• Przewaga państw arabskich nad Izraelem w samolotach, czołgach i działach dostarczanych przede wszystkim przez ZSRR wynosiła 3:1
  • „Nigdy nie wezwiemy do pokoju i nie zaakceptujemy pokoju. Zaakceptujemy jedynie wojnę. Poprzysięgliśmy spłukać tę ziemię waszą krwią, wyrzucić was, agresorów, do morza” – groził w maju 1966 r. Hafiz al-Asad, wtedy syryjski minister obrony, a od 1971 r. wieloletni przywódca Syrii
  • Nasi Żydzi dołożyli ruskim Arabom – mówiło się nad Wisłą, jako że wielu izraelskich polityków, dowódców i żołnierzy urodziło się w Polsce. Władysław Gomułka, tak jak moskiewski Wielki Brat, zerwał stosunki z „izraelskim agresorem”, a niebawem komuniści rozpoczęli nagonkę wymierzoną w polskich Żydów i Polaków o żydowskich korzeniach

O godzinie 7.14 wystartowały leciwe, francuskie odrzutowce myśliwsko-bombowe Dassault Ouragan z niebieskimi gwiazdami Dawida na kadłubach, a dwie minuty później w powietrze zaczęły się wzbijać się myśliwce bombardujące Vautour, Mystère, Super Mystère oraz Mirage. W ciągu godziny wystartowało 77 samolotów, a niedługo później w powietrzu znajdowały się 183 maszyny, czyli prawie całe Siły Powietrzne Izraela (IAF).

Celem pilotów lecących początkowo nad Morzem Śródziemnym oraz nad Pustynią Negew, były znajdujące się na ziemi samoloty egipskie oraz lotniska. Chodziło o zaatakowanie wszystkich baz jednocześnie, a jak ustalili wcześniej wojskowi planiści, do przeprowadzenia takiej operacji potrzeba było 530 maszyn. IAF dysponował dwustoma samolotami, dlatego podczas długotrwałych treningów Izraelczycy doprowadzili do perfekcji system tankowania i ponownego uzbrajania wracających z misji maszyn i czas przygotowanie ich do kolejnego lotu zdołali skrócić do pięciu, a najwyżej siedmiu minut.

W ten sposób kilkukrotnie zwiększyli możliwości IAF. Wzięli też pod uwagę typy nawierzchni pasów startowych i, w zależności od tego, czy były betonowe, czy też asfaltowe, uzbrajali samoloty w odpowiednie bomby.

Równie starannie wybrali moment rozpoczęcia nalotów – wiedząc, że Egipcjanie nie latają w nocy, rozważali rozpoczęcie nalotów tuż przed zachodem słońca, ale wywiad uznał, że najlepiej zaatakować między 7.30 a 8. Wtedy kończąca ośmiogodzinną zmianę obsługa radarów jest najbardziej zmęczona, piloci, którzy wrócili z porannych lotów rozpoznawczych oraz ich mechanicy jedzą śniadanie, a dowódcy i oficerowie sztabu generalnego są w drodze do swych biur i przeważnie tkwią w korkach.

Wywiad stosował też inne metody. Niecałe 12 godzin przed nalotami działający w kręgach egipskich elit agent izraelski Anwar Efraim zorganizował ogromną imprezę dla pilotów i oficerów bazy Inchas niedaleko Aleksandrii – podczas trwającej do rana zabawy alkohol lał się strumieniami, a jedną z atrakcji były popisy tancerek wykonujących taniec brzucha. Jak pisze Samuel M. Katz, historyk izraelskiego wywiadu wojskowego Aman, Efraim opuścił rozbawione towarzystwo o świcie, by wejść na pokład samolotu lecącego za granicę chwilę przed wybuchami pierwszych bomb, jakie spadły na pasy startowe lotniska Inchas, niszcząc Migi, SU i Tupolewy.

Podczas nocnych odpraw 4 czerwca izraelscy piloci otrzymali rozkaz zachowania całkowitej ciszy radiowej, każdy miał pięć do siedmiu minut na zbombardowanie pasów startowych i wykonanie trzech przelotów nad lotniskiem, podczas których mieli ostrzelać stojące na ziemi samoloty.

Zepchniemy was do morza

Calosc TUTAJ

Przyslal Daniel R