśli założyć, że upiększona przez wspomnienia. Bo to historia o młodości w gruncie rzeczy beztroskiej, o miłościach spełnionych i niespełnionych. Opowieść o życiu szczęśliwym – która nie pasuje do naszego wyobrażenia o Żydach. Antysemityzm w relacji Firy istnieje niczym śnieg – pada, lecz nie jest najważniejszy. Nie znajdujemy w niej pragnienia – jak u jej rówieśników z innych regionów Polski – wyrwania się z zamykającej duchowości i biedy sztetla, bo w Poznaniu sztetla po prostu nie było. Nie ma tu buntu z braku szans czy nadziei pokładanych w lewicowości. Jej opowieść jest inna. Można powiedzieć: mieszczańska, ale ważniejsze jest chyba coś innego. Fira cieszy się życiem. Kocha, flirtuje, tańczy, śmieje się i żyje pełną piersią. Młodość, zakochanie, szukanie szczęścia, budowanie rozpoczynającego się dopiero życia – o tym opowiada. A owo kształtujące się, pulsujące życie zderzone z wiedzą o Holokauście – którą my mamy a oni mieć nie mogli – rodzi dramatyzm. Relacja o pełni życia unaocznia rozmiar mordu.

Jeśli jesteście Państwo zainteresowani tą historią, odsyłamy Was do poszczególnych członów naszego projektu. Do książki-albumu FIRA. Poznańscy Żydzi. Opowieść o życiu, która zawiera prawie 300 przedwojennych fotografii oraz towarzyszącą im relację Firy od momentu przybycia jej ojca do Poznania około 1924 roku aż do jej wyjazdu do Palestyny w 1939 roku. Odsyłamy na wystawę fotografii poznańskich Żydów z albumów Firy Mełamedzon-Salańskiej: otwarta w Bibliotece Raczyńskich w Poznaniu w ostatnim dniu maja, potrwa do września 2014 roku. Odsyłamy też do poszczególnych działów tej strony – do kolejnych ponad 400 zdjęć prezentowanych na podstronie  FIRA1915.PL, do zarejestrowanych kamerą wspomnień Firy w dziale FILMY, wreszcie do części ROZPOZNAJ ICH – w której liczymy na Państwa współudział w uzupełnieniu tej opowieści o nowe informacje.

Premierę projektu ustaliliśmy na 31 maja 2014 roku. Data została wybrana przypadkowo. Dopiero po śmierci Firy zorientowaliśmy się, że tego dnia mija dokładnie 75 lat od jej wyjazdu z Polski. Po trzech czwartych wieku jej fotografie i opowieść wracają do miasta, w którym powstały! Tego dnia wracają także jej albumy z fotografiami poznańskich Żydów. Fira Mełamedzon-Salańska zdecydowała, że mają one zostać przekazane przez rodzinę Bibliotece Raczyńskich.

Fira Mełamedzon-Salańska – urodziła się 19 kwietnia 1915 roku w Charkowie. Jej ojciec Abram Mełamedzon był Żydem rosyjskim, matka Rachela z domu Dymant polską Żydówką z Brzezin koło Łodzi. Pierwszym językiem Firy był rosyjski, dopiero po ucieczce rodziny z bolszewickiej Rosji w 1920 roku i zamieszkaniu w Brzezinach nauczyła się polskiego. Ojciec Firy był kupcem, w Charkowie a potem w Poznaniu prowadził skład konfekcji męskiej. Tuż przed wojną rodzina Mełamedzonów przeprowadziła się do Palestyny, unikając wojny i śmierci. Fira przeżyła w Palestynie a potem w Izraelu 75 lat, nigdy nie wróciła do Poznania ani do Polski, ale cały czas była mocno z nią związana, uważała się za polską Żydówkę. Prowadziła normalne życie: wyszła za mąż, miała dwójkę dzieci i doczekała się licznej rodziny. Była serdeczna, przyjazna i zawsze optymistycznie nastawiona do życia i ludzi. W sześciu albumach, które przywiozła z Polski, miała fotografie żydowskich przyjaciół i krewnych, którzy w ogromnej większości zginęli. Uznała za swoją rolę mówić o nich i opowiadać. I wielu odwiedzającym ją ludziom te swoje opowieści przekazywała.

 

Autorzy projektu:
Andrzej Niziołek i Ksenia Kosakowska

 

Fira Mełamedzon-Salańska, bohaterka i narratorka naszej książki, zmarła w środę wieczorem w Jerozolimie. 19 kwietnia skończyła 99 lat. Bardzo chcieliśmy, by mogła dostać do rąk gotową książkę, a ona czekała na nią. Nie udało się, choć niewiele brakowało. Udało się za to coś innego, coś dla niej i dla nas bardzo ważnego: wspólnie uratowaliśmy pamięć o poznańskich Żydach sfotografowanych w jej albumach. „Póki ja żyję, oni żyją we mnie” – mówiła Fira. Dzięki książce, która ukaże się 31 maja, oni będą żyć dalej. A ona z nimi.

 

Przyslal Max Meir Mroz

max mroz

One Response to “FIRA Poznańscy Żydzi. Opowieść o życiu”

  1. grengras Zvi 03/08/2015 at 09:11

    Poznan byl pod zaborem niemieckim itam do powstania panstwa polshkie zamieszkiwalo malo Zydow . Po wojnie uwazano Poznan za miasto antysemickie i Tez Zydzi tam sie nie osiedlili.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: