Życie żydowskie w PRL po Marcu ‘68

Wśród założycieli Komitetu Obrony Robotników byli m.in. Aniela Steinbergowa – przed wojną członek PPS, podczas okupacji w „Żegocie”, adwokat, członek Klubu Krzywego Koła; prof. Edward Lipiński; Ludwik Cohn – adwokat, działacz przedwojennego PPS, jeniec Woldenbergu, członek Klubu Krzywego Koła i Loży Masońskiej Kopernik

 

Wielkość społeczności żydowskiej w Polsce na przełomie lat 60. i 70. szacowano na 8 – 12 tys. osób, w znacznej części w wieku emerytalnym. Emigracja dziesiątków działaczy oraz kilku tysięcy szeregowych członków TSKŻ i świadomość działania agentury w ramach środowiska żydowskiego przytłumiły codzienną działalność.

 

Wiele osób odsunęło się od instytucji żydowskich z obawy przed ewentualnymi przykrościami, omawiając problemy środowiskowe tylko na gruncie prywatnym w wąskim kręgu rodziny i najbardziej zaufanych znajomych. TSKŻ, a także kongregacje religijne nie były w stanie świadczyć już pomocy socjalnej jak w latach 1958 – 1967, co determinowało okresowy spadek zainteresowania nimi niektórych członków. Zmiana w tej materii zaszła po tym, jak władze PRL na przełomie roku 1980 i 1981 zgodziły się na „ciche” udzielanie pomocy finansowej osobom potrzebującym i TSKŻ przez Joint. Chociaż nie bez znaczenia była wówczas również rewizja podejścia władz do spraw żydowskich, co osłabiło obawy przed represjami. Poza tym „na ulicy żydowskiej” zaczęli szukać dla siebie miejsca ludzie przechodzący w stan spoczynku zawodowego i powojenne pokolenie dowiadujące się o żydowskich korzeniach, zdecydowane świadomie i dobrowolnie pragnące pogłębiać żydowską świadomość.

U schyłku lat 70. grono warszawskich inteligentów, którym tropiciele syjonistów z szeregów SB i PZPR przypomnieli w Marcu o ich „obcym pochodzeniu”, stworzyli środowisko, dla którego podstawą odrodzenia żydowskiej świadomości stał się judaizm. W tym kręgu znaleźli się m.in. Stanisław Krajewski i Konstanty Gebert. Nie znając języków żydowskich i nie mając początkowo możliwości studiowania tekstów religijnych w języku hebrajskim i aramejskim, uczyli się zasad religii z anglojęzycznych tłumaczeń Tory i komentarzy rabinicznych. Po Sierpniu 1980 roku częstotliwość spotkań zmniejszyła się z powodu zaangażowania w pracę na rzecz „Solidarności”, a po 13 grudnia 1981 r. w opozycję przeciw autorom i wykonawcom stanu wojennego. Częściowa dezintegracja grupy jako środowiska religijnego nie oznaczała ponownej ateizacji tych, którzy doznali odrodzenia religijnego. W latach 80. przedstawiciele średniego i młodego pokolenia nawracający się na judaizm niekoniecznie wiązali się z istniejącymi kongregacjami podległymi Związkowi Religijnemu Wyznania Mojżeszowego. Decydowały o tym na ogół subiektywne czynniki, w tym przepaść pokoleniowa i nieufność dzielące neofitów i starych działaczy ZRWM. Poza kilkoma kongregacjami religijnymi, o których działalności po roku 1968 niewiele do tej pory mówiono i pisano, z budżetu państwa finansowano działalność TSKŻ, ŻIH i PTŻ oraz periodyków: dwujęzycznego tygodnika, „Fołks-Sztyme” i wydawanych od kilku dekad pism ŻIH. Instytucje żydowskie znajdowały się pod politycznym nadzorem Wydziału Administracyjnego KC PZPR, a pod względem finansowo-merytorycznym podlegały MSW (TSKŻ), Urzędowi ds. Wyznań (ZRWM), Ministerstwu Kultury i Sztuki (PTŻ) oraz ministerstwom odpowiedzialnym za działalność naukową (ŻIH). Rytm życia kongregacji wyznaczał kalendarz religijny, natomiast w kołach terenowych TSKŻ rocznice związane z dziejami ruchu robotniczego i wydarzeniami z okresu Zagłady (przede wszystkim powstaniem w getcie warszawskim), Dniem Kobiet czy świętami państwowymi (np. 22 lipca). Za zgodą czynników politycznych kilkuosobowe delegacje złożone z przedstawicieli zarządów głównych TSKŻ i ZRWM uczestniczyły w charakterze gości i obserwatorów w obradach zagranicznych organizacji żydowskich w Izraelu, Europie Zachodniej i tzw. krajach demokracji ludowej, także w tych podkreślających niezależność od Kremla, tzn. w Rumunii i Jugosławii. Ich zadaniem było potwierdzanie faktu opieki państwa nad życiem żydowskim w PRL. Działalność instytucji żydowskich miała zasięg bardzo ograniczony, niemniej dla szukających kontaktu z osobami o podobnych doświadczeniach życiowych nawet ta namiastka dawnej ulicy żydowskiej była ważna i pożyteczna.

http://www.rp.pl/artykul/204321-Zycie-zydowskie-w-PRL-po-Marcu–68.html

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: