anna karolina klys

Wiara,nadzieja,miłość

Anna Karolina Klys

W książce „Tajemnica pana Cukra” odtworzyłam, najdokładniej jak umiałam, przebieg pogromów, które miały miejsce w Polsce w drugiej połowie lat trzydziestych XX. wieku.

Najmniej  wnikliwie opisałam pogromy w Czyżewie i Brańsku, ponieważ w swojej powtarzalności nie byłyby ciekawą lekturą.

Ale to błąd, ponieważ obie te miejscowości leżą w województwie białostockim, i za cztery lata staną się sceną najkrwawszej zbrodni jakiej dokonali Polacy-chrześcijanie na żydowskich sąsiadach.

Jedwabne, Radziłów, Wąsosz ,Szczuczyn, Rajgród, Goniądz, Brańsk. Wszystkie te nazwy padają w mojej książce. Wszędzie tam bito, okradano, podpalano a  nawet mordowano ludzi na cztery, pięć lat przed Zagładą.

 

W XXI wieku, chcąc zdjąć współodpowiedzialność  za zbrodnię, przerzuca się całkowitą winę za wydarzenia z lipca i sierpnia  1941 roku na Niemców. To oni zmusili Polaków do mordowania swych dobrych, żydowskich sąsiadów.

To kłamstwo, choć wydaje się teraz twarde, i trudne do ruszenia, jak każde- prędzej czy później upadnie…

 

Pamięć ludzka jest zawodna, umierają ostatni świadkowie. Ale paradoksalnie- upływ czasu nie wymazuje przeszłości. Wręcz przeciwnie. Dostęp do dokumentów z epoki z jednej strony i  oddalenie, dystans z drugiej-pozwalają na dokładniejsze przyjrzenie się przeszłości, głębszą analizę tego co się stało.

 

Już nie musimy pytać: dlaczego, jak to się stało? Jak to było możliwe? Bo wiemy, że jako ludzie zdolni jesteśmy do wszystkiego. I do bohaterstwa trudnego do wyobrażenia i do okrucieństwa nie spotykanego u innych gatunków  w świecie przyrody.

 

Teraz możemy przejść do kolejnego etapu.

Wbrew temu co po wyborach 2015 roku dzieje się w Polsce, wbrew „polityce historycznej”,  bo to tylko chwila, nie pierwsza zresztą, gdy propaganda ma zastąpić informację, i naprawdę szkoda czasu na reaktywne  działania, strzępienie języka i pióra na udowadnianie komuś, że jeśli zasłoni sobie oczy i przestanie widzieć świat wkoło- to ani świat, ani on-nie znika.

To nawet trochę wstydliwe- wiedzieć kolejne zastępy dorosłych ludzi, którzy nie mają choćby elementarnej odwagi cywilnej.

A to właśnie ona potrzebna jest do przejścia tego następnego etapu.

 

Nie można opowiedzieć NASZEJ wspólnej historii pomijając niezręczne fragmenty.

I to niezręczne dla obu stron. Niezręczne, niewygodne, niekiedy paskudne.

 

Profesor Tadeusz Kotarbiński w apogeum zaczadzenia nienawiścią, w 1936 roku, sam będąc obiektem napaści- i to nie tylko słownych- ze strony obrońców czystej rasy i wielkiej Polski powiedział: „nie ma co, trzeba się brać do samoobrony, bo znikąd obrona nie przyjdzie, skoro znikąd nie przychodziła na czas po dziś dzień. Nie bić w odwet, tylko nie dawać bić. Zasłaniać napastowanych, rozbrajać napastników. Tam się ustala pokojowy modus vivendi, gdzie obrona dzielniejsza jest od napastników.”

 

Trudne słowa?  Albo sens? Przecież to takie oczywiste- nie wolno pozwolić na niesprawiedliwość, na okrutną i głupią przemoc.

 

Profesorowi Kotarbińskiemu chodziło o upokarzanie, bicie, a nawet zabijanie studentów na wyższych uczelniach- ze względu na pochodzenie. To niewinnie brzmiące „numerus clausus” albo ”getto ławkowe” było domeną  inteligencji, mieszczanie bawili się chętniej w „bojkot ekonomiczny”, a  chłopi w, przepraszam za słowo, zwyczajną kradzież gdy przyszła ku temu okazja.

 

Każda z tych rozrywek była oczywiście świetnie usprawiedliwiona i wytłumaczona, tu nikt nie obrywał za darmo, połamane kości, zniszczone sklepy i brak perspektyw były w pakiecie z wiarą, nadzieją i miłością, a najważniejsza z nich, podobno, to właśnie ta miłość…

Zarzucano mi już wiele razy, że kłamię, że naciągam fakty, że  szukam taniej sensacji, że Polska nie była jedynym krajem, w którym tak traktowano Żydów. Z jakiegoś powodu- nie robi to na mnie żadnego wrażenia.

Cenię rozmowy, uwielbiam dyskusję- ale nie bawię się w pyskówki i przepychanki.

 

Dla mnie największym dowodem na całkowite zakłamanie i wyparcie przeszłości  są Obozy Zagłady.

Nie Auschwitz-Birkenau, bo tam, mam przynajmniej takie przeczucie, kłęby czarnego dymu duszą każdego kto przejdzie bramę.

Ale te Obozy, które trwają w zupełnej ciszy, na  peryferiach pamięci.  Sobibor, Bełżec, Treblinka…

 

I mijany przez jadących Autostradą A2 w tysiącach samochodów dziennie – Chełm nad Nerem.

 

A najbardziej zapomniane, zakopane przy drodze, albo w masowych grobach są ciała mieszkańców Sztetli. Ludzi obdartych z ubrań, z godności, z historii, kiedy przyszedł dzień „likwidacji getta”. Było wielu świadków ich śmierci. Nie ma żadnego strażnika  pamięci.

 

Jak bardzo nie cierpię tego słowa „likwidacja”, tak jak ”transportów”, tak jak „ofiar”…  Znieczulanie,   uprzedmiotowienie  w języku to właśnie pierwszy etap wymazywania ze świata ludzi.

 

Więc teraz, zaczynamy opowiadać historię osób, z imionami, nazwiskami, z twarzami.  To wcale nie jest trudne!

 

I chyba dlatego- najtrudniejsze do przyjęcia. Kiedy już nie ma żadnych „Żydów” tylko –jeden za drugim, człowiek, człowiek, człowiek. Tak jak ci z Brańska Podlaskiego, tłuczeni kamieniami, kłonicami i drągami 23 sierpnia 1937 roku przez wyznawców wielkiej Polski narodowej:

 

Jacha Pytlakówna, lat 17: wybite oko, naderwana powieka, wylew krwi, wstrząs mózgu; Mejer Brener, lat 41: liczne rany na całym ciele; Chaim Hersz Majke , lat 70: ciężka rana głowy; Berek Szulman, lat 50: ciężka rana głowy; Bejla Smurżyńska, lat 40: ciężka rana głowy; Chasia Wrona, lat 60: złamana ręka; Jechanon Bergerman, lat 40: ciężka rana głowy; Rachela Płotnicka, lat 40: obrażenia całego ciała; Rywka Miedzwiedziowa, lat 75: ciężko ranna w ramię; Alter Braude, lat 70: ciężka rana głowy; Dwojra Saszynówna, lat 17: rana głowy; Motel Szczupakiewicz, lat 42: rana cięta głowy; Chaja Hinda Szczupakiewiczowa, lat 70: rany tłuczone na całym ciele; Brajdlna Kapłanowa, lat 40: rany ręki; Perla Kusarska, lat 47: rany tłuczone ręki; Mordka Truś, lat 74: rany cięte głowy; Brajndla Zelcerowa, lat 40: rana głowy; Abram Jaskółka, lat 40: rany cięte prawego ramienia; Nacha Rypko, lat 20: rany tłuczone głowy; Gutman Przedmiejski, lat 90: rany głowy; Jakub Man, lat 55: ogólny paraliż na tle wstrząsu nerwowego.

 

Ostatecznie, żydowscy mieszkańcy Brańska zostali zamordowani w listopadzie 1942 roku. Kto ich zabijał?

Co się stanie, gdy zaczniemy mówić o przeszłości-nie o takiej, jaką chcielibyśmy mieć, ale o tej, która BYŁA?

 

DLACZEGO umierali z głodu ludzie w małych gettach, które nawet nie były odgrodzone sznurkiem od reszty miasteczka??

Dlaczego w tych  gettach wyjedzone były nawet chwasty rosnące na podwórkach, a obok na polach  trwały żniwa? W sadach dojrzewały owoce, ale w gettach nie było nic, bo żydowskie dzieciaki objadły zielone jabłka gdy tylko było je widać? W czasie wykopków-fury ziemniaków jechały do gospodarstw, a w getcie szukano obierek-żeby ugotować zupę?

 

Bo skończyły się pieniądze. Bo nie było już czego wymienić na mąkę, na ziemniaki, buraki, cebulę.

Bo skończyły się pieniądze, a INNEJ waluty nie było. Nie było tej wiary, nadziei i podobno najważniejszej -miłości . Nie było człowieka.

 

Więc teraz, całkiem poważnie proponuję- przejście do następnego etapu.  Do uświadomienia sobie- że to nie jacyś „oni”, że „to nie my!”.

To my.

To ja.

 

Nie, nie jesteśmy odpowiedzialni za to co robili nasi dziadkowie, rodzice, wujkowie. Co robili przed wojną, w czasie okupacji, po 1944 roku. Czy byli narodowcami, komunistami, katolikami czy ateistami. Czy byli w oenerze czy w ub. Czy aresztowali czy byli aresztowanymi.

 

Ale to my, i tylko my jesteśmy odpowiedzialni za to- co robimy z tą wiedzą. Czy mamy odwagę zmierzyć się z przeszłością, tą złą, podła, głupią, i żyć uczciwie?

Mówić dzieciom –jak łatwo stracić równowagę,  jak szybko można nauczyć się podłości, ile można wymyśleć usprawiedliwień dla własnego okrucieństwa. I, że jeśli zrobi się coś takiego, to nigdy nie poczuje się tej wiary, nadziei tej, podobno najważniejszej, miłości.

 

 

 

Odpowiedzi: 3 to “Wiara,nadzieja,miłość”

  1. Jestem właśnie po przeczytaniu książki „Tajemnica Pana Cukra”Bardzo przejmująca historia.W głowie się nie mieści jak bliscy sąsiedzi mogli zgotować tak okrutny los swoim sąsiadom.Mordowali z zazdrości,że Żydzi to ludzie zamożni,a Polacy niejednokrotnie byli zadłużeni w żydowskich sklepach.Polacy chętnie zapominają i wypierają lub świadomie pomijają fakt,że też są zdolni do zbrodni.

    Lubię

  2. Ogromne dzieki autorce i tym, ktorzy przyczynili sie do tego, ze mozemy przeczytac taka publikacje oraz najwyzsze uznanie i podziw dla ANNY KAROLINY KLYS !!! Zycze Pani i Jej Najblizszym wszystkiego co sie dobrem zwie !!!

    Lubię

  3. Zyja jeszcze ludzie i pamietaja dokladnie te wydarzenia. Nie wszystko jest prawda w tej ksiazce i zbyt surowo ocenia sie sasiadow pomordowanych.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: