Między potomkami narodów, które tyle wieków żyły obok siebie na jednej ziemi, powinno być możliwe nie tylko pojednanie, ale i przyjaźń.

Pisząc swoją książkę „Najkrótsza historia Polski”, starałem się objąć nią także historię narodu, który znalazł swoje schronienie dziejowe na ziemiach polskich. Myślę, że warto dzisiaj pokusić się o krótką historię Żydów w Polsce – by choć trochę oczyścić stosunki polsko-żydowskie z obciążeń zarówno mitami, jak i realnymi urazami, które szkodzą obu stronom.


Imigracja fachowców

Pierwsi Żydzi, którzy w X wieku docierali na ziemie przyszłej Polski, byli kupcami z arabskich kalifatów. Kupowali tu głównie skóry i niewolników, zostawiając tysiące arabskich dirhemów. Jednemu z tych kupców, Ibrahimowi ibn Jakubowi z Tortosy, wysłannikowi kalifa Kordowy, al-Hakama i jego żydowskiego wezyra, Chasdaja, zawdzięczamy najwcześniejsze historycznie wiadomości o Polanach, twórcach państwa polskiego. Takich samych zresztą zdobywcach i zbójcach, jak twórcy innych państw średniowiecznej Europy. Inni tacy kupcy, prawdopodobnie z Chorezmu lub Bagdadu, mieli swoją stację w Przemyślu, gdzie odkopano cały skład dirhemów.

Po tym, jak z końcem XI wieku niemieccy rycerze krzyżowi próbowali regulować swoje długi wobec kupców żydowskich likwidacją wierzycieli i napadali dzielnice żydowskie w miastach nadreńskich (obronili je swoimi siłami zbrojnymi tamtejsi biskupi), notujemy pierwszą fazę napływu Żydów, fachowców od pieniądza, na ziemie polskie.

Napłynęliby zapewne i bez takich motywów. Ziemie polskie – po stuleciu podbojów dokonywanych przez Polan i masowej sprzedaży tubylczych niewolników na południe – pozostaną niedoludnione aż po wiek XIX. Będą przyciągały osadników ze wszystkich niemal krajów Europy. Głównie z terenu Niemiec, w większości potomków zniemczonych całkowicie Słowian połabskich. (Dziś Niemcy wschodni nawet nie orientują się, czyimi są potomkami; tym bardziej nie pamiętają, że nazwy Berlina, Lubeki, Drezna, Lipska, Rostoku, Chemnitz nic po niemiecku nie znaczą; słowiańskie nazwy miejscowe ciągną się aż po przedmieścia Hamburga).

Żydzi europejscy długi czas byli praktycznie głównymi, albo i wyłącznymi fachowcami od pieniądza. Jako innowiercy jedynymi, którzy mogli udzielać kredytu oprocentowanego, zwanego lichwą i potępianego zarówno przez chrześcijaństwo, jak i przez islam. Do Polski i na Ruś napływali prawdopodobnie najwcześniej Żydzi z Lotaryngii, ze świata frankofońskich Walonów. Polacy bowiem – jak i kijowska kronika Nestora – dla określenia Żydów przyswoili sobie francuską wymowę łacińskiego terminu Judaeus. Nie znali germańskiego Jude, choć przygniatająca większość migracji Żydów na ziemie polskie przybyła potem z ziem języka niemieckiego. Językiem Żydów polskich został jidysz, stop średnio-górno-niemieckich dialektów, plattów o średniowiecznym rodowodzie.

Jest rzeczą prawdopodobną, że polskie słownictwo handlowe, poczynając od samego słowa „handel”, przynieśli nie późniejsi w Polsce osadnicy niemieccy, lecz właśnie mówiący swoim plattem Żydzi.

To żydowscy fachowcy w drugiej połowie XII wieku tłoczyli księciu Wielkopolski, Mieszkowi Staremu, notorycznemu nb. fałszerzowi, jego monety – z hebrajskimi napisami ku czci swego protektora! Jako servi camerae, słudzy skarbu, pozostawali pod specjalną ochroną księcia (można ich oglądać na słynnych Drzwiach Gnieźnieńskich z XII wieku w katedrze gnieźnieńskiej). Kto wyrządzał im szkodę, obrażał majestat, bo uderzał w interesy książęce. To najwyraźniej ich przeklinali kronikarze jako poborców podatków, nakładanych przez księcia, zwłaszcza w trybie tzw. odnowienia monety (brano lepszą, dawano gorszą; stary pomysł, wypróbowany po wielekroć na Zachodzie). Mincerze Mieszka Starego, jak i ci pierwsi Żydzi osiadający na stałe w Polsce, też zapewne wywodzili się z Lotaryngii, z którą utrzymywał on bliskie stosunki.

Pod ochroną przywilejów

W XIII wieku, w roku 1264, książę wielkopolski Bolesław Pobożny wydał pierwszy przywilej dla gminy żydowskiej w Kaliszu. Chroniący nie tylko osoby i interesy Żydów, ale także ich świątynie i cmentarze. Ten przywilej w XIV wieku król Polski, Kazimierz Wielki, rozszerzył na całe państwo polskie. Żydzi przybywali do Polski jak inni osadnicy, ale tym chętniej, że znajdowali tu refugium wobec prześladowań ze strony chciwych władców Zachodu, którzy swoich Żydów pod różnymi, najczęściej religijnymi, pozorami bez pardonu rabowali i mordowali. Najdalej szła w tym notabene „stara wesoła Anglia”: w roku 1278 za obrzynanie monet stracono w Londynie 293 Żydów (jak napisał prostoduszny historyk współczesny: „niewykluczone, że wszyscy byli winni”), a w roku 1290 Edward I wygnał wszystkich Żydów. Mogli zabrać tylko ruchomy dobytek. Nie inaczej poczynał sobie i francuski Filip Piękny…

Papież Innocenty III, uważany za najwybitniejszego papieża średniowiecza, sam wiecznie potrzebujący pieniędzy i zadłużony, wezwał wszystkich władców chrześcijańskich, by anulowali oprocentowanie długów chrześcijan wobec Żydów. W 1205 r. ogłosił, że wszyscy Żydzi za ukrzyżowanie Chrystusa skazani są na wiekuistą niewolę. W 1215 r. nakazał Żydom umieszczać na swej odzieży specjalny znak (naszyte żółte kółko mieli nosić mężczyźni, a kobiety dwa białe paski). Tak Innocenty III zapoczątkował rzekomo odwieczny antysemityzm chrześcijański – jak widać, naprawdę chodziło o pieniądze. W Polsce go nie posłuchano ani od razu, ani później. W roku 1267 legat papieski domagał się od książąt i biskupów polskich, by zmusili wreszcie Żydów do noszenia specjalnego stroju i żeby usunęli ich do odrębnych dzielnic w miastach. Bez skutku. Papiestwo potem skarżyło się, że w Polsce sprzyja Żydom nawet duchowieństwo.

Osobne dzielnice żydowskie w miastach pojawiły się w Polsce wraz z lokowaniem miast na prawie magdeburskim. Dominowali w nich osadnicy z Niemiec, którzy przywieźli też zawiść wobec umiejętności i bogactw niemieckich Żydów. Kiedy w połowie XIV wieku plagi wojen w Europie dopełniła inwazja dżumy, „czarnej śmierci”, na ziemiach języka niemieckiego trwały rzezie Żydów, którym przypisano… zatruwanie studzien. Na mało ludnych ziemiach polskich dżuma nie rozpanoszyła się aż tak bardzo, a król Kazimierz Wielki, zainteresowany rozwojem handlu, nie pozwalał na prześladowania Żydów. Jego zaufanym bankierem był zresztą Lewko, syn Jordana, Żyd z Krakowa.